#t1y4J
Nie oszukujmy się, chciałam tylko spróbować jak to smakuje, nie obżerać się tymi delikatesami!
Nigdy, jak byłam młoda, nie jadłam chleba z wędliną i serem. Albo ser, albo wędlina, z czego baleron to był maksymalny luksus wśród wędlin. Zazwyczaj był pasztet, ale nie taki lepszy, pasta z foliowego pudełeczka.
Przez jakiś czas miałam im to za złe. Ale w końcu doszłam do wniosku, że mimo wszystko głodna nie chodziłam, a to były ich pieniądze i ich decyzje.
Dziś zarabiam sama, już dawno spróbowałam salami z osła, wędzonych ryb, serów pleśniowych i dobrego wina. I nie ograniczam mojego dziecka, je sobie lepsze rzeczy. Może czasy się zmieniły, może mentalność.
Ostatnio się odezwałam do mamy na Skype w momencie, kiedy moja córka jadła kabanosa.
Dostałam niemiłosierny opieprz, że za tę cenę mogłabym jej nakupić z pół kilo mortadeli!
I poczułam tak niesamowity gniew, że to nie chodziło o oszczędzanie na coś konkretnego, a oszczędzenie na jedzeniu.
Powiedziałam prosto - wolę, żeby moje dziecko zjadło mniej a lepiej, niż się zapychało pasztetem z galaretką.
Głodna nie chodzi, a rodzice strzelili porządnego focha, bo rozrzucam własne pieniądze :/
Twoje pieniądze, Twoja sprawa co z nimi robisz :)
I do tego jej dziecko
I mieszkanie
I jej kabanos
Niby banał, ale tak jest w milionach domów. Najnowsza plazma na ścianie, a na talerzu najtaniej jak się da, bo po co przepłacać, jak można nażreć się taniej. Od codziennej diety zależy nasze zdrowie, dlatego lepiej oszczędzać na innych rzeczach.
Nie mówię o sytuacji, kiedy ludzi rzeczywiście nie stać, ale widzę dookoła, że wybieranie lepszych produktów kojarzy się czasem z byciem frajerem - po co ci kotka masła za 4 zeta, jak możesz mieć 3 kg margarynę w tej cenie.
To samo pomyślałam. Telewizor na raty, niech wiedzo, że nas stać, a torebka herbaty używana pięć razy.
Shadowcat7 - kocham zalewac herbate kilka razy i nie robie tego z oszczednosci - szybko pije, najpierw mocna, a im blizej wieczora coraz slabsze.
Mój wujek robi tak samo, uwielbia słabszą herbatę :) Nie potępiam upodobań smakowych, tylko życie na pokaz przy pomijaniu własnego komfortu.
A to swoja droga.
Chociaz jest tez w druga strone - pokazowka zarcia jak sa goscie, a potem salceson dla siebie.
Osobiscie przyznam, ze mi np. szkoda jest kasy na powiedzmy mleko Lowickie, skoro ta mleczarnia "robi" dla Biedrdnki mleko w polowie ceny.
Albo Unilever produkuje Knorra i Biedronkowe Culineo (pracowalam przy produkcji). Roznica jakosci jest tylko w opakowaniu. A podwojona cena to koszt reklamy i specow od marketingu.
Dlatego tansze nie znaczy zawsze gorsze.
Ja osobiscie uwielbiam salceson, kaszanke, pasztety, serki topione, az mi glupio czasami 😉
Oczywiście, że tańsze nie zawsze jest gorsze. Poza tym, im żywność jest bardziej przetworzona, tym więcej kosztuje. Taniej i zdrowiej jest przygotować ją samemu, ze świeżych składników.
Chyba jesteśmy z jednej matki. Całe życie paliła fajki i na nich nie oszczędzała, ale na jedzeniu? Przez miesiąc do szkoły kanapki z dżemem, kolejny miesiąc z pasztetem, następny z serem, później powrót do dżemu. Do tej pory ma tak, że kupi jedną kiełbasę dla siebie, a mojemu dziadkowi, za którego emeryturę żyją, salceson albo smalec...
kup dziadkowi coś dobrego. :)
Lepiej zjeść mniej produktów dobrej jakości, niż zapychać się tanim szajsem, który ma niewiele wartości odżywczych. Nie opłaca się oszczędzać na jedzeniu i faszerować się jakimiś E czy konserwantami, bo są np. złotówkę tańsze.
Nigdy nie zrozumiem takiego oszczędzania na jedzeniu. Rozumiem, gdy jest ciężka sytuacja finansowa (tak jak kiedyś u mnie w domu, gdy lepsze produkty faktycznie były sporo droższe), ale nawet teraz, gdy moi rodzice są dużo bardziej uświadomieni co do produktów spożywczych, to u mnie w domu częściej gości droższa wędlina za 30 zł/kg niż dziadostwo za 10 zł. Sprawdzają składy, sami pieką szynki, chleb i jest dużo lepiej :)
Twoje pieniądze, Twoja sprawa. Sama na siebie zarabiasz, więc zaglądać ci do portfela i rozliczać nie mogą.
To mnie zawsze wkurzalo, że mama mi nie pozwalała kupować lepszych podpasek np. Always, zawsze tylko te najtańsze bo i tak do kosza pójdzie.
Alwaysy odparzają pusię ;)
Moja mama uważa tak samo, tylko najtańsze z tesco, kauflandu albo biedry.
Zależy od rodzaju (podpasek i muszelki) :p
To u mnie jest odwrotnie. Mama zazwyczaj używa o.b., a ja najtańszych tamponów z Tesco albo Rossmana. Szkoda by mi było wydać 20zł na coś, co mogę kupić za 7zł :D
@mkoijmkoij a widzisz, wtedy o tym nie wiedziałam bo nie było mi dane sprawdzic 😉
ja też kupuję tańsze, bo mi żal kupować o.b, gdzie jest ich mało i są drogie, skoro mogę iść do biedry i kupić sobie tampony femina, z 20 sztuk za 6-7 zł. :D i tak to idzie do kosza :D
Tylko rumiankowa naturella. Always zawsze mi się takie gumowate wydawały ;P
Co do dziewczyn od ob. Ja mam odwrotnie. Bardzo dlugo tez tak uwazalam ze tansze, wiecej wiec biere. Ale jednak ob maja ta powloczke i duzo wiekszy komfort przy aplikcji, a bkedronkowe i rossmaanowe zostawiają wlokna waty i ciężej sie wkladaja a pozniej o nadzerke nie trudno.
Aż poszłam do kuchni po kabanosa 😊
I pomyśleć, że jak zrobię na obiad łososia, to mąż woli sobie usmażyć mortadeli albo kiełbachy. Ludzkie gusta bywają dziwne.
Mój ma alergię na ryby :D oszczędność na łososiu = epic win
Kurczę, moja mama nie chciała kupować mortadeli (właśnie zawsze pilnowała żebyśmy jadły z siostrą zdrowo, też nie jakieś luksusy, ale ma np. obsesję na punkcie własnych warzyw czy ziół. Słowa obsesja używam w pozytywnym sensie ;) ), tylko czasem ulegała naszym namowom. I mi się mortadela tak niesamowicie dobrze kojarzy, jeszcze zrobiona w panierce... Chyba pójdę jutro na małe zakupy :D
wiesz, najtaniej to szczaw z rowu przy torach, mama tego nie wie?