#x4jXL
Drugiego dnia postanowiła zrobić z nami zadania. "Z nami". Robiła je sama. Chodziła dookoła klasy, odpowiadając sama sobie. Nie pozwoliła nam dojść do słowa. I tak mijały tygodnie.
Po około miesiącu ktoś zapytał ją, ile ona już uczy angielskiego. Nie odpowiedziała na to pytanie, tylko zadzwoniła do swojej siostry i zaczęła się żalić. Nie wierzyła w żadne nasze słowo nawet jak ktoś powiedział, że ma astmę i musi wyjść na chwilkę. Pytała nas o różne rzeczy typu czy mamy jakieś zwierzęta itp., po czym stwierdzała, że nam nie wierzy. Na sprawdzianach można było mieć otwartą książkę, a na jej pytanie "Co robisz?" można było odpowiedzieć "Ściągam" i nic. Same 5, 6. Zaparcie twierdziła, że nie istnieje taki kraj jak Norwegia. A dlaczego? Bo nigdy tam nie była! Więc skoro tam nie była, to tego państwa nie ma nawet na mapie.
Ta sielanka, a raczej kabaret trwał rok. Potem ją zwolnili.
To ciekawe. Pewnie dla niej jestem pół Polką, pół kosmitką, bo mój ojciec jest Norwegiem
@TrvskawkaNaTorcie chyba jej ojciec w ogóle nie istnieje, a ona w połowie
Twój ojciec nie jest Norwegiem, kłamczuszku, bo Norwegia nie istnieje xD
She-Doc?
Ten kabaret trwał Aż rok.
Ja w czasach gimnazjum miałam pewną Panią która uczyła biologii. Standardem było gadanie do siebie lub ściany, uciszanie ludzi gdy była całkowita cisza, krzyczenie z byle powodu itp. W drugiej-trzeciej klasie poszła na zwolnienie na 3 miesiące. Oficjalnie pojechała do sanatorium, a tak naprawdę buła w psychiatryku. Mimo tego po tych trzech miesiącach normalnie wróciła do nauczania. Nie pytajcie się czemu wróciła , ale wszyscy wiedzieli że Pani jest bardzo dobrą koleżanką dyrektorki :(
Nie rozumiem, dlaczego nie ma dla nauczycieli czegoś takiego, jak próbne lekcje obserwowane Incognito oraz ankietowane.
Moim zdaniem wszystkie lekcje powinny być nagrywane, a dyrekcja powinna regularnie oglądać losowo wybrane nagraniam
Nie ma. Nauczyciel musi być uprzedzony o kontroli. Bez sensu, bo potem są takie szopki, że jak nic się na jakiejś lekcji nie robiło to nagle zaczyna. Na chemii, fizyce i biologii nagle okazuje się, że są jakieś pomoce naukowe. Na humanistycznych, że jednak można poprowadzić lekcję inaczej niż 45 minut monologu. Na godzinie wychowawczej okazuje się, że to też jest lekcja i powinno się ją prowadzić.
Coś jest nie tak z angielskim w szkołach. Nasza druga grupa angielskiego ma nauczycielkę która uczy jakby nie wiedziała co to angielski, a nasza przez pół roku puszczała nam tylko filmy a potem robiła super proste sprawdziany. A potem sie zwolniła i od lutego nie mamy angielskiego xD
Myślisz, że na studiach jest lepiej? 😃 Po pierwsze testy kwalifikacyjne, które nie są żadnym potwierdzeniem poziomu. Po drugie same poziomy, które są dowodem z dupy na znajomość angielskiego. Po trzecie ludzie, którzy na poziomie B2, na ktorym według wymogów, powinno się coś umieć, mają zaległości z present simple z podstawówki (co w ogóle dyskwalifikuje ich, jeżeli chodzi o edukację wyższą; po co aż tyle ludzi ma mieć wyższe wykształcenie? Ale uczelnie mamy takie, jakie mamy, więc...) No i te lektorki z uwiązanymi rękami. Patologia.
… Co?
Pewnie awansowała na katechetkę.
Zaśmiałam się
Co za kobieta, widać ze nie powinna uczyc
kobieta z tych co myślą, że Ziemia jest płaska :D
współczuję nadrabiania rocznego materiału przez jakiegoś przygłupa ;-)
*zaparcie =/= uparcie
Zaparcie-potocznie: zatwardzenie, obstrukcja – utrudniona lub nieczęsta (rzadziej niż 2 razy na tydzień) defekacja
Tak tylko mówię;)