#XrBnO

Nie mam stwierdzonej klaustrofobii, a jednak czasami zachowuję się, jakbym ją miała.
Był piękny poranek i jak codziennie wybrałam się do łazienki, aby odbyć codzienną toaletę. Fakt, że mieszkam z siostrą nie zawsze mnie cieszy, bo czasami zamyka mnie ona w łazience i nie chce wypuścić.

Po "oporządzeniu" się chciałam wyjść, ale nie mogłam. Pomyślałam, że to moja siostra znowu mnie zamknęła i przytrzymuje drzwi. Zaczęłam się drzeć, żeby mnie wypuściła. Ale nic się nie działo. Zapomniałam, że dzisiaj rano musiała wyjść z domu w jakiejś ważnej sprawie i zostałam sama w domu. Zrobiło mi się gorąco, ponieważ uznałam, że zatrzasnęłam się w łazience. Zrobiło mi się słabo i nie mogłam oddychać. 

Zaczęłam walić w drzwi, może któryś z sąsiadów usłyszy, ale nic się nie działo. Zrezygnowana, chciałam jakoś wyjść przez okno, ale zahaczyłam o klamkę od drzwi i otworzyły się one. Zorientowałam się, że waliłam w drzwi, nie naciskając klamki. A drzwi były cały czas otwarte...

#wp05t

Miałem męczący dzień na uczelni i wieczorem postanowiłem zrelaksować się grając w Call of Duty. Pechowo mi dobrało przeciwników, bo jednym z nich był jakiś narwany szczeniak, który kiepsko grał, ale za to co chwilę rzucał bluzgami i wyzywał kogo popadnie. Jako, że wkrótce najbardziej to ja dawałem mu w kość, to swój dziecięcy gniew skierował na mnie. I nie mam tu na myśli zwykłego “Ty ch*ju”. Młody jechał totalnym rynsztokiem.

Po jakimś czasie zauważyłem u niego zmianę. Jego rodzice musieli wrócić do domu, bo nagle zaczął wszystkie teksty na temat mnie i mojej mamy puszczać szeptem. Postanowiłem się na nim odegrać. Zacząłem w grze celowo robić wszystko, żeby tylko jak najbardziej zajść mu za skórę. Gdy już był naprawdę na skraju wytrzymałości nerwowej, a jego bluzgi stały się pół szeptem a pół krzykiem, to zacząłem mu jeszcze docinać.

Długo nie czekałem. Młody zupełnie stracił nad sobą panowanie i wykrzyczał makabryczną tyradę, co on to nie zrobi mi, mojej mamie, tacie, babci i nawet psu. Było to tak wulgarne, że nawet z gwiazdkami nie będę cytował. Ledwie skończył a w tle usłyszałem głos jego ojca. Nie był to zadowolony głos. Zbeształ młodego tak, że aż mi go było żal. Jednak najgorsze miało dopiero nadejść. Otóż na koniec usłyszałem jak powiedział do niego “Ale czego ja się spodziewałem, w końcu jesteś adoptowany”. Nie wiem czy powiedział to do niego pierwszy raz, czy któryś z kolei, ale potem nastała zupełna cisza i chyba zaczął płakać, albo mi się tak tylko wydawało.

#AH92c

Wczoraj widziałem jak jakiś chłopak podrzuca samochodem dziewczynę, pewnie ze szkoły, pod domek jednorodzinny i żegnają się pocałunkiem. On miał na oko może 20 lat i już miał fajny samochód i ładną dziewczynę. Ona mieszkała w domu jednorodzinnym i była naprawdę dobrze ubrana. Widziałem amerykański sen. To co widuje się w filmach i młodzieży w USA, i to o czym marzyłem oglądając takie filmy.

Niektórzy naprawdę wygrali w życie. Jedni odziedziczyli po rodzicach pieniądze i dobre geny, a ja odziedziczyłem zakola, niski wzrost, brzydką twarz i kompletne beztalencie. Czuję się jak nieudacznik, który nic nie osiągnął. Zawsze marzyłem żeby być taki jak ten chłopak. W zamian tego w wieku 26 lat muszę liczyć każdą złotówkę, mieszkam z rodzicami i mam pracę za prawie najniższą krajową, w której traktują mnie jak śmiecia.

Dziewczyny oczywiście nie mogę znaleźć, bo jaka by chciała biednego przegrywa. Czuję, że w oczach ojca też jestem nieudacznikiem, a to boli, więc czasami wolę nawet nie wychodzić z pokoju. Życie jest brutalne.

#flZ36

Od jakiegoś miesiąca mieszkam w nowym mieszkaniu. Mieszkanie znajduje się na czwartym piętrze kamienicy, bardzo ładnej, zadbanej, odrestaurowanej. Jestem zadowolona ze swojego mieszkania, jak i z widoków, mimo że naprzeciwko mam kolejną kamienicę, trochę "okno w okno", ale zawsze mogę pooglądać większe budowle, które znajdują się w pobliżu.

Niedawno odwiedziła mnie stara znajoma z którą mieszkałam w poprzednim lokalu. Gadałyśmy, wspominałyśmy perypetie związane z mieszkaniem, gadka szmatka. Nagle mnie i koleżankę zainteresował mężczyzna z kamienicy naprzeciwko. Siedział oparty, tak przynajmniej się wydawało, o jakiś stół lub biurko. Wyglądał na przygnębionego, jego ręce znajdowały się na głowie. Był to dość smutny widok, trochę nieładnie się zachowałyśmy, że w ogóle podglądałyśmy kogoś przez okno. 

Dyskutowałyśmy na jego temat, zastanawiałyśmy się dlaczego on tak siedzi. Nagle naszą zadumę nad nim przerwał moment, w którym wstał, sięgnął po papier toaletowy i wytarł swoje cztery litery. Wpadłyśmy w niezły szok połączony ze śmiechem. Widziałam to po raz pierwszy. Nie wiedziałam, że to okno od toalety, a przy oknie sedes.

Mam trochę wyrzutów sumienia, że go obserwowałyśmy, ale zastanawia mnie fakt dlaczego okno sąsiada nie jest zasłonięte. Sama teraz obawiam się o swoją prywatność i ciągle mam zasłoniętą roletę...

#IKqck

Nie wiem, czy tylko ja tak mam, czy to nic wyjątkowego jak na kobietę.

Mam około 40 lat i nie używam prawie żadnych kosmetyków, tylko niezbędne minimum. Mam szampon, żel pod prysznic, antyperspirant i krem nivea. Codziennie wieczorem prysznic albo kąpiel. Rano tylko zęby i ręce. Pierwszy raz makijaż miałam na moim ślubie. Makijażystka kazała mi przemyć twarz płynem micelarnym. Czym? Potem kilka razy próbowałam sama się pomalować, ale za bardzo mi nie wychodziło. Zresztą nie potrafiłam przyzwyczaić się do pudru na twarzy. Nie cierpię perfum, od razu boli mnie głowa. Golę pachy dla estetyki, nogi tylko w wakacje. Nigdy nie byłam u kosmetyczki, fryzjera. Włosy nigdy nie zaznały odżywek, farby, nożyczek (są bardzo długie).
Nikt nigdy nie powiedział mi, że jestem zaniedbana. Mąż mówi, że uwielbia moją naturalność.
Ja nie czuję potrzeby upiększania siebie.

#5WhF2

Rok temu mój chłopak z którym mieszkałam oświadczył mi, że dowiedział się, że go zdradzam i że mam 24 godziny aby się wyprowadzić. Nigdy go nie zdradziłam, ale nie chciał mnie w ogóle słuchać, ani wtedy, ani potem.

Dzisiaj się dowiedziałam, że tak naprawdę to on mnie zdradzał i taki właśnie sposób sobie wymyślił aby ze mną zerwać i być z tą drugą. Czego on jednak do dzisiaj nie wie, to, że ta jego dziewczyna również go zdradza... Jednak jest jakaś sprawiedliwość na świecie.

#2Qrog

Jadę pociągiem.
Mieszkam na północy kraju, a jadę na samo południe, więc to trwa już kilka godzin. Jestem mniej więcej w połowie trasy do Częstochowy. Wsiada starsza kobieta, siada naprzeciwko mnie. Patrzy niechętnym wzrokiem, ocenia, mierzy. Odpowiadam znudzonym wzrokiem i powracam do gapienia w okno.
Kobieta wyciąga z torebki różaniec i zaczyna mamrotać.
Pomyślałam – WOW. Dalej gapię się w okno i powtarzam sobie, że to mamrotanie wcale mi nie przeszkadza. Wcale nie przeszkadza. Jakoś zasypiam.

Budzi mnie konduktor – sprawdza bilety, cykl „kto się dosiadł?”. Mój bilet już był sprawdzany, ale zerknęłam na bilet kobiety, żeby wiedzieć jak długo będę skazana na jej mamroty. Udało się zerknąć – Pszczyna. OK. Czeka mnie więc ciekawy koniec podróży, ale jadę dalej, więc i tak potem będzie spokój. Zasypiam ponownie przy akompaniamencie modlitwy.

Nagle budzę się, pociąg stoi. Patrzę na kobietę – ona śpi.
Gdzie my jesteśmy? Patrzę w okno – jakaś stacja. Nie widzę dobrze nazwy... gdzie?
O kurczę, to Pszczyna. Patrzę na kobietę. Ona śpi.
Na bilecie miała nazwę Pszczyna. Obudzić ją? I co jej powiem? Że podpatrzyłam, gdzie jedzie, bo wkurzało mnie jej klepanie łańcuszka? Ale pociąg zaraz odjedzie, a ja wiem, że ona ma bilet do Pszczyny... Nie mogę być „świnią” i potem patrzeć, jak się miota, a ja będę wiedziała, że nic nie zrobiłam.
Delikatnie dotknęłam ją, budząc. Powiedziałam: „Przepraszam bardzo, ale to jest Pszczyna, pani chyba powinna wysiąść”.
Obudziła się, wytrzeszczyła oczy w takim kosmicznym zdziwieniu. Musiałam wyglądać jak zesłanie ducha świętego. Jej spojrzenie od początkowo totalnej niechęci zamienione w totalną wdzięczność. Chwyciła torbę i wybiegła z pociągu.

A ja do końca trasy zastanawiałam się, czy może ona modliła się o to, żeby nie zasnąć i nie przejechać tej stacji? Może w taki właśnie sposób działa „niewidzialna ręka Boga”, w którego przecież nie wierzę.

#mIqLg

Pewnej nocy wróciłem do domu po dość konkretnym piciu. Byłem strasznie spragniony i na moje nieszczęście matka jeszcze nie spała, tylko czytała coś w kuchni. Postanowiłem się spiąć i nie dać po sobie poznać ile wypiłem, chcąc oszczędzić sobie wykładu na temat mojego postępowania. 

Widząc, że szukam czegoś, czym mógłbym zaspokoić pragnienie zaproponowała herbatę, gdyż woda dopiero co się zagotowała. Przystałem na jej propozycję i nalałem sobie wody z czajnika, po czym wyjąłem z szafki torebkę od herbaty i zacząłem maczać ją w wodzie. Do tej pory chyba dobrze mi wychodziło udawanie trzeźwego, jednak nagle matka zaczęła mi się strasznie dziwnie przyglądać. 

Zacząłem szukać przyczyny i moja mina musiała być bezcenna, gdy zauważyłem, że właśnie przyrządziłem sobie herbatę w talerzu do zupy.
Dodaj anonimowe wyznanie