Pracuję w Policji w PDOZ na tak zwanym dołku, czyli pilnuję zatrzymanych.
Wczoraj od jednej pani "żulki" usłyszałem, że by mnie schrupała...
Nie wiem, czy się cieszyć, czy płakać.
Mam 27 lat.
W życiu miałem dwie dziewczyny, z którymi byłem ok. 3 lat. Obie nie chciały ze mną współżyć mówiąc, że chcą zaczekać do ślubu. Uszanowałem ich decyzję i nie naciskałem.
Związki się rozpadły.
Jedna wpadła po roku związku z nowym chłopakiem. Druga powiedziała, że przespała się z facetem po dwóch tygodniach znajomości.
Jestem prawiczkiem.
Pamiętacie te czasy, gdy zawsze jeździliście gdzieś ze swoim rodzeństwem i rodzicami? Lekarz rodzinny, zdjęcia rtg i wszelakiego rodzaju inne dolegliwości były diagnozowane wspólnie (jeden wchodzi, reszta familii czeka, żeby wylazł i jechał razem z Wami do domu).
Miałam około 7 lat, u siostry problem z zębami, generalnie nic poważnego, krzywe kły i diagnoza noszenia niestałego aparatu. Czekam grzecznie z mamą w korytarzu (pech chciał, że tego dnia w szkole były klasowe zdjęcia – wiadomo, najlepsze ciuchy, stylizowana przez mamę fryzura, wysmarowana lekkim pudrem japa, coby się nie świecić). Wychodzi siostra, my szczęśliwe, że po NFZ-owskiej wizycie w końcu do domu, a za nią pani doktor, z krzykiem na ustach „Szukamy krzywego uzębienia!”. Biega doktorka, każdemu w poczekalni zaglądając w uzębienie „Nie ta! Nie ten! Kolejny!”. Podbiega do mnie, krzyczy „dziecko się uśmiechnie”, ja jako jeszcze wtedy grzeczna dziewczynka uśmiecham ryja, wystawiam swoje piękne uzębienie, a doktorowa drze ryja: „Panie reżyserze, mamy! Idealna! Zgryz nieprawidłowy i ładnie ubrana!”. Mama patrzy na mnie, ja na nią – konsternacja. Doktorka podbiega do mamy i z uśmiechem na twarzy pyta: „Pozwoli pani porwać córkę do materiału naukowego?”.
Mama przeszczęśliwa, dziecko w projekcie, hohoho sława, pieniądze xd, wyraziła zgodę. Doktorowa ciągnie mnie do gabinetu mówiąc: „Będziesz w telewizji w artykule o krzywym uzębieniu w dzisiejszych czasach wśród dzieci”. Nie ukrywam, zrozumiałam tylko słowa o TV. Sława... Poznam Just5 i Timberlake'a! Idę w to!
Tak oto stałam się gwiazdą Teleexpressu z 2000 r. z materiału o krzywym uzębieniu, którego nikt nigdy nie stwierdził...
Jak byłem mały, to z kolegami z bloku mieliśmy wiele głupich i niebezpiecznych zabaw, ale jedna była dość nieszkodliwa (dla nas) i całkiem pomysłowa.
Do tej zabawy potrzebowaliśmy klatki schodowej w bloku i dwóch mieszkań naprzeciwko siebie. Był jeszcze jeden warunek: aby drzwi tych mieszkań otwierały się do środka. Przywiązywaliśmy linkę do klamek drzwi i dzwoniliśmy jednocześnie do obu mieszkań. Fajnie było patrzeć, jak sąsiad sąsiadowi zamykał drzwi przed nosem :)
Jak byłem mały, byłem pewny, że ser to warzywo, nijak nie dało się przekonać mnie do tego, że robi się go z mleka. Postanowiłem więc udowodnić swoją tezę.
Poczekałem, aż rodzice wyjadą na zakupy. Wyciągnąłem ze spiżarni ogromny ser pleśniowy (prezent dla rodziców od przyjaciela z Francji/Belgii?). Pokroiłem cały ten ser w dużą kostkę (nie było to jakieś 250 g, tylko jakieś bagatela 2 kg), wyszedłem z domu z nieszczęsnym śmierdzielem i pozakopywałem w ogródku.
Ku mojemu zdziwieniu, „serkrzewy” nie wyrosły.
PS Pamiętam jeszcze, jak mama kłopotała się gdzie się podział ten ser i przez dobry tydzień go szukała XD
O północy moja papuga powiedziała zdanie, którego wcześniej nigdy od niej nie słyszałem. Brzmiało: „To ja zabiłam ptaka”.
Co ciekawe, kilka dni temu druga z papug zmarła w niewyjaśnionych okolicznościach.
Jest środek nocy, a ja siedzę w w domu z mordercą.
Na co dzień pracuję jako recepcjonistka. W wielkim skrócie: moja praca polega na witaniu wszystkich ludzi wchodzących do hotelu i spełnianiu ich życzeń.
Pewnego dnia nocowała u mnie przyjaciółka i jako że w pokoju mam duże łóżko, a mojego chłopaka akurat nie było w domu, to spałyśmy razem.
W nocy obudziłam się siedząc na łóżku. Przyjaciółka siedziała obok zaniepokojona, więc zapytałam co się stało. Odpowiedziała, że nagle podniosłam się z leżenia na plecach do siadu, potrząsnęłam jej ramię i bardzo głośno powiedziałam „Dzień dobry, dzień dobry, w czym mogę pomóc?”.
Jak widać, praca mocno przesiąka człowieka.
W dzieciństwie byłem leniwy i bardzo nie lubiłem się uczyć. A że wyniki testów były niezbyt zachęcające, nikt mnie do tego specjalnie nie zmuszał. W szkole jak mi się nie chciało myśleć nad odpowiedzią, mówiłem po prostu „Nie wiem”.
Raz pani od geografii spytała mnie, z kim Polska graniczy na południu (w czasach PRL-u to było bardzo proste pytanie).
– Nie wiem.
– Nie wiesz?! To podejdź do mapy i przeczytaj.
– Z Zakopanem!
Gruchnął taki śmiech, że aż dyrektor usłyszał i przyszedł spytać, czy dobrze się bawimy.
Z powodu tego wydarzenia nie bardzo przepadałem za spotkaniami klasowymi, bo jak sobie popili, to zawsze ktoś musiał przypomnieć tę sytuację.
Mam żonę i małą, 6-letnią córeczkę.
Jakiś czas temu straciłem pracę, żyliśmy strasznie oszczędnie, zapożyczaliśmy się. Teraz, fartem, znalazłem świetną prace, lepiej płatną od byłej i szef zaproponował mi awans! Niestety nic za darmo. Siedziałem w pracy niemalże codziennie. Od rana do nocy. A to na spotkanie na drugi koniec kraju, a to konferencja, wyjazdy itd... W sumie nie było mnie prawie w domu.
Dziś dostałem telefon od mojej córki, która cała zapłakana mówiła, że mama spadła ze schodów, leży i nie wstaje, strasznie płacze i ją boli. Nie mam pojęcia kiedy i w jak szybkim czasie byłem pod domem, ale na pewno przyjdą mi mandaty za prędkość. Wbiegam ze łzami do domu i widzę córkę z moją żoną przy obiedzie, patrzącą na mnie pytającym wzrokiem. Wtedy mała rozpłakała się i przepraszała, że mnie okłamała, ale strasznie za mną tęskniła i chciała w końcu pierwszy raz od bardzo długiego czasu zjeść ze mną obiad.
Teraz wszyscy siedzimy razem i płaczemy, a ja szukam nowej pracy bliżej domu.
Zauważyłem, że starszy pan przewrócił się na przejściu dla pieszych, więc zeskoczyłem z roweru i podbiegłem mu pomóc. Ledwie zdążyłem spytać go o imię, gdy ktoś ukradł mój rower.
Dodaj anonimowe wyznanie