#t0Pll

Rozwinięcie do wyznania #WLBoj.
Dawno wyjawiłbym tę tajemnicę, bo straciłem już szacunek do niej. Jej narzeczony stwierdził że jak mnie spotka to mnie zaj...ie, wielokrotnie wystawiałem mu się pod rękę i za każdym razem jak mnie widział to uciekał w podskokach. Natomiast brat narzeczonego jest osobą z którą nie chcę stracić kontaktu, a jeśli to wyjawię to on się ode mnie odwróci. Tak więc jestem między młotem a kowadłem.
Novara Odpowiedz

Olej ich wszystkich, zerwij kontakty. Niech się p...ą między sobą ile chcą, a ty bądź ponad to.

Odpowiedzi (3)

#FbDg6

Ta sytuacja zdążyła się parę lat temu gdy byłam jeszcze na etapie szkoły średniej.
Miałam wtedy przyjaciela płci męskiej z którym znam się od dzieciństwa i dalej utrzymuje kontakt. Byliśmy wtedy bardzo blisko siebie- czasem zdarzało się nam u siebie nocować itp. Pewnego dnia udało mi się zagadać do chłopaka który mi się straszniee podobał i umówić się z nim na randkę. W końcu zostaliśmy parą i wszytskie było świetnie dopóki nie poznał on mojego przyjaciela. Ja w temacie związków jestem bardzo rygorystyczna przynajmniej według moich znajomych - nie wyobrażam sobie że mój partner każe mi oddać telefon żeby mógł zobaczyć czy przypadkiem go nie zdradzam lub nie pozwolić mi gdzies wyjść z powodu tego że jest zazdrosny. Ale wracając mój chłopak właśnie to robił ale tylko w stosunku do mojego przyjaciela. Ja rozumiem że no każdy chłop byłby zazdrosny jakby jego laska była tak blisko innego faceta ale to że znał wszystkie szczegóły i wmawiał mi że wszystko jest okej a w międzyczasie wypisywał do mojego przyjaciela i zabraniał mi wychodzić krzycząc na mnie i przychodząc do mnie pod dom było tragedią. I tak mój pierwszy związek zakończył się gorzkimi wspomnieniami

#RAoLn

Cześć
Nie wiem co mam robić spotykam się z chłopakiem prawie pół roku i strasznie mi na nim zależy tylko problem w tym że zdradziłam go przez to że się nawaliłam z moim byłym chłopakiem a po dwóch dniach wyszłam z nim jeszcze na papierosa a mojemu chłopakowi powiedziałam że go spotkałam nie wiem co mam robić bo chciałabym mu wszystko powiedzieć bo męczy mnie ten fakt że trzymam to w sobie ale wiem jak to się może skończyć jest strasznie uczuciowy i raz już go zraniłam pomocy!!!

#G0NGH

Poznałam kiedyś dziewczynę, z którą rozmawiałyśmy o coraz to bardziej szalonych fetyszach. Pewnego dnia wyznała mi, że kręcą ją odchody. Tym samym przebiła kompletnie moje wyobrażenia. Ta jej "zajawka" trwała z dwa miesiące naszej znajomości, a ja nie raz prosiłam by nie nakręcała się na to, bo nic dobrego z tego nie wyjdzie. Przez pewien okres nie odzywała się, a napisałam do niej i dała odpisała, że znalazła się w szpitalu przez zatrucie fekaliami. Minęło od tego czasu pół roku, a ja wciąż nie ogarniam tego. Mało tego, śledziłyśmy sprawę Amber Heard i Johnnego Deppa, a gdy dowiedziała się o przypadku kupy na łóżku od razu miała odruch wymiotny przez przywrócone wspomnienia.

Ogólnie jest spoko dziewczyną, ale miała zwyczaj wpadać na idiotyczne pomysły. Na szczęście nauczyła się mnie słuchać.

#aYlvN

Z partnerem jestem od 7 lat. Bardzo się kochamy, myślimy o wspólnej przyszłości. Tak na prawdę w naszym związku brakowało tylko ślubu.

Podczas jakiejś imprezy w grudniu, mój już pijany luby wygadał się, że ma pierścionek i planuje się oświadczyć w najbliższym czasie. Byłam wniebowzieta.

Czekałam, czekałam i czekałam...

Od pamiętnej imprezy mijają 3 miesięce i nic. Próbowałam lekko podpytywać i domyślił się o co mi chodzi. Stwierdził, że pierścionka jeszcze nie ma bo nie zna mojego rozmiaru. Kupił miarke i zmierzył mi obwód palca, gdy myślał że śpię.

Po kolejnym miesiącu pokłóciliśmy się o jakąś pierdole i wypalił, że dzisiaj chciał mi się oświadczyć, w co wątpię bo siedzieliśmy w domu, w piżamach i byliśmy chorzy.

A teraz przechodzi samego siebie bo specjalnie robi takie dziwne podchody. Udaje, że przede mną klęczy, chowa ręce za plecami jakby coś trzymał i dziwnie się do mnie skrada, zaczyna tekstu typu "kochanie, czy uczynisz mi ten zadzczyt i... podasz mi pilota" albo "czy chciałabyś zostać... gwiazda telewizji publicznej?". Ja wiem, że to są tylko głupie żarty i może odbieram to zbyt emocjonalnie ale dla mnie to czyste chamstwo. Wie doskonale, że czekam na ten pierścionek od 3 lat (wszyscy znajomi już się dawno pożenili), wie, że ludzie już zaczynają mi współczuć (oj Ty biedna, chyba nigdy się pierścionka nie doczekasz) albo co bardziej zgryźliwi (nadal liczysz na pierścionek?), a on mnie tak denerwuje, że poważnie zaczynam się zastanawiać czy chce być z kimś, kto żartuje w tak ważnych dla mnie sprawach i jeszcze kłamie na ten temat.

Łażę jak kłębek nerwów bo nie znam dnia ani godziny i cała sytuacja już mnie mocno męczy. Żałuję, że cokolwiek mi powiedział. Z dnia na dzień cala ta sytuacja robi się coraz bardziej chora i żenująca. Mówiłam mu, że nie podoba mi się jego zachowanie i odbiera w ten sposób całą romantyczną otoczkę, że pierścionka używa jako karty przetargowej podczas kłótni, bo wie, że zrobi mi się głupio, że mam o coś do niego pretensje, gdy on się chciał oświadczyć.

Nigdy nie sądziłam, że tak napiszę ale mam już dosyć tych oświadczyn, tego cyrku, zabrał mi radość z potencjalnie jednej z najlepszych chwil w moim życiu. Zbrukał moje marzenie i jeszcze się głupio z tego cieszy, bo on taki dowcipny.

Zastanawiam się nad rozstaniem. Jak dla niego to takie mało ważne, by od 3 miesięcy ciągnąć z tego beke to żeby się nie zdziwił jak mu powiem "nie" za te wszystkie cyrki.
JoseLuisDiez Odpowiedz

Jeżeli Ci aż tak zależy na ślubie, to postaw sprawę jasno - albo się oświadczy, albo koniec.

Zobacz więcej komentarzy (4)

#uxHcy

Zacząłem studia magisterskie na Uniwersytecie. Jednak nie zdałem przedmiotu w sesji. Wziąłem warunek, byłem na 2-gim semestrze studiów, jednak czułem, że to nie to i zrezygnowałem. W międzyczasie jednak zacząłem studia magisterskie, lecz na PWSZ-ie, które nie dość, że bardziej mi się podobają jeśli chodzi o tematykę to również kontynuuję z sukcesem jak narazie. Jestem obecnie w trakcie pisania pracy magisterskiej, jednakże pracuję już w zawodzie a mój pracodawca liczy na dłuższą współpracę (tak rozumiem wedle jego dotychczasowych zapewnień) i idzie mi na rękę odnośnie zajęć, jednak nie wie jeszcze, że studiuję na innej uczelni. Praca - typowe korpo można powiedzieć. Zastanawia mnie jednak jak zareaguję gdy mu o tym powiem a także czy nie będę skreślony za ukończenie innej uczelni.

I powiem wprost - pomimo 23 lat na karku boję się tej rozmowy jakbym był małym dzieckiem, miał 6 lat i obawiał się duchów w nocy, które przyjdą i mnie zjedzą.
Novara Odpowiedz

Czy pytał na jakiej uczelni studiujesz, czy tylko jaki kierunek? W Polsce to kto jaką uczelnię skończył raczej nikogo nie obchodzi.

Zobacz więcej komentarzy (2)

#14zXP

Studjuję języki obce.
Jestem na początku moich studiów a w tym semestrze chodzę na zajęcia z historii danego języka. Przedmiot wykłada niesamowity człowiek. Jest on profesjonalistą w swoim fachu i posiada ogromną wiedzę, którą umie przekazać. W skrócie: swoją pasją zaraża innych.

Człowiek ten jest również niesamowicie nieśmiały jeżeli chodzi o jakiekolwiek kontakty międzyludzkie. On wręcz unika "przypadkowych rozmów o niczym", a po skończonych zajęciach w trybie natychmiastowym pędzi przez korytarz i zaszywa się w swoim gabinecie. Nawet na drobne zapytania odpowiada, że preferuje kontakt głównie drogą elektroniczną. Przy okazji unika jakiegokolwiek kontaktu wzrokowego.
Wszyscy to zauważyliśmy i staramy się nie "atakować" jego rozbudowanej przestrzeni osobistej.

Kilka tygodni temu koleżanka prezentowała na zajęciach swoje rozwiązania zadań. Stresowała się tym niesamowicie, ponieważ ten przedmiot niestety jej "nie leży". Chcąc dodać koleżance otuchy spojrzałam się porozumiewawczo w jej kierunku. Chciałam dać jej znać, że wszystko jest ok. Niestety mój wzrok napotkał na wzrok naszego Pana Wykładowcy i takim oto sposobem patrzyliśmy na siebie przez kilka długich sekund nie wiedząc, jak dalej się zachować. Obydwoje spuściliśmy wzrok a ja starałam się o tym zapomnieć.

Podczas kolejnych zajęć zauważyłam, że nasz wykładowca spogląda czasem w moim kierunku, co jest dla niego nietypowe. Potem sama przyłapałam siebie na tym, że spoglądam kontrolnie w jego kierunku. Nawet zaczęłam uważać go za sympatycznego, mimo że był on mi na początku absolutnie obojętny. Nie, nie zakochałam się w nim. Mam jednak od tamtego czasu narastające dziwne uczucie. Martwię się o niego. Wiem, że jest on inspirującym człowiekiem. Jednocześnie wiem, że ma on z jakiegoś powodu trudności (?) w kontaktach z innymi ludźmi.

Przechodząc korytarzem na wydziale spotykam go coraz częściej. On odpowiada na "dzień dobry" patrząc mi w oczy. Ostatnio witając się ze mną patrzył mi w oczy i nawet się uśmiechnął, co jest dla niego również nietypowe. Jest to w prawdzie w normalnych warunkach normalna sytuacja. Ze względu na szczególne warunki tej sytuacji jest to dziwne. Niestety, nie wiem, jak się mam zachować. Nie chcę nawiązywać z tym wykładowcom żadnej relacji. On jest w końcu tutaj osobą w roli nauczyciela. Rozmowa odpada, bo jak też powiedzieć komuś: "Widziałam jak się na mnie patrzysz ... .". To byłoby absurdalne. Unikanie się też odpada. Muszę przecież zaliczyć przedmiot. Nie chcę tego człowieka urazić i nie chcę też prowadzić do absurdalnych sytuacji. Co w takim razie robić? Ma ktoś jakiś pomysł?

#0QKc7

Moja historia jest trochę skomplikowana,należę do ludzi dość odważnych,półtorej roku temu związałam się z osobą niepełnosprawną,mimo protestów że strony rodziny i znajomych,doszło nawet do zaręczyn i wspólnego zamieszkania,jednak od jakiegoś czasu coś się zepsuło a raczej pewnie na światło dzienne wyszły rzeczy,których nie widziałam wcześniej. Zaangażowałam się bardzo w pomoc względem zdrowia(coś w rodzaju SM),ale widzę że ani rodzina narzeczonego ani on sam nie jest zainteresowany jakąkolwiek poprawą,wszystko jest tłumaczone chorobą nawet "zrobienie pod siebie",częste agresywne zachowania,wypominki,używanie choroby jako tarczy,próby odciągnięcia mnie od mojego własnego środowiska,brak wdzięczności za wyrwanie z 4 ścian...mam już dość ,czuje się zmęczona, jednak nie wiem jak mam odejść,boję się że ludzie będą mnie źle oceniać,w sensie że widziały cały co brały itp, może ktoś z was miał podobną sytuację?
Dodaj anonimowe wyznanie