#pxfUn

Jestem facetem, mam żonę i w miarę już odchowane dzieci.
Od niedawna w naszej firmie pracuje nowa dziewczyna. Młodziutka, dwudziesto-, może dwudziestoparoletnia. Od początku nawiązałem z nią dobry kontakt. Niestety, od kilku dni wzbudza we mnie tak duże pożądanie, że nie jestem w stanie tego opanować. Kilkakrotnie nawet udawałem się do toalety, by je opanować, to jednak wzbudzało moje obrzydzenie, gdyż jestem szczęśliwie żonatym i dojrzałym mężczyzną, a nie napalonym małolatem. Ponadto ta dziewczyna jest bardzo młoda, mogłaby nawet być moją córką. Kiedy jestem z nią, myślę tylko o jednym. Zewnętrznie jestem opanowany, ale wewnątrz mną targa. Chcę jej unikać, a nie jestem w stanie. Dawno nie czułem tak silnego, wręcz nie do opanowania pożądania.

#0KlVT

Moja mama przez kilkanaście lat dawała się wykorzystywać swoim znajomym. W sumie były trzy takie rodziny.
Przyjeżdżali do nas niemal codziennie jedni po drugich, prawie tak jakby u nas mieszkali. Wystarczyło, że popłakali jak im ciężko w życiu, jak nie mają pieniędzy, a mama ich nakarmiła i dawała różne rzeczy. Gdy wracałam ze szkoły i chciałam się uczyć, odrobić lekcje, to nie miałam jak, bo ich dzieci ładowały się do mojego pokoju i grzebały po rzeczach, a jak je wywalałam za drzwi, to były pretensje, bo znajoma mamy przyjechała się wypłakać jak to ma źle, a ja nie mam za grosz empatii, że nawet dzieckiem się nie zajmę.
Ja od początku wiedziałam, że oni wykorzystują moją mamę i mówiłam o tym, ale mi nie wierzyła. Ojciec miał gdzieś – albo był w pracy, albo robił jakieś prace przy domu. Ja i moje rodzeństwo musieliśmy dać wszystko dzieciom znajomych, bo a to nie mieli kredek, a to bloku rysunkowego, a to nożyczek, często pomagaliśmy im odrabiać prace domowe, za co nie dostawaliśmy nawet głupiego „dziękuję”. Jak w końcu zaczęłam odmawiać pomocy, to obrywałam, że jestem nieczuła i bez serca.
Ci znajomi sami mieli więcej kasy od moich rodziców. Mąż jednej koleżanki pracował w Niemczech na stałe, przyjeżdżał tylko na parę tygodni w roku, wysyłał jej dobrą kasę. Mąż drugiej miał firmę, też ładnie zarabiał. Mąż trzeciej pracował jako programista i też ładną kasę zarabiał. Ale jak coś, to oni biedni.
Mój ojciec miał kiepską pracę, bo nie miał wykształcenia, a za granicę nie chciał jechać, mama dorabiała za marne grosze dorywczo. Rodzice łącznie zarabiali o połowę mniej niż rodziny tych sępów. Różnica była taka, że nie było u nas używek, papierosów, alkoholu, nie jeździliśmy na wakacje, ubieraliśmy się w lumpeksach, jedliśmy najtańsze żarcie. Oni za to co roku wakacje w ciepłych krajach, markowe ciuchy, najnowsze samochody, używki, zero oszczędzania.
Wiecie, ja nikomu nie zabraniam mieć nowego samochodu czy jeździć na wakacje do Grecji albo palić papierosów. Ale nie mogę wybaczyć im tego, że przez tyle lat wykorzystywali moją rodzinę, grali biednych, że nie mają jak zapłacić za prąd czy kupić węgla, a sami mieli więcej kasy. Pomijali już kwestie, że wydali ostatnie pieniądze na wakacje, dowiadywaliśmy się od wspólnych znajomych, że byli w ciepłych krajach, a do mojej matki mówili, że chorowali, dlatego nie przyjeżdżali do nas. Mi się od razu zaświeciła lampka, że coś jest nie tak, ale mojej matce nie od razu.
Ja jedynie mogłam najwyżej na wakacje pojechać na wieś do babci, bo ciągle nam kasy brakowało na jakieś luksusy. Oni nie oszczędzali, przyjeżdżali do nas się nażreć, to ich było stać na zachcianki, a nas nie.
W końcu matka zrozumiała i przestała ich zapraszać, to się obrazili. Dopiero wtedy moi rodzice mogli kupić samochód, bo nie musieli już łożyć na tych sępów.

#Cs8Wr

Nigdy nie rozumiałem kobiet, które czuły się molestowane w pracy, a nie reagowały. Jednak ostatnio chyba zacząłem je rozumieć. Pracuję w małym zakładzie, jest nas czterech pracowników fizycznych i trzy osoby w biurze. Ja jestem najmłodszy stażem i wiekiem. Od jakiegoś czasu 'kadrowa', będąca starszą od mojej mamy, regularnie łapie mnie za tyłek, lub daje klapsy. Koledzy się z tego śmieją, rzucają erotyczne żarciki (na starej piczy... etc.), ja oczywiście też, ale nie czuję się z tym dobrze. Wręcz przeciwnie, zawstydza mnie to i wręcz paraliżuje, nie jestem w stanie zareagować. Wiem, że to nic poważnego, że facet nie powinien się tym przejmować, ale czuję co czuję.

#7trID

Długo się tego wstydziłem...

Od nastoletniego wieku pociągały mnie duże kobiety.
Puszyste, otyłe, ale i muskularne...
Mam specyficzny gust i rzadko się zdarza bym spojrzał z upodobaniem na kobiety inne od tychże wymienionych.

Szczerze to długo było mi wstyd przyznać się przed samym sobą, z powodu oczekiwań społeczeństwa i tzw. kanonów piękności.
Jednak gdy już się do tego przyznałem przed samym sobą, zaakceptowałem to zauważyłem, że gdy mówię o tym otwarcie i z odwagą - większość facetów nie osądza mnie wcale źle, co jest naprawdę super...

Jest mi jedynie przykro z tego powodu, iż moja matka widząc moje partnerki wyraźnie kręci nosem, choć stara się to ukryć.
Wiem też dzięki temu, kto u mnie (poza szeroko rozumianym społeczeństwem) wyrobił poczucie winy powodowane przez moje gusta.
Na całe szczęście zlewam to coraz bardziej.

Tak więc - odkąd przestałem wstydzić się swych upodobań, czuję się o wiele szczęśliwszy.

A jak wyglądam ja?
Atletycznie wyrzeźbiony młody chłopak ze wzrostem troszkę powyżej średniej.

Pamiętajcie, nie warto się wstydzić swego gustu.

#OAWW0

Historia stara jak świat. Mój (były) narzeczony zdradził mnie (wieleee razy) z moją „koleżanką”. Wszyscy pracowaliśmy sobie w jednej firmie ;) a on był naszym przełożonym.. A dałabym sobie za niego rękę uciąć..
jeba* ich pies.

Razem jeździli sobie na wyjazdy, weekendy, obiady, spacery. Od początku czułam, że coś jest nie tak, ale byłam taaaaak bardzo zakochana, tak szczerze ….

Człowiek to taka mieszanka Wszystkiego. Z jednej strony naiwność, z drugiej trzeźwość umysłu.
Komunikowali się przez maile i o ironio, zapisane hasła w przeglądarce go zdradziły. Był ostrożny, ale jeden mail się zachował.

Musieliśmy pracować wspólnie jeszcze rok, później ja byłam jej przełożoną...

Pozdrawiam.

#sb1pF

Była jakaś impreza, osiemnastka, więc wszyscy uczestnicy konkretnie wypili. Wylądowałem w łóżku ze 3 lata starszą koleżanką. Nic takiego się nie działo, jakieś mizianie, całowanie. W pewnym momencie powiedziała.
- Gdybym się nie napiła, nie miałabym odwagi z tobą pogadać.
Na co ja rezolutnie odparłem:
- Gdybym się nie napił, to bym się z tobą nie całował.

Byłem zbyt naprany żeby na czas pojąć co mówię.

#PhmfF

Jestem po operacji wyrostka z przemieszczeniem. Jak tylko dostałam wypis ze szpitala, mój chłopak od razu po mnie przyjechał, dokładnie mnie wykąpał, nakarmił, dbał o moje samopoczucie, przynosił wszystko jak na tacy. Był przy mnie gdy wymiotowałam po kilka razy dziennie, gdy nie mogłam wstać z łóżka. Robi wszystko byle by mi ulżyć w bólu. Jeśli nie zostanie moim mężem to ja nie wierzę w miłość.

#lwNqS

Moi cudowni rodzice w Sylwestra postanowili oznajmić mi, że jadą do mojej siostry i wrócą następnego dnia, jak chcę to mogę jechać z nimi. Oczywiście, że nie jadę. Szybko zmontowaliśmy ekipę, każdy przyniósł jakiś alkohol i coś do żarcia. 

Tylko był mały problem. Kolega nie jest pełnoletni, a jest naprawdę super. Nikomu nie przeszkadza, że jest młodszy, grunt, że jest z nim pianie, ale jego mama jak wie gdzie on jest to lubi mu robić "kontrolę" co rozwala całą sympatyczną atmosferę. Powiedział jej, że będzie u "Szoguna" czyli było pewne, że będzie tam grzecznie i nic nie wypije. 

Młodego trochę poniosło, ale wydawało mi się, że rano jest już ok. Poszedł do domu ok. 9. Wtedy jeszcze wszystko ok. Po schodach też spokojnie wszedł. No i wtedy jego mama kazała mu wyjść z psem. Wyszedł... Tylko, że bez psa... I w dodatku zasnął na ławce przed blokiem. Teraz jego mama nie pozwala mu chodzić do Szoguna.

#YJoL7

W mojej szkole z dnia na dzień szerzy się patologia. Dzieci w wieku 12-14 lat, bo to podstawówka, piją, palą, ćpają, biją się za rogiem i tylko Bóg wie, co jeszcze. Gwałtów i molestowania tylko brakuje, a mam wrażenie, że zaraz i do tego dojdzie. Dyrektorka wie, nauczyciele wiedzą.

Ostatnio mieliśmy apel dyscyplinujący. Pojawiły się na nim wszystkie możliwe tematy, wszystko, tylko nie picie, palenie i ćpanie. Wiem kto pije, pali i ćpa. Wiem, ale nie powiem. Boję się powiedzieć, bo mnie znajdą i pobiją za rogiem. Zniszczą mi życie. Czemu więc dyrektorka nie weźmie sprawy w swoje ręce i czegoś z tym nie zrobi? Ona wie. Gdzie są rodzice tych dzieci? Psycholog szkolny? Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Szkoła - "nasz drugi dom", przestaje nim być. "Ale on nic nie zrobił przecież" - czy ty siebie człowieku słyszysz? Usprawiedliwiasz osobę, z której połowa szkoły się śmieje, a druga połowa się boi. Osobę, która wyrządza krzywdę drugiemu człowiekowi. Osobę, która zaraz trafi do poprawczaka. Osobę, która pobiła mojego dawnego dobrego kolegę. I nie tylko jego.

Kiedy picie i palenie zostało tak znormalizowane w naszym społeczeństwie? Dlaczego w dzisiejszych czasach, żeby być fajnym to musisz palić, pić i ćpać? Błagam, niech to wszystko się zmieni...

#K1Eit

Moi rodzice, na co dzień realiści, mają niesamowity optymizm w sprawach zdrowotnych. Tak się składa, że w rodzinie, po kądzieli, idzie wada genetyczna oddziałująca na aparat ruchu (pozwolę sobie ograniczyć szczegóły by zachować anonimowość). Mam do nich żal o ich niefrasobliwość. To, że też odziedziczyłam tą wadę nie było dużym zaskoczeniem, wiadomo było wcześnie ponieważ pierwsze poważniejsze objawy zaczęły występować gdy miałam około 10 lat. Z przyczyn bliżej nieznanych zostało to absolutnie olane. Dwa główne zarzuty, czy też może żal to:

1. Od dziecka pozwalali mi na uprawianie bardzo obciążających sportów. Zamiast wybrać sporty lekkie, które mogłyby nawet wspomóc organizm, ćwiczyłam dyscypliny pogarszające mój stan. Obecnie mam rozwalone kolana, bez nadziei na poprawę (mogę tylko pilnować by stan się nie pogorszył za bardzo).

2. Moja siostra też ma te same problemy, jednakże jest w dużo lepszej kondycji, mimo tego, że jest sporo starsza. Parę ładnych lat temu dostała działającą kurację. Ona pamięta tyle, że coś było, rodzice z klasycznym olewaniem nie zapisali nazwy ani nic po czym szło by ten lek rozpoznać, a z lekarzem, który go przepisał nie ma jak się skontaktować (chyba, że ktoś ma numer do dobrego nekromanty).

Jako młoda dorosła mam objawy, które powinny się pojawić za jakieś 30 lat. Prawdopodobnie przed trzydziestką trzeba będzie operować. Mam szczerze dość tego, że większość życia muszę się pilnować by nic sobie nie zrobić, nie mogłam swobodnie spędzać czasu ze znajomymi, a sporą część czasu wolnego idzie na pilnowanie by stan się nie pogorszył. I to wszystko dlatego, że łatwiej powiedzieć "zaciśnij zęby" bądź "trzeba być twardym, nie miętkim" niż aktualnie pomóc swojemu dziecku.
Dodaj anonimowe wyznanie