#nP6Cm

Historia o tym, jak łatwo można popaść ze skrajności w skrajność.

Moja siostra od małego była, jak to babcia mawiała, „pyzata”. Niby winne były geny, mama i tata też do najszczuplejszych nie należą. No i wiadomo jak to na wsi: „jedz dziecko, jedz”, „rośnie, to potrzebuje”, „kochanego ciałka...” itp. Więc siostra tak sobie rosła, aż w momencie skończenia studiów ważyła około 120 kg. Była wesołą grubaską, co tu kryć, ale akceptowała siebie taką. Punkt zwrotny nastąpił, gdy dostała pierwszą poważną pracę i wyprowadziła się do miasta wojewódzkiego. Pod wpływem nowego otoczenia zapisała się do trenera personalnego, mamine gołąbki zamieniła na sałatki. W ciągu roku z rozmiaru 46 przeszła na 36, pełna metamorfoza, jak u Chodakowskiej. Uważa teraz, że wszystkie rozumy pozjadała i ma prawo, a wręcz obowiązek „zabrać się” za nas. Potrafi wparować do domu i nakrzyczeć na nas, że a to rosół za tłusty, a to sera za dużo na zapiekance, a to mamine wypieki wpędzą nas do grobu. Przeszukuje szafki i wyrzuca wszystko, co wg niej jest absolutnie zakazane do jedzenia, typu cukierki, zupki chińskie, jakieś ciacha. Na nic tłumaczenia, że nikt od rana do wieczora nie opycha się chipsami i zapija colą, mamy tego absolutnie nie jeść i koniec.

Doszło do tego, że mam w swoim pokoju sekretny schowek na swoje smakołyki, a mama boi się zrobić ojcu np. golonkę na obiad od wielkiego święta, bo siostra może wpaść i wyzywać. Rodzice nie są chorobliwie otyli, ale siostra widocznie za punkt honoru wzięła sobie przerobienie ich na swoje podobieństwo i absolutnie nie chce odpuścić. W domu oczywiście też obiadu nie ruszy, bo to wszystko wg niej tłuste i źle przyrządzone. Powiedziałem jej kiedyś, że gdyby zjadła raz te mamy pierogi, to świat by się nie zawalił, a mamie byłoby bardzo miło i że jednak wolałem siostrę grubaskę. Obraziła się wielce, bo to dla naszego dobra przecież.

Ja rozumiem, że otyłość jest niebezpieczna dla zdrowia, ale jak można wchodzić do czyjejś kuchni i wyrzucać mu jedzenie z szafek? Jeszcze raz podkreślę, że ani mama, ani tato nie mają żadnej otyłości, pewnie że mogliby oboje parę kg zrzucić, ale ja nie będę ich do tego namawiać ani tym bardziej narzucać im jakichś głupich diet typu 1200 kcal. Jeśli oboje czują się dobrze w swoich ciałach, to wszystko jest moim zdaniem okej.
Tylkopoco Odpowiedz

Zgadzam się z tym, że ona przesadza. Trochę nie rozumiem jak się na to zgadzacie. Wydaje mi się, że trzeba sytuacje postawić jasno że wy nic nie zmieniacie i żadnego wyrzucania żywności nie będzie. Aczkolwiek, ten fragment "Powiedziałem jej kiedyś że gdyby zjadła raz te mamy pierogi to świat by się nie zawalił, a mamie byłoby bardzo miło" sprawił, że zaczęłam się zastanawiać. To, że mamie by było miło, to nie powód by ktoś folgował swoją dietę. Bo inni mówią "raz nie zaszkodzi", a osoba na diecie może pomysleć "skoro już raz zjadłam, to drugi pewnie też nie zaszkodzi" i za chwile wraca do punktu zero. Mama powinna zaakceptować, że córka robi to dla swojego zdrowia i nie traktować odmowy zjedzenia pierogów jako obraze. A wy zaproponujcie by przyniosła swoje jedzenie i sobie odgrzała i zjadła z wami.

MalinoweGofry

Jak się ma zdrowe relacje z jedzeniem i poukładane w głowie to można zjeść pierogi i nie pójdzie za tym lawina. Tylko osoba z zaburzeniami odżywiania będzie miała z tym problem, a to się nadaje do leczenia. Każdy mądry dietetyk mówi o diecie 80:20, a nie trzymaniu czystej michy wiecznie bo to psychicznie obciążające. Jedzenie ma też funkcję społeczną plus różni ludzie nie wyobrażają sobie życia bez jakichś tam rzeczy. Jeśli wprowadza się kaganiec w postaci już nigdy nie zjem to wtedy zwiększa się ryzyko zaburzeń odżywiania. Ta siostra najprawdopodobniej wymaga leczenia ale nie sądzę żeby zrozumiała jaką krzywdę sobie robi i że wcale nie musi. Na razie zachłysnęła się tym, że jest szczupła ale oby nie nastał taki czas jak kilogramy wrócą i nie będzie sobie umiała z tym poradzić. Odchudzanie powinno się zaczynać od poukładania w głowie i nauki nawyków oraz odpuszczania sobie w odpowiednich momentach. Bez tego mamy przypadki takie jak Dominika Gwit.

Anonimowane Odpowiedz

Z jednej strony zgadzam się z tym, że siostra przegina. A z drugiej strony rodzina jej natruła dzieciństwo i wczesną dorosłość beznadziejną dietą, fatalnymi nawykami to chorobliwej otyłości.
Więc z jednej strony kieruje nią troska o rodzinę z nadwagą, a z drugiej strony kwestia doświadczeń i triggerów sprawia, że widzi rodzinę jak osoby w drodze do stanu, do którego doprowadzili ją.
A zatem - ok, siostra przesądza, ale rodzice sami są sobie winni

MalinoweGofry

To na gwizdek ich odwiedza i się wpiernicza w zawartość szafek jak ma takie traumy? Zerwać kontakty i obu stronom będzie lżej.

Siderius

@MalinoweGofry Zgadzam się w 100%.

MaryL

@Anonimowane dokładnie, rodzina doprowadziła niewinne DZIECKO do skrajnej otyłości, a autor pisze "no wiecie, takie niewinne mamine wypieki, hihi, wpychanie dziecku słodyczy, hihi", natomiast kiedy siostra stara się walczyć o zdrowie swoje i bliskich to "hurr durr, co to za wtrącanie się, wolałem cię grubą! ". No nieźle.

Ambra Odpowiedz

120kg to nie jakaś tam oponka tylko konkretną waga ciężka. A ludzie raczej się "nie akceptują", nawet jeśli robią dobrą minę do złej gry. Ponadto statystycznie na przynajmniej 1 - 2 etapach edukacji miała zdrowo przeje&@π€ z powodu nadwagi.

Mondrzi Odpowiedz

1 należy jej kazać wypierdalać
2 jeść to na co ma się ochotę
3 gdy spróbuje ponownie wywalić jedzenie, wywalić ją z domu

lesio Odpowiedz

To mi przypomina moje trucie członkom rodziny na temat szkodliwości papierosów. Palili wszyscy oprócz mnie, również w domu, bo w tamtych czasach nie było to jeszcze piętnowane. Efekt? Dwa zgony na raka płuc, jeden na zawał i jedna osoba, której trzeba było wyciąć krtań z nowotworem.

bazienka

moj stary ma pcos i pali, pare razy sie zaciagnie fajka, raz inhalatorem
nie ogarniam takich ludzi
albo palenie przez tracheotomie

bazienka

ok, wtopa, POChP, chorobe obturacyjna pluc

Iguannna Odpowiedz

Czyli z niej rodzice mogli zrobić 120 kilowe bydlę ale ona jak ich terroryzuje zdrowa dieta to jest zle?

Siderius

Nie, ale i tak nie ma prawa mówić im co ma jeść. to nie jej życie. U mnie już byłaby nie jedna awantura o to, że wpierdala się w moje życie.

bazienka Odpowiedz

no to zareagujcie asertywnie, powiedzcie, z enie zyczycie sobie takich uwag
i tak za kazdym razem
nie pozwalajcie jej grzebac po szafkach ani czegokolwiek wyrzucac
jak nie dotrze to wyproscie
najwyzej sie obrazi, ale to lepsze niz czucie sie kombinatorem we wlasnym domu i wieczny lek

ona to powinna isc do specjalisty, bo nadal chyba jest ta gruba w srodku

Vito857 Odpowiedz

Abstrahując od tego, że otyłość faktycznie jest niezdrowa, to nie ma prawa nikogo zmieniać na siłę. Najwyraźniej wraz z dodatkowymi kilogramami straciła też mózg.

CarolinaReaper Odpowiedz

To może lepiej ustawcie ją do pionu. Wyprowadziła się na swoje, więc jak jej nie pasują nawyki rodziny, to niech siedzi u siebie i je sałatki. Nie ma to jak dawać terroryzować się siostrze/córce...

rowerzysta89 Odpowiedz

Usadźcie tą suke.

Dodaj anonimowe wyznanie