#xZvZ3
Najlepszym sposobem na zdobycie tego niskonakładowego tytułu była wizyta w Empiku. Czasem jednak nie chciało mi się do tego sklepu jechać, więc pytałem o magazyn w osiedlowych kioskach, co – jak się okazało – nie zawsze było dobrym pomysłem.
- Dobry! - przywitałem się z grubą, starszą panią przysypiającą w lokalnej budce Ruchu. – Czy jest „Ultra szmata”?
W ciągu ułamka sekundy lico kioskarki przybrało kolor czereśniowej czerwieni.
- O, ty gówniarzu pierd#lony! - wrzasnęła kobieta. – Obrażać mnie będzie, gnojek! Psi syn! Bachor! Bodaj cię diabły zabrały! Czeeeekaj, no…! - Rycząc niczym rozjuszony bawół, otworzyła drzwiczki swojej budy, wypadła z kiosku i wymachując parasolką zaszarżowała wściekle w moim kierunku.
Co miałem robić? Rzuciłem się do ucieczki krzycząc rozpaczliwie, że naprawdę istnieje takie pismo, że jest bardzo ciekawe, że Hołdys, że wywiady z cenionymi artystami, że humor, że nakład niski… Goniła mnie przez dwie przecznice, jak jakaś rozsierdzona bestia. Widok musiał być mocno absurdalny. Oto biegnie, błagając o litość, powiewając za sobą długim włosiem, odziany na czarno metalowiec, a zaraz za nim, kręcąc parasolką młynki, otyła starsza pani, rycząca niczym ranny dzik broniący swego terytorium.
W końcu zmęczyła się i odpuściła. Do dziś jednak nie zapomnę wstydu, którego się najadłem. Tych wszystkich śmiejących się przechodniów, trąbiących samochodów i dzieci wytykających mnie palcami. To był ostatni raz, kiedy po „Ultra szmatę” poszedłem do kiosku.
Przynajmniej zapewniłes Pani trochę ruchu, a po opisie przypuszczam, że był jej potrzebny
Ta pani była w Ruchu - dosłownie :p
L.U.C. tak kiedyś zarymowal "jak dziadek w kiosku, całe życie w ruchu" <3
A wystarczyło zmienić sposób mówienia na "Czy jest może pisemko xxx" i nie trza by było do empiku jeździć
Przecież gdyby było to pisemko to Pani by wiedziała że nie probuje jej obrazic xd więc nawet jakby tak zapytał to przypuszczam że musiałby jechać do empiku
@Whereru Ale nawet jakby go nie było, to pani by się nie denerwowała, tylko powiedziala, ze nie ma takiego pisma (chyba).
Ja bym następnego dnia przyszła do niej z tym pisemkiem. Kto wie, może nawet zaczęłaby je zamawiać i problem wypraw do Empiku by się skończył? ;)
Nie twoja wina, to ona poczuła się wywołana do tablicy:-D
i tak po prostu zostawila otwarty sklep? odwazna
przynajmniej zapewniles pani troche cardio ;)
I mam rozumieć, że zostawiła swój interes otwarty? Trochę nie chcę mi się w to wierzyć.
No właśnie też mnie to zastanawia.
Ale jeżeli zbulwersowały ją dwa słowa do takiego stopnia, to wszystko jest możliwe.
Miałeś strasznie słabą kondycję, skoro nie mogłeś szybko uciec otyłej kobiecie, która pracując w kiosku nie miała zbyt wiele ruchu :)
Pewnie miał na nogach glany, ciężko mu było :P
^Glany- +20 do siły, -20 do szybkości