#3tGVQ

Mam 39 lat choć wyglądam na mniej. Pracuje w korporacji na kierowniczym stanowisku z niezłą pensją. Ukończone studia 15letni syn i niestety wdowiec od 3 LAT. Wina naćpanego 18latka w wozie ojca.
W każdym razie moja korpo szuka ludzi na stanowisko jeszcze wyższe od mojego, ale wymogiem są studia kierunkowe i 5 lat doświadczenia w zawodzie (uprawnienia).
Cóż zaryzykowałem i zapisałem się na studia. Weekendowo, ale zawsze. W każdym razie udzieliło mi się życie studenckie. Nie ukrywam że nie szukam kobiety za żonę, ale swoje potrzeby mam i potrzebuję zaspokojenia seksualnego.
I powiem, że kobiety w okolicy mojego wieku już mnie nie kręcą. Studiując robimy wypady oczywiście przed zakazami na jakieś imprezy. I ja okazałem się ciachem. Facet ułożony i dojrzały i nie wyglądający jak 40 letni Janusz z brzuchem. Z figury przypominam Chrisa Hemswortha, ale to zasługa trybu życia. W każdym razie jak koledzy znajdują sobie na kryzys wieku średniego jakąś utrzymankę czy inną używkę. Ja na pełnym legalu wyrywam koleżanki z uczelni. Rok temu na pierwszym roku sypiałem z 19latką i o rok starszą koleżanką. Bo same mówiły "ich koledzy są nudni i tacy niedojrzali"
Ciekawe czy ktoś to czyta że znajomych.
A wyznaję bo mój kolega z pracy 42 lata wyznał mi że na jakimś portalu poderwał 29 latkę i pewnie niedługo zaliczy. Ta ona jego konto prędzej.
Szczurwinternacie Odpowiedz

Ta. A Ty uważasz, że lecą tylko na Twoją zajebistą aparycję, a pod hasłem 'dojrzałość' na pewno nie kryje się fakt, że masz hajs. O ludzka próżności, siostrą Twą naiwność

Odpowiedzi (4)
Anna123456789 Odpowiedz

Chyba jeszce nie raz zostaniesz tatusiem xD młode dziewczyny też lubią młode ciała. Ty kojarzysz się im z kasą.

Zobacz więcej komentarzy (7)

#ylLI7

Mam prawie 50 lat i piętnastoletnią córkę. Ona jest doskonałym dowodem na to, że bezstresowe wychowanie nie zawsze działa.

Od zawsze mówiłam do niej na spokojnie, starałam się jej wszystko tłumaczyć, nigdy w życiu jej nie uderzyłam. Do pewnego momentu. Pewnego dnia nazwała mnie tu cyt: ty kurwo jebana. Tylko dlatego, że powiedziałam do niej aby posprzątała pokój bo jest brudno. Potem było coraz gorzej. Zaczęła na mnie wyklinać i mnie wyzywać dlatego, że chciałam aby wyniosła kubek do zlewu, aby wróciła już do domu bo była za długo na podwórku, bo zaczynała szlajać się z podejrzanym towarzystwem.

Oczywiście pytałam się jej dlaczego tak do mnie mówi a ona za każdym razem mówiła: chuj cię to obchodzi stara kurwo odpierdol się ode mnie a następnie zamykała się w pokoju trzaskając drzwiami. Nic nie dawało rezultatu, ani odbieranie kieszonkowego, ani odbieranie telefonu, w końcu zaczęłam stosować tak zwany areszt domowy. I to nie pomogło, gdyż dla mojej córki zawsze udało się wymknąć z domu. W końcu przyszło nieuniknione. Moja córka mnie uderzyła. Na początku delikatnie z liścia. Później zaczęła pięściami bić. Ja oczywiście dalej trzymałam się twardo i jej nie biłam.

W końcu nie wytrzymałam. Gdy tylko zobaczyłam, że córka się nakręca, przywaliłam jej tak mocno z liścia, że zakręciła się wokół własnej osi dwa razy (byłam od niej dwa razy wyższa i przynajmniej dwa razy szersza to to nie było trudne). Dopiero wtedy wrzasnęłam na nią: co ty odpierdalasz, pojebało cię? Pobiegła z płaczem do swojego pokoju i jak zwykle trzasnęła drzwiami. Na drugi dzień przyszła do mnie do pokoju ze łzami w oczach. Dopiero wtedy zaczęłyśmy rozmawiać. Dowiedziałam się, że ją tłuką bez powodu w szkole a wszystkie negatywne emocje wyładowywała na mnie w domu. Po tej sytuacji zmieniłam dla córki szkołę, zapisałam ją do psychologa i na terapię.

Tak skończyła się moja historia. A ile jest historii w których rodzice całe życie biją dzieci, bądź są przez nie bije i nigdy nie dowiadują się dlaczego? Tak wiem, że to ma niewiele wspólnego z bezstresowym wychowaniem, jednak mimo wszystko nie żałuję, że ją uderzyłam. W przypadku mojej córki musiał być jakiś impuls aby ta zaczęła ze mną rozmawiać.

Ps. Zapytacie się pewnie o ojca dziecka. Otóż nie jestem z nim od lat, nigdy nie interesował się dzieckiem.
Ps. 2. Zapytacie się dlaczego nie wzięłam córki wcześniej do psychologa. Otóż cała sytuacja działa się w ciągu roku i nie bardzo miałam kiedy wziąć jej do psychologa.
rocanon Odpowiedz

Zarówno tzw. bezstresowe wychowanie, jak i bicie, czy znęcanie się nad dziećmi jest równie złym rozwiązaniem.

Odpowiedzi (2)
ad13 Odpowiedz

Ja zapytam tylko, czy to kolejna prowokacja (znów z Podlasia).

Odpowiedzi (5)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#oMnne

Jako że niedługo zbliżają się walentynki to przypomniała mi się związana z tym historia sprzed dwóch lat. Z chłopakiem lubimy dawać sobie prezenty więc walentynki to kolejna dobra okazja. Więc pytam się go co by chciał na co on: nowe opony do auta. Wyśmiałam ten pomysł, wyobrażam sobie nowe opony pięknie ozdobione czerwona kokarda.
Novara Odpowiedz

A ty jakbyś dostała buty, to piszczała byś z radości.

ad13 Odpowiedz

O czerwoną kokardę też prosił? Nie rozumiem co w tym śmiesznego, chodzi o cenę tych opon, czy o co?

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#7H7QH

To stało się rok temu, ale skutki zaczęłam odczuwać niedawno.
W listopadzie w 2019 roku miałam wypadek. Nic strasznego, zwykła stłuczka na drodze, samochód już dawno wyklepany i jeździ, nikomu nic się nie stało, ale...
Od dłuższego czasu odczuwam duży stres kiedy pomyśle o jeździe samochodem. Czy to jako kierowca czy pasażer. Cały czas przed oczami mam wypadki, katastrofy związane z samochodami i tym podobne.
Nie wiem skąd się to wzięło, bo przez pewien czas jeździłam bez żadnego problemu, a wręcz bym powiedziała, ze jazda sprawiała mi przyjemność i była rodzajem relaksu. Teraz trzęsę się na myśl o tym, ze muszę wsiąść i pojechać, jestem zdenerwowana i długo potem muszę odchorowywać dłuższe drogi.
Najgorsze jest to, ze moja praca, przynajmniej dotychczas, opierała się na przemieszaniu między miastami i niestety pociągi czy busy nie wchodzą w grę, z kolei najlepsze jest to, ze przynajmniej nie mam wymówki aby unikać samochodu i staram się przezwyciężać lęk.

#JNdFy

Moim największym marzeniem jest to żeby przywalić mojemu ojcu który bił mnie przez tyle lat za byle co, bo tak bardzo go nienawidzę. Jedyne co mnie powstrzymuje to fakt ze na sto procent by mi oddał. Jestem kobietą, kurtyna zapadła.
ad13 Odpowiedz

Nienawiść to toksyczne uczucie, wypalające, wyniszczające wewnętrznie. Zdrowsza od niej jest obojętność - stan, gdy taka osoba, staje się dla Ciebie nikim, przestaje istnieć jako człowiek i nie wyzwala już w Tobie kompletnie żadnych, nawet najmniejszych emocji - ale do niej prowadzi zazwyczaj długa droga. Czasem przychodzi po latach wewnętrznych zmagań, a czasem dopiero po latach terapii, jednak jeżeli przyjdzie, to zawsze przynosi ze sobą ukojenie i poczucie wewnętrznej siły.

(Wyjaśniam, żeby uniknąć nieporozumień: tak - wiem skąd w autorce takie emocje; nie - nie odmawiam jej do nich prawa; tak - celowo wspomniałam o terapii pomagającej w ich uwolnieniu i uporządkowaniu, bo jest ofiarą przemocy; nie - nie uważam, że to jest proste.)

Dopamine Odpowiedz

Znam bardzo blisko kogoś, kto był w takiej samej sytuacji jak Ty. Kiedy miał 16 lat, jego pani kurator powiedziała mu słowa, które w pełni zrozumiał dopiero po 10 latach. "Z czasem sam uporządkujesz sobie życie, a on będzie wtedy dla ciebie jedynie przykrym wspomnieniem, które z czasem zacznie się coraz bardziej zacierać".
Musisz uzbroić się w twardą skorupkę, i zacisnąć zęby do momentu aż sama dasz radę się usamodzielnić. Wiem, że ciężko jest teraz czytać te słowa, ale z czasem będzie dobrze, a Twój ojciec też będzie tylko przykrym wspomnieniem, coraz mniej wyraźnym.

Zobacz więcej komentarzy (5)

#bGWeL

Jestem studentką ostatnio musiałam zmienić mieszkanie ale okazało się że w nowym są problemy i muszę przez jakis czas pomieszkać z moim ojcem i jego narzeczona w ich domu. Ojciec cały czas się mnie pyta czy nie chce gdzieś wyjść/pojechać itp żeby się mnie pozbyć z domu. Mam go dość.
ad13 Odpowiedz

Pocieszna sytuacja, zważywszy, że pewnie kiedyś będziesz go pytać, czy przypadkiem nie chce gdzieś pójść / pojechać ze swoim wnukiem, bo chciałabyś chwilowo pozbyć się go z domu, żeby pobyć sam na sam z mężem ;D

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#kHAg2

Cześć!
Mam 16 lat i kilka miesięcy temu zacząłem się bardziej interesować handlem na giełdzie. Czy to akcje czy to kryptowaluta. Zacząłem w tym kierunku się dokształcać odkąd mamy wolne, przeczytałem mase stron o inwestowaniu, o tym jak czytać wykresy, przeprowadzać analizy, pewnie na YouTube ze 100 godzin obejrzanych filmów na ten temat też by się znalazło.

Trzymałem to wszystko w ukryciu, ponieważ chciałem zaskoczyć rodziców nowym "hobby", nowym zainteresowaniem i możliwą formą zarobku.

Mam swoje oszczędności, niewielkie - 300zł. Chciałem wziąć 8 złotych na próbę na rynku, założyć konto na jednych ze stron z brokerami, za pozwoleniem mamy oczywiście, i tu zaczyna się problem. Gdy tylko zapytałem się o to mamy, oboje rodziców się włączyło. Mama zaczęła przypominać jak to bank ją okradł na akcjach, za to ojciec wspomniał
o "kumplach", którzy zainwestowali w 2013 roku w Bitcoina i potracili pieniądze. Oboje podjęli decyzje i zaprotestowali. Napisałem o kumplach w nawiasie, ponieważ on (tatuś) zawsze mówi co kumpel zrobił, czego nie zrobił. Usłyszał, że kumpel się nie szczepi to on też się nie szczepi na COVID, bo to wszystko ściema i chcą nas "wytempić".

Nie mam zielonego pojęcia co zrobić, jak ich przekonać. Przecież handel długoterminowy czy też krótkoterminowy jest świetną opcją na dorobek lub na polepszenie przyszłości (wrzucenie pieniędzy na emeryture). Tak, zdaję sobie też sprawę z ryzyka jakie niesie handel, można stracić.

Jak ich przekonać, co ja mam zrobić?
Dziękuję za przeczytanie mych lamentów :)
Expatt Odpowiedz

Ah, pierwsze ciekawe wyznanie młodej osoby. Super zainteresowanie - autentycznie gratuluję i popieram, naprawdę dobry sposób spędzania wolnego czasu. Natomiast dam Ci poradę: jeśli chodzi o inwestowanie na giełdzie to daj sobie sposób z przekonywaniem rodziców, poczekaj dwa lata do 18-tki a w międzyczasie oszczędzaj jak tylko możesz, by zgromadzić sobie kapitał i czytaj jak wiele tylko jesteś w stanie (więcej książek a mniej YouTube: polecam „Unconventional Success” Swensena albo „Intelligent Investor” Grahama). Czekając wiele nie tracisz, bo z 300 zł kapitału wiele nie zawojujesz - po pierwsze, jako inwestora mega detalicznego koszty transakcyjne u brokera Cię zjedzą, po drugie nie masz skali by osiągnąć jakąkolwiek dywersyfikację.

Jeśli chodzi o Kryptowaluty - o ile masz zwykłe konto w banku (z którym rodzice nie powinni mieć problemu?), to na pewno znajdziesz jakąś online exchange, która ma luźniejszą weryfikację wieku. Natomiast szczera porada - w Krypto inwestuj tylko sumy, których nie obawiasz się stracić. Na Twoim miejscu bym poczekał jeszcze te dwa lata, oszczędził więcej i zrobił lepszą dywersyfikację między giełdę / ETFy a Krypto.

Caldas Odpowiedz

Spoko, Morawiecki już kombinuje, jak zrobić z Ciebie bankruta.

Zobacz więcej komentarzy (4)

#wynI2

Jak miałam jakieś 3-4 latka, poszłam z mamą do kościoła. Mama miała zamiar się wyspowiadać, więc staneła ze mną w kolejce. Ksiądz na chwilę wyszedł z konfesjonału, po czy tam wrócił. Mała ja nierozumiejąca co to spowiedź krzyknęłam na cały kościół:
- Mamaa przed kim ten pan w sukience się chowa w szafie?


Mina ludzi w kościele bez cenna, a ja obraziłam się na mamę że nie doczekałam się odpowiedzi :D
ad13 Odpowiedz

Ludzie w kościele byli zdziwieni, że małe dziecko nie wie na czym ta ich dorosła zabawa polega? Toż chyba musieliby nigdy wcześniej żadnego dziecka nie spotkać, tak bardzo nic w tym nie było nietypowego.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (1)

#Myhnb

Mam 32 lata. Do tej pory nie miałam szczęścia do facetów. Kiedyś miał być ślub, ale wyszło inaczej. Poznałam w końcu faceta, który jest dla mnie dobry. Jestem z nim od roku i mimo, że mam swoje mieszkanie nie możemy zamieszkać razem... Powodem są zwierzęta. A w zasadzie jedno zwierzę. Od kilku lat on ma psa rasy uznawanej powszechnie za agresywną. Pies może nie jest agresywny, ale waży niewiele mniej ode mnie i po prostu się go boję. Nie jest wychowany tak jak powinien. Ja mam gryzonie. Nie ma opcji żeby zamieszkać razem na 40m w bloku. O przeprowadzce do niego też nie ma mowy. Nie mogę od niego wymagać żeby oddał psa, bo sama zwierzęta traktuje jak członków rodziny, ale nie mam pomysłu jak rozwiązać ten pat. A teraz anonimowa część wyznania. Do głowy same przychodzą mi myśli, żeby pozbyć się psa, otruć go. Nigdy żadnego zwierzęcia bym nie skrzywdziła i nawet nie wiem czym i jak miałabym to zrobić, ale te myśli po prostu się pojawiają.
ad13 Odpowiedz

Co znaczy, że pies nie jest wychowany tak, jak powinien? Czym się to konkretnie objawia? Czy sprawia jakieś problemy (jakie)? Czy jest coś, co sugeruje, że ten pies i te gryzonie nie mogłyby żyć pod jednym dachem? Co dokładnie jest powodem tego, ze przez rok nie nabrałaś do niego zaufania i wciąż się go obawiasz, mimo że nie jest agresywny?

Może to po prostu kwestia problemów komunikacyjnych na linii Ty-pies, w sensie, że jeszcze nie dość dobrze potrafisz odczytywać sygnały, które on daje otoczeniu (a robi to na pewno), przez co trudno Ci przewidywać jego zachowania, i stąd Twoja niepewność? Strach nie jest jakąś super bazą wyjściowa do pracy, bo pies emocje wyczuwa bezbłędnie i może mieć to spory wpływ na jego zachowanie, ale taka praca, pod okiem doświadczonego(!) w tematach komunikacji(!) behawiorysty, jest jak najbardziej możliwa, może przebiegać naprawdę fajnie (i dla Ciebie, i dla psa), oraz całkiem szybko dać dobre efekty w postaci początku naprawdę przyjemnej relacji.

Chcę wierzyć, że sytuację uda się poprawić i pies nie będzie musiał płacić za Twój (póki co nie wiem czy uzasadniony) lęk, bo ani on niczym sobie na to nie zasłużył, ani też facet nie zasługuje, by stracić zwierzę, z którym zapewne jest emocjonalnie związany.
Jeżeli będą potrzebne namiary na osoby mogące pomóc bezpośrednio, daj znać, bo chociaż sama od lat aktywnie w tym środowisku nie działam i mogę tylko wspomóc radą na odległość, to sporo kontaktów (porozrzucanych po kraju), mi pozostało, i może akurat któryś z nich by tu posłużył. Jednak na pewno najpierw musiałabym sporo więcej się o psie dowiedzieć, a do ustalania konkretów i polecania specjalisty nie posłużyłaby ta tutaj stronka.

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (1)
Dodaj anonimowe wyznanie