#xKp0G

Śpieszyłam się na randkę, więc wybiegając z mieszkania chwyciłam za moją torbę, dużą i sztywną, jak na zakupy, nawet nie sprawdzając jej zawartości. Kluczyki do samochodu, portfel i telefon zwykle trzymam w kieszeni, a torbę mam, żeby nie czuć się nago.
Poszliśmy do kina, wszystko przebiegało jak należy. Do czasu. Nagle poczułam, że coś ociera się o moją nogę. Pomyślałam, że może faceta wzięło na amory, ale nikt nie umiałby tak odgiąć nogi. Spojrzałam w dół i zamarłam. To był mój kot, którego budzi jedynie głód. Resztę seansu spędził na moich kolanach.
To była wspaniała randka.

#8bBKj

Jedź na święta do rodziny, odpoczniesz – mówili...

W czasie niedawnych Świąt Wielkanocnych pojechałem z bratem do rodziny. Dużo jedzenia, rozmowy – wszystko miło i fajnie. Po jakimś czasie pojawił się kolejny raz temat tego, że w wieku 30 lat nie mam dziewczyny (jestem gejem, ale rodzina nie wie). Strasznie zaczęli wypytywać, naciskać, że to już czas itd. Poczułem się okropnie, tak jakbym zawiódł ich i całe społeczeństwo. W złym humorze wróciłem do domu, po czym po półgodzinie dzwoni wuja z informacją, że zapytał się o numer sąsiadki, która jest w podobnym wieku do mnie i mam tego „nie spieprzyć”.

Szczerze, to chyba mnie to przerosło. Nie wiem kto jest bardziej nienormalny, ja czy oni, nie wiem też do końca, jak to załatwić.

#jkbfL

Po ponad dwudziestu latach mam ochotę się rozstać. Kochamy się, kiedyś przyłapałam go na zdradzie, wybaczyłam, nie wracam do tego! Było pełno epizodów, kiedy to mogłam przypuszczać, że „coś jest na rzeczy”, ale wypiera się wszystkiego i potrafi się też dobrze chować z tym, że odwiedza portale randkowe. Wciąż się go czepiam o to, że nie zmyje naczyń, a jak zmyje to, że źle. Bez przerwy mam o coś pretensje. Powoli przestaje się odzywać, macham ręką, bo już nie mam siły. Jeśli poszłabym po pomoc, to tylko dla siebie, uważam, że to on powinien się postarać i zadbać o mój psychiczny komfort. Prośby, groźby i rozmowy, jak widać, na nic się zdają.

#8q68k

Nienawidzę dostawać prezentów. Konkretnie prezentów od mojej matki. Zawsze boję się, że będę musiała udawać zadowoloną, żeby nie zranić jej uczuć i żeby przypadkiem się na mnie nie obraziła, bo przecież się starała. Ale ja widzę, że kupując prezenty dla mnie, kupuje je jak dla siebie, wybiera to, co najtańsze albo, co najgorsze, dostaję coś, co w ogóle mnie nie interesuje, co tylko pokazuje, że ona mnie wcale nie zna.

#wmKlR

Prowadzę mały (43 tysiące subskrypcji) kanał na YouTube. Zaznaczam, że jestem dziewczyną.

Będąc w podróży, postanowiłam skorzystać z toalety, na moje nieszczęście, równolegle ze mną na miejsce przyjechała wycieczka autokarowa. Kiedy zobaczyłam, ile kobiet wysiada z owego pojazdu, już wiedziałam, że muszę się pośpieszyć. Niestety ku mojemu zaskoczeniu nie była to jedyna wycieczka – przed wejściem do części z kabinami ustawił się już sznur kobiet. Co więcej, po drugiej, męskiej stronie, kolejki nie było wcale. Decyzja była szybka – idę do męskiego. Wchodzę, a z jednej z kabin dochodzą odgłosy... masturbacji. Ciut zniesmaczona staram się jak najszybciej skorzystać, ale wtem dochodzi do mnie drugi odgłos: MÓJ. WŁASNY. GŁOS. Gość walił sobie do mojego filmu, rozumiecie to?
Na portalu dalej tworzę, natomiast zawsze jak cokolwiek nagrywam czy montuję, nie mogę się pozbyć dźwięku mojego głosu towarzyszącego fapaniu...

#bE6ws

Moja kuzynka mieszka w Niemczech, gdzie związała się z chłopakiem tureckiego pochodzenia o imieniu Burak. Dla nich to normalne imię, a mój ojciec ciągle z niego żartuje, ciesząc się, że bezkarnie może mówić, że narzeczony jego bratanicy to Burak. Jakiś czas temu mieliśmy okazję poznać go osobiście. Kiedy mój tato mu się przedstawił, Burak prawie parsknął śmiechem. Kuzynka wytłumaczyła mi potem, że imię Bogdan brzmi jak turecki przymiotnik od słowa, którym nazwiemy to, co spłukujemy w toalecie...

Mojego tatę chyba dopadła karma, teraz nie jest mu do śmiechu :)

#XZ1cN

Nie umiem żyć dla siebie. Nie sprawia mi przyjemności nic, co mogę zrobić dla siebie, myślę tylko o tym, jak zadowolić innych: rodziców, pracodawców i kolegów, partnerkę.
Cały czas w mojej głowie pojawiają się pytania typu: co oni o mnie myślą? Co zrobić, by myśleli o mnie dobrze?

Jak byłem jeszcze uczniem i studentem, to uczyłem się głównie dla rodziców. Czułem dumę, gdy mnie chwalili w domu.
Teraz w pracy też mam podobnie, tylko zamiast rodziców mam przełożonych i kolegów. Nie chcę ich zawieść i ciągle zastanawiam się, jak jestem przez nich postrzegany, co powinienem zrobić, by wyglądać na lepszego specjalistę niż jestem.
Jak już przy pracy jesteśmy, to nie narzekam na zarobki, zarabiam całkiem dobre pieniądze. Niestety, ciężko jest mi je wydawać na jakieś większe rzeczy, bo boję się, że rodzina mnie skrytykuje, że wydaję pieniądze niepotrzebnie.

Najgorzej jednak było z moją partnerką. Na początku związku miałem to w miarę opanowane, nie było zaburzonej równowagi i oboje staraliśmy się tak samo bardzo, by druga osoba była zadowolona. Jednak po kilku latach w niej coś wygasło i już głównie ja się starałem. Im ona mniej się starała, tym mocniej ja czułem, że powinienem postarać się bardziej, że pokocha mnie wtedy na nowo i jeszcze bardziej. Miało to także przełożenie na nasze życie seksualne, bo głównie to ja byłem inicjatorem i tym co mnie najbardziej interesowało to było sprawianie jej przyjemności, nawet kosztem mojej własnej, bo liczyłem, że może w końcu zostanę doceniony. Apogeum tego osiągnąłem pod koniec naszego związku, gdy byłem w stanie wybaczyć jej nawet zdradę i nie tylko, bo po tym wszystkich zaczęliśmy nawet rozmawiać o bardziej... wyuzdanych... kombinacjach. Będąc podekscytowanym, że na nowo rozmawiamy o seksie i to w swobodny i właśnie wyuzdany sposób, zgodziłem się na to, by mogła „odkrywać siebie seksualnie” także z innymi mężczyznami, licząc, że doceni to jakim wspaniałym i wspierającym partnerem jestem. Tyle dobrego, że zdążyła zdradzić mnie drugi raz, zanim zdążyliśmy coś zorganizować... bo nie wiem gdzie byłbym psychicznie teraz. Nie jest super, ale pewnie byłoby ze mną znacznie gorzej.

Nienawidzę siebie.
Dodaj anonimowe wyznanie