#y4liP
Pewnego wieczoru, przejeżdżając przez drogę prowadzącą do domków letniskowych, z daleka ujrzałam grupę nastoletnich chłopaków, którzy przyjechali na wakacje do mojej miejscowości. Dumna wypięłam "pierś" do przodu, jadąc na mojej kochanej Kasztance, chcąc popisać się moim jeździectwem. Idealnie w momencie mijania owej grupy kasztanowa franca zaczęła na cały głos puszczać salwę bąków. Udałam, że tego nie słyszę, jednak mój tata - satyryczny wirtuoz krzyknął do chłopaków - "Łohohoho jaka zdrowa dziewczyna!". Grupa wybuchnęła śmiechem, ja spaliłam największego buraka w życiu. Cóż było zrobić, popierdując, poczłapałyśmy dalej.
"popierdując, poczłapałyśmy dalej" :D /// Tatuś widzę żartowniś, hah
hahaha , zdrowa jak koń :D
Majestat i żenada w jednym. ?
Zazdroszczę ci koni; )