#1FUIM

Nie uważam się za ładna ani zgrabna według kobiecych standardow. Ale nie jestem brzydka ani gruba wedle męskich standardow. Jestem wykształcona, dosyć inteligentna, znam swoją wartość i jestem realistka. Do 20 roku życia byłam dziewica. Straciłam z kimś kogo na ten czas kochałam. Po tym jak się rozstaliśmy w nieco dramatycznych okolicznościach(on związał się z moją przyjaciółką, my w sumie nigdy nie mieliśmy szansy więc to wyszło nam na dobre) do dnia dzisiejszego (mam 33 lata) miałam około 30 partnerów seksualnych. Od pojedynczego numerku do dłuższych związków bez przyszłości. Teraz jestem z kimś z kim chce spędzić resztę swojego życia. Nie wstydzę się swojej przeszłości, dało mi to bardzo dużo przyjemności. Teraz chce się skupić na moim związku. Chciałam się tym podzielić ponieważ nikomu poza moim najbliższym przyjacielem nigdy o tym nie powiedziałam, i od lat czuje się jakbym żyła dwa osobne życia które teraz są przeszłością. Tak samo mogę powiedzieć, że to co było, nigdy nie zapomnę i jest częścią mnie. Dlaczego napisałam jak wyglądam i jaki jest poziom mojej edukacji? Ponieważ ludzie mają prawo do swoich wyborów, możesz wyglądać jak chcesz i być kim chcesz i możesz robić co Ci się podoba, z kim Ci sie podoba, żyć pełnią życia która sama czy sam sobie definiujesz o ile daje ci to szczęście. Czy przespanie się z taką liczba mężczyzn i kobiet spowodowało że byłam szczęśliwa? Nie, właściwie często mnie zasmucało, ale nie czułam że chce czegoś innego. I właściwie dało mi bardzo dużo, nie przejmuje się tym co ludzie mówią, zaakceptowałam fakt że niektóre relacje są dla funkcji, nie przywiązuje się łatwo i trudno mnie zranić. :)
Expatt Odpowiedz

To, z iloma osobami spałaś to sprawa wyłącznie Twoja i Twojego partnera. To nawet nie jest jakaś strasznie wysoka liczba, średnio ok. 3 partnerów rocznie w okresie 20-33? Nie widzę w tym nic szokującego ani wartego wyznania.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#o9SNv

Zakochałem się i to chyba był błąd....
2 lata temu kiedy myślałem że miłość nie jest mi potrzebna poznałem dziewczynę, była piękna najpiękniejsza jaką spotkałem swietnie się rozumieliśmy ale wiedziałem ze ma partnera. Nasze spotkania były coraz częstsze i zauważyłem ze jej intencje nie są czysto koleżeńskie. Po kilku tygodniach w końcu na jej imprezie wydarzyło się coś czego się nie spodziewałem pocałowaliśmy się. Obiecała że z tamtym chłopakiem to już koniec opowiadała jaki był zły natarczywy wierzyłem jej.... po kilku dniach okazało się ze dalej ma z nim kontakt pisze ze go kocha itp... tłumaczyła to strachem wiec ufałem jej, naprawdę stała się dla mnie oczkiem w głowie. Trwało to kilka tygodni w końcu rozstała się z nim na dobre wierzyłem że od teraz możemy być tylko szczęśliwi, z czasem niestety zacząłem zaniedbywać ją dla znajomych kumpli którzy byli ze mną od dziecka oczywiście wyciągałem ja z domu spotykałem się ale praktycznie zawsze w towarzystwie kumpli (wiem to był błąd krzywdziłem moją księżniczkę). Po roku czasu rozstaliśmy się z mojej inicjatywy wiecznie się kłóciliśmy a to o kumpli a to jej wyjścia na kluby ale żadne z nas nie potrafili odpuścić kontaktu. Po jakichś 2 tygodniach od zerwania spotkaliśmy się na jej prośbę poszliśmy na spacer sami było wspaniale w końcu sami pospacerowaliśmy za rączkę wiele rozmawialiśmy dużo słuchałem całowaliśmy się po czym ehh okazało się ze moja gwiazdka spotyka się z kimś "żeby zapomnieć jakoś o mnie”, oczywiście zapewniała mnie ze to nic takiego że nic do niego nie czuje, nic między nimi nie było a ja ślepo wierzyłem w każde słowo chociaż to był kolejny powód do mnóstwa kłótni. W między czasie również zrobiłem pare głupich rzeczy ciałem się Np co niesamowicie ją dotykało(podobno). Po niespełna pół roku od rozstania przestałem spotykać się z tymi znajomymi o ironio moja była uznała ze to teraz jej przyjaciele... starałem się odbudować wszystko co było między nami kocham ją na zabój i oddał bym za nią wszystko ale ona? Ona mówi ze kocha dzwoniła raz na czas zapłakana spotykaliśmy się wyznawała wielką miłość, wiele łez, trudnych rozmów a po rozmowach, na drugi dzień spotykała się z moimi byłymi kumplami i olewała mnie. Jak to określała nie ma czasu pracuje studiuje a jak nie to czy tamto to wychodzi ze znajomymi, nie potrafi znaleźć dla mnie 2 minut na rozmowę ale dla nich znajdzie czas codziennie, dalej twierdząc ze kocha tylko mnie.Bylem rozdarty i zły wiec często robiłem jej o to wyrzuty teraz zablokowała mnie wszędzie gdzie się dało mówiąc ze to moja wina że to za te wszystkie wyrzuty, sugestie, a ja nie potrafię sobie z tym poradzić kocham Ją. Wielokrotnie płakała mówiła ze wie ze krzywdzi ale kocha i chce to zmienić a następnego dnia znów olewała, zablokowała mnie bez słowa Co mam zrobić.

#3VPHa

Zawsze jako dziecko byłam zadowoloną uczennicą, lubiałam konatkty z ludźmi, byłam wesoła, miałam pozytywne myślenie. Kiedy poszłam do szkoły średniej jakoś zaczęłam się zmieniać. Stawałam się bardziej zdystansowana do ludzi, unikałam takiego kontaktu. Czuję się jakby każda spotkana sytuacja była bardzo ważnym i najtrudniejszym wyborem w moim życiu. Mam takie wrażenie, że świat przewrócił się dla mnie do góry nogami. Siedzę sama w pokoju, nie mam ochoty na widywanie się z ludźmi, innymi słowami wolę samotność. Poznałam w szkole chłopaka, zaczęliśmy "chodzić". Mam wachania. Raz czuję że jest okej, raz mam wyjebane. Boję się chyba że zostanę skrzywdzona. Boję się tej samotności i tego że nic mi się nie ułoży. Nie potrafię dopuścić do siebie nikogo, boje się tej bliskości. Czy może to nie ten? Ale mniejsza, nie chodzi tylko o niego. Zwracam uwagę na to że ciężko jest mi co kolwiek robić. Czuję że noszę taki ciężar z na plecach i to dosłownie.Nie wiem co się dzieję. Łzy cisną mi się same, nie mam siły. Chce być tą dziewczyną co zza dawnych czasów. Cieszyć się z życia, a nie męczyć się nim.
Wojek Odpowiedz

Prawie wszystkie nastolatki tak maja. Dziecko nie ma tyle problemów dlatego dzieci są zawsze happy.

oldhighhat Odpowiedz

to tylko męki dorastania. przejdzie, trzymaj się!

#hlJul

Cześć!

Zdecydowałam się napisać to wyznanie, ponieważ wiem, jak liczna jest anonimowa społeczność i tym samym liczę, że znajdę tu kogoś, kto może miał podobne doświadczenia do moich. Szukam pomocy.
Od maja odczuwam ciągły dyskomfort w trakcie oddawania moczu i po, poza tym towarzyszy mi ból pęcherza o rożnym stopniu nasilenia - począwszy od ostrego bólu podobnego do zapalenia pęcherza, a skończywszy na lżejszym bólu lub jego braku nawet przez kilka dni.
W czerwcu miałam robioną cystoskopię i lekarz stwierdził zapalenie trójkąta pęcherza i metaplazje w tym obszarze (zmieniony nabłonek). Dostałam leki przeciwzapalne i zalecenie, żeby czekać, aż nabłonek z powrotem się zregeneruje na prawidłowy. Do tego jednak nie doszło i dolegliwości nie ustały. W połowie października miałam robioną powtórną cystoskopię i tym razem zmieniony obszar został wypalony. Lekarz powiedział, że jest szansa, że teraz będzie lepiej, ale jeżeli nie będzie poprawy, to może to być też zespół bólowy pęcherza i za miesiąc będę się musiała zgłosić na dalsze leczenie.
Drodzy Anonimowi, czy ktoś z was miał podobne doświadczenia? Wiem, że ten problem jest częsty u kobiet. Jestem bardzo zmęczona psychicznie i fizycznie od ciągłego bólu. Mój komfort życia jest znacznie obniżony. W internecie nie ma prawie żadnych informacji na ten temat. Będę bardzo wdzięczna każdemu, kto zdecyduje się zostawić komentarz.
Feniks06 Odpowiedz

I tutaj szukasz porady? Ta od lekarza Ci nie wystarczy?

Przecież na anonimowych jest jak szpitalu psychiatrycznym. Kto pierwszy założy kitel ten lekarz :D

Zobacz więcej komentarzy (7)

#YISZN

Wy toczycie wojnę na ulicach, ja toczę wojnę w swojej głowie i wcale moja wojna nie jest mniejsza od Waszej. Wy nie żyjecie pomiędzy dwoma światami, w dwóch świadomościach. Wam może jest łatwiej podjąć decyzję, opowiedzieć się po Waszej, słusznej stronie. Dla mnie nie ma w tym jednej słusznej strony. Dla mnie nie ma tu żadnej słusznej strony. W moim umyśle wytaczane są dwa działa, jeden: prawo do życia, piąte przykazanie „Nie zabijaj”, drugie działo to wolność własnego wyboru, podejmowanie własnych decyzji, a nie narzucanie ich przez rząd.

Mówicie: to jest wojna, a więc…. Obie armaty obrały swoje stanowiska po mojej prawej i lewej stronie. Ja, taka jak zostałam stworzona 22 lata temu, jaka się rozwinęłam w silnie religijnych grupach i dojrzałam przy ludziach obecnie buntujących się. To wszystko tworzy mnie i wszystko to znajduje się we mnie, zarówno bunt, jak i wiara. To co najmocniej cierpi w obecnej sytuacji to moje wewnętrzne, wrażliwe na każdy cudzy ból Ja.

Lufy obierają właściwy kąt, miejsce i…. celują we mnie. Obydwie. Mimo że jestem po każdej z dwóch stron. One na to nie zważają i odpalany jest lont. Jedni wyśmieją, że mam swojego Boga, niech idę do niego i poproszę go żeby nie przychodziły na świat dzieci chore lub z gwałtu. Ale wiedzą, że On milczy i milczał. Mówią: jesteś kobietą, powinnaś być z nami, ale nie rozumieją mnie. Inni powiedzą idź do swoich przyjaciół, którzy poprzewracali Ci w głowie, oni Ci na pewno pomogą, ale wiedzą, że nie przyjmą mnie z takim myślenie, taką pomiędzy, a tylko wytkną wiarę, Boga i moje wewnętrzne Ja. Opowiedz się po którejś stronie. Nie możesz być pomiędzy. Stań w tłumie lub przeciw niemu, przecież łatwiej jest w grupie, ale mojej grupy nie ma.

Nigdzie nie ma dla mnie miejsca. Nigdzie nie mam wsparcia takiego jak Wy macie, w osobach, które myślą tak samo i opowiadają się po jednej lub drugiej stronie.

Czuję się jak wytykany przez wszystkich wygnaniec, słaby, nie mogący wytrzymać tego co się dzieje wokół. Ale o mnie nikt nie myśli i nie popiera, bo milczę i tylko to mnie jeszcze broni przed rozsypką i gradem kul z obu stron – milczenie i nie stanięcie w żadnym szeregu, bo zawsze będę odmieńcem.
ElizabethTheSecond Odpowiedz

W tej sytuacji jest mnóstwo rozdartych ludzi, którzy nie są w stanie opowiedzieć się za żadna ze stron i to nie jest nic złego. Najwyraźniej masz słaby charakter, przez co nie jesteś w stanie głośno i wyraźnie wyrazić swojego zdania i wątpliwości, tylko pozwalasz innym atakować Cię za brak sprecyzowanych poglądów.

Odpowiedzi (1)
Marabut Odpowiedz

Ban na aborcję nie zmiecie aborcji z powierzchni ziemi, tylko przeniesie ją do podziemia. Dziecko czy płód, jak tam uważasz, ale zakazy i tak go nie uratują, jeśli ciężarna chce ciążę przerwać. Za to brak zakazu może uratować osobę, która ma inny, niż Twój, pogląd odnośnie poczęcia i ciąży, a dla której ciąża/poród/rodzicielstwo byłoby tragedią. Bo taka osoba przy legalnej aborcji nie będzie się spotykać z kryminalizacją, stygmatyzacja będzie mniejsza, procedury bezpieczniejsze.
Z mniejszym odsetkiem aborcji w parze idzie nie zakaz aborcji, ale edukacja seksualna i antykoncepcja - mniej niechcianych ciąż to mniej ciąż usuniętych.

Kwestia legalizacji czy zakazu aborcji to nie jest, i nigdy nie było, starcie życie-wybór, ponieważ odebranie wyboru ciężarnej nikogo/niczego (ponownie, nie wnikam jak Ty to widzisz) tutaj nie chroni. Ona i tak wybór podejmie, z tym, że jeśli zdecyduje się na terminację ciąży, to może być przy tym zaopiekowana i potraktowana jak człowiek (wersja z legalną aborcją), a może być wystraszona, być może także zdana na siebie i prześladowana - i po co ją tak męczyć?

Mam nadzieję, że trochę pomogło, trzymaj się tam.
Żeby nie było, że robię jakąś kryptopropagandę, to oczywiście, że łażę na ulice drzeć ryja :)

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#a6G14

Chce wam coś powiedzieć o strajkach Kobiet, co mnie denerwuje w nich,
Tak ja jestem za tym aby walczyć o swoje prawa, i tutaj popieram strajk!!!
Ale co mnie w nim denerwuje, denerwują mnie wulgaryzmy na banerach które o zgrozo czytają dzieci zabierane przez rodziców na marsze, a pisanie takich wulgaryzmów dla mnie jest zniżaniem się do ich poziomu, do poziomu rządzących, denerwuje mnie blokowanie miast, ja osoba mieszkająca w większym mieście pracująca jako lekarz i mieszkająca po drugiej stronie miasta, muszę dokładać prawie 15 km drogi żeby nie stać w korkach, a wy PanIe powinniście nie iść głównymi drogami i blokować przejścia, przejazd, zwykłym obywatelom, tylko powinnyście iść na Wiejską i blokować tą bandę odpowiedzialna za to wszystko,(PiS i resztę ich świty oraz opozycje bo to oni jawnie na to pozwalają, chcą się tylko ogrzać w blasku strajku)!!!
Denerwuje mnie tez niszczenie miejsc kultu, i czemu kościoły jak Żydzi prawosławni i muzułmanie tez popierają w większości zakaz aborcji a dostaje się tylko katole? A to nie kościoły czy księża wprowadzili zakaz tylko politycy, kościół ma swoje zdanie jak każdy z nas i że jest odmienne od mojego czy twojego to nie znaczy że mamy coś niszczyć i walczyć z tym. A to politykami powinnyście się zająć(nie tylko wy a cała Polska)
I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz pracuje jako lekarz i COVID-19 dalej szaleje w naszym Państwie proszę o zachowanie minimum bezpieczeństwa i noszenie maseczek i odstępy, między sobą bo niestety duża liczba osób na marszu ma to gdzieś, a nasze szpitale i tak sobie źle radzą i proszę o nie pogłębianie tej katastrofy co zafundowali nam rządzący ale wszyscy od 1989 roku bo żaden rząd nic nigdy nie zrobił i miał w 4 literach nas, służbę zdrowia!!!!!
Denerwują mnie tez wszystkie celebrytki i celebryci!!!! To są osoby które chcą tylko się rozsławić, pokazać że patrzcie też z wami demonstrujemy i jesteśmy z wami, ale tak naprawdę mają to gdzieś pokazują na tych zdjęciach produkty za które producenci im płaca, nagrywają filmiki tylko po to żeby więcej osób ich oglądało, gdyby im na tym zależało robiły by to na kontach na których nie zarabiają!!!!
montana8419 Odpowiedz

Bo jeżeli demonstracje nie szokują, nie obrażają, nie wywołują emocji to są niezauważane.
Jak np. stoisz w długiej kolejce do kasy i powiesz sobie pod nosem "jaka długa kolejka" - nikt na to nie zwróci uwagi, ale jak powiesz to głośno i dodasz do tego parę słów na k...,czy ch..., to od razu wszyscy zwrócą na Ciebie uwagę.

Odpowiedzi (1)
Cotusiedzieje Odpowiedz

Też mnie wkurza ta wulgarna retoryka protestujących. Można objąć inną taktykę, pokazać ból i traumę kobiet, cierpienie dzieci z wadami letalnymi - ale nie na zasadzie pokazania trzech zdjęć zdeformowanych dzieciaczków. Jestem pro-life, ale nie do mnie należy osądzanie innych, nie mogłabym potępić kobiety za usunięcie ciąży w uzasadnionym przypadku, bo nie jestem Bogiem. Odpowiadam tylko za siebie.

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#6d3wv

Siemka
Generalnie nie mam się komu wygadać znaczy mam tylko, że sprawa jest o tej osobie, więc piszę tu wydaje się to mało rozsądne.
No to sprawa wygląda tak poznałem 3 miesiące temu pewną dziewczynę nazwę ją Pani Y. Taki lepszy kontakt mam z nią od miesiąca i mianowicie sprawa rozchodzi się o to, że ona mi się podoba czuję, że mogę jej zaufać ona mi też ufa heh, ale jakoś jak myślę, że mam jej to wyznać to tłumaczę sobie, że za krótką ją znam, że jak jej to powiem to stracę naprawdę dobrą przyjaciółkę po prostu za dużo myślę jak przy wielu sytuacjach w życiu mówię "yolo co się stanie" to w tej sytuacji mam jakąś magiczna barierę i jeśli to coś da to jeszcze nie byłem w żadnym związku.

#zATDr

Nawet nie wiem od czego zacząć. Bo jestem rozgoryczony i zszokowany.

1.Teraz jest zadyma o aborcję. Do tej pory miałem do tej sprawy stosunek obojętny, trochę skrecajacy w prawo.

2. Moja żona miała dwie mamy. Jedna biologiczna, druga (zastępcza) do której mówię mamo i traktuję jak matkę mojej żony

3 Moja biologiczna teściowa to worek kłopotów(alkoholizm z meliny) , tym bardziej że ojciec mojej żony zmarł gdy żona była mała.

4.Moja żona nie miła łatwego dzieciństwa z molestowaniem włącznie.

5. Za to wszystko płace ja. Żyję z DDA z dzieckiem, które przeżyło chyba wszystkie kary świata.

6. Kocham moją żonę nad życie i znoszę wszystkie trudy tego małżeństwa.

7. Dziś się dowiedziałem że moja żona miała być abordowana, powiedziała mi to jej macocha(?) , która uratowała jej życie 2 razy. Pierwszy gdy powstrzymała jej matkę przed aborcją, drugi gdy zaadoptowała po śmierci ojca.

8. Nie wiem co ma na celu to wyznanie. Czuję wściekłość bo ktoś chciał zabić miłość mojego życia, robił jej krzywdę całe życie a ja nie potrafię nic z tym zrobić.

Po tym wszystkim jestem 100% zwolennikiem zakazu grzebania przy kompromisie aborcyjnym. A przede wszystkim już nie lubię feministek i ich aborcji na żądanie.
Jak pomyślę że moja ukochana miała by się nie narodzić to mam ochotę kogoś zabić. Jest piękna, mądra i wspaniale wychowuje nasze dzieci. Nie ma nic lepszego co mogło mnie spotkać w tym moim życiu.

Nie wiem jak zakończyć to wyznanie. Nie mam pomysłu na morał, poza tym że chyba życie nawet najmniejszego robaka jest jedyne i wyjątkowe, dlatego warto następnym razem zastanowić się nad tym gdy wdepnie się w ślimaka czy inną dżownicę albo żuka gnojarza.

X. Jestem tak zaryczany że nawet nie wiem do końca co napisałem, nigdy jej o tym nie powiem i zakazałem mówić jej zastępczej mamie
oldhighhat Odpowiedz

abordowana? xD a co ona jest statkiem?

Odpowiedzi (1)
Coolidge Odpowiedz

To pięknie, że musisz znosić trudy małżeństwa, ale wcale nie musisz. A gdyby była "abordowana", to może miałbyś lepsze życie. I kto wie, czy i ona nie miałaby w sumie lepszego.

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#80gyV

Zlinczujcie mnie, durny debil ja...5 lat temu pracowałam w jednym miejscu był tam chlopak,któryś pierwszego poznania mega strasznie mi się podobał .no mój typ, idealny..ale byłam już w związku, on był w związku, byliśmy tylko kumple w pracy :) dwa lata temu ku zdziwieniu odszukał na insta, snapie i o ja ladacznica pisałam z nim..kręciło się mega (ale tak,dalej byłam w związku) nagle typ wziął mnie "zghostowal" przestał się odzywac, blokada i nic, zero kontaktu. Ja zaszlma w ciążę i tak po dwóch latach, ten sam typ nagle znowu zaczyna pisać (akurat kur** wiedział jaki moment wybrać... kiedy mi i się facetowi już mega przestało układać) no i wszystko suuuuper. Raz będąc na mieście drinkujac z przyjaciółką też go spotkałam...a że był. Kolega, moja przyjaciółka miała towarzystwo, a ja pooooplynelam z nim 😍😍 kurczę! Żaden facet mnie tak nie całował.. no i pozniej jeszcze była wymiana snapow trochę "ostrzejszych" a tu nagle znowu mnie "zghostowal" tym razem bez blokady...i wkurza mnie to.. kilka dni temu okazało się że ma jakąś laske, wyrwał jakaś młodsza. Nie zablokowal mnie,bo na tej imprezie ja mycia tam wypimnialam z tym blokowaniem, więc pewnie dlatego.. ale na uja wafla gdy tylko coś dodał dlaczego jest pierwszym, który to zobaczy? Boli strasznie :(
Mam dziecko i mieszkam pod jednym dachem z facetem, którego nie kocham, z którym wszystko się popsuło już długi czas temu, który też mnie nie szanuje, gdyby nie to że nie mam gdzie pójść już dawno bym się wyprowadziła..teraz zaczełam czegoś szukać.
Jakoś muszę sobie poradzić...


Ale dlaczego do cholery tamten nagle przestaje się odzywac, niby ma wyjebane ale jest pierwszym,który widzi moje posty. Nortuje mnie to k chyba wolałabym żeby zablokował..
Boli jak cholera

Taaa, ladacznica jestem...do tego pusta..linczujcie ile chcecie
Coolidge Odpowiedz

Moje oczy...

czteryporyiseler Odpowiedz

Odstaw harnasie

Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie