#yy9g8
Od zawsze interesowałem się tematyką ezoteryzmu. Odkąd pamiętam. Jako młody chłopak często zdarzały mi się świadome sny, więc dość wcześnie trafiłem na ezoteryczne strony. Zafascynowało mnie to. OOBE, próby osiągnięcia innych stanów świadomości - od tego zaczynałem. Gdy miałem 17 lat, znalazłem grupę ludzi myślących jak ja. Pomagali mi się rozwijać. Wtedy też zacząłem brać udział w obrzędach, kursach jogi, trafiłem raz nawet do bioenergoterapeuty. Wszystko było cudownie, widziałem coraz więcej.
Najgorsze było jednak to, że zacząłem czuć coraz więcej. Jakbym miał przyjaciela, który zawsze stoi za moimi plecami. Kogoś, kto zawsze mi towarzyszy. Ten ktoś zaczął mnie budzić w nocy, czasami śnił mi się. Trudno to opisać, to uczucie było przerażające. Chciałem z tym skończyć, chciałem pójść do kościoła i się wyspowiadać. Nie wiem czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie ból, jaki czułem przekraczając próg.
Potem było coraz gorzej. Z chwilą tamtej spowiedzi obecność zaczęła się nasilać. Nie była przyjazna, była wroga. Zdarzyło mi się z tym "czymś" walczyć. Wiem, że to brzmi psychicznie, ale walczyłem z tym bytem. Czułem jego dłonie, siłę, słyszałem głos. Czasami napełniał mnie gniew, czasami zwątpienie. Nie wiedziałem co z sobą zrobić. Zacząłem się modlić, regularnie spowiadać i jakoś udało mi się tego pozbyć.
Teraz, pomimo tych lat, zdarza mi się znów To poczuć. W takich momentach staram się modlić, zawsze pomaga. Mam świadomość że pewnie już do końca to coś będzie wracało - bo władza jest strasznie nęcąca. Ezoteryzm oferuje ogromną potęgę, daje Moc. Ale żąda strasznej ceny za jej użytkowanie.
Nie chce być moralizatorem, to nie mój cel. Chciałem opisać swoją historię, bo widzę że jest dużo ludzi, którzy interesują się tymi tematami. Może chociaż jedna osoba po przeczytaniu zastanowi się czy warto...
Tak to je grzeszo i zaostajo opentani.
Ale obyło się bez egzorcyzmu?
Jeśli nie podpisał cyrografu, nie zrzekł się wolnosci to egzorcyzm uroczysty raczej nie był potrzebny. Raczej. Nie jestem księdzem egzorcysta wiec nie wiem
Na modlitwach o uwolnienie spotkałam dużo takich osób jak ty, więc ja Ci wierzę. Może spróbuj pojechać na takie spotkanie?
A wiesz może, dlaczego zaczęli wchodzić w takie kontakty? I co one im uświadomiły? Pokazały, że ze światem ponadnaturalnym nie można zadzierać? I jakie mieli doświadczenia związane z innymi bytami?
Ciężko to wytłumaczyć. Na tych spotkaniach nie rozmawiam z innymi osobami. Stoisz koło przypadkowej osoby, przywitaliście się tylko, modlisz sie, trzymacie za rękę i kapłan mówi, że jest osoba, która interesuje się czarną magią, wytatuowała sobie symbole na ciele, wróży z kart tarota i przyjechała tu bo czuje cały czas czyjąś obecność, nie może spać, na ciele pojawiają się siniaki itp. i ta osoba nagle zaczyna wyć, wyginać się i krzyczeć słowa w innym języku i już wiesz, że to o nią chodzi. I choć jest mała i drobna kilku rosłych facetów nie może jej podnieść z ziemi. A w świadectwach często mówią, że zaczęli od horoskopów i talizmanów na szczęście. Albo chcieli tylko spróbować wywoływać duchy dla żartu czy zrobić podróż do poprzednich wcieleń. A później nie mogli wejść do kościoła bo nogi odmawiały im posłuszeństwa, a jak w strachu chcieli się modlić to nie mogli wydusić z siebie nawet Ojcze Nasz. Wiem, że wiele osób nie wierzy w takie rzeczy, ja sama pojechałam tam za pierwszym razem z ciekawości żeby zobaczyć co to za, brzydko mówiąc, jaja się odprawiają.
NieMamLoginu, tak po prostu szary Kowalski może przebywać na takich spotkaniach? Odbywają się tam egzorcyzmy? Nie jest to niebezpieczne?
Tak dokladnie. Zwykły szary człowiek. Gdy komuś nie pomaga modlitwa uwolnienia to przenoszą go i tam są egzorcyzmy.
Jeżu iglasty, statystycznie większość ludzi jest podatna na sugestie. Jak trafisz na kogoś wyjątkowo podatnego, to możesz mu wmówić, że opętał go demon. Każdy mniej więcej wie "jak wygląda opętanie", więc jak czuje się opętany (bo go ktoś właśnie postraszył, że jest), to się zacznie tak zachowywać. Dużo przy tym robi klimat, autorytet tego księdza, który prowadzi "egzorcyzm", wiara w te zjawiska - to wszystko naciska na zdezorientowany mózg, który w akcie desperacji się podporządkowuje.
Nie wiesz o czym mówię, spróbuj obudzić kolejno parę osób z głębokiego snu i kazać im szukać kluczyków od czołgu, albo uciekać na drugi koniec pokoju, bo łóżko zaraz spłonie. Gwarantuję Ci, że ktoś się wkręci, sprawdzone swego czasu na wielu biwakach.
Efektmotyla niech każdy wierzy w co chce. Dodam też, że to nie jest tak, że ksiądz każdemu wmawia opetanie. Nieraz człowiek myśli, że jest opętany a egzorcysta odsyła go do psychiatry.
Ale u psychologa byłeś, mam nadzieję?
Jak byłam w podstawówce wywoływałam duchy, nic mi się nie stało. Chodziłam przez pół roku na jogę (zajęcia organizowane przez moją uczelnię) również nic się nie wydarzyło (może poza śmiertelnym znudzeniem). Moi znajomi bardziej wkręcali się w ezoterykę i nic im nie jest. W sumie są ateistami - jakoś dziwnym trafem głównie wierzący (i słuchający ciągle nad głową jak to pójdą do piekła albo coś ich opęta) którzy spróbują trochę ezoteryki mają objawy opętania. Zastanowiłabym się nad tym.
Odwiedź jest prosta. Ateistów Szatan ma już w swoim władaniu, po co mu opętanie.
@Jaktoja
Ale po co szatan miałby dręczyć osoby które chce mieć w swoim władaniu? Przecież to nie ma logicznego sensu - wiadomo, że jak zrobi im coś złego to się przestraszą i polecą do kościoła. Po co miałyby takie opętania istnieć, po co byłyby potrzebne szatanowi? W zasadzie istnienie opętań jest potrzebne dla egzorcystów i księży by straszyć nimi wierzących próbujących bawić się ezoteryką lub nawet próbujących w ogóle samodzielnie myśleć.
Faktycznie szatan nie chce się ujawniać. Trzeba pamiętać, że Bóg jest potężniejszy. Może opętanie to reakcja demona na zwrócenie się człowieka do Boga? Może to łaska Boga, że szatan się ujawnia?
Logicznego sensu to nie wa wasza cała religia. To anonimowe czy jakieś fantasy?
W ogóle ciekawsza sprawa, że w każdym regionie inne duchy ponoć "opętują". Skoro diabeł istnieje bo w naszym kręgu religijnym zdarzyło się opętanie, to co z innymi opętaniami?
Polecam poczytać o Wendigo. Opętania przez niego zostały dzisiaj określone jako pewien rodzaj schizofrenii spowodowanej przez głód.
Dlaczego nie poszedłeś na msze z modlitwą o uwolnienie ? Wystarczy poszukać w internecie i zobaczyć gdzie najbliżej się takie odbywają.
nie no, opętania od jogi jeszcze nie było
Świadome sny są świetne, praktykuję od dawna, nie rozumiem co w nich takiego "złego", że miałyby przyciągać jakieś negatywne byty. Swego czasu miałam epizody z OOBE. Od kilku lat uprawiam jogę. Przechodziłam fascynację tarotem - mam nawet talię mojego własnego projektu. Mam również tablicę ouija, którą z resztą też sama wykonałam. Że już nie napiszę o wszelakich talizmanach szczęścia, jaki kraj odwiedziłam taki symbol szczęścia na biżuterii przywiozłam, często kupuję też biżuterię z kamieniami "pasującymi" do mojego zodiaku itp. bzdety. Biblia szatana i Goecja też była. A w międzyczasie pewnie jeszcze coś "złego" mi się napatoczyło, bo takie rzeczy po prostu mnie interesują. I co? Nico. Nigdy nie zdarzyły mi się żadne paranormalne przygody, nigdy nie czułam żadnej obecności, nie słyszałam głosów... Null, zero. Może mam zarezerwowaną miejscówkę w piekle i po prostu nikt się do mnie nie fatyguje? Dziwne, że to chrześcijan (albo osoby wychowane w takich rodzinach) spotykają wszelkiego rodzaju nękania i nawiedzenia, mało się słyszy o opętanych innowiercach albo ateistach. Moim zdaniem to siedzi w głowie, może wizyta u psychologa by pomogła zamiast doszukiwanie się złych duchów i demonów. I nie piszę tego złośliwie, ale słyszenie głosów w głowie to objaw choroby psychicznej.
Dziwnym trafem opętań doświadczają zawsze wierzący. Jak na moje najzwyczajniej w świecie nieświadomie dorobiłeś się wrednej tulpy. Modlitwa pomaga, bo jesteś wierzący - efekt placebo. To ci siedzi w głowie. Polecam psychiatrę i nie mówię tego złośliwie, tulpy naprawdę potrafią być niesamowicie wredne i zniszczyć człowiekowi życie, a to przecież tylko my sami...
Tulpa to chyba co innego.. Ona chyba dalej siedzi w ciele i 'przejmuje sterowanie' nad ciałem, a nie stoi obok i np. szarpie.
Mało wiem, tak się tylko próbuję pokleić różne fakty.
Schizofrenia też siedzi w głowie, a wydaje ci się, że prowadzisz interakcje z kimś stojącym obok. Mechanizm jest ten sam, chociaż inna przyczyna.
@efektmotyla słuszna uwaga.
Co XD Co ma joga do ezoteryki? XD Naczytałeś się głupot w internecie i tworzysz sobie w głowie własne demony. W sumie tak jak już tu ktoś napisał, brzmi trochę jakbyś nieświadomie zabawił się w stworzenie sobie tulpy, co nie musi być groźne dla zdrowia psychicznego, ale może, więc skoro źle się z tym czujesz (albo tracisz kontrolę) to odpuść sobie te "ezoteryczne" tematy.
Po prostu miej świadomość, że:
- robisz to sobie sam;
- to żadna nadprzyrodzona moc, to siedzi Ci w głowie.
Zresztą, choć w ezoteryce nie siedzę, z tego co wiem nie powinieneś się za to zabierać jeśli się boisz. Właśnie dlatego, że możesz sobie "nie poradzić", czyli po prostu sobie coś wkręcisz i będzie Cię męczyć.
Co XD Co ma joga do ezoteryki? XD Naczytałeś się głupot w internecie i tworzysz sobie w głowie własne demony. W sumie tak jak już tu ktoś napisał, brzmi trochę jakbyś nieświadomie zabawił się w stworzenie sobie tulpy, co nie musi być groźne dla zdrowia psychicznego, ale może, więc skoro źle się z tym czujesz (albo tracisz kontrolę)(przecinek) to odpuść sobie te "ezoteryczne" tematy.
Po prostu miej świadomość, że:
- robisz to sobie sam;
- to żadna nadprzyrodzona moc, to siedzi Ci w głowie.
Zresztą, choć w ezoteryce nie siedzę, z tego co wiem(przecinek) nie powinieneś się za to zabierać(przecinek) jeśli się boisz. Właśnie dlatego, że możesz sobie "nie poradzić", czyli po prostu sobie coś wkręcisz i będzie Cię męczyć.*
Skoro wierzysz, że modlenie się Ci pomaga to tak samo sobie wmowiłeś ducha, tez wiarą w to że istnieja. Ja sie interesuję tą tematyką od wielu lat i nic dziwnego mnie nadal nie spotkało :P
Mógłbyś opisać jakieś swoje historie? Bardzo interesują mnie te tematy :)