#6iokn

Ponad rok temu skończyłam szkołę i od ponad roku pracuję za najniższą krajową plus premie. Cały ten czas narzekałam na niską pensję. Wiem, że z tych pieniędzy na pewno nie uda mi się w przyszłości opłacić rachunków oraz dodatkowo zaopatrzyć dzieci we wszystkie potrzebne im rzeczy, przy tym nie umierając z głodu. Dlaczego nie pójdę gdzie indziej? Dlaczego nie sięgam po więcej? Bo... Boję się.

Wiem, jak to się mówi. "Do odważnych świat należy" - i z tym się zgodzę. Bo w końcu trzeba najpierw czegoś spróbować, by później przekonać się, czy było warto. W życiu wiele ludzi boi się tego, co nieznane i ja właśnie należę do tej grupy.

Boję się tego, że mogę być na coś za głupia lub za wolna. Pasjonuje mnie pisanie. Na pewno popełniam dużo błędów, bo nie do końca potrafię obsługiwać się interpunkcją oraz nie znam znaczenia wielu słów. Często też robię powtórzenia, przez co tekst ciężko się czyta. Ale od czego są poprawki? Mimo to, boję się, że nie jestem za bardzo kompetentna, by pracować w jakiejś gazecie albo nawet w wydawnictwie.

Chciałabym zacząć pracować gdzieś, gdzie przydadzą się moje zainteresowania i będę mogła piąć się w górę. Mogę na początku zarabiać tyle, co teraz, o ile w przyszłości moje zaangażowanie zostanie nagrodzone.

Mimo tego wszystkiego, boję się, że temu nie podołam.
36873 Odpowiedz

Spróbuj po pracy dorabiać sobie jako copywrighterka, ogłoszeń w sieci jest mnóstwo. Zarobisz oraz nabierzesz doświadczenia na przyszłość.

Zobacz więcej komentarzy (2)

#UfWl6

Zawsze przed spaniem kilkanaście razy sprawdzam czy wizier w drzwiach wejściowych jest zasunięty bo boje się ze jak będę szedł w nocy do łazienki to coś przez niego zobaczę. Mam 27 lat.

#27f51

Ostatnimi czasy można znaleźć tu trochę wyznań o religii i wciskaniu wiary, więc ja też dorzucę coś od siebie.
Jestem chrześcijaninem, konkretniej katolikiem. I oficjalnie uważam, że jedną z najgorszych rzeczy, jakie można komuś zrobić, to wcisnąć mu wiarę.
Wychowałem się w rodzinie katolickiej. Jednak na czym to polegało? Chodzenie co niedzielę do kościoła i od czasu do czasu rozmowa o czymś związanym z religią. Można pomyśleć, że w sumie tej wiary kultywowanej w rodzinie prawie nie ma. Ale jestem szalenie wdzięczny swoim rodzicom, choć bardzo często się z nimi nie zgadzam i kłócę, że mogłem sam dojrzeć do swojej wiary. Prosty przekaz: "jesteśmy katolikami. tolerujemy inne wyznania i religie. szanujemy innych ludzi." Te święta były dla mnie najlepszymi w życiu - świadome, po raz pierwszy byłem na pasterce, podczas Wigilii i przygotowywań było stosunkowo mało komercyjnego "ducha świąt". Nie zrozumcie mnie źle, mi on po prostu niezbyt pasuje.
Chodzę do kościoła, bo chcę. Nie dlatego, że "co ludzie powiedzą". Chodzę na religię, bo chcę. Przygotowuję się do bierzmowania, bo chcę. Jednocześnie nie mam najmniejszego problemu do ludzi innych wyznań i religii, dopóki nikogo nie krzywdzą.
Niezbyt to anonimowe, ale mam jedną prośbę: żyjmy i dajmy żyć innym. I nie narzucajmy innym swoich poglądów.

#LabUN

Krąży nade mną jakaś klątwa. Gdzie bym nie poszła w gości/ do restauracji/ na kebaba/ na wesele zawsze trafi mi się włos w jedzeniu (oczywiście nie są to moje włosy). Mało jest rzeczy które obrzydzają mnie tak jak to, a najgorzej jest wtedy, kiedy go przeoczę i muszę wyciągnąć z ust. Ludzie często się dziwą dlaczego rzadko jem na mieście, a w gościach wszystko dokładnie przegrzebuję. Miarka się przebrała kiedy w ostatnim kebabie znalazłam ich aż 3, a przy kolacji wygrzebałam go ze słoika dżemu. Brzydzę się już jeść, jeśli nie przyrządzam czegoś sama. Co ciekawe, nigdy nie przydarzyło się to nikomu innemu w moim towarzystwie. Błagam wszystkie osoby które to czytają: związujcie swoje włosy, gdy gotujecie/przyrządzacie jedzenie, to jest naprawdę obrzydliwe. Nie pozdrawiam.

#HagAW

Będzie obrzydliwie, więc wrażliwym proponuję przejść dalej.

Zawsze po przeczytaniu historii o toaletach pobrudzonych kałem zastanawiałem się, jak to możliwe. Po dzisiejszym dniu mam jako takie pojęcie.

Syn zawołał mnie do wytarcia tyłka po dwójce. Normalne w przypadku trzylatka. Wchodzę, mam się już zabierać, a on smutny pokazuje, co się stało.

Kibel, ściana, podłoga, wszystko w kupie. Jest chory i ma rozwolnienie. Nie zdążył usiąść. Wygląda, jakby w trakcie wchodzenia na kibelek wystrzeliło jak z armaty.

Może niektórych też to właśnie spotyka.
XX2411 Odpowiedz

Trzylatek zrobił to nieumyślnie. Niestety niektórzy dorośli robią to z premedytacją.

Zobacz więcej komentarzy (1)

#qPym4

Mama powiedziała mi, żebym umyła naczynia. Oczywiście nie mam nic do tego, bo wiem, że obowiązkami trzeba się dzielić, lecz to ja cały czas sprzątam w domu, zmywam talerze itd podczas gdy moi dwaj starsi bracia nic nie robią w domu tylko leżą.
Zapytałam się więc mamy, dlaczego choć raz moi bracia nie mogą umyć tych naczyń.
Odpowiedziała: "przecież to ty jesteś dziewczyną".

Aha.
Matowa Odpowiedz

Współczuję przyszłym żonom Twoich braci.

Odpowiedzi (1)
AllGoodNamezTaken Odpowiedz

Moja miała identyczne podejście. Ja wyjechałam, a teraz musi robić wszystko sama (bracia są młodsi). Upsik :)

Zobacz więcej komentarzy (3)

#jJp5L

Wyznanie całkowicie anonimowe, ponieważ nikomu nie mogę tego wyznać (ze strachu, żeby nie zostać uznana za dziwadło większe niż jestem).

Od pewnego czasu łapię się na czymś niewytłumaczalnym. Mam dziwne déjà-vu. Najpierw śnią mi się pewne rzeczy, wyciągnięte z kontekstu i nie mające znaczenia. Po kilku tygodniach, miesiącach, nagle zyskują sens w moim życiu. Spełniają się. Wtedy są istotne i dopasowane do sytuacji. Potrafię dzięki temu dokładnie znać daną sytuację, ale nie mogę na nią wpłynąć.
Poprostu kiedy zaczyna się dziać ta sytuacja to mam olśnienie, że to widziałam, ale jestem biernym uczestnikiem i nic z tym nie mogę zrobić.
Uprzedzam, dotyczy to błahych rzeczy, jak wprowadzanie nowego pracownika i zadawane przez niego pytania lub przebieg dyskusji o obiedzie oraz zakupach. Najbardziej odjechane akcje to: kiedy wyśniłam 6 w lotku(XD). Miałam 12 lat i rano powtarzałam numery które mi się przyśniły i do których nie przywiązałam uwagi. Wieczorem przez przypadek widziałam w tv maszynę losująca i te numery; śmierć sąsiada przewidziana tydzień przed, ale w tym czasie charakterystyczny zapach lilii towarzyszył mi wszędzie, aż do dnia jego śmierci; oraz przewidzenie płci mojego dziecka, a także dziecka siostry. Poprostu byłam jej pewna i koniec, uprzedzając, to nie było tylko przeczucie.

Powiedzcie czy ze mną jest coś nie tak, czy wielu jest takich? Czy można to jakoś opanować? Historii jest jeszcze kilka, jeżeli będziecie chcieli mogę opisać.

#fCPqe

Wkurzam się, że jakiś pacan na Facebooku, na profilu Anonimowych, przekopiował sobie mój komentarz ze strony, za który dostał setki lajków i pozytywnych odpowiedzi, a ja nawet nie mogę się na to pożalić.

#XI8Ln

Nie wiem w sumie od czego zaczac bo jestem roztrzesiona po tej sytuacji.

Dzisiaj przyszedł do mnie mój tata w odwiedziny, super, bardzo lubię kiedy przychodzi bo z nim nie mieszkam. Wszystko było w porządku do czasu, w którym po raz 10 wypomniał mi, że mam dziwną bliznę i to dlatego że zdrapałam rankę której nie powinnam. W końcu się zdenerwowałam i powiedziałam żeby już skończył o tym mówić bo wiem że mam i nic na to nie poradzę. W tym momencie się bardzo zdenerwował, że powiedziałam to niemiło, i że wiecznie mi coś nie pasuje (nie chciałam oglądać wiadomości, bo problemy na świecie sprawiają, że się martwię). Zaczął mnie wyzywać, że mam okropny charakter i jestem imbecylem, gałganem i inne podobne przezwiska. Jako że używał w tym momencie mojego laptopa to powiedziałam żeby mi go oddał skoro mnie wyzywa, pogorszyło sytuację, bo zaczął przeklinać i coraz bardziej mnie wyzywać. Byłam tak zdenerwowana, że wstałam i chciałam zabrać mu mój sprzęt, on go odłożył, wstał i popchnąl mnie, tak ze upadlam na podloge. Bylam przerazona, zaczelam krzyczec, ze zadzwonię na policję, po tym zabrał mi mój telefon i chciał nim we mnie rzucić ale ostatecznie rzucił na ziemię (jest to bardzo drogi telefon, więc wpadłam w panikę). Po tej sytuacji uciekłam do pokoju i slyszałam jak zaczął obrażać mnie, że w rodzinie mnie tak naprawdę nienawidzą (nie mam wielu bliskich przyjaciół, a rodzinę swoja bardzo kocham) i że zawsze jak przychodzę to chcą abym wyszła, a także że jestem beznadziejna więc zrobi sobie kolejnego dzieciaka bo ze mnie żadnego pożytku nie będzie. Wpadłam w szał, zeszłam do salonu i krzyknęłam, że ma sie wynosic. Po tym wstał i zaczął biec w moją stronę to uciekłam do lazienki, upadlam na ziemie i zaczął mnie bić i kopać (nie mocno, nie mam zadnych sladow oprocz siniakow na lokciach i kolanach), mama probowala go powstrzymac. Pozniej ucieklam do pokoju ponownie i czekalam az wyjdzie.

Po pewnym czasie zadzwonil do mojej mamy i zaczął mówić że to moja wina bo go sprowokowałam. I w tym momencie mam mętlik w głowie, bo powiedział, że tak mu serce biło, że prawie wyleciało. Strasznie mnie bolą slowa mojego ojca, najbardziej te zwiazane z rodzine i nie wiem już sama czy to tylko moja wina a on z nerwow tak zareagował, czy po prostu przesadził.
majer Odpowiedz

Chyba wszyscy powinniście iść na leczenie.

Zobacz więcej komentarzy (2)

#ApFt6

Jeżeli nie lubicie jak ktoś się żali to proponuję pominąć to wyznanie.
Wkurwia mnie hype na jebaną metkę gucci i supreme. Wkurwiają mnie ludzie którzy nie liczą się ze swoimi słowami. Wkurwiają mnie atencyjne kurwy, które myślą, że są biedne bo poczuły się smutne, a potem rozpowiadają wszystkim, że chciały się zabić. Wkurwiają mnie plotki i kłamstwa w które wierzy naprawdę wiele osób. Wkurwiają mnie ludzie uparci, którzy nie zmnienią nigdy swojego zdania. Wkurwiają mnie ludzie materialni, którzy ślepo biegną za pieniędzmi. Wkurwiam się gdy widzę, że coraz więcej osób korzysta z telefonów nawet podczas spacerów. Wkurwiają mnie ludzie którzy wypowiadają się, nic nie wiedząc o danym temacie. Wkurwiają mnie kłamcy. Wkurwia mnie to, że nie potrafię się wypowiedzieć na jakikolwiek temat, ponieważ boję się krytyki. Wkurwia mnie to, że nie potrafię nikomu powiedzieć co naprawdę czuję. Wkurwiają mnie wszystkie zmarnowane przeze mnie szanse. Wkurwia mnie to, że nie ma osoby której mógłbym to wszystko powiedzieć.
Zawsze uchodziłem za osobę szczęśliwą i optymistyczną. W głębi serca od dawna mam ochotę kogoś mocno przytulić i się po prostu wyżalić. Mam naprawdę sporo znajomych, ale żadnemu z nich nie byłbym w stanie tego wszystkiego powiedzieć.
Wiele razy mi się zdarzało walić pięścią w ścianę, gdy byłem wkurwiony na ludzi, a potem przez 15 minut zawsze płakałem, nie wiedząc czy to z powodu bezsilnośni, czy bólu dłoni.
Na sam koniec chciałbym zasytować śp. Chadę. ,,w sumie ten świat jest piękny, tylko ludzie to kurwy”.
KiedyKulturalnie Odpowiedz

Zapraszam do psychiatry

RochKowalski Odpowiedz

A mnie irytują ludzie, którzy nie potrafią korzystać ze słownika synonimów.

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie