Niedawno było dość głośno o Barszczu Sosnowskiego. Telewizja, gazety i radio trąbiły o kobiecie, którą ta roślina poparzyła w wyniku czego nieszczęsna zmarła. Mój 28-letni wujek słysząc o tym, iż kobieta umarła bo kosiła trawę i poparzyła się barszczem powiedział: "Yyy, nienormalna. Kto normalny chodzi z gorącym barszczem kosić trawę?"...
Dodaj anonimowe wyznanie
Ja się poparzyłam barszczem sosnowskiego 3-4 lata temu, na twarzy pod okiem. Jak bylam na rowerze w lesie... Zrobila sie czerwona plama, pozniej zaczęła mnie piec, a pozniej zaczęlo mi wyżerać skórę.
Ja jak tylko o tym usłyszałam zabroniłam dziecku zrywać kwiatki a zwłaszcza białe.
Zakazać dziecku rwać kwiatki? Nie rozumiem tej świętej wiary w zakazy, bez odrobiny zastanowienia..
Barszcz jak kwitnie, to jest już wysokości dorosłego człowieka. Wcześniej też trudno go pomylić, grafik i fotek w internecie pełno. Pokaż latorośli i tyle.
Bez przesady. Barszcz jest 2 metrową rośliną. Kwiatki maluch może zrywać spokojnie :) Po prostu tak jak Bezubez pisze, pokazać zdjęcie i zabronić mu się do tego zbliżać, bo żeby się poparzyć, nawet nie trzeba go dotknąć, bo rozpyla w okół siebie substancje żrące. Nie zakazuj dziecku takich rzeczy. Ty za pewne też robiłaś wianki, bukiety. A żyjesz ;) Nie można być przewrażliwionym.
Powiem wam, że nie słyszałam o tym wydarzeniu...
a ja o Barszczu usłyszałam jak było o tym głośno, ale o kobiecie nie... ;)
A ponoć Bóg wie wszystko ;>
Haha dobre
Mój brat ostatnio wymyślił, że by pozbyć się problemu syryskich imigrantow należałoby obsadzić granice Polski barszczem sosnowskiego XD
Ja też raz chodziłem w chaszczach i coś mnie poparzyło. Na szczęście była to tylko pokrzywa.
A ja spałam kiedyś w Mielnie w domku, obok którego był dosłownie las tego barszczu - wtedy nie wiedziałam co to jest- jak koper do ogorkow tylko dwumetrowy z lodygami grubymi jak nadgarstek. Nic mi nie było, chociaż dobrze ze tego nie dotykalam, choć kusilo.
A ja o tej roślinie słyszę dopiero teraz...
Wygooglałam sobie zdjęcie tego barszczu. W pierwszej chwili przyszło mi na myśl, że to przecież roślina, którą uwielbiałam się bawić w dzieciństwie, ale to przecież niemożliwe, aye? Chociaż, biorąc pod uwagę, że ludzie, którzy mnie znają określają mnie jako "przypadek specjalny" wszystko jest możliwe :D
Barszcz Sosnowskiego to jedno, jest bardzo duży i parzy każdego. Są też ,,łagodne" barszcze i rośliny baldachowate, które są podobne i niewprawne oko je pomyli;)
Biedna :( ten Barszcz Sosnowskiego niby "krwawnik pospolity" a jednak trująca roślina o ładnych kwiatkach :X
kiedys jak bylam mala i chcialam nazbierac mamie kwiatkow to poparzylam tym dlonie, ale po kilku dniach bąble zeszly i bylo w porzadku :) a mamie nic nie bylo
Jak to byly tylko bąble które zeszły po kilku dniach, to to barszcz Sosnowskiego na pewno nie byl
"Siła" działania barszczu zależy od temperatury, wilgotności, pory dnia. W te upały i susze był bardzo groźny. Ale w chłodniejsze i wilgotne lato, to tylko bąble.