#1acUE

Od roku pracuję w pewnej firmie, poznałem tam mega fajną dziewczynę. Mamy podobne pasje, słuchamy takiej samej muzyki, ogólnie przefajna babeczka. Od około miesiąca widzę, że nie patrzy na mnie jak kiedyś, widzę maślane oczy, to jak zawsze czeka na mnie, jak idziemy razem na przerwę, sam też często czekam na nią, widzę, że się zmieniam i boję się, że oboje zaczynamy coś do siebie czuć. Często jeździmy razem po pracy odwieźć znajomych (mieszkamy dość blisko siebie i po drodze ich zgarniamy), siedzimy w samochodzie nawet godzinę i gadamy o głupotach.
Problemem jest to, że ona ma chłopaka, a ja za miesiąc biorę ślub...

Kocham moją narzeczoną i nie zdradziłem jej nigdy i nie mam takiego zamiaru, ale boję się, że to zrobię. Nie mam pojęcia, co zrobić w tej sytuacji... Moja narzeczona jest totalnym przeciwieństwem mnie, ona lubi imprezy, chodzenie do klubów ze znajomymi, wypady na miasto. Ja jestem introwertykiem, nie lubię klubów, imprez, wolę siedzieć w domu i obejrzeć komedię romantyczną... Tak samo jak moja znajoma z pracy. Boję się, że zakocham się w przyjaciółce z pracy i zrobię coś, czego będę żałował – albo, co gorsza, nie będę tego żałować.

#eG5sF

Mam o 6 lat starszego brata. Kiedy on miał 18 lat, rodzice pozwolili jego dziewczynie się do nas wprowadzić, bo od nas miała dużo bliżej do szkoły, a potem na uczelnię.

Najpierw Ola była bardzo sympatyczna, pomagała mi w lekcjach i obowiązkach domowych. Niestety z czasem zaczęła pokazywać swoje prawdziwe oblicze.
Potrafiła wywalić mojego brata z domu na kilka godzin, robić mu awantury, bić go. Rodzice pracowali do późna, więc o niczym nie wiedzieli. W końcu nie wytrzymałam i stanęłam w obronie brata.

Wtedy to ja stałam się celem tej zołzy. Potrafiła podrzucać mi swoje rzeczy do mojego pokoju i oskarżać mnie o kradzież, widząc, że sprzątam "przez przypadek " wylewała olej na świeżo umytą podłogę, mówiła mi bardzo przykre rzeczy o moim wyglądzie.
 
Wymyśliłam zemstę. Mam bardzo kochanego kota. Kot ten bardzo nie lubił Oli, zawsze sikał na jej rzeczy, więc wszystkie swoje graty trzymała w pokoju brata i w łazience.
Codziennie kiedy nikogo nie było w domu, wpuszczałam Dzikusa do ich pokoju. Buty, ubrania, prace domowe, zawsze znalazł dobry cel. Ona domyślała się, że to moja sprawka, ale nie miała dowodów, a rodzice i brat twierdzili, że ona przesadza i pewnie zapomina czasem zamknąć drzwi do pokoju. Ot, taka zemsta na mokro :)

Koniec końców wyleciała od nas z hukiem, co jest tematem na inną historię :)

#QPdKJ

Będzie o wynajmie.

Jestem stosunkowo atrakcyjną młodą kobietą. Szukam pokoju w większym mieście, najem raczej krótkoterminowy, a więc dość problematyczne. Tracę już nadzieję, a odzywa się jedna osoba. Wymieniamy wiadomości tekstowe. Warunki cudo, cena cudo, płacę za pokój, a całe mieszkanie dla mnie (bo lokatorów nie będzie). Myślę sobie – gdzie jest haczyk?

Nagle właściciel mieszkania pisze, że chciałby obgadać jeszcze jedną kwestię i zadzwoni. Zastanawiam się, czemu nie może kontynuować na komunikatorze, ale mówię, że dobra. Po czym dzwoni, pyta, czy przeszkadza mi kamera w mieszkaniu. No bo mieszkanie bogato wyposażone, osiedle luksusowe, u sąsiadów zdarzały się kradzieże i zamontował monitoring w holu mieszkania. Obecna lokatorka nie narzeka.
Mówię, że no w sumie średnio mi się to podoba... Więc zgadza się ją zdjąć, kiedy przyjadę. Mimo wszystko jakiś niesmak pozostaje, bo wynajmowałam już 6 mieszkań w przeszłości i nigdy się z czymś takim nie spotkałam. Ogromne naruszenie prywatności w moim odczuciu, wręcz inwigilacja. Nawet jeśli to tylko hol, oby nie inne pomieszczenia...

Czy przesadzam? Czy to normalna praktyka? Wynajęlibyście takie mieszkanie z monitoringiem lub po obietnicy, że zostanie on tymczasowo zdemontowany?

#RLZkH

Ostatnio siedząc na kasie byłam świadkiem następującej sytuacji:
Do kasy przyszedł ojciec z córką (dziewczynka na oko około 5 lat).
Mała zbiera słodycze i mówi do taty:
- Dej mi to, dej mi jeszcze to, bo będę to trzymoła!
- Co za wieśniak cię urodził? - pyta ojciec.
- Mama mówi, że wieśniak to mnie zrobił - odpowiada dziewczynka.

Mina ojca bezcenna ;).
Ja ledwie duszę śmiech, a gościu do mnie: Nie musi się pani powstrzymywać, niech się pani śmieje ;)

#TwL3y

Mam 31 lat i jestem singlem. Znajomi się dziwią jak to jest, czemu nie mogę sobie nikogo znaleźć. Jakbym miał siebie opisać, to 176 cm wzrostu (dużo, mało, nie wiem), wysportowana sylwetka, kalistenika od kilku lat pomaga w utrzymaniu formy. Biegam regularnie w biegach z przeszkodami. Pracuję z klientami zagranicznymi, kontakt z ludźmi to mój żywioł.

Czemu jestem sam pomimo nawet bycia podrywanym przez przedstawicielki płci pięknej? Nie jestem gejem. Nie jestem incelem. Nie śmierdzę. Nie palę. Zgadujcie dalej, co może być nie tak? Otóż przy kobietach tracę język w gębie. Po prostu zwykłe „cześć” czy pytanie „co słychać” paraliżuje mnie i zaczynam, kolokwialnie mówiąc, pier*olić jak potłuczony. Cały ja. Nagle rośnie mi jabłko w gardle i odcina mi jakieś obwody logicznego myślenia.

Za dzieciaka byłem wychudzonym, niskorosłym kujonkiem, który się prawie nie odzywał. Nie byłem obiektem drwin, nikt mi kanapek w szkole nie zabierał, nikt mi kredek w kiblu nie spuszczał. Byłem tym cichutkim dzieciakiem, który po prostu sobie był i odzywał się tylko podczas sprawdzania listy obecności i wywołania do odpowiedzi. Taka natura. Gdy już zacząłem pracować na siebie, to i również zadbałem o swoje ciało. Powiem nieskromnie, że się wyrobiłem. Pewność siebie urosła mi ogromnie i jeśli chodzi o pracę z ludźmi, to jestem skuteczny, otwarty, klienci mnie lubią, chwalą, doceniają pracę ze mną. Dzień bez zamiany choćby słowa z współpracownikami to dzień stracony. Ploteczki przy kawie, codzienne rozmowy o zawartości gara z obiadem.
Znajomych mam niewielu, ale lepiej mieć garstkę swoich niż hordę byle jakich. Spotykamy się często, chodzimy na miasto. Ciągle mi podsuwają jakieś dziewczyny do pogadania. A ja na to: spacery po parku są fajne, ale czasem można się zagapić i wdepnąć w psią kupę. A potem zaczynam rozkminiać na głos, jak ciężko wydziubuje się taką rzadką kupę z traktora buta. Prysznic nawet nie pomaga i gorąca woda. A najgorzej jak się weźmie szczotkę i się szoruje, bo te kawałki kupy strzelają od włosia. I łapię się na tym, gdy widzę u dziewczyny minę zażenowania pt. co za idiota.

Przy innych ludziach jestem normalnym i elokwentnym człowiekiem. Przy kobietach sam na sam – tragedia. Nie żeby coś, bo byłem w dwóch związkach, ale to były szybkie początki pt. niewiele rozmów, a wiele działania, a później jak się „oswoiliśmy” ze sobą, to rozmawiałem z partnerkami jak normalnie z ludźmi.

Jak żyć?

#Dfd4y

Znacie ten tekst "Dupa mnie oszukała".
Otóż moja dupa mnie wręcz wrobiła całkowicie.
Leżąc w łóżku, poczułem ogromną potrzebę pójścia na tron, oczywiście skończyło się zwykłym pierdnięciem, więc zawiedziony wracam do łóżka.

W łóżku znów poczułem potrzebę, tym razem stwierdziłem, że się znowu nie dam, więc z całych sił chciałem puścić głośnego solidnego bąka, skończyło się na wielkim klocu w majtkach...
Dziękuję, dupo.

#Zmdcb

Od roku mam partnera, który przeszedł już swoje w życiu i ma dwójkę dzieci z poprzedniego małżeństwa, dwie dziewczynki, mają po 7 lat. Widuje się z nimi co drugi weekend. I nie ukrywam, czuję się o to trochę zazdrosna, jak mi opisuje gdzie z nimi jeździł, co robił i jak świetnie się razem bawili. Kiedy my się widujemy, jedyne na co go stać to szybki obiad w knajpie i spacer po mieście.
Wiem, że dużo pracuje i płaci na nie niemałe alimenty, ale czuję się skrzywdzona brakiem możliwości spędzania wspólnego czasu razem w jakiś bardziej urozmaicony sposób. Zazwyczaj z propozycją wychodzę ja.
Czy przesadzam?

#GdS7J

Jestem totalną sierotą życiową. Z wieloma rzeczami w życiu sobie nie radzę. Jak ktoś mi coś złego zrobi, to sam sobie bym nigdy nie poradził, nie potrafiłbym zastosować samosądu, tylko musiałbym to zgłosić. Nie mam pojęcia jak np. płacić przez Internet, to znaczy nie wiem co zrobić, by robić zapłaty za zakupy przez sieć. Gdy pracowałem w pewnym zakładzie, to niektórych prostych rzeczy nie potrafiłem zrobić. Powiem jeszcze tyle, że mam już ponad 20 lat, a nie potrafię być samodzielny. Nie śmiejcie się, ale taka jest ponura prawda. Wiele rzeczy robią za mnie domownicy, czuję się, jakbym miał nie ponad 20 lat, a jakbym miał 8, bo ośmiolatek też nie jest niezależnym, samodzielnym człowiekiem.
Śmiało, piszcie, że jestem głąbem, bo taka prawda.

#InVgz

Przez wiele lat na studiach mieszkałem w dwuosobowym pokoju, z różnymi chłopakami, zazwyczaj znajomymi. Warunki były jakie były, a i hormony robiły swoje. Że prowadzę nocny tryb życia, zdarzało mi się, jak współlokator zasnął, po prostu się w swoim łóżku masturbować. Starałem się być cicho, żaden mi nic nie mówił.

Czy wiedzą? Pewnie tak. W każdym razie nie dawali oznak ku temu ani nie zwracali mi uwagi. To ryzyko przyłapania jeszcze bardziej mnie nakręcało.
Dodaj anonimowe wyznanie