#itsjA
Od dłuższego czasu mieszkam w Anglii, tutaj jestem duszą towarzystwa, ciągle gadam, rozbawiam ludzi, mam pełno znajomych, którzy mnie uwielbiają, generalnie osoba, którą zawsze chciałam być. Kiedy jednak przechodzę na język polski, zmieniam się w szarą myszkę, z którą ciężko jest porządnie porozmawiać, bo nie lubi nieznajomych. W życiu nie zagadałabym do kogoś obcego po polsku, ale po angielsku już tak, bo dodaje mi to ogromnej odwagi.
Nie wiem czym jest to spowodowane, ale nie potrafię być tą samą osobą "po polsku" i "po angielsku".
To dość powszechne zjawisko u osób posługujących się więcej niż jednym językiem. Ciekawe badania na ten temat przeprowadzały m.in. Susan Ervin i Nairan Ramirez-Esparza. :) Jest bardzo dużo artykułów naukowych na temat zmiany osobowości pod wpływem języka. Polecam zagłębić się nieco w temat, bo jest naprawdę ciekawy. ^^
Dzięki, interesuje mnie ten temat. Nie mam tal drastycznie jak autorka, ale też zauważyłam trochę to zjawisko, chętnie o nim poczytam.
Mam podobnie. Myślę, że języku angielskim o wiele łatwiej jest mówić o swoich emocjach niż po polsku. I też ułatwia fakt, że do każdego można zwrócić się na "ty" bezpośrednio.
Wow nie wiedziałam o tym! Mam dokładnie tak samo, jak autorka i nigdy nie pomyślałam, że to grubsza sprawa. Na pewno poczytam sobie o tym, dzięki!
WYPIERDALAC JESTESCIE ZALOSNI
Naucz się trzeciego języka. :)
Ej, ja bym chciała zobaczyć siebie jak.mowie po angielsku. :D
Rzadko mi się to zdarza, prędzej niemiecki i polski i widzę tu drobne różnice:)
Kochani anonimowi, czy takie wyznanie (z początkową dokładnie taką samą treścią) nie pojawiło się już na Anonimowych? W pierwotnej wersji, z tego co pamiętam, był jeszcze rosyjski, w którym tamta autorka zmieniała się w wyrafinowaną damę... Jestem na 99% pewna, czy ktoś także pamięta?
Było już chyba coś takiego tylko wydaje mi się że z większa ilością języków. Jakieś takie znajome się wydaje to wyznanie.
@BrakTematux3 kojarzę jeszcze dwa języki w tamtym wyznaniu. Wydaje mi się, że przy rosyjskim autorka była flirciarą
Ja tak mam z makijażem 😀
To dość powszechne. Sama jestem zdania, że angielski pomaga w nawiązywaniu znajomości, bo jest bardziej bezpośredni w pewnym sensie, nie ma Pan/Pani (są oczywiście zwroty grzecznościowe i tak, to potem przechodzi na Polski i objawia się jako "przepraszam bardzo ja tylko chciałabym zapytać czy mogłaby Pani może otworzyć okno jeśli to nie problem" przy czym ludzie czasem rzucają nieco dziwne spojrzenia, ale co tam, nie mogę być za bardzo uprzejma).
Aż tak drastycznie jak autorka nie mam, ale na pewno jestem bardziej uprzejma "po angielsku". Zapytana o drogę automatycznie zaprowadzę kogoś tak daleko ja mogę, lepiej idzie mi taka "gadka szmatka" z obcymi, łatwiej mi załatwiać oficjalne rzeczy, lekarzy, jakieś telefony i takie tam.
Nie ma 'pan/pani', ale nie ma też 'ty'. Jak do każdego mówisz 'wy' to jednak nie jest jakieś super vezpośednie.
Ja mam na odwrót, po angielsku nie jestem dusza towarzystwa
Jak mowie po polsku to zmieniam sie w “inteligenta”, polityka i filozofa od siedmiu bolesci. Po angielsku chyba jest wrecz odwrotnie, do tego czasem mowie z “murzynskim” slangiem i akcentem. Po jidysz chociaz jest praktycznie jak drugi niemiecki, zmieniam sie w zupelna oaze spokoju i najmilsza wersje siebie. Chcialabym umiec mowic po rosyjsku zeby moc udawac tajnego rosyjskiego szpiega :( W sumie i tak to robie nawet bez jezyka.
czeste i podobno normalne zjawisko .Tez tak mialam ,ale od paru lat juz niemam mysle ze po prostu w PL w pelni nie moglam byc soba .
Mam chyba to samo😦
Ojej mam tak samo! Jak jestem w UK to nie mam problemu z zaczepieniem kogoś na ulicy żeby powiedzieć "ej, super masz koszulkę " za to w Polsce czuje dyskomfort. Starałam się przełamać będąc w Polsce , spróbowałam zagadać do właściciela psa że fajny czworonog ale mina właściciela skutecznie ostraszyla mnie od dalszej rozmowy.