Byłam chyba w drugiej klasie.
Jak co dzień wstałam rano. Ubierałam się już sama. Mama odprowadziła mnie do szkoły. Już na pierwszej lekcji zorientowałam się, że coś jest nie tak. Upewniłam się w toalecie, gdy chciałam zdjąć majtki... których nie miałam.
Nie miałam telefonu, a do wychowawczyni wstydziłam się pójść, więc w mojej główce rodził się błyskotliwy pomysł - poczekam do końca lekcji!... I to był błąd.
Na ostatniej lekcji wyszliśmy na dwór. Ja beztrosko biegałam z koleżankami. Wszystko byłoby świetnie, gdybym nie wyrżnęła przed wszystkimi i nie objawiła swoich bladych pośladków...
Od tamtej pory zawsze upewniałam się, że nie zapomniałam włożyć majtek.
Mam chrześnicę, która ma 9 miesięcy. Pewnego dnia podczas zabawy nie dopilnowałam jej i uderzyła się w główkę. Nie jakoś mocno, nie został jej żaden ślad, ale jednak jej nie dopilnowałam. Kilka dni temu bawiłam się z nią i włożyła mi paluszek do buzi, a ja niechcący ją ugryzłam. Znowu nie mocno, nie został jej żaden ślad, ale jednak... Sama jestem w ciąży (bardzo chciałam mieć dziecko), za cztery miesiące urodzę synka. I panicznie się boję. Porodu? Nie. Boję się, że zrobię mojemu dziecku krzywdę... Że go nie dopilnuję i coś mu się stanie albo nieumyślnie go skrzywdzę... W nocy mam koszmary, że zrobiłam mojemu synkowi krzywdę, budzę się z krzykiem, a potem długo nie mogę zasnąć, bo płaczę z bezsilności i z obawy przed przyszłością. Bardzo kocham moje dziecko, ale strasznie się boję.
Ludzi relaksują różne rzeczy.
Ja uspokajam się, kiedy obracam w uchu patyczek kosmetyczny, zwykłą pałeczkę do czyszczenia uszu.
Pracuję w korpo, gdzie jest dość dużo stresu, więc kiedy tylko nikt nie patrzy, wyciągam z szuflady patyczki i odstresowuję się bardzo szybko.
Jak dotychczas nikt mnie nie przyłapał :)
Co tu dużo mówić... Wczoraj byłem tak nawalony, że głaskałem reklamówkę.
Słowem wstępu: pracuję w kręgielnio-restauracjo-pubie. Takie combo.
Kojarzycie, jak po udanej imprezie kładziecie się do łóżka i słyszycie taki dość mocny szum, a gdzieś w oddali muzykę, która była puszczana w klubie?
Ostatnio złapałem się na tym, że mam dokładnie to samo. Z tym że ja w oddali słyszę odgłos zbijanych kręgli i głos swojego kierownika.
Czas na wolne.
Jako 6- czy 7-letnie dziecko usłyszałam, że to rodzice panny młodej płacą za wesele. Popłakałam się i chciałam zostać chłopcem, aby nie robić kłopotu rodzicom, którzy mieli na głowie kredyt :')
Jak w nocy potrzebuję iść do łazienki, a boję się chodzić nocą po domu, zawsze zabieram królika ze sobą, bo inaczej nie dam rady wyjść.
Mam 32 lata i mieszkam sama.
Kurtyna.
Po 10 latach związku rozstałam się z chłopakiem, ponieważ dowiedziałam się o jego zdradzie. Moi rodzice tak go uwielbiali, że ciągle oskarżali mnie, że nasze rozstanie to pewnie moja wina. W końcu nie wytrzymałam i powiedziałam im prawdę.
Stwierdzili, że to moja wina, bo widocznie nie zadowalałam go wystarczająco.
Jako dziecko byłam lunatyczką.
Którejś nocy śniło mi się, że skaczę przez balkon (mieszkam na parterze, więc luzik). Dokładnie pamiętam jak skaczę, przechodzę przez ogrodzenie i udaję się do sąsiadów mieszkających obok (osiedle domków jednorodzinnych). I tu film, a raczej sen się urwał, ocknęłam się, jak dobijałam się do ich drzwi. Autentycznie obudziłam się w pidżamie, boso, przed drzwiami sąsiadów. Zdezorientowana i przestraszona uciekłam do domu. Weszłam przez balkon i próbowałam zasnąć.
Następnego dnia poszłam do sąsiadki (dziewczyna w moim wieku) i opowiedziałam jej całą akcję. Naszej rozmowie przysłuchiwała się jej mama, która w pewnym momencie zrobiła się cała blada. Powiedziała, że obudziła się wczoraj w nocy, bo ktoś się strasznie dobijał do drzwi...
Swoją drogą ciekawe, co takiego mnie przywołało do tego domu...
Dwa dni temu dowiedziałam się, że facet, którego kocham całym sercem od 1,5 roku, zdradza mnie... Zaczęło się to rok temu, w sierpniu. Poznał ją przez przypadek, dzięki dziewczynie swojego przyjaciela. Jak tylko dowiedziałam się, że się znają (zauważyłam to w październiku), on mydlił mi oczy. Mówił mi, że to tylko koleżanka itp., ale ja czułam, że coś jest nie tak. O zdradzie dowiedziałam się od dziewczyny, która ich poznała. Też przez zupełny przypadek, ponieważ wysłałam snapa, cała w skowronkach, że za tydzień wraca mój ukochany i ona to zobaczyła. Jak się później okazało, M. robił ze mnie psychopatkę, mówił znajomym, że wymyśliłam sobie ten związek. A jak dodałam nasze zdjęcie, to powiedział im, że był pijany i zrobiłam to specjalnie.
Spotkałam się z tą dziewczyną. Opowiedziała mi o wszystkim. Od stycznia wyznawał jej miłość. Gdy dała mi do przeczytania ich rozmowy, czułam się, jakbym czytała nasze. Mówił do nas w identyczny sposób. Okłamywał wszystkich: mnie, ją, moich przyjaciół i pewnie swoich. Poświęciłam mu naprawdę wszystko.
W całej tej sytuacji cieszy mnie jedynie fakt, że ta laska od początku miała go w głębokim poważaniu i się nim bawiła. Mam nadzieję, że będzie cierpiał.
Dodaj anonimowe wyznanie