#BW68j

Jestem 30 letnim facetem. W życiu nie miałem szczęścia do kobiet. Zawsze trafiałem na ładne ale głupie, albo mądre, ale z mnóstwem innych wad. Były wariatki, były szaleńczo zakochane i próbujące ograniczać. Sam też święty nie jestem. Jestem egoistyczny i nie potrafię się do kogoś dopasować.

Jest jednak jedna kobieta, która od lat siedzi mi nie tylko w głowie, ale i sercu.

Anie poznałem jakieś 10 lat temu, przez znajomych na domówce. Była tam ze swoim chłopakiem. Szybko wkręcili się w naszą paczkę - podobne pasje, spojrzenie na świat. Zarówno z Anią i jej facetem bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Zawsze mogłem na nich liczyć. Im dłużej znałem Anię, tym bardziej ją lubiłem, a z czasem zacząłem ją kochać. To przepiękna, zaradna, bardzo mądra dziewczyna. Jest ciepła, świetnie gotuje, jej zalety ciężko jest zliczyć. Jest bardzo kobieca a mimo to ma męskie pasje m in. piłkę nożną. Nie wstyd jej zabrać do kumpli, bo nie marudzi jak inne baby, że gramy na konsoli - tylko gra z nami, a przy okazji poda zajebiste jedzonko.

Ania to ideał, ale z racji, że jej chłopak stał się dla mnie jak brat, nie raz wyciągnął mnie z problemów i zawsze mogłem liczyć zarówno na niego i na nią nigdy nie próbowałem wkroczyć między nich, ale cicho liczyłem, że w końcu kiedyś się rozstaną a wtedy ja będę mógł ją pocieszyć... i kto wie może zająć jego miejsce. Jednak tak się nie stało. 4 lata temu urodziła im się córka, wzięli ślub, są bardzo szczęśliwi. Zazdroszczę im... zazdroszczę jemu, że to jego pokochała.

Po ich ślubie wyjechałem za granicę, nie mogłem patrzeć na ich miłość, zachlewałem mordę każdego dnia i zamiast coś ze sobą zrobić, poszukać swojego szczęścia żyłem nienawiścią do moich najlepszych przyjaciół. Każdego dnia od ponad 3 lat piję... jestem alkoholikiem.

Tydzień temu przyjechałem do Polski, Ania z mężem ugościli mnie jak najbliższą rodzinę, dostałem po pysku za to co robię ze swoim życiem. Dziś jestem w domu, oddalonym od nich o tysiące kilometrów - zapisałem się na detox. Jutro zaczynam. Muszę wyleczyć się z dwóch uzależnień, alkoholu i Ani. Nie wiem czy mi to się uda bo nie potrafię o niej nie myśleć, nie potrafię się odkochać.

Co robić? Jak tak żyć? Jestem strasznie załamany! Jak mam o niej zapomnieć?
Lorayne Odpowiedz

Też lubię grać na konsoli, ale żeby podawać jedzonko jak jestem u kogoś w gości, bo jestem kobietą i świetnie gotuję? Biedna ta Ania, ja bym chyba nie wyrobiła gdybym miała też tak u każdego gotować.
Takich dziewczyn jest mnóstwo, chociaż nie są tak wyidealizowane przez Ciebie i też mają jakieś wymagania więc pewnie dlatego ich nie widzisz. Dużo z tej Ani jest tylko w Twojej głowie, ona już ma uporządkowane życie więc pozwól temu odejść i poszukaj sobie kogoś innego.

Hustla Odpowiedz

Przestań wybrzydzać, bo sam nie jesteś ideałem. Otwórz się na nowe znajomości i walcz z alkoholizmem.

Zobacz więcej komentarzy (6)

#XDxGx

Moje dzieciństwo było koszmarem. Najpierw dom dziecka, potem pobyt w rodzinie zastępczej, do której trafiłam w wieku 6 lat. I wtedy zaczęło się piekło. Ja i mój młodszy brat byliśmy molestowanI seksualnie przez "przyszywanego brata" - syna rodziców zastępczych. Oprócz tego gnębił nas psychicznie, bił nas, oddawał mocz do naszych kubków na herbatę, sikał nam także do jedzenia i picia. Wkładał ludzki i zwierzęcy kał do posiłków. Za każdym razem gdy rodzice wyjeżdżali, trzęsłam się cała ze strachu, wiedząc co się będzie z nami działo... Groził, że jak komuś powiemy, to nas zabije. Mówił, że ma w razie czego kolegów, którzy mu w tym pomogą. Na rodziców zastępczych nie mogliśmy liczyć. Mieli nas za margines społeczny, stosowali wobec nas przemoc. Zaczęło się od klapsów pasem, potem było bicie po piętach, rękach, wykręcanie rąk, ciągnięcie za włosy, bicie po twarzy,wyzwiska. Przy innych ludziach grali czułych, troskliwych rodziców. W wieku 17 lat pierwszy raz uciekłam z domu. Później coraz częściej nie wracałam na noc, aż do mojej 18. Po jakimś czasie już tam nie wróciłam. Mój brat został wyrzucony z domu w dniu swoich 18 urodzin, w święta.
Poznałam chłopaka, z którym aktualnie jestem szczęśliwa, mamy dwójkę wspaniałych dzieci. Minęło trochę czasu, zanim opowiedziałam Mu o tym, co mnie spotkało. Stara się mnie wspierać jak tylko potrafi. Od 15 roku życia męczę się z nerwicą lękową, dopiero od zeszłego roku przełamałam się z tym, żeby pójść do psychiatry. Jest mi ciężko, miewam koszmary, boję się wychodzić do ludzi, czasami dochodzi też derealizacja. Mam już dość tego, jak się czuję. Mam nadzieję, że wizyty u psychiatry mi pomogą. Jak skończę karmić piersią, będę musiała zacząć brać leki psychotropowe.
Mój brat wyjechał za granicę do pracy.
Czasami mijam na ulicy rodziców zastępczych, gdy tylko mnie zobaczą, udają, że mnie nie znają.
P. S. Oboje są nauczycielami, jedno z nich jest dodatkowo psychologiem w szkole.
arbuzek Odpowiedz

Może warto się im 'odwdzięczyć'? Napisać opinię o nich do szkoły na przykład.

Odpowiedzi (1)
rassdwa Odpowiedz

Niech wam sie życie układa, tobie i twojemu bratu. Piekło macie już za sobą.

Zobacz więcej komentarzy (4)

#qj5Ja

anonimowe wyznanie standardowej kobiety (dziewczyny?) w związku.

dużo tu wyznań o zazdrosnych i zaborczych drugich-połowach.
^nie twierdze, że jest to dobre czy zdrowe.

moja lepsza połowa nie jest o mnie zazdrosna.
on nawet nie bierze chyba pod uwagę, że ktoś poza nim mógłby mnie chcieć.
biorąc pod uwagę moją samoocenę (-pierdyliard), w ten sposób zaniża ją jeszcze bardziej.
nie mówimy tu o robieniu awantur, czy zabranianie kontaktu z płcią przeciwną, tylko o zwykłej nutce zazdrości o drugą osobę, która nie jest chyba niczym złym.

tak wiem, powinnam być wdzięczna że nie musze znosić ciągłych awantur i wysłuchiwać łajania o nawet najkrótsze w świecie spojrzenie.

i tak jest mi przykro.
Hustla Odpowiedz

Może potrzebujesz więcej uwagi i uczucia?
Wątpię żeby zazdrość była ci potrzebna do szczęścia

Zobacz więcej komentarzy (9)

#CevlW

Zwolnienia z wf-u. Temat rzeka.
Większość ludzi gdy usłyszy, że ktoś ma zamiar załatwić sobie zwolnienie z tego wspaniałego przedmiotu nie jest w stanie tego pojąć. Bo kiedyś tak nie było, jesteśmy śmierdzącymi leniami i nic nam się nie chce. W sumie o mnie mówili podobnie.
Znienawidziłam wychowanie fizyczne w liceum. W pierwszej klasie miałam zwolnienie z ciężkich ćwiczeń i biegów przez chorobę serca i anemie. Nauczyciel miał to dosłownie gdzieś. Rodzice nie chcieli załatwić mi całorocznego zwolnienia bo zhańbiłabym tym rodzinę (bardzo usportowioną) a przecież nie może być, aż tak źle. Żeby nie zostać w tej samej klasie musiałam robić wszystko co inni. Osoby jeżdżące na zawody mogły liczyć na 4 lub 5, ci mniej zdolni na 2 lub 3 (przy ćwiczeniu na każdej lekcji bo nie było czegoś takiego jak zwolnienie od rodzica czy braki stroju). Po jednych zajęciach wylądowałam na badaniach (ekg i inne tego typu pierdoły) po których dostałam skierowanie z nakazem natychmiastowego przyjęcia na kardiologię dziecięcą. Było to pod koniec roku szkolnego, więc bez afery. W następnym roku dostałam równie wymagającego nauczyciela a w dodatku zboczeńca, który pewną dziewczynę złapał nawet za tyłek. Tu już psychicznie nie dawałam rady i terapeutka dała mojej mamie namiary na znajomego lekarza który może wypisać zwolnienie bo "dziewczyna się zaraz wykończy". I to było najlepsze co mogło mi się przytrafić, pozbyłam się ciągłego stresu i zaczęłam żyć normalnie. A ludzie i tak powiedzą, że to dzisiejsza młodzież jest tak leniwa.
PS Na ogół w każdym roczniku zwolnienie na cały rok ma ponad 2/5 uczniów, więc coś musi być na rzeczy.
WieslawPierwszy Odpowiedz

Jak zawsze ze skrajnosci w skrajnosc. Skoro choroba jest przeciwwskazaniem do wysiłku fizycznego, to zaniedbanie rodziców. Ale to, ze niunie nie chca zlamac paznokcia, rozmazac makijazu lub sie spocic, jest zenujace.

Zmineralizowana Odpowiedz

A ja załatwiłam sobie zwolnienie całoroczne, pomimo braku problemów zdrowotnych, a na fitness byłam zapisana poza szkołą, dzięki czemu uniknęłam bycia traktowana jak bydło przez wuefistkę i dyrekcję (według której uczniowie po ponad godzinie ćwiczeń nie mają prawa do prysznica). W ogóle się tego nie wstydzę. Szkoła powinna się skupiać na edukacji, a jeśli chce się wprowadzać wychowanie sportowe i promować zdrowy styl życia, to najpierw trzeba umieć robić to dobrze, zapewnić przyzwoite zaplecze (prysznice, sprzęt do ćwiczeń) i zatrudnić ludzi, którzy rzeczywiście będą pełnili rolę instruktorów, motywując i pokazując, jak poprawnie ćwiczyć.

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (9)

#GkHEC

Zacznę od tego że ja mieszkałam cały czas w Polsce, a mój narzeczony w Hiszpanii przez ostatnie 4lata bo wyjechał tam do pracy i wróci w święta już na stałe.
Nie będzie o kwestii zaufania czy o tym jak sobie radzimy z rozłąką, ale o innych naszych bliskich.

Rok temu kupiliśmy mieszkanie tutaj w Polsce. Duże, ponad 80m w centrum.
Narzeczony przyjechał żeby podpisać papiery i wrócił. Wszystko jest na mojej głowie. Załatwiłam ekipę do remontu i sama robiłam projekty, chodziłam do administracji po pozwolenia i ogólnie wszystkie papierki ja ogarnialam. I nic w tym nie ma złego. Lubię robić takie rzeczy. Sprawiało mi radość tworzyć nasze mieszkanko od podstaw (mieszkanie do generalnego remontu ), byłam na bieżąco, sledzilam wszystkie programy co jest teraz na czasie i co jest potrzebne w nowoczesnym mieszkaniu.
Ale sielanka nie trwała długo..
Zaczęło się od mojej rodziny: "On Cię kopnie w dupe jak wrócisz, a ty mu po garnki jeździsz i musztardowe zasłony a on z nową babą wróci i ona to wyrzuci" i takie hasła prawie codziennie (mama potrafiła zadzwonić zapytać co robię, żeby za chwilę dodać czy znowu coś kupuje do mieszkania i po co to robię?). Jesteśmy razem 12 lat, ufamy sobie, jeżdżę do niego 3 razy w roku, A on tutaj też przyjeżdża. Poznałam ludzi z którymi pracuje, codziennie rozmawiamy na mesengerze po kilka godzin i piszemy do siebie wiadomości, absolutnie nie obawiam się zdrady i nie wiem czemu ludzie zaczęli gadać takie rzeczy, Ale dopiero wtedy kiedy kupiliśmy wspólnie mieszkanie. Moje koleżanki zaczęły rzucać hasłami że gdyby nie narzeczony za granicą to w życiu byśmy się nie dorobili. Pewnie trwaloby to dłużej ale też byśmy odlozyli ale nic do nich nie dociera...

Narzeczony zna język, pracuje w firmie informatycznej więc nie możemy narzekać(w sumie tam go wyslala firma polska w ktorej wczesniej pracowal i tez sporo zarabial), Ale ja nie jestem na jego utrzymaniu, sama zarabiam ponad 3 tyś zł na rękę, mieszkam w wynajętym małym mieszkaniu gdzie wszystkie opłaty wynoszą 1200 zl, resztę mam dla siebie i po kupieniu jedzenia i chemii przelewam całość na konto oszczędnościowe i zostawiam sobie jakieś 300 zł na różne wydatki typu puder, albo tusz do rzęs.

Ostatnio rodzina narzeczonego stwierdziła że ja nic się nie dorzuciłam do tego mieszkania i rządzę sobie pieniędzmi ich syna!!! Jestem po prostu zmęczona już tym wszystkim i musiałam się wygadać...
Hustla Odpowiedz

Ale co ty się nimi przejmujesz?
Ludzie zawsze wiedzą lepiej i mają najwięcej do powiedzenia. Nie zwracaj na to uwagi, bo naprawdę można zwariować ☺️

Zobacz więcej komentarzy (6)

#IGVop

Kilka dni temu moja mama znowu mi przypomniała, że za kilka miesięcy skończę 18 lat i nie będzie już 500+ i ciekawe jak się będę utrzymywać. Nie odzywam się do niej od czwartku. Piszę to wyznanie w poniedziałek wieczorem. Gdy rano wstaje ona śpi i się nie widzimy. Wracam po szkole ide prosto do pokoju i nie wychodzę z niego aż do wieczora gdy muszę iść się umyć. Też jej nie widuje bo wiem, że siedzi akurat na telewizorze. Tak mijają moje dni ostatnio i nie zapowiada się na zmianę. To śmieszne tak mijać się z własną matką. Chociaż są plusy, nie słyszę jej narzekania na nas. Coraz mniej mam ochotę wstawać z łóżka. Coraz mniej jem. Przez to unikanie jej jem jeden mały posiłek dziennie. Czasami nie jem wcale bo nie chcę jej spotkać. Mieszkanie we własnym domu to jakieś więzienie.
Seven777 Odpowiedz

Zapytaj się mamy jak Cię utrzymywała kilka lat temu kiedy nie było 500+

Zobacz więcej komentarzy (4)

#fYIqD

Jestem hetero


Dobrze, teraz jak już zwróciłem Waszą uwagę, proszę o przemyślenie mojego wyznania, już po jego lekturze.
Jeszcze dwa lata temu gotów byłbym zebrać się z ziomkami w ekipę, i jak typowy sebek spuścić manto każdemu 'homosiowi'jaki wejdzie nam w drogę. Byłem totalnie nietolerancyjny. Słowo 'gej' budziło we mnie takie obrzydzenie, że miałem takie myśli jak opisane powyżej. I tak żyłem.
Około roku temu coś mnie jednak tknęło. Po tym, jak ksiądz na kazaniu mówił że całe to lgbt to jakieś diabelskie nasienie. Jestem lektorem. Na początku bardzo go popierałem. Ale przecież Bóg jest dobry. Kocha wszystkich... Dlaczego więc miałby być przeciwko miłości dwóch osób tej samej płci?
Chodzę do 3 klasy liceum. Na początku przeniósł się do nas gej. Ubierał się charakterystycznie.
Przeszedł mi już okres rozmyślań, przeszedłem w stan tolerancji. Nie miałem ochoty, ale jakoś tak wyszło... Zacząłem z nim rozmawiać.
O dziwo! Okazało się że to normalny człowiek, taki jak ja, Ty...
Pewien że usłyszę prześmiewcze 'boga nie ma' spytałem czy wierzy w życie po śmierci.
Otóż nie
Powiedział: "zabawne że pytasz o to mnie..."
Chwila ciszy.
"...Pewnie bym nad tym pomyślał, szkoda że chrześcijaństwo wyklucza takich jak ja"
Wciąż jestem katolikiem, chodzę do kościoła, służę Bogu. Wierzę, że kiedyś polski kościół zaakceptuje fakt że należy traktować wszystkich tak samo.
Do napisania tego wyznania skłonił mnie ostatni film Darwinów. W pełni zgadzam się z tym co w nim usłyszałem.

Jestem hetero
Jestem tolerancyjny
Wierzę w Boga
Naprawdę, nie jest trudno połączyć te trzy rzeczy. Bo one nie są sprzeczne.
Miłuj bliźniego swego, jak siebie samego.
szinigami Odpowiedz

Nic nowego nie wymyśliłeś. Teoretycznie katolik powinien kochać i szanować każdego człowieka. W praktyce jednak, jak wiadomo, różnie to bywa. W przypadku homoseksualizmu, z tego co mi wiadomo, nie jest potępiany człowiek, z samego tytułu bycia homosiem, tylko jego ewentualne czyny wobec osoby tej samej płci, które sprzeniewierzają się katolickiej wizji małżeństwa i rodziny.

Odpowiedzi (2)
badzio Odpowiedz

Zgadzam się. Powinniśmy być bardziej tolerancyjni dla dramatów ludzi zawładniętych przez ideologię LGBT. Przez tych wszystkich fanatyków na paradach równości tak naprawdę cierpią zwykli, przeciętni ludzie, których jedyną winą jest odmienna orientacja. Ideologia LGBT tak naprawdę szkodzi takim ludziom, bo niby wzywa do tolerancji, a tak naprawdę wzbudza niechęć i agresję. Skutek? Wydarzenia w Białymstoku.

Zobacz więcej komentarzy (3)

#tyvtv

Jestem chorobliwie zazdrosny.

Z powodu poprzedniego związku ciężko mi komukolwiek zaufać w 100%. Moja narzeczona nie wie o tym, bo nie daję tego po sobie poznać, ale jestem strasznie zazdrosny o jakikolwiek jej kontakt z facetem. Nigdy mi nie dała powodu, żebym mógł cokolwiek podejrzewać.

Doszło to do takiego stopnia, że podczas wspólnych wakacji, na które polecieliśmy z moim przyjacielem z dzieciństwa, stresowałem się podczas normalnej kąpieli, bo myślałem, że coś kombinują za ścianą.

My prawie się nie kochamy ze sobą, bo ona twierdzi, że tego nie lubi, ale mój chory mózg podrzuca mi pomysły, że po prostu ze mną nie chce uprawiać seksu, bo ma kogoś na boku.

Nie potrafię sobie z tym poradzić i niszczy mi to życie.
NOTHING000 Odpowiedz

Jest aseksualna czy ma po prostu niskie libido? Ewentualnie jesteś kiepskim kochankiem?

Zobacz więcej komentarzy (2)

#A0WH6

Witam.Zakochalam się. Zakochałam się w mężczyźnie żonatym.Bylismy razem prawie 3 lata (lub ja byłam) .Zaczelo się niewinnie od zwyklej przyjaźni.Po pewnym czasie zmieniło się to w prawdziwe uczucie z mojej strony (on tez zapewniał mnie że mnie kocha) .Ja zakochana wierzyłam we wszystko co mi mówił.Po pewnym czasie okazało się że mnie zdradzał, ale nie z żona lecz z druga kochanka. Słowo daje załamałam się. Przecież Mu wierzylam.On nadal jest z żona, ma blisko swoją kochanie a ja nadal cierpię i tęsknię. Nadal nie wiem jak pozwoliłam sobie na to, zawsze byłam odważna, u mnie zaufanie trudno było zdobyć. (Jemu się udało.)Dlatego tak boli mnie jego zachowanie. Ok chodzi uśmiechnięty,aja przygnębiona że dałam się wykorzystać .
zefir Odpowiedz

Nie mogę znaleźć logicznej zależności w Twoim używaniu spacji i znaków interpunkcyjnych. Są tak losowe, że na podstawie ich można robić algorytm na jak najbardziej prawdziwą randomizacje w kodzie programistycznym.

Zobacz więcej komentarzy (3)

#IE3hP

Zerwałam ze swoim chłopakiem w, powiedziałabym, pokojowej atmosferze.
Nie mam do niego żalu, ani nic z tych rzeczy, można by było nawet powiedzieć, że uczucie po prostu wygasło, ale.... nie do końca.
Jego nowa dziewczyna dodaje dużo zdjęć na instagrama, również takie z nim.
Często nawet wrzuca jakieś krótkie filmiki, a że jest bardzo atrakcyjna to z przyjemnością zaglądam na jej profil i przeglądam jak tam prezentują swój związek.
I "z przyjemnością" jest tutaj bardzo adekwatnym wyrażeniem, bo nierzadko masturbuję się do nich wyobrażając sobie jednocześnie, że uprawiamy seks w trójkącie.
Dodaj anonimowe wyznanie