#mNTmh
Przychodzi taka nauczycielka i myśli, że jest jakimś nadczłowiekiem. Traktuje mnie jak ucznia, mówi co mam zrobić i to ma być zrobione na już. Nie interesuje ją to, że do skserowania jest kilka innych prac, bo jest przerwa, a ona za 10 minut ma sprawdzian. Jak wszystko rzucę i zacznę jej kserować to i tak nie doceni, a inni, którzy zostawili wcześniej będą mieli pretensje, że jeszcze nie gotowe. Niektórzy są na tyle bezczelni, że przychodzą i gdy jest kolejka to się wpychają, bo potrzebują "na już".
Raz kserowałem jedną stronę na akademię dla 300 uczniów. To przyszła jedna pani, pyta się czy nie można zatrzymać tego co się w danej chwili kseruje, bo ona musi mieć na lekcję, którą ma teraz. Pewnego razu jedna pani przyszła i powiedziała żebym skserował dwustronnie w pomniejszeniu. Ustawiłem na kserokopiarce automatyczną zmianę skali, a ta się wydziera, że źle. Myślę sobie, no ok czyli pewnie chce każdą stronę oddzielnie. A ta znowu, że źle. Tłumaczy mi, że muszę kliknąć pomniejszenie na 71% i dopiero wtedy skserować, i się dopytuje dlaczego ja tego nie wiem (bo nikt mi nie powiedział, bo zawsze dawałem automatyczną zmianę skali i działało). Jak się okazało w tym przypadku automatyczna zmiana skali dawała dokładnie to samo co zmiana na 71%, więc zamiast powiedzieć i zamilknąć, to się wymądrzała i przez to musiała dłużej czekać.
Żeby nie było, nie wszyscy nauczyciele są źli. Niektórzy przynoszą mi do skserowania prace opisane ile razy, na którą klasę i na spokojnie mogę wtedy skserować. Niestety jest wielu nauczycieli, którzy przychodzą i chcą na już. Nie rozumiem też osób, które zamiast przyjść raz z wszystkimi pracami na dany dzień, to latają co przerwę i kserują oddzielnie dla każdej klasy. Kiedyś zepsuło się ksero, drugie działało dwa razy wolniej, to oczywiście pretensje do mnie dlaczego jeszcze nie skserowane, dlaczego tyle to trwa. Gdy zgłaszałem w sekretariacie to dostałem informację, że ktoś z serwisu przyjedzie. Musiałem czekać dwa tygodnie aż drugie ksero odmówiło posłuszeństwa, wtedy fachowiec przyjechał następnego dnia. Jakby tego było mało z kserokopiarek wydostaje się cała masa substancji szkodliwych i gdy jest dużo kserowania, i po pracy chodzę spać, bo mnie głowa boli.
Ja swoją pracę staram się wykonywać jak najlepiej, niestety zauważyłem, że inni to wykorzystują, a od niektórych osób słyszałem, że w pokoju nauczycielskim mnie obgadują, narzekają że im nie skserowałem. Zostało mi jeszcze dwa miesiące pracy, jak skończę, to rzucam to i nigdy więcej nie zamierzam pracować w szkole.
Jestem nauczycielem. Uważam, że taka sytuacja gdy w szkole jest zatrudniona os. do obsługi ksera jest luksusem dla nauczycieli i nie rozumiem dlaczego Ciebie nie doceniają i tak się zachowują... Ja kolorowe materiały muszę drukować w domu, bo w szkole jest tylko czarny tusz. Są 3 drukarki (w pokoju nauczycielskim, sekretariacie, bibliotece) i zawsze jest problem bo np. jedna wymaga serwisu, druga drukuje tylko pojedynczą kopię, do trzeciej jest kolejka.
Szczerze, to podejrzewam, że nie szanują właśnie dlatego, że mają taki luksus. Wiesz, januszowanie w stylu "skoro już komuś szkoła płaci za robienie tego, co normalnie bym robił ja, to mogę tą osobę traktować jako swojego podwładnego, plus nim pomiatać".
Podchodzisz zbyt emocjonalnie, czy tak ciężko powiedzieć "jest kolejka" itd? Klienci zawsze będą niezadowoleni więc po co się stresować? Nie da się szybciej to się nie da proste
Skoro dajesz sobą tak pomiatać, to ludzie to wykorzystują.
Narzekasz. Zrób regulamin, daj jasne zasady kiedy potrzebujesz informacji i materiałów. Jak nauczyciele będą wiedzieć to będą mogli mieć pretensje tylko do siebie A jak do Ciebie no to już miej to w dupie. Drugi, dziesiąty raz nie dostaną na czas swoich kserowek to się nauczą zasad.
A niedawno były żale, że sami w domu na własnym sprzęcie za własną kasę kserują
Bo w sporej ilości szkół tak właśnie jest, nie mają takich luksusów. Oczywiście jeśli mówimy o szkołach poublicznych.
Szczerze mówiąc pierwszy raz słyszę o osobie kserującej w szkole. Wszyscy nauczyciele, których znam, większość materiałów kserują i drukują w domu, bo szkolne drukarki są zazwyczaj dosyć bezużyteczne.
W mojej szkole nauczycielka robila zbiorki “na ksero”. Kazdy skladal sie po 2 zl a gdy w czasie roku szkolnego zabraklo to byla od nowa robiona zbiorka. Czasem cos zostalo i kupowala nam czipsy czy cos w tym stylu :D W sumie to jedyne fajne wspomnienie jakie mam o niej.
U mnie w technikum jest ksero, uczniowie stoją w nim zawsze na przerwie. Płaci się jakoś 20 groszy od kartki.
W mojej szkole zajmowała się tym pani bibliotekarka. Raz na semestr zrzuta po dychę na ksero (na toner, naprawy itp) a do tego składka na papier klasowy. Każda klasa miała swój i nauczyciel jak chciał kserować to mówił dla której klasy i pani brała ten papier. Szło go dużo bo oczywiście nagle każdy nauczyciel KONIECZNIE musiał nam coś kserować. Jakiś durny obrazek, albo coś, co szczerze nam się nie przydawało.
Oczywiście często była kolejka do ksero, a nauczyciele nam się wpychali, bo "zaraz mają lekcje". A to, że my też, to nieważne.
Jak przyjdzie taka pani nauczycielka, to weź te kartki i powiedz, że ustawisz ją w kolejce, bo pani Kowalska przyszła zostawić materiały już rano
Co to za szkoła, że ma osobny punkt ksero?
Wyznanie na plus, ale proszę, nie wmawiaj ludziom co myślą. Osobiście szanuję pracowników punktów ksero bo ja ledwie potrafię sama sobie wydrukować coś dwustronnie, a co dopiero tyle rzeczy, trzeba pamiętać co, komu, kiedy, ile, jak.
@Ookami nie trzeba, piszesz karteczkę: pani Kowalska, 25 kopii, 3 lekcja
Burżuazja. Macie ksero w szkole.... U nas wszystko muszą drukować w domu ;)
Ciekawią mnie te szkodliwe substancje z kserokopiarek. Nic takiego tam nie ma, ot zapach tonera może tak działać. Ale przecież lepiej nawymyślać cuda na kiju. Przecież fajnie jak wszyscy będą narzekać na nauczycieli, a nad Tobą się poużalają, co nie?
Oczywiście, że uwalniają się szkodliwe substancje do powietrza podczas pracy z kserokopiarką, szczególnie niebezpieczna ilość ozonu i tlenków azotu, szczególnie przy słabej wentylacji jest to niebezpieczne.