#FnQlH

Muszę się kąpać w tej samej wodzie co mój brat i ojciec, brzydzę się tego. I nie da się przegadać rodzicom, że to chore. Zawsze słyszę odpowiedź "a co, z gównem się biłaś?".

Wyobraźcie sobie nastolatkę, która może myć włosy tylko w środy i w niedziele.
Kiedyś miałam tak tłuste włosy, że wywoływałam wymioty, byle nie iść do szkoły.
WodaGazowana Odpowiedz

Hm, a nie możesz myć sie pierwsza?
Może zapisz sie na siłownie/ basen, tam są prysznice to będziesz mogła myć sie ile chcesz i kiedy chcesz.
Albo sie postaw. Raz a dobrze.

Odpowiedzi (3)
Niezapowiedziana05 Odpowiedz

Kąp się pierwsza, a Oni po Tobie
Ew zamknij się w łazience i wykąp, przecież nie wyłączą Ci wody ani nie wyrwą drzwi, najwyżej wyłączą światło
Możesz też chodzić na basen i tam się kąpać lub myj się pod Ich nieobecność

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (17)

#qkOvl

Czasami wieczorami chodzę po osiedlu, na którym wynajmuję pokój i patrzę gdzieś wysoko w okna. Zawsze zastanawiam się, czy może jest tam starsza pani, która mogłaby mnie przygarnąć i zostać moją przyszywaną babcią. Może ona też potrzebuje pomocy i kogoś bliskiego?

Jestem sama. Nie mam rodziny.
JiminChimChim Odpowiedz

Zwróć uwagę na otoczenie. Może w ciągu dnia znajdzie się jakaś starsza pani, obładowana siatami, której możesz pomóc i mieć pretekst do rozmowy.
Możesz też obskoczyć sąsiadów z prośbą o pożyczenie cukru, proszku do prania, whatever. A potem odwdzięczyć się ciastkami/kawą.

Odpowiedzi (3)
EmmanuelleMimieux Odpowiedz

Myślałaś o wolontariacie? Są organizacje, które poszukują osób do pomocy np. przy odrabianiu lekcji z dziećmi, zakupach dla osób starszych.

Zobacz więcej komentarzy (3)

#plWiI

Ostatnio przeczytałam tu o kobiecie, która dowiedziała się, że ma raka i postanowiła zacząć spełniać dobre uczynki, więc postanowiłam podzielić się swoją historią, która może być przestrogą dla innych.

Mam 25 lat, 2 lata temu zaczęły mi się problemy zdrowotne, więc oczywiście pierwsze moje kroki odbyły się do lekarza, zrobił podstawowe badania krwi, zadał parę pytań, w krwi nic nie wykazało, więc ku mojemu zdziwieniu stwierdził depresję i odesłał do domu. Przez kilka następnych miesięcy czułam się raz źle, raz super, więc stwierdziłam, że lekarz musiał mieć racje, przecież zna się lepiej ode mnie, prawda?
W końcu mój stan zdrowia znowu się pogorszył, biegałam po lekarzach, bo jednemu nie wierzyłam, wszyscy wysyłali mnie na podstawowe badanie krwi, a że nic nie wykazywało, to wmawiali depresję, w którą również nie wierzyłam, przepisywali psychotropy i odsyłali do domu. Leków oczywiście nie przyjmowałam, bo czułam, że to nie jest depresja.

Na jakiś czas mi się polepszyło, powoli zapominałam o tych wszystkich objawach, aż nagle przyszły zawroty głowy, znowu zjawiłam się u lekarza, który już z góry na mnie patrzył jak na idiotkę. Badania krwi nic nie wykazały, więc depresja - do widzenia.
Przez kilka miesięcy nie było dnia, żebym nie czuła się słabo, spadek wagi, wypadanie włosów + masa innych objawów nie dawało mi normalnie funkcjonować, więc poszłam zbadać się prywatnie, wyniki były takie, jakie przypuszczałam - nowotwór.
Gdyby zdiagnozowali go u mnie od razu, kiedy przyszłam pierwszy raz, pewnie miałabym większe szanse.

Ja nie mam zamiaru spełniać dobrych uczynków, za to mam w planach przejść się z wynikami do każdego lekarza, który odmówił mi badań, tak po prostu, żeby mieli mnie na sumieniu i żeby przypomnieli sobie o mnie, kiedy przyjdzie inny pacjent z podobnymi dolegliwościami i żeby nie przyszło im do głowy, by odsyłać go do domu.

Jak widać, nie zawsze warto słuchać lekarzy, więc jeśli będzie was niepokoił stan zdrowia, to zróbcie wszystko, żeby się zbadać, cokolwiek nie powiedziałby lekarz. Dla mnie jest już za późno, nie ma nic gorszego, jak życie ze świadomością, że to może być wasz ostatni dzień.. Miałam przed sobą całe życie i tyle planów do zrealizowania. Zawsze kiedy widzę szczęśliwych ludzi, idę się wypłakać, bo dokładnie taka sama byłam zaledwie ponad 2 lata temu, a teraz nie zostało mi nic. Dbajcie o siebie i swoich bliskich, nie odkładajcie niczego na później, bo możecie nie zdążyć, to przychodzi znienacka.
Życzę wam dużo zdrowia.
Mikasa833 Odpowiedz

Miałam trochę podobnie, tylko to nie był nowotwór. 14 grudnia zaczęłam się źle czuć w szkole. Głowa mnie bolała, oczy też. Wytrzymałam tam 7 godzin. Jak wróciłam do domu, to powiedziałam dziadkowi, że źle się czuję. Wzięłam termometr, poszłam do pokoju i zmierzyłam temperaturę. 40,6 stopni. Powiedziałam to natychmiast, na następny dzień umówili mnie do lekarza. Jak jechałam tam, to strasznie mnie bolała głowa i nie mogłam na nic patrzeć, bo oczy mnie okropnie bolały. Lekarka mnie osłuchała, powiedziałam, że boli mnie głowa i oczy. Przepisała mi leki na przeziębienie. Wracam do domu. Pierwsze co, to idę spać. I tu mam dziurę w pamięci. Przez 2 dni normalnie się zachowywałam, lecz ja nie byłam tego świadoma. W końcu straciłam przytomność. Od razu zadzwonili po karetkę. Zabrali mnie na OIOM. Zbili mi gorączkę i zrobili tomograf głowy. Kazali jechać do Poznania do szpitala. Normalnie jedzie się tam godzinę, dojechałam tam w 25 minut. I tak prawie zmarłam. W szpitalu wyszło, że mam pneumokokowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Spędziłam miesiąc w tym szpitalu. Miałam tam jeszcze robiony rezonans magnetyczny, gdzie wyszło, że mam zmiany w mózgu. Przez 5 dni musiałam brać sterydy. Nie chodzę do szkoły, będę miała nauczanie indywidualne. 6 marca znowu jadę do tego szpitala, będę miała punkcję i kolejny rezonans.

Odpowiedzi (3)
Kiblossawka Odpowiedz

Ja poszłabym z tym do sądu i wyciągnęła niezłe odszkodowanie. Taki głupi pomysł XD

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#dVTdV

W gimnazjum miałam pecha trafić do klasy, w której prym wiodła niejaka Magdalena. Wyższa i masywniejsza od reszty (nawet od większości chłopaków), głośna, wulgarna, mająca w poważaniu wszelkie wzorce i szkolne obowiązki. Nic dziwnego, że ja - malutka, cicha kujonica - nie przypadłam jej do gustu (delikatnie mówiąc).

Zaczęło się niewinnie - słowne zaczepki, wyśmiewanie i delikatne popychanie na korytarzu. Później zaczęło się robić coraz ciekawiej - zabieranie pieniędzy, chowanie stroju na wf, wyrzucanie zawartości plecaka do śmietnika... Nikomu się nie skarżyłam, a nauczyciele konsekwentnie udawali, że niczego nie widzę (strzelam, że niemały wpływ miał na to fakt, że ojcem Magdalenki była jedna z miejscowych szych). Któregoś pięknego dnia, jakoś w połowie maja, miałam nieszczęście trafić na nią przy schodach. Nie wiem, co ja tak bardzo zirytowało, ale finał był taki, ze wylądowałam w szpitalu ze wstrząśnieniem mózgu, złamaną nogą, wybitym barkiem i bez 3 zębów.

Nagranie z kamer nie pozostawiało wątpliwości co do przebiegu zdarzeń, ale sprawę zamieciono pod dywan, a sprawczyni mojej krzywdy dostała jakąś śmieszną karę.
Wylądowałam w szpitalu na kilka tygodni, później miałam rehabilitacje i uczyłam się w domu. Do szkoły przyszłam dopiero na zakończenie roku. O kulach.

I nie wiem, co mi strzeliło do głowy, najwyraźniej gromadzona miesiącami frustracja musiała w końcu znaleźć ujście i... Po zakończeniu części oficjalnej, gdy wszyscy zaczynali zbierać się do wyjścia, podeszłam do niej i tak jej zaj***łam tą kulą, że aż padła na ziemię. A jak padła, dostała jeszcze kilka razy. Później mnie odciągnęli.

Zrobił się z tego straszny młyn, jej ojciec chciał strasznych kar, ale moja kula najwyraźniej miała na Magdalenkę zbawienny wpływ, bo:
1) zabroniła ojcu wnosić oskarżenie,
2) przeprosiła mnie na oficjalnym apelu,
3) po dziś dzień, choć minęło już wiele lat, za każdym razem, gdy widzi mnie na ulicy, kłania mi się tak, że prawie szura brodą po chodniku.

Niczego nie żałuję!
MogeWszystko91 Odpowiedz

Jakoś nie chce mi się wierzyć , że laska która tak Cię gnębiła bijąc Cię do tego stopnia , że wylądowałaś w szpitalu bez zębów nagle daje się tak sponiewierać.

Odpowiedzi (5)
NiebieskaSzafa Odpowiedz

Tylko trooooszkę brzmi jak czyjaś fantazja na temat nielubianej koleżanki :D

Zobacz więcej komentarzy (15)

#l1hkc

Przez pewien czas pracowałam w portalu plotkarskim... Czego się tam nasłuchałam/naoglądałam to głowa mała. Przytoczę kilka przykładów.

1) Ustawki. Nic zaskakującego. Manager informuje, ze dana osoba będzie tego dnia w jakimś miejscu o określonej godzinie. I o ile mogłam zrozumieć to w przypadku wyjścia do restauracji, podczas którego szanowna celebrytka chciała pochwalić się drogą torebka lub nowym partnerem, tak akcje typu "PRZYŁAPANA NA POMOCY! Zrobiła zakupy bezdomnemu", wywoływały u mnie odruch wymiotny.

2) Przyjaźnie/wojny w show-biznesie. "Śmiertelni wrogowie", którzy w rzeczywistości bardzo się lubią, często nawet przyjaźnią i np. jeżdżą razem na wakacje. I na odwrót - wspólne zdjęcia na ściankach, a po wyłączeniu kamer nóż w plecy, zawiść i bardzo często wyzwiska, których nie powstydziłby się zaawansowany Sebix.

3) Alkohol/narkotyki. Ilość uzależnionych osób poraża. Aktorzy, piosenkarki, modelki, prezenterzy.. Bardzo często osoby, po których nikt by się tego nie spodziewał.

4) Homoseksualiści- sytuacja jak w przykładzie wyżej. Wiele osób na co dzień ma normalne rodziny, dzieci, a swoją prawdziwą naturę pokazują na zamkniętych imprezach (ci mniej ostrożni) czy dalekich wyjazdach.

5) Zdjęcia zrobione przez "życzliwych". Kiedy myślisz, ze widziałeś już wszystko, a w niedzielę wieczorem otwierasz maila ze "sprawozdaniem" z celebryckich weekendów... Co ciekawe, często donosicielami są same gwiazdy/agenci - w myśl zasady, że nieważne, co mówią, byleby nie przekręcali nazwiska.

Przepracowałam rok, po czym stwierdziłam, że mam dość. Portali plotkarskich uparcie unikam, ale zdarzy mi się uśmiechnąć pod nosem, gdy natknę się gdzieś na zdjęcie roześmianego Pana X idącego z żoną do restauracji, a w pamięci mam obraz jego młodziutkiego kochanka... Albo prezenterki poważnej stacji telewizyjnej, która pod gruba warstwa makijażu ukrywa fakt, że mniej więcej 3 razy w tygodniu upija się do nieprzytomności w najgorszych spelunach.
Ot, gwiazdy ;)
Morgenrot Odpowiedz

Gwiazdy, nie gwiazdy... Ot po prostu ludzie, nie różnią się niczym od przeciętnych zjadaczy chleba.

Odpowiedzi (1)
GrazynaZarkoOffical Odpowiedz

Czy to o prezenterce TVP?
Bo pieprzy tak ostro jakby wydychała 3 promile powietrza w alkoholu

Zobacz więcej komentarzy (2)

#xis5S

Z nieznanych mi bliżej przyczyn mam słabość do Jakubów.
Gdy poznaję chłopaka kompletnie nie w moim typie, ale dowiaduję się, że ma na imię Kuba, z automatu patrzę na niego bardziej przychylnie (+20 do atrakcyjności).
Dragoon Odpowiedz

Ciekawe co by się stało gdybyś poznała faceta co nazywałby się Jakub Jakubowski czy jakoś w tym stylu?

Odpowiedzi (5)
Marian6660 Odpowiedz

Czyli jednak jest dla mnie nadzieja :)

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (24)

#yjHVf

Jak byłam dzieckiem - no tak w okresie około przedszkolnym do 3 czy 4 klasy podstawówki, nie pamiętam dokładnie - miałam dziwną przypadłość. Niesamowicie mocno i przez całe dnie piekły mnie uszy. To było takie denerwujące pieczenie, nie mogłam się przez to na niczym skupić. Na przerwach w szkole chodziłam do toalety przede wszystkim po to, żeby wsadzić uszy pod kran z zimną wodą i poczuć ulgę.
Na lekcjach jednak stosowałam technikę obśliniania uszu dla chwilowej poprawy samopoczucia (wiecie, wysychająca ciecz na skórze daje chwilowy efekt chłodku). Wypluwałam ślinę na ręce i smarowałam rozgrzane do czerwoności uszyska.
Wyobraźcie sobie, jak to musiało obrzydliwie wyglądać ;p

Ale wiecie, co jest ciekawe? Nikt z dzieciaków chodzących ze mną do klasy nie zwracał na to uwagi - dopóki nie zwróciła na to uwagi wychowawczyni i mnie publicznie nie wyśmiała.
Dzieciaki zaczęły też mnie wyśmiewać przez to.
Ale nie pomogło, byłam uparta w uśmierzaniu sobie cierpienia oraz ignorowaniu rozbawionej gawiedzi i szybko się wszystkim znudziło wyśmiewanie mnie.
Swoją drogą rodzinka (ciotki, kuzynostwo, rodzeństwo) też mnie wyśmiewali.

Byłam kilka razy u dermatologów, rodzice znali problem. Jedyne, co mi lekarze zapisywali, to jakieś leki na alergię (nie pomogło) i UWAGA! krem chłodzący do stóp.
Skóra mi zaczęła z uszu po nim schodzić :D
Piec nie przestało, śmiem twierdzić, że wtedy piekło nawet bardziej.

Nie pamiętam dokładnie, kiedy mi to przeszło, ale do dzisiaj lekko panikuję, jak mi za ciepło w uszy :)
FioletowyDandelion Odpowiedz

Najgorzej jest jak jesteś w fajnej klasie, nikt do nikogo nic nie ma i nagle nauczyciel zacznie wyśmiewać jedną osobę (chociażby jakiś głupi żart) i wtedy inni widząc jakie to śmieszne też zaczynają wyśmiewać tę osobę.
Taki bullying z dupy kompletnie.

Odpowiedzi (8)
Zobacz więcej komentarzy (1)

#BDNLh

Pierwszy raz miałam taką sytuację i nie wiem co o niej myśleć.

Zacznijmy od tego, że matka mojego ojca zostawiła go, gdy miał 10 lat i zabrała ze sobą najmłodszego z braci - noworodka, Maćka.

Jakiś czas temu przyśnił mi się młody mężczyzna, znoszący się płaczem. Był cały blady i miał podkrążone oczy. Na biurku, przy którym siedział rozsypane były tabletki. Trzęsły mu się ręce i ogólnie był w zapłakanym stanie.
Nie wiem jak, ale poznałam, że to brat mojego taty.

Pomyślałam, że może warto z nim odnowić kontakt? Na następny dzień wyszukałam go na portalu społecznościowym. Jednak znałam tylko imię, nazwisko i miasto, w którym mieszka. Myślałam, że to wystarczy, ale wyskoczyło mi wiele profilów bez zdjęć profilowych. Okazało się, że jest kilkadziesiąt osób o tym samym nazwisku w Krakowie... Odpuściłam, bo to przecie głupi sen. I co miałam mu powiedzieć po tylu latach? ''Cześć, jestem córką twojego brata. Chcesz się poznać?''.


Jakiś tydzień później doszła do nas informacja. Mieliśmy jechać na pogrzeb. Ostatnie pożegnanie mojej babci. Mamy mojego taty i osoby ze snu.

Po długiej i męczącej podróży ujrzałam go. To ta osoba w identycznym stanie jak we śnie.

Trzymajcie kciuki, żeby się zaaklimatyzowali na Pomorzu! Maciek i jego labrador Alex wracają z nami :)
Arushat Odpowiedz

Tylko patrz, żeby samobójstwa czasem nie popełnił.

Odpowiedzi (3)
GoMiNam Odpowiedz

To życzę powodzenia. :)

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie