Ostatnio w przypływie chwili i pewnej dawki alkoholu poznałam (jak mi się wtedy wydawało) wspaniałego faceta. Coś jak miłość od pierwszego wejrzenia, a raczej usłyszenia, bo zaintrygował mnie na początku jego głos. Postanowiłam jechać z nim na koniec świata, a raczej kilkadziesiąt kilometrów dalej, do niego... A co, jak się bawić, to na całego, pomyślałam...
Po fantastycznej nocy budzi mnie ktoś z jego rodziny i pyta, czy wiem o tym, że facet, przy którym całkiem niedawno usnęłam, jest poważnie chory psychicznie i że wyszedł z domu i nikt nie wie, gdzie może być. A ja na jakimś zadupiu...
Nawet kac fizyczny nie umywał się do moralnego.
Dodaj anonimowe wyznanie
i co było dalej?
A skąd miałaś wiedzieć, że jest chory psychicznie przy tak krótkiej znajomości?
To jego wina, przed pójściem do łóżka miał moralny obowiązek poinformować cię o swoim stanie zdrowia
Zabawa na całego czyli bez zabezpieczenia. A te choroby są niestety dziedziczne więc dziecko które się niedługo urodzi też może mieć problem.
może w nie to oko było i nic z tego nie bedzie, skąd wiesz...