#nsES8
Pewnego wieczora z ekipą się zgadaliśmy na wielkie ognisko. Każdy ze swoim prowiantem i piciem. Ja z moimi przyjaciółkami postanowiłyśmy, że zarobimy same na szaleństwo. Stwierdziłyśmy, że pójdziemy na jagody do lasu, nazbieramy po pełnym wiaderku i sprzedamy na skupie, a kilogram jagód dobrze wtedy stał.
Wczesnym rankiem wyruszyłyśmy. Pół dnia zbierania. Szczęśliwe, umorusane jagodami, zmęczone i pogryzione przez komary wracamy do domu ze swoim urobkiem, w myślach jedząc już kiełbaskę z ogniska i popijając zimnym piwkiem. Aż nagle na skraju lasu słyszymy chrachanie... przed nami dzika locha z małymi, z dala widać, że nie w pokojowych zamiarach, zmierza wprost na nas.
My ze strachu porzucałyśmy wiadra i niewiele myśląc wdrapujemy się na drzewo, w takim szoku byłyśmy, że wlazłyśmy na bardzo wysokie drzewo bardzo wysoko. I żadna ze strachu nie chce zejść. I tak siedzimy zapłakane bite 2 godziny, dzwoni telefon (fakt, że byłyśmy bardzo wysoko, to i był zasięg) - rodzice jednej z koleżanek zaczęli się martwić. Opowiedziała naszą historię.
Nie minęła godzina - słyszymy wycie syren. Rodzice zawiadomili Ochotniczą Straż Pożarną, żeby nad ściągnęli.
Wstyd nieziemski, bo sami młodzi chłopcy, do tego mega przystojni, najpierw stoją i się brechtają, po czym nas z tego drzewa zdejmują.
Finał tej historii jest taki, że byłyśmy w lokalnej gazecie, wieczór spędziłyśmy na opatrywaniu otarć oraz ze cztery lata nabijali się z nas na wsi. Więcej do lasu nie poszłyśmy...
A teraz tą historią raczymy nasze rodziny, żeby się było się z czego pośmiać :)
Będzie co wnukom opowiadać! 😀
A jagody przetrwały spotkanie z dzikiem?
pewnie wzial jedno wiadro na jeden rog drugie na drugi i poszedl nakarmic mlode (poszla)
To tak jak z tym plecakiem z lejeniem :D Chyba, że to nie tu było, to przepraszam XD
Pewnie wziął/ęła i na rynku opchnął/ęła
Z Jeleniem i plecakiem było tu :>
A to jest jakaś inna stronę że pomyślałas że nie stąd? :<
@ZawszeAnonimowy dzik z rogami?
@KillYourself nie, ale jestem harcerką, stąd to przypuszczenie, bo być może kiedyś mi to ktoś opowiadał :P
Sprzedał i poszedł na grilla.
chodziło mi o kły***
Skoro napisała, że rzuciły te jagody to myślę, że się wysypały ;-)
W wakacje właśnie zbieraniem jagód zarabiałam na zeszyty, książki i nowe ubrania do szkoły. Mimo wszystko fajne czasy. :) Teraz gdy słyszę "nie chce mi się" od 14 letniej siostry mówię, że nie wie co traci. :)
A co z jagodami? :P
Myślałem, że finał będzie taki, że locha wraz z młodymi zje 2 litry jagód xD
Skoro ci strażacy przystojni i młodzi, to było się za nich brać!
Co za zbieg okoliczności! Ja wczoraj natknęłam się na dziki (nie wiem czy miały warchlaki, ale pora roku by na to wskazywała). Boże, ależ sp*erniczałam pod tą górkę!
Skoro miałyście telefon, to nie moglyście same zadzownić po pomoc?
Podczas stresu nie myśli się racjonalnie. Pomijając, ze może na początku bały się puścić drzewa.
W stresie mogły nie pamiętać numerów alarmowych,albo nie wiedziały do kogo zadzwonić skoro były to czasy w których nie każdy posiadał telefon
Ja przez tyle lat mieszkam bardzo blisko lasu, codziennie w nim spaceruję i jeszcze nigdy dzika nie widziałem na oczy. A mieszkam na wsi. Owszem są sarenki, zające i inne zwierzaki. Natomiast u mojego wujka nad morzem, rano do śmietników przeważnie przychodzi po parę dzików żreć odpadki. Mają też niedaleko las. Dziwne to trochę.
W Katowicach na obrzeżach jest mały lasek, a obok niego skrzyżowanie. Nie raz zdarzało się, że przy czerwonym świetle między samochodami dziki popinkalały :D
Kostuchna? :D
Tam zawsze pełno tego łazi :D
"kto spotyka w lesie dzika ten na drzewo zaraz zmyka" Pan Kleks się nie mylił 😂
Co do jagód, zostały podeptane pod czas akcji ratunkowej. Jeśli chodzi o telefon, koleżanka nie miała nic na koncie:-)