#pth0D

Historia o tym, jak niektórzy ludzie potrafią jednocześnie rozbawić, ale sprawiają też, że rozmyśla się głęboko nad zakamarkami ewolucji.


Parę lat temu wyjechałam do Warszawy w celu odbycia praktyk studenckich. Lokum zaoferował mi mój kolega. Gdy jednak przyjechałam w wyznaczone miejsce, rozpoczął się ciąg dość... specyficznych wydarzeń.



Od początku: niedawno zmarły dziadek mojego kolegi, przepisał w testamencie połowę domu temuż koledze (swojemu wnukowi), a drugą swojej wnuczce, tylko że z innych rodziców. Od razu zaznaczę, że połowy już dość dawno temu zostały od siebie oddzielone, tworząc z domu swoistego bliźniaka. Wnuczka od początku, będąc najogólniej rzecz biorąc roszczeniową kutwą - uważała, że dziadek powinien jej zapisać cały dom, a wnuk "sam by sobie poradził". Wytoczyła nawet w tym celu koledze sprawę w sądzie, ale jej starania spełzły na niczym.


Gdy zobaczyła, że ktoś przyjechał z walizkami i odkryła, że mam zamieszkać w drugiej połowie domu - zadzwoniła po resztę swojej rodziny. I tu zaczyna się zabawa.

W niedługim czasie pod dom podjechał samochód, z którego wyszła parka: mocno otyły mężczyzna i dość elegancko ubrana blondynka. Z drugiej połowy domu - najwyraźniej wcześniej czekała na wspomniane posiłki - wyszła również rzeczona wnuczka, będąca całkowitym przeciwieństwem pani z samochodu (generalnie typowa Karyna - dresowa bluza, mocno schodzone leginsy, mocny makijaż i przetłuszczone włosy spięte w kok). Obie panie obskoczyły nagle mojego kolegę i zaczęły wykrzykiwać piskliwymi, rozhisteryzowanymi głosikami, że oto ich zdaniem chłopak rozbija rodzinę i sprasza do ICH domu obcych ludzi, że sprzeniewierzył się bogu (?). Karyna rzuciła tekstem, który pamiętam do dziś najlepiej - otóż imitując płacz stwierdziła, że "on ją zmusza, żeby musiała słuchać, jak obcy człowiek w domu obok spuszcza wodę w kiblu". Ogólnie obie wyglądały jak rozjuszone pieski chihuahua. Kolega próbował coś tłumaczyć, ale w końcu machnął ręką i wszedł do domu, a ja - mocno w szoku, że tacy ludzie istnieją - za nim.



Po jakimś czasie wyszłam, stwierdzając, że może sytuację uda się jakoś wyjaśnić. Obie panie oczywiście nie dały sobie nic wytłumaczyć, tylko wyskoczyły z bluzgami, że "co ja się, ku*wa, gapię", że "chyba chcę dostać w ryj". Blondynka zaczęła w pewnym momencie wymachiwać mi rękoma przed twarzą, więc w pierwszym odruchu ją odepchnęłam. Pani zatoczyła się lekko, popatrzyła na mnie wyraźnie zszokowana, po czym... "O mój boże, uderzyła mnie! UDERZYŁA! Boli! Będę mieć siniaka, o patrz, tu mnie uderzyła!!"


Ostatecznie rodzina w końcu się rozjechała, ale ja również znalazłam sobie inne lokum, ponieważ bałam się, że podczas mojej nieobecności dwie panie, które wyraźnie miały nie po kolei pod kopułą, zrobią krzywdę kotu, którego zabrałam jako kompana.
tramwajowe Odpowiedz

Żal tego kolegi.

PoraNaPiwo Odpowiedz

Na miejscu kolegi sprzedałabym to pół domu na burdel.

TamtaInna

Sprzedać to komukolwiek. Do obcych może by tak nie skakali.

CzyToNaPewnoJa

Zrobić noclegownie

Venrosa Odpowiedz

*Chihuahua.
"Chihahua... chichachiua... czikita... no, cziłała.
Mniejsza o to.
Ja kocham tego piesu"
Tak mi się sparafrazował pewien miłośnik labradorów z OLXa

GeddyLee

Oooooo chihuahua.
Kurde, teraz nie mogę tej piosenki z głowy wyrzucić, dziękuję xD

awaria01

Blarablabladoe...
Nieważne, kocham te piesu

madviolet Odpowiedz

Ja na miejscu Twojego kolegi odsprzedałabym swoją część domu kuzynce. Jak jest taka cwana i chce cały to niech spłaci jego część i niech spada na szczaw.

Luna2 Odpowiedz

Czasami mi wstyd za takie kobiety...

BabierzBedau Odpowiedz

Nacjonalizm zachodnioeuropejski a nacjonalizm na Bałkanach

Pomimo wspólnej nazwy nacjonalizm zachodniej Europy i nacjonalizmy bałkańskie mają całkowicie odmienną fromę i podstawy. Jeden narodził się wśród arystokracji wyższych tylko po to, by legitymizować pochodzenie władzy od ludzi, zaś drugi narodził się u warstw niższych, które broniły swojej ziemi przed okupantem tureckim. Jeden odrzucił całkowicie religię lub sprowadził ją do roli niegroźnej tradycji, a drugi był z nią od początku związany. Elity bałkańskie bardzo często były lojalnymi wasalami okupanta i nieważna dla nich była walka o wolność, co bardzo wyraźnie widać w historii Rumunii. Na zachodzie za to pierwszymi nacjonalistymi były właśnie elity, często powiązane z masonerią lub z innymi różnego rodzaju grupami oświeceniowo-homoseksualnymi.

Społeczeństwa zachodnie mają zwyczaj rozróżniania patriotyzmu od nacjonalizmu. I faktycznie - tam są to dwa różne poglądy. Jednak na Bałkanach patriotyzm, i coś co nazywa się nacjonalizmem, stanowi jedno - są to dwa określenia na tą samą postawę. W Serbii, jeszcze do niedawna, nie było słowa "народ", tylko wywodzące się ze starosłwiańskiego słowo "род", które oznaczało pokolenie lub rodzinę (od tego słowa pochodzi polskie "ród"). Od "род" wyszło też słowo "родољубље", czyli umiłowanie rodu, które tłumaczy się jako "patriotyzm". O Serbskim rodzie (nie narodzie!) pisał m.in. Nikola Tesla.

BabierzBedau

Charakterystyczną cechą bałkańskich "nacjonalizmów" rodzących się w XIX wieku był praktycznie brak występowania zwrotów typu "naród". Za najwyższe dobro uważano serbską, bułgarską, rumuńską czy macedońską ziemię, a nie ludzi mówiących konkretnym językiem, co potwierdzają liczne publikacje "nacjonalistów" bałkańskich. Brak umiłowania ziemi widać wyraźnie u Polskich nacjonalistów, którzy chętnie oddaliby Niemcowi 1/3 kraju. Nie, wzdychanie do Wilna i Lwowa nie jest ani trochę przejawem miłości do ziemi - Bułgarzy nie wzdychają do serbskiego Niszu pomimo tego, że miasto przez wiele lat znajdowało się w składzie Bułgarii.

Wróćmy do początku. Dlaczego narodził się zachodni nacjonalizm? Tylko i wyłącznie po to, by legitymizować masońską demokratyczną i antymonarchiczną władzę. Nie zakładał on nic innego, narody Europy nie były zagrożone wymarciem, nie były prześladowane za mówienie w swoim języku i za swoją wiarę, nie było potrzeby walki za wspólną sprawę. Wmówiono, że naród to coś więcej niż ludzie mówiący wspólnym językiem i szanujący wspólną historię. Czym było to "coś więcej"? Posiadaniem kabalistycznej "mocy", która umożliwia legitymizację antyludzkiej władzy. Niezależnie czy jest to demokrata Tusk, faszysta Mussolini czy inny lewicowy czy prawicowy władca, władza każdego z nich jest zatwierdzona tą samą antytradycyjną ideologią, a ich prywatne poglądy nie zmienią tego, że władzę dostali w antyboski sposób. Tak samo monarchia parlamentarna lub konstytucyjna (konstytucja to konstrukt masoński), gdzie władca oddał całą swoją władze narodowi, czyli zrzekł się boskiego pochodzenia władzy.

BabierzBedau

A na Bałkanach? Każdy kraj Bałkański restytuował monarchię po odzyskaniu wolności. Można się spierać, czy Grecy, Rumuni i Bułgarzy dobrze zrobili biorąc sobie Niemców na tron, ale fakt był taki, że istniała silna władza monarchy a władzę legitymizowało zarówno jej boskie pochodzenie jak i lud. Światnie to przedstawił Dimitrije Ljotić. Według Ljotića "legitymizacja od ludu" powinna wynikać z tego, że lud akceptuje wolę Boga, który danego władcę stawia na tronie i raduje się tym. Będąc wiernym władcy jest się wiernym woli Bożej. Oczywiście jak we wszystkim są wyjątki, skoro już wiadomo, że nie każda władza pochodzi od Boga, to tak samo nie każda władza monarchy we wszystkim co ten czyni posiada błogosławieństwo Boże. Ktoś kto sprzedaje swój kraj obcym i wrogim Prawdzie siłom (Aleksander Obrenović) sprzeniewierza się Bogu, który polecił mu chronić swoich poddanych.

BabierzBedau

Ważnym elementem dla rozwoju czarnogórskiego nacjonalizmu było powstanie bożonarodzeniowe w 1918 roku. Było ono sprzeciwem wobec bezprawnej i agresywnej aneksji Królestwa Czarnogóry przez Serbię. Do zjednoczenia obu państw z pewnością by doszło i była to kwestia czasu, jednak Skupsztina czarnogórska postawiła siebie w roli władcy i zdetronizowała własnego króla i oddała koronę królowi Serbii. Z punktu prawa Bożego była to straszna zbrodnia, gdyż król Czarnogóry, Nikola I, rządził sprawiedliwie i wypełniał wolę Bożą. Jednak lud postawił się w roli władcy i skończyło się to paskudną bratobójczą wojną. Tu trzeba dodać, że powstańcy czarnogórcy nie odcinali się od serbskiego dziedzictwa ("српство") i uważali Czarnogórę za Serbię, walczyli tylko za monarchę. "Ne ma crnogorstva bez srpstva i srpstva bez crnogorstva", powiedział Krsto Popović, przywódca powstańców. A do czego doprowadził zachodni wzorzec nacjonalizmu, który zaszczepiono Czarnogórze? Do narodzenia się obecnego państwa czarnogórskiego, które na bałkanach przoduje w forsowaniu liberalnych doktryn, a nawet z półtora roku temu dołączyło do międzynarodowego gangu zbrodniarzy (tzw. NATO).

W XX leciu międzywojennym pojawiły się nowoczesne bałkańskie nacjonalizmy i po raz pierwszy zaczęto akcentować kwestie narodu w rozumieniu zachodnim. Jednak ani serbscy ani bułgarscy nacjonaliści nie wyobrażali sobie innej władzy niż monarchia i nie wyobrażali sobie marginalizacji roli religji. Nawet jeśli popierano władze niemonarchiczną, to to poparcie wynikało z aktualnej konieczności i ochrony poddanych. Ljotić pomimo poparcia dla rządu Nedića wciąż był i pozostał monarchistą, który uznawał zwierzchnictwo króla, który po prostu nie mógł wówczas sprawować skutecznej władzy. Zachodni nacjonaliści reprezentowali to samo o co walczyli ich dziadkowie w rewolucji francuskiej, tylko o odrobinę bardziej konserwatywnym i antylibertyńskim zabarwieniu.

BabierzBedau

Podsumowując:
Na Bałkanach "nacjonalizm" narodził się w trakcie walki o monarchię, wiarę i ziemię i z tymi wartościami jest i będzie związany, chociaż już niestety pojawiają się grupy kopiujące zachodnie wzorce. Na zachodzie nacjonalizm narodził się w trakcie walki przeciwko religii i monarchii. To, że te były tam już całkowicie przeżarte materializmem i nie słuchano potrzeb poddanych to już oddzielna kwestia; liczy się idea, którą była walka z monarchią i religią jako taką, a nie ich negatywnymi elementami, jakie wykształcił zachód.

Dodaj anonimowe wyznanie