Moją bliską koleżankę można określić jako wręcz modelowy przykład kobiety wyzwolonej, zarówno jeśli chodzi o poglądy polityczne, jak i sposób zachowania. Ale wtedy to już przeszła sama siebie.
Tatuaże pod pachami ostatnio zrobiły się popularne, ale ona wytatuowała sobie pod pachą... damski organ płciowy. Kiedy goliła się pod pachami, celowo zostawiała trochę włosów, tak żeby pasowały do obrazka. Oczywiście efekt końcowy pokazywała tylko w ścisłym gronie przyjaciół. Do czasu...
Pewnego dnia niespodziewanie musieliśmy skorzystać z komunikacji miejskiej. Upał, w autobusie dużo ludzi, miejsc siedzących brak. Koleżanka zapomniała, że jest w kusej koszulce na ramiączkach i odruchowo uniosła rękę. Wszystkim ukazał się widok... sami już wiecie jaki. Wtedy zrozumiałem, co znaczy trudne słowo konsternacja.
PS Dobrze, że byliśmy w maseczkach, bo nawet jeśli ktoś to nagrał, to nie staliśmy się gwiazdami internetu.
Dowiedziałam się, że mąż mnie zdradza... Jak?
Został aresztowany na lotnisku na oczach naszej córki, którą zabrał do Polski na wakacje. Za co? Za niepłacenie alimentów na swojego 9-letniego syna...
Byliśmy razem 17 lat, nasza córka ma 15.
Nie wiem z czego wzięły się moje zaburzenia odżywiania. Być może z tego, że 4 lata temu moja „koleżanka” powiedziała mi, że mam nadwagę, mimo że miałam prawidłową wagę.
Mam trochę dosyć tego, że nic nie jem, a potem się obżeram, to strasznie męczące. W ciągu dnia umiem nic nie zjeść, a po południu i wieczorem jem wszystko co powinien człowiek, który je regularnie pięć posiłków, nie wiem jak sobie z tym poradzić. Uwielbiam jedzenie, ale nienawidzę myśleć o tym, ile zjadłam.
Moja kuzynka, będąc w drugiej gimnazjum, dostała zachowanie "dobre". Jej mama była oburzona oceną i każdy w rodzinie przytakiwał, gdy opowiadała jak codziennie chodziła do wychowawczyni z pretensjami, że jej córka zasługuje na wyższy stopień. W końcu dziewczynka brała udział we wszystkich konkursach organizowanych w szkole, nie przeszkadzała w zajęciach, wielokrotnie reprezentowała szkołę w przeróżnych dziedzinach i uczestniczyła w kołach pozalekcyjnych. Wychowawczyni długo trzymała przy swoim, ale po groźbie dyrektorki (którą również ciotka odwiedzała), zmieniła jej zachowanie na "bardzo dobre". Wszyscy ciotce gratulowali, stawiali ją za wzór matek, idealny przykład wychowawczy.
Niedawno, po kilku kieliszkach na spotkaniu rodzinnym, temat pojawił się ponownie. Tym razem dowiedzieliśmy się czemu tak naprawdę nauczycielka tak zacięcie chciała obniżyć zachowanie kuzynce.
Dziewczyna wraz ze swoimi przyjaciółkami gnębiła koleżankę z klasy. W grę wchodziły nie tylko wyzwiska, ale też groźby wysyłane dziewczynce z fałszywego konta na FB. Publiczne ośmieszanie jej i "niewinne żarty" także były na porządku dziennym. W pewnym momencie doszło do próby samobójczej i właśnie wtedy wszystko się wydało.
Na pytanie dlaczego gimnazjalistki wyzywały swoją koleżankę, wszystkie zgodnie stwierdziły, że to dlatego, że jest gruba.
Dla mnie ocena "dobra" dla takich osób to śmiech na sali. "Bardzo dobra" to jakieś nieporozumienie. Nawet nie mam pojęcia jak skomentować zachowanie ciotki, która wiedząc o tym wszystkim, domagała się podwyższenia z zachowania "bo konkurs z biologii". Ale wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze? To, że wujek stwierdził, że jego córka postąpiła słusznie. "Teraz przynajmniej ta dziewczyna będzie miała motywację, żeby schudnąć".
Zacząłem dziś tłumaczyć mojej 14-letniej córce o co chodzi z seksem i antykoncepcją. Rozpłakała się i zaczęła: „Nie wiedziałam, jak ci to powiedzieć...”.
Tak, jest w ciąży.
Pierwszy rok studiów. Nowi ludzie, akademik, imprezy... Poznałem wtedy jednego typka, z którym dość szybko się zakumplowaliśmy. Nadawaliśmy na tych samych falach i naprawdę sporo razem przeżyliśmy.
Miał jedną szczególną cechę, był nią niesamowity dar do uwodzenia kobiet. Nie wiem jak to robił, ale wystarczył dzień czy dwa i już wszystkie jadły mu z ręki, a on dostawał to co chciał. Miał też swoją stałą dziewczynę w innym mieście, która o jego wyczynach nie wiedziała. Jak to kumpel, zawsze trzymałem jego stronę i nawet nie myślałem, by go wydać. Do czasu.
Na moje urodziny w akademiku zaprosiłem m.in. moją dziewczynę, był też ww. kumpel oraz sporo innych znajomych. Był to pierwszy raz, kiedy mój kumpel i moja dziewczyna się poznali. Wszystko fajnie, widziałem, że czasem ze sobą gadali, leciały jakieś śmiechy... Ogólnie nic podejrzanego.
Po moich urodzinach Kasia ciągle z kimś pisała i to znacznie częściej niż zwykle. Normalnie nie robiłbym z tego wielkiej afery, bo każdy ma prawo pisać z kim chce i ile chce. Ale podobne zachowanie zauważyłem u mojego kumpla. Dobrze wiedziałem jaki on jest i tak wyszło, że dość szybko połączyłem wątki.
Następnie postąpiłem jak ostatni idiota. Korzystając z okazji, że Kasia wyszła, szybko sprawdziłem jej fb. Oprócz wiadomości "mam mętlik w głowie po tym wszystkim...", umawiania się na spotkania i dwóch jej zdjęć w bieliźnie wysłanych do mojego kumpla nic ciekawego tam nie znalazłem.
Z dziewczyną już oczywiście nie jestem, kumpla też już nie mam. Mam za to sprawę w sądzie o pobicie. I to nie tak, że po tym wszystkim jeszcze biłem się o kupę gówna. Adam po prostu przyszedł mi wpie*dolić, kiedy jego dziewczyna się o wszystkim dowiedziała.
Siedzę sobie na dworcu PKS i widzę ich. Rodzice z dwójką małych dzieci, chłopcem i dziewczynką. Ojciec w mundurze wojskowym. Chłopiec idzie za rękę z nim, a dziewczynka idzie za mamą. Nagle zobaczyła patyk. Chciała się nim pobawić, krzyknęła ze śmiechem „Patrzcie!”. Ojciec drze się do niej „Liczę do trzech i masz to rzucić. Raz... dwa... trzy”. To, co zobaczyłam, przeszło moje oczekiwania. Puścił chłopca, który nie spodziewał się tego i upadł z płaczem, i podbiegł do dziewczynki, wyrzucając jej patyk i fundując jej paręnaście mega klapsów przy okazji.
Myślicie że to koniec? Nie. Chłopiec również dostał, bo „prawdziwy facet nie beczy”. A co na to matka? Nic, stała obok.
Ludzie popadają w paranoję – jak nie bezstresowe wychowanie „na ciapę”, to wpi***ol za byle co...
Jestem z moją dziewczyną 3 miesiące. Od dłuższego czasu próbuję namówić ją na miłość francuską. Kilka dni temu zgodziła się, pod warunkiem, że najpierw połknę łyżeczkę swojej spermy.
Dowiedziałem się, że dziewczyna, z którą jestem, zdradza mnie od wielu lat. I to nie z jednym facetem, ale w przeciągu tych lat było ich kilku. Przygotowuję się do wyprowadzki, najbardziej stresujący był dzisiejszy dzień tuż przed odebraniem wyników z laboratorium. Całe szczęście jest OK, wyniki wyszły negatywnie.
Zastanawia mnie jedno: czy jest to seksoholiczka czy zwykła kur*a?
Kiedyś, jadąc autobusem, usłyszałam rozmowę dwóch kanarów.
- To co, wsiadamy teraz do 205?
- Nie, bo tym autobusem wracają dzieci ze szkół, a one jak zwykle nie mają biletów.
Krótka rozmowa, a poprawiła mi samopoczucie.
Kanar też człowiek!
Dodaj anonimowe wyznanie