#yrOAL

Cześć jestem chłopakiem, mam 19 lat i chciałbym pierwszy raz się komuś szczerze zwierzyć na tematy sercowe. Nigdy nie miałem dziewczyny, ogólnie bardzo ciężko wyrażać mi swoje uczucia. Parę lat temu poznałem K. Jest to fantastyczna dziewczyna, miła, pomocna, ładna i tak pięknie się uśmiecha. Od zawsze wiedziałem że to co do niej czuje to nie tylko przyjaźń. Byłem w stanie zrobić wszystko byle tylko ona była szczęśliwa, nawet kosztem własnego szczęścia. Po pewnym czasie kontakt mój i K się urwał. Było mi bardzo przykro, przez dłuższy czas nawet nie wychodziłem z domu ale jakoś się po tym pozbierałem. Przeskakujemy kilka lat do przodu. Dowiaduje się że K pracuje blisko mojego miejsca zamieszkania, odnawiamy kontakt i stare uczucia wracają że zdwojoną siłą. W związku z tym że nie wiem jak inaczej wyrazić swoje uczucia po prostu staram się być dla niej jak najlepszy. Zaczyna się od przyjacielskich rzeczy, jestem obok niej kiedy tego potrzebuje, pocieszam ją gdy jest smutna, siedzę z nią w pracy kiedy się nudzi. Potem sprawy nabierają tempa odwołują spotkania z innymi znajomymi żeby zobaczyć się z K albo biegnę przez pół miasta tylko po to żeby przynieść jej ładowarkę. Zaczynam coraz bardziej się zmieniać tylko po to żeby jej się podobać. Z cichego chłopaka którego ulubionym zajęciem jest siedzieć w domu i czytać książki staje się typem imprezowicza, staje się bardziej otwarty i zapominam o swoich starych zainteresowaniach. Doszło do tego że przez dwa miesiące jadłem jeden posiłek na dwa dni żeby schudnąć i tym samym bardziej podobać się K. Kolejny skok do chwili obecnej. Mija już kolejnl miesiąc od kiedy wyznałem K co do niej czuje. K mnie odrzuciła. Dalej jesteśmy przyjaciółmi, a przynajmniej ja jestem jej przyjacielem. Tak zdaje sobie sprawę że wrzuciła mnie do "friend-zona". Ostatnio życie sypie mi się na głowę, nie będę wdawał się w szczegóły ale jedyne czego ostatnio potrzebuje to rozmowa. Zwracam się z tym do K jako do mojej przyjaciółki. Niestety to jest zajęta, to jest poza miastem, a to mnie ignoruje. Wiem że przyjaźń nie działa na zasadzie "coś za coś" ale ja zawsze przy niej jestem gdy mnie potrzebuję, nieważne co akurat robię. Czy to tak dużo że chciałbym tego samego? Z faktem że K mnie nie kocha i nigdy nie pokocha pogodziłem się już jakiś czas temu, ale łudziłem się że naprawdę jest moją przyjaciółką. Aktualnie wydaje mi się że ona potrzebuje kogoś kto zastąpi jej psa, kogoś kto wysłucha jej problemów i smutków i nie będzie wymagał niczego w zamian. Tym kim jestem ja. Kilka osób które są wtajemniczone w sytuację mówi mi że powinienem zerwać z nią kontakt ale jak mam to zrobić kiedy wiem że ona mnie potrzebuje. Już sam nie wiem kim jestem ani co mam robić.
majer Odpowiedz

Przecież sam już zdiagnozowałeś sytuację. Jesteś psem i służ jej wiernie.

Krolewnazdrewnaa Odpowiedz

A mi się jednak wydaje, że ona traktowala autora jak kumpla, a po jego wyznaniu miłości postanowiła nieco ograniczyć kontakt, wiedząc, że on na siłę będzie go szukać.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#sIIY9

Dziś przekonałam się, że lunatykowanie może być bardzo uciążliwe. Obudziłam się rano w zakrwawionym łóżku. Mam okres. Tak. Jak szłam spać, miałam tampon. Jak wstałam już nie.
Niestetyjaa Odpowiedz

To napewno sprawka krwawej mery

Zobacz więcej komentarzy (1)

#A7sLH

Od zawsze mnie ciekawiło jak to jest w dupę. Skoro kobiety mogą to i ja chciałem zobaczyć jak to jest. Dawno temu spróbowałem (z przedmiotami) i tak zostało mi do dziś. W ten sposób zabawiam się raz na kilka miesięcy, nie czuję częstrzej potrzeby. Nie, nie jestem gejem.
Ookami Odpowiedz

A miałoby to świadczyć o byciu gejem bo? Jak kobieta sama się zaspokaja to jest lesbijką? Ludzie, mamy XXI wiek...

Zobacz więcej komentarzy (2)

#cmBFa

Ciężko mi o tym mówić ale...
Miałem 16 lat mój dziadek był dla mnie niczym najlepszy kolega uwielbiałem z nim spędzać czas gdy miałem 17 lat mój dziadek dowiedział się że jest chory na raka i zostało mu 3 miesiące życia... Wiedziałem o tym jako jedyny bo dziadek nigdy nie lubił robić wogół sibie szumu i tak dalej dopiero po miesiącu dowiedzieli się o tym wszyscy wtedy dziadkowi zostało tylko 2 miesiące życia po woli słabł trącił siły a ja nic nie mogłem zrobić co mnie dolowało płakałem nocami i nie mogłem się z tym pogodzić niestety dziadek zmarł wszyscy to przeżywali ja nie umiałem się z tym pogodzić... Popadłem w depresje na moje 18 urodziny nie chciałem imprezy nic byłem zdolowana minęło wtedy 1.5 roku od śmierci dziadka.. Popadłem w nałogi zacząłem pić palić i się staczać wszyscy się otrząsneli po tych 2latach tylko nie ja wszystkim było przykro a ja pamiętałem jakby to było dziś nie umiałem się po prostu z tym pogodzić chodziłem pijany oopuszczalem szkołe nie chciałem życ bez ukochanego dziadka niestety wiedziałem że już nigdy z nim nie pogadam nie pośmieje się co mnie dołowało. Zacząłem chodzić do psychologa lecz nie pomogło potrafiłem wypić bardzo duzo chodź byłem pelnoletni zawsze marzyłem by zrobić prawo jazdy zresztą w wieku 16 lat uczył mnie jeździć dziadek po jego polu spisał na mnie pół spadku ale co mi było z tych pieniędzy ja tylko chciałem by mój ukochany dziadek żył uważałem że życie jest nie sprawiedliwe. Nie robiłem prawa jazdy nie miałem sił za, każdym razem gdy chciałem przypomniał mi się dziadek i tak w kółko naprawdę brakowało mi go cholernie i do dziś tak jest od śmierci dziadka minęły 3lata a ja dalej nie mogłem wziąść się za siebie byłem z nim bardzo zrzyty siedziałem całymi dniami w pokoju i myślałem czemu umarł to był najlepszy człowiek na ziemi jakiego znałem rodzice i młodszy brat który miał wtedy 14lat dawali sobie rady ponieważ niesprzedzli z nim tyle czasu co ja i nie byli aż tak mocno zrzyci do dziś o nim pamiętam moja rodzina jest bardzo bogata wiele razy chcieli mnie wziąść na wakacje lecz ja nie chciałem pamiętałem cały czas jakby się to wydarzyło wczoraj minęło 5lat od śmierci dziadka zrobiłem prawo jazdy otworzyłem firmę zresztą w moim biurze dalej stoi zdjęcie dziadka otrzosnąłem się z tego. Dziadku patrz na mnie z nieba i spoczywaj w spokoju. Do dziś staram się codziennie chodzić na jego grób

#sarXd

Gdy czytałam historie o tych strasznych "madkach" i ich bąbelkach myślałam, że są one przynajmniej w części przerysowane, do momentu aż moja kuzynka zaszła w ciążę. Najmądrzejsza we wszystkim, ale chętna do rzucenia palenia nie była mimo, że ginekolog ostrzegał ją, że to może powodować niedotlenienia u dziecka. Zamiast słuchać lekarza szukała porad na forach internetowych. Oczywiście takich, które pozwalały jej prowadzić wygodne życie, bez zmian i wyrzeczeń. W 5 miesiącu trafiła do szpitala gdzie zdiagnozowali u niej cukrzycę ciążową. Ale Martusia na żadną dietę nie przeszła, bo przecież na forum pisali, że trzeba jeść to na co dzidziuś ma ochotę, on najlepiej wie co mu jest potrzebne. No ja nie wiem czy dzidziuś w brzuszku krzyczy "jedzmy do McDonalda chcę hamburgera, cole i podwójne frytki". Skończyło się tak, że dziecko pod koniec ciąży było tak duże, że ginekolog zaproponował rozważenie cesarki. Jednak ona nawet nie chciała o tym słyszeć. Najchętniej rodziłaby w domu i pewnie jeszcze przegryzła pępowinę, ale wybiliśmy jej ten pomysł z głowy. Skończyło się na tym, że poród naturalny po 6 godzinach skończył się cesarką. Na szczęście małemu nic się nie stało, może z wyjątkiem, że po urodzeniu ważył prawie 5 kg

#h6Tvf

Gram sobie w taką grę on-line na komórkę. Mam tam swoją ekipę, z którą tworzę sojusz.
Gram z nimi już rok czasu. Nigdy tych ludzi nie spotkałam "na żywo". Mamy grupę na FB i Messenger. Co w tym dziwnego? Zauroczyłam się w młodszym od siebie chłopaku, którego nigdy nie poznałam i pewnie nie poznam.

Mam 30lat i chyba kryzys wieku średnego.

#aVQpZ

Zawsze byłam dzieckiem które pochłaniało wszystko co się dało. Całe ptasie mleczko w 15 minut? Co tak mało!
Jadłam i jadłam, ale sportu zawsze dużo uprawiałam.
Koło 18stki przestałam, problemy z kręgosłupem przestały mi na to pozwalać i tak oto przytyło mi się. Nie dużo, ale zaokrągliłam się.
W tym czasie rzucił mnie facet "bo nogi nie takie, brzuch nie taki" no i dobrze, niech idzie w cholerę.
Chociaż śmiechłam gdy się okazało, że po pijaku zapłodnił wieloryba (przepraszam osoby otyłe ale.. ta laska naprawdę tak wygląda i wcale nie chodzi o to, że ma z 80kg nadwagi). Jej twarz i infantylny sposób zachowania kojarzą mi się właśnie z tym uroczym zwierzątkiem.
No ale przejdźmy do meritum.
Od pewnego czasu miałam problem z żołądkiem, najzwyczajniej w świecie gdy zjadłam więcej niż jeden rządek ptasiego mleczka to kończyło się to moim całodniowym umieraniem. Byłam senna, męczyły mnie mdłości. Zwyczajnie skurczył mi się żołądek (niestety, żegnajcie duże kebaby). Z początku jeszcze próbowałam zapychać się fast foodami ale wtedy przyszło zaproszenie na wesele.
Nie lubię tego typu imprez, wolę luźny dres niż szpilki i sukienkę, ale jak to kobieta.. no musiałam zrobić komuś na złość.
Korzystając ze swojego zmutowanego żołądka w dwa miesiące zrzuciłam swoje kilogramy i w końcu jestem szczupłą niskopodwoziówką (no wiecie, wzrost dumne 160 w kapeluszu i krótkie nóżki).
Przyszedł czas wesela, a tam szanowny były chłopak ze swoją wie.. rybcią :) W mojej głowie wspomnienie mojego wejścia na salę weselną (kocham się spóźniać, ot taka ma natura) wygląda niczym transmisja z gali Oscarów, jednak niestety nie było ono aż tak spektakularne.
Krótko mówiąc chłopakowi opadła szczęka, a jego rybcia chyba nie była zadowolona, choć może po prostu uwierała ją ta obcisła kiecka (nawet szyneczka w mięsnym nie jest tak ściśnięta jak była ona na tamtym weselu).
Czy ta historia ma jakiś sens?
Nie, ale po weselu mój żołądek wrócił do normy. Chyba moje wredne ciało wcześniej niż ja wyczuło mobilizację do odchudzania.
dzikiktos Odpowiedz

U prawie każdego przychodzi taki moment, w którym zaczyna się bardziej patrzeć na to co partner ma w głowie, a nie na to jak wygląda. Skoro się z nią ożenił to znaczy, że coś w niej widzi, może np. nie jesteś mściwa i nie zieje jadem na kilometr (te porównania do wieloryba czy szyneczki, litości kobieto). Demonizowanie jego żony i idealizowanie siebie (gala oscarów, litości kobieto x2) to nieudolna próba pocieszenia się po rozstaniu, po prostu przyznaj sama przed sobą, że jesteś samotna, sfrustrowana i ciężko pogodzić ci się z faktem, że były założył rodzinę.

Odpowiedzi (1)
Haiku Odpowiedz

Skoro jesteś cacy to skąd u Ciebie taki ból czterech liter?

Zobacz więcej komentarzy (1)

#S6aOZ

Jestem uczniem 8 klasy podstawówki i mam problem z nauką, nie potrafię się skupić na nauce, chciałbym trafić do mojej wymarzonej szkoły/na wymarzony kierunek, ale nie nigdy nie mogę nauczyć się na tyle dobrze by dostać wyższą ocenę od 3, podczas sprawdzianów pojawia mi się taka dziura w pamięci, zapominam większość tego co się nauczyłem, nie wiem czy to powód mojej dysleksji, czy po prostu tego, że mój mózg odrzuca nie potrzebne informacje np. jak wiatry w afryce..., nie wiem czy się dostanę do jakiej kolwiek szkoły.
W ciągu całego mojego życia nigdy nie byłem, aż tak zdemotywowany jak w tym roku, nic mi się nie chcę, za każdym razem gdy siadam do nauki mam jakąś blokadę i nie mogę się w ogóle skupić na nauce, szybko się męczę, nudzę itp.
Nie wiem jak ja dostanę się na wymarzony kierunek....

#xD79y

Odkąd wyprowadziłam się na studia udało mi się sporo schudnąć, a jednak nadal chodzę na imprezy, albo czasem na jakiegoś kebsa że znajomymi.

Znajomi z liceum zastanawiają się jak to możliwe. Nie wiedzą, że kasy mam akurat dość, by zapłacić za mieszkanie i jedzenie, bo nieświadomie wybrałam uczelnię w mieście, gdzie ceny wynajmu są zabójcze. Na akademik nie ma szans.
Jak chcę nowe buty, to trzeba z czegoś zrezygnować. Na przykład z jedzenia przez ostatni tydzień miesiąca.
Ookami Odpowiedz

Wiesz... Nowe buty są fajne ale niezbyt ci się przydadzą jak wylądujesz w szpitalu

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (1)

#VVcmy

Będzie obrzydliwe. Mam dzieci. W tym bliźniaki. A że bliźniaki były wczesniakami to różnica wiekowa od starszego dziecka jest bardzo mała, to na wstępie.
Historia właściwa. Jak każdy rodzic wie, przychodzi ten czas że trzeba wyjść z pieluch wreszcie. Najstarsze już chodziło a bliźniaki raczkowały. Więc nocnik A potem sedes. Zaczęliśmy uczyć najstarsze używać nocnika. Na początek ustaliliśmy że w domu będzie bez pieluchy, więc jak tylko zauważymy że ma zamiar coś zrobić to lecimy z nośnikiem. Pomysł działał do czasu. Pewnego dnia, po prostu gadaliśmy o czymś w kuchni i nie uważalismy na dzieciaki. Gdy się odwróciliśmy żeby sprawdzić dzieciaki, to co zobaczyliśmy to, to jest najbardziej obrzydliwe co widziałam. Jeden z bliźniaków zajadał się gównem starszego dziecka. To jak szybko zareagowaliśmy prawdopodobnie może znaleźć się w księdze rekordów Guinessa. Ilość dziecięcej pasty do zębów użyta w tej sytuacji to jedna tubka. Ja i mój partner obiecalismy sobie że nikt nigdy o tym się nie dowie nawet wspomniane dzieciaki. A całus w usta od moich dzieci nigdy nie został w naszym domu przyjęty, miedzy innymi dzięki temu wydarzeniu.
PS:wiem że niektórzy rodzice dają buziaka w usta swoim dzieciom. Ja uważam to za obrzydliwe. I to nie ze względu na wyznanie. Mój ojciec był wychowany w ten sposób i nie widział w tym nic złego.
Dodaj anonimowe wyznanie