#paC51

Uwielbiam upały, ale to co się w te wakacje działo, było nie do wytrzymania. Mam takie szczęście, iż mieszkam w domku jednorodzinnym. Do wieczora w domu jestem tylko ja, oraz babcia która zamieszkuje na dole i na górę nigdy nie wchodzi.

Tak więc podczas tych upałów zazwyczaj siedzę sobie nago w pokoju, bo każdy skrawek materiału jest niesamowicie nieprzyjemny na skórze. Po południu postanowiłam pójść schłodzić się pod prysznic, który jest zaraz obok mojego pokoju. Wstałam od internetów i robiąc te kilka kroków do łazienki stwierdziłam, że najpierw zapytam babci, czy nie chce czegoś ze sklepu, bo szykuję się do wyjścia.

Zeszłam na dół i wypowiadając słowa wcześniej wspomniane zdałam sobie sprawę iż... jestem kompletnie naga! Zdziwienie babci nie miało granic, rozbawiona skwitowała: "Oj wnusiu, nie sądziłam że czujemy się przy sobie aż tak komfortowo".
Z dwojga złego, lepiej że poszłam do babci, a nie np. otworzyć drzwi listonoszowi...
118
pocahontas007 Odpowiedz

ojej :D zazdroszczę takiej babci na luzie ;)

26
Sociopath Odpowiedz

E tam, babcia to babcia, to samo ma 😆 Nie ma się co wstydzić.

7
Zobacz więcej komentarzy (2)

#MPz8E

Miałam około 8 lat. Ponieważ Mama pracowała opiekowała się mną babcia. Robiłyśymy razem pierogi i babcia poprosiła mnie, żebym przyniosła mąkę z piwnicy. Powiedziała "takie białe w papierowym opakowaniu". Poszłam, nasypałam, przyniosłam i skończyłyśmy pierogi. 

Dumna z siebie poczęstowałam mamę która wróciła z pracy. Mama stwierdziła że troche twarde i coś jest chyba z nimi nie tak. Kazała mi przynieść mąkę z której były zrobione. Okazało się, że zamiast do piwnicy poszłam do garażu i przyniosłam stamtąd gips, a babcia użyła go zamiast mąki.
127
medium Odpowiedz

Przynajmniej nie rozpadly sie w trakcie gotowania, jak to często bywa z moimi ;)

44
Sheela Odpowiedz

Mistrzyni :D

16
Zobacz więcej komentarzy (8)

#giG9A

Będąc dzieckiem, jakoś w czwartej klasie podstawówki zainteresowałem się beatboxem (tworzenie muzyki za pomocą narządów mowy). Jak to zazwyczaj z dziećmi samoukami - wychodziło mi to mizernie (oczywiście według innych, bo ja sam uważałem się za profesjonalistę, haha). 

Na przerwie podczas tworzenia jakieś żenującej sekwencji, podszedł do mnie chłopak z szóstej klasy. Zapytał: "Co ty robisz? Dusisz się?". Odpowiedziałem smutnym, zakłopotanym głosem: "Nie... beatboxuję". Chłopak śmiejąc się powiedział: "Ty to nazywasz beatboxem?". I odszedł. Niesamowicie mnie to wtedy zabolało i powiedziałem sobie w myślach, że obiecuję, że coś w beatboxie osiągnę. Że nigdy więcej nie będzie się ze mnie śmiał.

Dziś należę do czołówki w Polsce. Kacper, jeśli to czytasz - dziękuję, że wtedy mnie tak wyśmiałeś. Pewnie gdyby nie Ty, szybko moja pasja z dzieciństwa zniknęłaby. Jednak te słowa dały mi taką motywację, że już sporo osiągnąłem, a jeszcze bardzo dużo przede mną. Mierzcie wysoko, zawsze. A "hejt" i negatywną opinię innych przeobrażajcie w motywację, u mnie się sprawdziło :)
220
Ciastko Odpowiedz

Wow! Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy 😃 gratuluję upartości W dążeniu do celu 😉

54
pocahontas007 Odpowiedz

"Mierzy się ponad cel żeby do niego trafić" ;) Gratki chłopie ;))

16
Zobacz więcej komentarzy (11)

#xvbm5

Byłem u znajomej i po wyjściu na 3 Maja zauważyłem, że ktoś rozjechał kotka (nie będę opisywał jego wyglądu ale wyglądał nie za fajnie) i ludzie zamiast coś zrobić przejeżdżali obojętnie. Bałem się, że ktoś go jeszcze przejedzie. Zatrzymałem się i próbowałem pokazać, że leży kot. To że pewnie już nie żyje nie oznacza, że ma być potraktowany w taki sposób... 

W końcu po chwili nadarzyła się okazja i jechała policja pomachałem zatrzymali się i mówię, że leży kot coś trzeba z tym zrobić. Jego odpowiedź bardzo podniosła mi ciśnienie.
- Co, mam go posprzątać?! - odparł policjant.
- Nie, ale można gdzieś zadzwonić.
- Ble, ble... Zadzwonię.
- Dziękuję.

Pojechali. Kota przecież rękoma nie dotknę, gdy wszędzie jest krew. Stałem bez pomysłu, co z nim zrobić, gdy nadjechał samochód i wysiadł z niego mężczyzna, który od razu się ze mną przywitał i razem postanowiliśmy coś z tym zrobić. Wyciągnęliśmy od niego z samochodu czarny worek, spakowałem kota do środka i zaproponował, żebyśmy zawieźli go do weterynarza. Pani weterynarz obejrzała kotka, niestety nie udało się go uratować. Lecz z tym miłym już teraz kolegą wymieniliśmy się numerami i mamy zamiar spotkać się na piwo. 

Jest mi smutno, że ludzie są tak obojętni na to co dzieje się obok nich. Życie pisze różne scenariusze. Pozdrawiam Ciebie kolego i panią weterynarz, a pana panie policjancie niech chu* strzeli.
155
ciekawaosoba Odpowiedz

....Jesteśmy razem od 3 lat :D

136
Odpowiedzi (24)
Sheela Odpowiedz

Ostatnio zaobserwowałam, że ci dzisiejsi policjanci to tak naprawdę cioty, które wstąpiły do policji tylko dlatego, że wcześniej byli jacyś gnębieni i poniżani przez kolegów ze szkoły, by ci teraz czuli przed nimi respekt, bo w końcu pan policjant..

36
Odpowiedzi (7)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#60VX1

Był piękny słoneczny dzień. Wracałam z pociągiem do swojego małego miasteczka. Gdy już dotarłam na miejsce razem z innymi pasażerami wysiadłam z pociągu, a że nie chciało się wchodzić po schodach na wysoką kładkę nad torami z ogromną walizką, to postanowiłam przejść przez tory przejściem dla pracowników kolei. 

Kilka innych osób pomyślało tak samo no i dawaj przełazimy. Aż tu nagle moim oczom ukazują się żółte znienawidzone przez wielu kamizelki. Spoglądam kątem oka myśląc że może ich minę, niestety do moich uszu dociera głos "A co państwa upoważniło do przejścia tędy? Będzie mandacik". Jako że jestem znana z "ciętej riposty" wydałam z siebie ciche "yhyyyy...". 

Nagle policjant zwrócił się do mnie i mówi "Pani może iść". Kurka myślę, o co tu chodzi, ale długo się nie zastanawiając pomknęłam niczym młoda sarenka w stronę parkingu, na którym już czekała na mnie mama. Otwieram bagażnik, pakuję walizkę, uśmiecham się do mamy i widzę że dziwnie na mnie patrzy. Zdziwiona o co jej chodzi wsiadam do samochodu, a ona nagle wypaliła "Boże, myślałam że jesteś w ciąży, a to ta bluzka tylko tak się układa". 

Zatkało mnie ale od razu domyśliłam się czemu nie dostałam mandatu. Tak więc 100 zł w kieszeni, ale bluzka znalazła się w koszu.
180
Sociopath Odpowiedz

Trzeba było ją zachować na specjalne okazje :dd

103
crazy Odpowiedz

Mogłaś bluzki nie wyrzucać, zawsze trochę kasy można zaoszczędzić ;D

65
Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#1mHtz

Było to w technikum, trzecia klasa. Lekcje od ósmej rano do piętnastej. Osiem lekcji. Od rana nie było mojego kumpla. Pomyślałam, że może chory, albo pewnie na wagary poszedł. Mijają lekcje, jedna za drugą. Na ostatniej (od godz. 14:05) mieliśmy mieć godzinę wychowawczą i sporo osób się z niej zrywało. Ja jako że do szkoły dojeżdżam i akurat musiałabym czekać na transport, to zostałam. 

Lekcja się zaczyna, a tu patrzę siedzi obok Marcinek - ów kolega którego cały dzień nie było. Nie zdążyliśmy pogadać bo sorka zaczęła listę obecności sprawdzać. Dochodzi do Marcinka i wyczytuje: "Marcin" po czym od razu mówi do siebie "nie ma" (skoro na wcześniejszych lekcjach go nie było - logiczne). A tu zaskoczenie! Marcin wstaje i dumny odpowiada - "Obecny!". Sorka za zdziwieniem patrzy na niego i pyta: 
- Marcinku a dlaczego cię wcześniej nie było?
- Bo zaspałem... - klasa w ryk. 
Sorka też się uśmiechnęła pod nosem, ale starając się zachować powagę drąży temat. - Jak to zaspałeś na siedem lekcji!?
- No tak, bo zaspałem rano na godzinę ósmą, a że następny autobus miałem dopiero po dziewiątej to poszedłem jeszcze spać. No i znów zaspałem. Kolejny miał być za godzinę więc pomyślałem, że zdrzemnę się jeszcze pół godzinki. No i tak jakoś wyszło że sytuacja powtórzyła się jeszcze raz. Ale w końcu jestem...

Sorka nie uwierzyła w tą historyjkę, ale klasa tak. Znamy Marcinka i wiemy że jest do tego zdolny. Zresztą na przerwie bijąc się w pierś zapewniał nas o autentyczności zdarzeń.
212
ama1234 Odpowiedz

Najważniejsze, ze nie olał sprawy tylko mimo to sie zjawił :)

41
Odpowiedzi (2)
1916 Odpowiedz

Fajny kumpel :) Mi się też zdarzyło zaspać, obudziłem się o 9 z minutami, do szkoły nie poszedłem, bo już się nie opłacało... :D

61
Zobacz więcej komentarzy (7)

#UbNHq

Sytuacja sprzed dwóch tygodni. Stałam z moim lubym przy pasach na dość ruchliwym skrzyżowaniu w centrum miasta czekając na zielone, kiedy obok mnie stanął niewidomy chłopak w okularach i z laską. Zapaliło się zielone, ruszyliśmy.

Chłopaczek wywija tą laską na prawo i lewo i pomyka jak mróweczka, wyprzedził nas, wyminął kolejnych i żwawo ciśnie dalej. Był tak z 8-10m przed nami gdy cicho mówię do lubego: "Łał, nieźle zasuwa jak na niewidomego, jakby miał echolokację".

Niewidomy zatrzymał się (akurat obok przystanku), a kiedy zrównaliśmy się z nim powiedział: "Echolokacją bym tego nie nazwał, ale słuch mam zajebisty. O właśnie podjeżdża mój autobus, lecę!" i dziarskim krokiem idzie do drzwi. Kopara mi opadła, podziwiam niewidomych, którzy tak rewelacyjnie sobie radzą :)
342
szalOna Odpowiedz

Jak widać nawet osoba niepełnosprawna może być niesamowita. Podziwiam również 😊

93
Monofaza Odpowiedz

Podziwiam takich ludzi :)

43
Zobacz więcej komentarzy (12)

#KU64s

Niedawno wstawiłam na portal społecznościowy zdjęcie mojego nowo narodzonego bratanka. Moi znajomi myśleli, że to ja małego urodziłam, co jest dziwnie, ponieważ często się widzieliśmy, a ciąży po mnie nie było widać. Uświadomiłam ich, że to dziecko mojego brata.

Jak się później okazało niektórzy to zrozumieli tak, że mam dziecko z własnym bratem.
188
1916 Odpowiedz

Nie zazdroszczę Ci znajomych :P

73
pocahontas007 Odpowiedz

no bez przesady... znajomi którzy myslą, że masz dziecko z bratem :/

40
Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#qsdYv

Historia z dzieciństwa. Z racji tego że tata ciężko pracuje, kanapki do pracy zawsze robiła mu mama. Jak miałam ok 6-7 lat mama dostała pracę i zaszczyt robienia tacie jedzenia przypadł mi, jako najstarszej. Byłam wkurzona, bo jak to tak, zamiast bawić się z rodzeństwem musiałam jakieś tam kanapki robić.

Tata miał na nocną zmianę, przystępuję więc do robienia kanapek. Wywiązuje się dialog:
- Tato, z czym chcesz kanapki do pracy?
- Z byle czym!
Wpadł mi szatański pomył do głowy, tak tam w ramach "zemsty". Więc zrobiłam te kanapki, elegancko zapakowałam i poszłam się bawić.

Rano tata wraca z pracy, jemy śniadanie. Czerwony na twarzy i wkurzony, opowiada mamie co następuje - wyrodna córka zrobiła kanapki z.. gazetą! Wszystkie co do jednej! Koledzy nabijali się z niego mocno, on głodny i zły. Mama śmiała się przez dobre pół godziny. Tata nie odzywał się do mnie jakiś czas.
205
lalai Odpowiedz

przeczytałam własnie historię mojemu mężowi i jego podsumowanie " a ojciec co? rąk nie ma?!"

87
Odpowiedzi (4)
hople Odpowiedz

Ej no, żeby tak od razu za kanapki z gazetą się obrażać... :D W sumie mógł wyciągnąć i zjeść sam chleb, ja bym tak zrobiła xd

60
Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (21)

#dVOzp

Dwa lata temu poznałem dziewczynę. Zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia, bez opamiętania. Dawałem jej kwiaty, sprawiałem miłe niespodzianki, byłem na każde jej zawołanie. Gdy nie widziałem się z nią dłużej niż dzień to stawałem u niej pod domem, by ją zobaczyć w oknie. 

Pewnego dnia zobaczyła mnie, jak stoję pod jej domem. Uznała, że jestem chory psychicznie, że ją śledzę, że mam na jej punkcie nawalone. Rozpowiedziała moim znajomym, że jestem chory psychicznie. Urwali ze mną kontakt. A ja się w niej tylko zakochałem...
186
americandream Odpowiedz

Nie wiem czy sama bym się czegoś takiego nie przestraszyła. Jednak ja bym nie rozpowiadała tego znajomym, tylko z Tobą bym to załatwiła jakoś na spokojnie. 😊

121
Odpowiedzi (1)
obecna Odpowiedz

A ja się najbardziej dziwię Twoim znajomym, że zerwali z Tobą kontakt...

40
Zobacz więcej komentarzy (13)
Dodaj anonimowe wyznanie