#uXXNZ

Jestem nauczycielką historii i WOS-u w gimnazjum.
W szkole dwa lata temu była dziewczynka, która potwornie bała się wychodzić przed klasę. Przy czytaniu wypracowania widziałam, że powstrzymuje się od płaczu, cały czas się jąkała i ręce trzęsły jej się jak przy początkach choroby Parkinsona.
Uwierzcie mi, że męczenie tego sympatycznego dzieciaka odpowiedzią przy tablicy było ostatnią rzeczą, na jaką miałam ochotę, ale dziewczynka miała tylko 2 oceny na semestr, a do klasyfikacji wymagane są trzy.

Chcąc nie chcąc wywołałam dziecko do tablicy. Widzę, że na jej twarzy maluje się strach, zaczyna się trząść, ale podchodzi dzielnie i mimo jąkania i łez w oczach odpowiada na moje pytania. Po wszystkim była tak zdenerwowana, że prawie upadła na środku klasy w drodze do ławki, na szczęście inna uczennica szybko ją złapała i pomogła usiąść. Widziałam, że całą resztę lekcji lekko się trzęsła, ale zajęć przecież nie odwołam. Po prostu odpuściłam jej czytanie na głos.

Po lekcji stało się coś, co zapamiętam chyba do końca życia. Dziewczynka podeszła do mnie i, jeszcze lekko się trzęsąc i z resztkami łez w kącikach oczu, podziękowała, że wypytuję uczniów w taki sposób. Miała na myśli to, że nie naciskam i staram się podpowiadać. Przeprowadziłam z dziewczynką przyjemną i inteligentną rozmowę.
Po latach nauczania zapamiętałam wielu uczniów, ale to mnie uderzyło. Jakim cudem taki sympatyczny dzieciak tak bardzo boi się tablicy, nauczycieli i ludzi? Odpowiedź przyszła bardzo szybko. Do szkoły dotarła wieść, że nasza uczennica jest przenoszona do rodziny zastępczej. Dlaczego? Bo jej rodzice znęcali się nad nią fizycznie i psychicznie z powodu słabych ocen z historii i fizyki.

Dostała się do świetnego technikum. W ten piątek odwiedziła starą szkołę i pierwszą osobą, do której podeszła byłam ja. Nie wychowawczyni. Nie dyrektor. Przyszła do mnie podziękować za tę jedną rozmowę, w której powiedziałam jej, że każdy zasługuje na dobre warunki do nauki i nie ma prawa, które mu tego zabrania.

Dowiedziałam się, że młoda właśnie dzięki mnie zdecydowała się zawalczyć o te właśnie prawa. Ach, jeszcze jedna rzecz. Powiedziała mi też, że tą rozmową wyciągnęłam ją z krańca depresji.
Powtórzę się: po latach nauczania zapamiętałam wielu uczniów. Ta dziewczynka mimo faktu, że nie była specjalnie uzdolniona z historii, zostanie w mojej pamięci bardzo długo i trzymam kciuki, że zostanie mechanikiem, którym tak chce być.
prysznic Odpowiedz

Biedna dziewczynka. Musiała wiele przejść :/ Twoja postawa jest bardzo dobra :)

IrenkaCzarna Odpowiedz

Niewielu ludzi dorosłych pamięta o tym jak wielki wpływ na dzieci mają nauczyciele. Gratulacje dla Ciebie, właściwie to uratowałaś człowieka :)

RidersOnTheStorm Odpowiedz

I to sie nazywa prawdziwy nauczyciel, ktoś kto dba o te dzieci a nie tylko przychodzi i odwala swoja prace. Gdyby takich nauczycieli było wiecej, wiele ludzi zupełnie inaczej postrzegaloby szkole i naukę :)

takamama Odpowiedz

Ja pamiętam swoja nauczycielkę historii i wosu z gimnazjum... Nienawidzilismy tych lekcji bo byly poprostu nudne. Pani nigdy nie wstawala od biurka, z wyjątkiem odczytywania obecności. W 3 klasie zmienili nam nauczycielke wosu ale dalej uczyla nas historii.
Po 3 latach od skończenia gimnazjum dowiedzieliśmy sie ze nasza nauczycielka zmarla. Wiele lat chorowala na raka kości dlatego nie mogla za dlugo stać, a mowila monotonnie bo byla wyczerpana i oslabiona... Nie zapamiętałam jej jako dobrej nauczycielki, ale kobieta byla zlota :(

Jakpko537

U mnie lekcje historii i WOSu są fascynujące. Mam profesjonalnych nauczycieli i pewnie to z tego wynika.

incognitoergosum Odpowiedz

Niektórzy ludzie po prostu nie powinni zostawać rodzicami, bo nie zdają sobie sprawy z tego, że dziecko to żywa i czująca istota, delikatniejsza od starszych ludzi, której psychikę można nieodwracalnie uszkodzić zlym podejściem, traktowaniem.
Brawa dla Pani, bo odwaliła Pani kawał dobrej roboty, po prostu BĘDĄC DOBRYM, WYROZUMIAŁYM CZŁOWIEKIEM. :)

ichigokurosakii Odpowiedz

I między innymi od tego powinni być nauczyciele a nie, że podstawa programowa jest najważniejsza i nie obchodzi takiego czy się umie czy nie.

JaneUmbridge Odpowiedz

Ja mam lęk przed chodzeniem do tablicy na matematyce. Nie mam pojęcia skąd to się wzięło

allureess Odpowiedz

Nauczyciel z powołania, oby takich było jak najwięcej

Madara Odpowiedz

Nie ogarniam rodziców, którzy tak traktują swoje dzieci.. -.-

medyczna Odpowiedz

Wiara w nauczycieli częściowo odzyskana :D

Zobacz więcej komentarzy (14)
Dodaj anonimowe wyznanie