#jxNQ9
Jak byłam mała upadłam i uderzyłam jedynkami bo chodnik, nie są przez to super krzywe, ale nachodzą na siebie.
Ciekawi mnie to, że rodzice zniechęcali mnie do prostowania zębów. Najpierw aparat nosiła koleżanka, ale mówili mi, że z tym trzeba chodzić kilka miesięcy, czasami nawet lat, to jest męczące i mi się odechciało. Po kilku latach wrócił mi pomysł na proste zęby i tu podobna słówka rodziców z podkreśleniem, że dzieci noszą aparaty, bo jest łatwiej i szybciej, a jak już mam np. 18 lat, to będzie gorzej.
Nie wstydzę się swoich zębów, tylko dla mnie to jest bardzo dziwne, że rodzice "wspierają" krzywe zęby, a zniechęcali do prostowania. Teraz wiem, że po prostu zęby i wizyty u dentysty są dość drogie i niestety w moim przypadku to walka z wiatrakami, bo raz postanowiłam wyleczyć wszystko co jest nie tak, a po pół roku, podczas kontroli były nowe ubytki.
Mam krzywe zęby, ale czas znaleźć dobrego dentystę.
A może zniechęcali Cię, ponieważ nie było ich stać na taki wydatek (NFZ niby coś tam refunduje, ale tylko do 12 roku życia i tylko w przypadku aparatu ruchomego)? Aktualnie sam aparat stały to koszt co najmniej 1500zł, do tego dochodzą wizyty kontrolne oraz diagnostyka i nagle robi się z tego dobre 3000zł. Nie wiem ile to kosztowało kilka lat temu, ale nie wydaje mi się, żeby było taniej. Niemniej jednak współczuję Ci, droga Autorko i mam nadzieję, że uda Ci się znaleźć dobrego specjalistę.
Kiedy ja byłam mała, ortodonta zaśpiewał prawie 2500zł na górne zęby i tyle samo na dolne... Teraz jest już trochę taniej, aparaty są różne, można wybierać i wybierać, chociaż po dołączeniu opłat kontrolnych, nadal nie każdego stać. Moi rodzice wtedy zrezygnowali, bo w życiu nie uzbieraliby takiej sumy, a aparat ruchomy, według ortodonty, nic by mi już nie dał.
Nosiłam aparat 2 lata i po zliczeniu kosztów wyszło jakieś 10.000 zł. Wiec to bardzo drogi biznes.
Przeoczyłeś zdanie "Teraz wiem, że po prostu zęby i wizyty u dentysty są dość drogie..."
Jak byłam dzieckiem nie wiedziałam ile co kosztuje i ile zarabiają rodzice. Trudo jest ocenić wartość pieniędzy, jeżeli nikt Ci o tym nie mówi.
ja miałam nie dość, że krzywe zęby, to jeszcze krzywy zgryz (dolną szczękę wysuniętą do przodu) i dopiero w liceum zrobiłam sobie zęby wyjmowanym aparatem. Więc podejrzewam, że Twój ortodonta raczej chciał pójść na łatwiznę lub zarobić lepszą kasę na aparacie stałym. Dodam tylko, że działo się to ok. 20 lat temu, więc teraz nauka poszła do przodu i raczej jest łatwiej a nie trudniej zrobić takie rzeczy.
Jeszcze w szkole dentysta kazał mi iść do ortodontki, gdzie dostałam refundowany ruchomy aparat na zęby. Nosiłam go 2 lata. Tata miał między jedną a drugą wizytą go poszerzać, ortodontka na wizytach, "poszerzając", skręcała go do stanu pierwotnego, więc 2 lata poszły się bujać. Potem byłam już po tym magicznym wieku aparatów refundowanych, więc nowa ortodontka zaproponowała albo noszenie ruchomego (50 zł za wizytę raz w miesiącu) co niewiele da, albo stały 2×1200zł + 100 zł za każdą wizytę raz w miesiącu. Nie chciałam obarczać rodziców tak dużymi wydatkami, więc świadomie zrezygnowałam. Miałam ok 13 lat
Miałam dokładnie to samo, krzywe jedynki, od upadku za dziecka twarzą na podłogę, przez lata nosiłam aparat taki tylko nocny ale nic nie dawał, a jedynki makabrycznie na siebie nachodziły. Jednak w końcu udało mi się namówić rodziców na aparat stały, noszę go już drugi rok, mam 19 lat i za miesiąc go zdejmuję, zęby idealnie proste. Polecam iść do pracy w weekendy, ja opłacam sobie wizyty sama u ortodonty, może wtedy rodzice się zgodzą.
Pozdrawiam
Już dawno żyję samodzielnie i zarabiam na siebie i wiem, że trudno jest uzbierać taką kasę
Szkoda im było/nie mieli pieniędzy, dlatego zniechęcali. Jesteś młoda, więc polecam znaleźć wakacyjną pracę za granicą, np w Niemczech, i odłożyć sobie całą kasę na to. Niektórzy ortodonci mają taką opcję, że jedną płatność z góry biorą za cały proces prostowania od a do z. W centrum Warszawy to koszt ok 10tys, ale może w małych miejscowościach taniej. Więc jak się przyłożysz, to w jedno lato zarobisz na zachodzie na proste zęby. Zobaczysz, że potem aż będziesz chciała się uśmiechać.
Pewnie z względu na koszty. Moja mama zawsze dbała żebyśmy z braćmi mieli zdrowe zęby, zawsze białe plomby itp. I na to naciskała wręcz. Jeśli chodzi o aparat to mówiła, ze jak chce to zrobimy, bo diastema brzydko wygląda, ale ubolewała nad kosztami (założenie jednego łuku 1700 zł, wizyty 120 zł a było ich +/- 25, rtg 100 zł x3 i zdejmowanie 500 zł, później kontrole z aparatem retencyjnym). Tak więc nie miej im tego za złe, wielu moich tez chciałoby wyprostować zęby, ale ich rodzice nie są w stanie tyle wyłożyć.
ja mam krzywe bo do 6 roku zycia ssalam kciuk
rodzice nie zapisali mnie na aparat, ktory mialabym bezkosztowo, tylko trzeba by bylo poczekac z rok
tez ich nie rozumiem, zostalam z przodozgryzem krzyzowym najprawdopowdoniej do konca zycia, bo w przednich zebach mam wypelniania, ktore rozszczelnia sie od naprezen przy aparacie
nie robcie tego swoim dzieciom
Co za bzdura, ze po 18tce bedzie gorzej. Mój ortodonta ma i 60letnich pacjentow, bo zęby przesuwaja sie cale zycie. Ja nosilam aparat jako dorosla i teraz mam piękny usmiech. Pytanie, dlaczego rodzice robia taka krecią robote w waznej dla Ciebie kwestii.
Robili, to było ponad 10 lat temu.
Ja rozumiem że 10 letniej osobie można powiedzieć "że to głupie", ale jak już ma się około 18 lat, to można wytłumaczyć, że to drogie, a nie "głupie". Przez wiele lat byłam nieświadoma kosztów związanych z życiem i myślałam, że np 1500 zł to strasznie dużo i można za tyle spokojnie żyć.
Taktyczny
W Ameryce śmieją się z dzieci noszących aparaty na zęby bo wstyd, w Polsce szanują bo je na to stać
Z tego co wiem to w Ameryce istnieje kult prostych i białych zębów, bo są wyznacznikiem statusu społecznego i rodzice dbają o to, by dzieci miały idealne zęby, więc to chyba biedni murzyni śmieją się z tych aparatów bo sami ich nie mogą mieć i chodzą ze szparami miedzyzebowymi na 1 cm każda.
Aparat na 2 lata to koszt okolo 10 000 w małym mieście
Ja nosiłam 2 lata, znowu są krzywe po 10 latach