#E1GSG

W dzisiejszych czasach, żeby być mężczyzną i korzystać ze wszystkich tego przywilejów, wystarczy się tylko urodzić i wyglądać jak Frankenstein. I to wszystko. Możesz przebierać w płci przeciwnej jak stare baby w pomidorach na targu.

Kobiety mają w dzisiejszych czasach naprawdę przechlapane po całości. Kobieta się nie rodzi, ona się tworzy wraz z każdym kolejnym dniem, od cech charakteru, po wygląd, pieniądze, pracę. Masz być silna, zorganizowana, musisz być PÓŁBOGIEM! Inaczej nie możesz nazywać się kobietą. Mężczyźni są w tym przypadku bardzo bacznymi obserwatorami twojej wartości. Spróbuj zacząć umawiać się z jakimś facetem 7/10 w górę. Wtedy wygląda to jak gra w sapera. Masz tak mało miejsca na pomyłkę, w zasadzie wystarczy tylko jeden nawet malutki, błahy błąd, odmowa seksu lub zgoda (bo za łatwa) na seks i od razu jesteś praktycznie skreślona. I co gorsze, nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy. NIGDY nie możesz pokazać swojej JAKIEJKOLWIEK słabości jako kobieta! Inaczej jesteś skreślona i w oczach swojego wybranka stajesz się nieudacznicą. Nie masz prawa nazywać się kobietą, jeżeli jesteś słaba. Słabość jest zarezerwowana tylko dla mężczyzn.

Jak to jest, że koleś, który miał np. cztery partnerki przed tobą, mówi ci i wszystkim wokół, że kocha cię nad życie i jesteś jedyną osobą, z którą mógłby teraz być? Był z kimś, kogo nie kochał. Z kimś, kogo myślał, że kocha. Jaką masz szansę, że on kocha ciebie? Nie masz żadnej! Jedyną rzeczą, którą kocha, jest jego przyciąganie do ciebie w danym momencie. Nie ty sama.

#BV1D7

Nie widzę sensu, aby dalej żyć. Mam ok. 25 lat, zarabiam minimalną. Straciłem prawo jazdy, mam niesprawne auto. Chcę się przebranżowić, ale aby to zrobić, trzeba zainwestować sporo pieniędzy, tylko gdzie je zarobić? W Polsce to niemożliwe, praca za granicą – byłem już, zostałem oszukany. Z tatą kontaktu nie mam, mama umarła, siostra ma już swoje życie. Mam tego dość, tego udawania wokoło, że jest dobrze. Pracuję zdalnie, ale mam już dość. Czuję się w ogóle nikomu niepotrzebny. Po co ja w ogóle żyję? Czy ja w ogóle kogoś obchodzę? Zerwałem znajomości, bo nie czułem z nimi wspólnego vibe. Wczoraj wypiłem sam pół litra i wypaliłem całą paczkę papierosów. Mam już dość, chcę zarabiać więcej pieniędzy, ale nie wiem, co robić. Za rok kończę 26 lat i jak wejdą podatki, to będzie jeszcze gorzej. Co ja mam robić, skąd brać pieniądze, aby inwestować w siebie, jak ledwo na życie starcza. Jaki jest w ogóle sens tego, abym ja żył?

#eCBGQ

W 18 urodziny mojego lubego postanowiłam dać mu coś od siebie. Przyjechałam do niego, gdy jego rodziców nie było w domu. Pojechali kupić rzeczy na wieczorną imprezę, więc od razu przeszliśmy do mojego prezentu. Ubrana w seksowny strój pokojówki zabieram się do rzeczy...
Robiliśmy to już od godziny, a tu nagle drzwi do pokoju chłopaka się otwierają i wchodzi cała rodzina, śpiewając „Sto lat”.
Ja zamarłam bez ruchu, mój chłopak za mną nadal klęczy. Ani ja, ani on nie mieliśmy odwagi się ruszyć.
Rodzice chłopaka w szoku, a tu nagle babcia chłopaka się odzywa: „Na co się tak gapicie? Młodzi chcieli się trochę zabawić!”. Wyrzuciła wszystkich z pokoju, a nam kazała kontynuować. Oczywiście ani ja, ani mój chłopak nie mieliśmy na to najmniejszej ochoty. 
Do dzisiaj krępuję się zostać sam na sam z rodzicami chłopaka.

#GP2rU

Zakochałam się w dziewczynie...
Mieszka daleko ode mnie i rzadko się widujemy. Wiem, że prawdopodobnie odwzajemnia moje uczucie i bardzo za nią tęsknię, szczególnie za przytulaniem jej.
Jedną z charakterystycznych cech jej wyglądu jest bardzo niski wzrost. Moja mama również jest niziutka i ogólnie mają bardzo podobną posturę. Więc kiedy myślę o tej dziewczynie, podchodzę do mojej mamy i przytulam ją od tyłu, masuję jej plecy lub chwytam ją za rękę, zamykając przy tym oczy i wyobrażając sobie, że to moja ukochana... Mama chyba niczego się nie domyśla, przynajmniej mam taką nadzieję, bo sama jest osobą, która bardzo lubi się przytulać... Bardzo się wstydzę swoich myśli, ale podkreślam, że moja matka w żaden sposób mnie nie pociąga i nigdy nie posunęłabym się z tym dalej.

#1HI97

Sytuacja z czasów szkoły.
Pani polonistka uczyła nas tego dnia ortografii – kiedy się pisze „ą”, a kiedy „on” lub „om”. Pracowicie zapisywaliśmy regułki w zeszycie, aż tu nagle jakaś dziewczynka z końca sali:
– A oni tutaj „KONDON” mówią!
Gruchnął taki śmiech, że aż się szyby w oknach zatrzęsły, pani, która była bardzo jasną blondynką, poczerwieniała aż po cebulki włosów tak, że widok był niesamowity.

I jeszcze odwiedziła nas pani dyrektor, która miała gabinet pod nami, i spytała, czy dobrze się bawimy.
Nie da się ukryć, że jeszcze nigdy się tak nie ubawiliśmy...

#uDwSt

Rzadko czytam książki, ale kiedy już to robię, to zamawiam apartament w mieście, w którym toczy się akcja powieści i jadę tam, żeby po prostu usiąść i ją przeczytać. Wyobraźcie sobie to uczucie, kiedy w środku nocy siedzicie z książką w ręku i w momencie, w którym na chwilę zawieszacie się i rozpatrujecie co dzieje się w głowach bohaterów, możecie spojrzeć przez przeszkloną ścianę i ujrzeć to samo miasto, w którym dzieje się akcja książki. Możecie wczuć się w ten klimat, poczuć powietrze, być bliżej akcji. To niesamowite uczucie.

#neDDS

Ostatnio wyszłam na papierosa na balkon w południe. Było bardzo ciepło, więc miałam na sobie bardzo krótkie luźne spodenki bez założonych majtek. Mieszkanie (pierwsze piętro), w którym mieszkam, jest nowe, dlatego też nie posiadam na balkonie ani krzeseł, ani stolika. Usiadłam na progu. Odpaliłam papierosa, a po jakimś czasie ludzie z dołu zaczęli się do mnie uśmiechać i mi machać. Nie wiedząc, o co chodzi, uśmiechałam się w rewanżu.

Dopiero jak skończyłam palić i chciałam wstać zorientowałam się, że spodenki tak mi się podwinęły, że każdy mógł zobaczyć co mam pomiędzy nogami.

Pozdrawiam sąsiadów.

#9GNsM

Facet mojej mamy jest... niesmaczny?
Jest u nas w domu często, mieszkamy w małym mieszkanku w bloku, a ściany jak wiadomo - cienkie. Niektóre rzeczy da się mimowolnie usłyszeć, a nawet jeśli przechodzę do innego pokoju, to mimowolnie je słyszę, bo facet mówi o tym głośno i dobitnie...
Mówi różne świństewka do mamy typu:
"a podobało Ci się dzisiaj tak na szybko?'' ,
"ach, tak mi się dzisiaj chce...'',
"mój nosek umie robić cuda, co? (hehehe)'' lub
"no, dzisiaj to byłaś bardzo nieosiągalna'',
"może położymy się do łóżeczka, a córkę gdzieś wyślemy? (hehehe) ''
Dużo by wymieniać...

On wie, że jestem w domu, mimo wszystko się nie krępuje i mówi tak jak w normalnej rozmowie o takich rzeczach. Próbowałam kiedyś powiedzieć, również mojej mamie (bo także nie jest w takich rzeczach pruderyjna i można naprawdę dużo rzeczy się dowiedzieć), że to niesmaczne i że nie chcę takich rzeczy słyszeć, i niech mówią to sobie jak mnie nie ma lub nie jestem w drugim pokoju i mimowolnie słyszę, ale to nie dociera, mama mówi, żebym nie była taka sztywna i na tym się to urywa, a ja muszę się dowiadywać co robią w łóżku, jak, czym i w jakim tempie.

Kropka, dziękuję za uwagę.

#NuNC2

Nie kocham moich rodziców. Nie byli najlepsi na świecie i zdecydowanie nie chcieli mieć dzieci. Nie żyję w jakimś poczucie krzywdy, po prostu są mi obojętni. Wyprowadziłam się najszybciej, jak mogłam i utrzymujemy kontakt bardziej dla zasady. Ostatnio dowiedziałam się, że ojciec jest ciężko chory. Jedyne, o czym pomyślałam, to czy będą potrzebować pomocy finansowej, bo w końcu jestem im to winna, skoro utrzymywali mnie przez 19 lat.
Dodaj anonimowe wyznanie