To było jakieś parę lat temu. Dzwonek do drzwi, otwieram i widzę młodego chłopaka, ok. 190 cm wzrostu, lekko napakowany. Pytam się chłopaka o co chodzi, bo widzę, że ewidentnie coś chce, ale boi się zapytać. Okazało się, że chłopak potrzebuje pieniędzy i taki dialog się wywiązał między nami:
- Dzień dobry, ja chciałbym trochę pieniążków na chlebek...
- Dzień dobry, jak potrzebujesz pieniędzy, to od zaraz mogę dać ci pracę, ponieważ mam swoją firmę budowlaną i przyda mi się młody, zdrowy chłopak.
W tym momencie chłopak trochę zamyślił się i powiedział coś, co doprowadziło mnie do istnej furii, a z natury jestem oazą spokoju. Mianowicie chłopak powiedział:
- Nie, nie, do pracy to nie, ja tylko na chlebek chciałem.
Do niedawna miałam zaburzenia odżywiania, rzadko kiedy coś jadłam. Jakiś czas temu przygarnęłam ze schroniska psa, żeby mieszkanie nie było tak strasznie puste. Jest to starszy pies, po przejściach i mimo że był grzeczny, to bardzo płochliwy, nie chciał jeść. Próbowałam karmić go puszkami, suchym jedzeniem, gotowanym, wszystkim co tylko się dało. Trochę poskubał i uciekał.
Któregoś razu zauważyłam, że kiedy ja jem, on wtedy podchodzi do miski i też je. Nie nabierał się, gdy udawałam, że żuję. Musiałam zacząć jeść, żeby mój pies nie był głodny. Proste to nie było, ale w końcu mi się udało, zaczęłam się normalnie odżywiać. On razem ze mną.
Zawdzięczam mu życie.
Wczoraj mama była na mnie zła, że nie zrobiłam laurki siostrze z okazji urodzin.
Mam 18 lat, a siostra 19...
Rzecz dzieje się w supermarkecie.
Mały chłopiec (ok. 6 lat) krząta się po sklepie z plecakiem. Jest z nim mama. W pewnym momencie chłopiec zrzuca plecakiem czekolady z półki. Wywiązuje się dialog:
Mama: „Widzisz co zrobiłeś? Teraz trzeba to pozbierać... Trzeba uważać, jak się chodzi!”.
Chłopiec (z oburzeniem): „Ale to wszystko przez ten je**ny tornister!”.
Mina m.in. mamy bezcenna...
Ostatnio moja mama zaczęła interesować się niekonwencjonalnym leczeniem. Nie wnikam w szczegóły, bo nie chodzi o to.
Pewnego dnia do mamy zadzwoniła jakaś pani i złożyła ofertę jakiegoś ubezpieczenia. Na to moja zafascynowana tematem mamusia zaczęła nawijać o leczeniu wyżej wspomnianym. Rozmawiała bite 30 min, a pani musiała słuchać.
PS Jak ktoś nie wie jak spławiać natrętne telefony, to moja mama jest w tym najlepsza. :-):-):-)
Któregoś dnia w pracy w restauracji pod koniec dnia sprzątałam stolik i znalazłam portfel na ziemi. Sprawdziłam go i okazało się, że w środku są dokumenty, pięć kart (każda miała przyczepioną karteczkę z PIN-em) i 1000 zł gotówki. Portfel schowałam do szuflady i dalej zajęłam się pracą.
Po godzinie wpada zdyszany facet i mówi, że zgubił portfel. Po zweryfikowaniu jego danych itp. dałam mu portfel, a facet przeliczył pieniądze, posprawdzał karty i wrzasnął mi w twarz: „No, masz szczęście, że nic nie zginęło”. I poszedł.
W jeszcze lekkim szoku stałam tak przez dobre pięć minut. Facet odzyskał wszystko, a nawet nie raczył mi podziękować.
Mam bardzo długie włosy.
Niedawno nauczyłam się, by je związywać przed skorzystaniem z toalety, gdyż ostatnio niechcący je osikałam.
Wymarzyłem sobie komputer typu all-in-one. Takie ustrojstwo, gdzie w monitorze upchnięto wszystkie bebechy zamiast ładować je w oddzielne pudełko. No dobra, buszujemy po allegro. Jest. Nówka sztuka, nieśmigany, cena około stówkę niższa niż średnio na innych aukcjach, możliwa przesyłka kurierem. Bierzemy. Wpłata przez PayU (a tfu z tym dziadostwem), na drugi dzień rano telefon, że wysłano. Czekam trzeci dzień, kuriera brak... czwarty, też brak. Dzwonię, pytam co się dzieje – „Spoko, ja sprawdzę i oddzwonię”. Jeden dzień nie oddzwania, drugi nie oddzwania... Na trzeci dzwonię ponownie. Wszystkie połączenia odrzucane, dzwonię z drugiego numeru, mówię co i jak i stawiam ultimatum – kurier lub zwrócone pieniądze następnego dnia albo idę na policję. Na następny dzień ani kasy, ani kuriera.
Zgodnie z obietnicą zgłosiłem sprawę, trafiłem na bardzo miłych i pomocnych stróżów prawa.
Mija kilka dni, odbieram telefon:
[J]a: Słucham?
[S]przedawca: A ty urwał taki i nie taki, będziesz mnie tu urwał psiarnią straszył urwał, baranie jeden.
[J]: Straszył? Skądże. Straszenie to było wcześniej, teraz poszło zgłoszenie i sprawa trafi do sądu...
[S]: A ty urwał jeden, ja wiem gdzie ty urwał mieszkasz, już urwał nie żyjesz!
Jak się potem okazało, sprzedaży dokonywał synalek właściciela konta z allegro... Piętnastoletni. Jego ojciec jak się dowiedział o sprawie, jeszcze tego samego dnia przyjechał ponad 150 km z pieniędzmi i flaszką, prosząc, abym wycofał sprawę.
Mimo odzyskania pieniędzy nie wycofałem zgłoszenia. Szkoda została naprawiona, ale nie sprawia to, że przestępstwo zniknęło. Może to nauczy dzieciaka uczciwości... Jak raz takiemu się popuści, to potem będzie działał w przekonaniu, że nic mu nikt nie zrobi.
Krótka historia o mojej pierwszej "próbie" samobójczej.
Gdy miałam 8 lat, dostałam psa. Któregoś popołudnia zostałam sama w domu. Niestety zapomniałam wyjść z psem, więc załatwił się w pokoju. Wiedziałam, że jak mama wróci do domu, to się wścieknie.
Byłam zrozpaczona. Pomyślałam sobie, że najlepszym wyjściem będzie..... samobójstwo. Zrobiłam bałagan w pokoju (do dziś nie wiem czemu) i napisałam mamie list pożegnalny. W tym liście napisałam mniej więcej "Mamo, jestem córką diabła. Przepraszam". Pamiętam, że wzięłam nóż, przyłożyłam do ręki i... się rozmyśliłam. Podarłam list i niedługo potem wróciła mama.
Powiedziałam jej zapłakana, że zdenerwowałam się na psa i dlatego zrobiłam taki bałagan.
Do domu dziecka trafiłam w wieku 4 lat. Moi rodzice zginęli w wypadku. Miałam inną rodzinę, rodzeństwo mojej mamy i taty. Ale nie chcieli się zająć obcym dzieckiem... Łatwo nie było – szkoła, gimnazjum. W liceum zostałam wolontariuszką w domu spokojnej starości. Stałam się w końcu kochana, i to przez obcych ludzi. Stałam się ich wnuczką, wnuczką z babciami i dziadkami. To o nich zapomniała rodzina, tak jak i o mnie. Umierali w samotności. Zdarzało się, że na pogrzebach byłam jedyną osobą. Dzięki nim skończyłam studia prawnicze. Odzyskałam mieszkanie po rodzicach, pamiątki.
Nikt nie dał mi tyle wsparcia, i choć zapomniał o Was świat i rodzina, to ja nie zapomnę nigdy. Dziękuję!
Wnuczka
Dodaj anonimowe wyznanie