#A4Mhb

Hej to mój pierwszy wpis tutaj, mam nadzieje że ktoś mi pomoże. Dzisiaj moi rodzice odkryli Instagrama, którego nie pozwalali mi założyć. Nadal nie mogę w to uwierzyć… dali mi tydzień czasu na przedstawienie jakiś argumentów , negocjacje . W przeciwnym razie zabiorą mi telefon i dostanę starą Nokię bez dostępu do internetu. Błagam pomóżcie nie chce stracić kontaktu ze światem
Awtroil Odpowiedz

Twoi rodzice mają rację.

#twfoJ

Czuję się jak gówno.
Mam dwójkę malutkich dzieci, z którymi jestem w domu, a mąż pracuje. Tak ma być, póki dzieci nie pójdą do przedszkola, na co na razie oboje są za mali. Mąż wstaje rano, przed pracą, żeby zająć się dzieckiem, a ja śpię. Później pracuje z domu, gdzie przerwę wykorzystuje na opiekę nad dziećmi. Po pracy zajmuje się dziećmi, wieczorem - jak ja usypiam - to sprząta, robi zakupy i co tam jeszcze trzeba.
I niby ja zajmuję się domem, gotuję codziennie, spaceruję z dziećmi około 5 godzin dziennie. Wstaję w nocy. A mimo to ja jestem wypoczęta, a mąż ledwo żyje. Nie wiem jak mu pomóc. I szczerze już mnie to przestaje obchodzić. Niech on sobie wstanie kolejny dzień, żebym ja była wyspana. Niech posprząta, bo moje usypianie dzieci to leżenie z nimi w łóżku i czekanie aż przytulone zasną. Czasami sama się zdrzemnę. Później czytam swoją książkę, bo mi się nie chce wstawać. I jedyne o czym myślę, to o tym, żeby znaleźć czas na czytanie. Dzieci nie zaniedbuję, ale chciałabym tylko leżeć i czytać książki. Czasami mam ochotę uciec na weekend, żeby sobie czytać. Ale nie mogę zostawić młodszego, bo karmię.
Po cichu liczę, że długo nie będę mogła znaleźć pracy, żeby mieć czas sobie siedzieć i czytać książki, jak dzieci już będą w przedszkolu. Ale do tego jeszcze 2 lata.
Mam rodzinę, którą kocham, a jedyne, o czym myślę, to o książkach, których nie mogę czytać.

#1XvUO

Dawno dawno temu będąc licealistą w drugiej klasie w liceum, był taki rok szkolny, ze w nagrodach za dobrą naukę, dyrekcja pozwoliła wyjechać na wczasy na jakimś zadupiu, w osamotnionym domku w środku lasu. Nie pamiętam miejscowości. Wiem ze było to na Warmii. Był to dom leśnika, pozbawionym prądu i ociepleniem. Wychowawczyni jest Polonistką, więc wieczorem siedzieliśmy całą klasą, przy rozpalonym ognisku w kominku. Parę świec. Serio romantyczny nastrój. Rozmowa o jakichś lekturach, obgadywaliśmy o problemach itd byłem juz zmęczony ze słuchaniem o lekcjach itd zamyśliłem sie i zawiesiłem się. Mając otwarte oczy i wtedy usłyszałem.... głośnego mojego pierda. Wszyscy stagnacja. I buchnęli ze śmiechem, pryznali mi racje ze na dziś wystarczy. Do dziś jak wspominam o tym, to próbuje je wymazać z pamięci. Ale jakoś wszyscy mnie lubili, chętnie o tym opowiadają :D

#MJSVC

W czasie mojego jeszcze dzieciństwa były w chrupkach bodajże Frito Lay karty kolekcjonerskie z państwami. Mój młody umysł nie mógł ogarnąć, że USA to Stany Zjednoczone Ameryki czyli po prostu Ameryka - nie znałem tego kraju. Mój młody umysł uznał, że na karcie jest skrót od kraju Usandia.

#me2Lh

Jestem sztucznie miła dla swoich teściów i nie widzę szansy żeby to zmienić.
Kiedy mój mąż przedstawił mnie rodzicom niespecjalnie się mną przejęli. Starałam się być miła, wyczuć o czym chcą pogadać ale oni wręcz... Ignorowali mnie. Jakiś czas później dowiedziałam się dlaczego.
Tęsknili za byłą mojego męża i potrafili nawiązywać do tego w zwykłej rozmowie. Ot, zażartować o specyficznym kolorze włosów. Mojemu mężowi powiedzieli wręcz wprost że ma do niej wrócić, że ja jestem patologią bo jestem z rodziny wielodzietnej i pracuję na siebie na studiach.
Mąż w takich momentach natychmiast zaczynał się pakować i wracaliśmy do siebie (muszę mu oddać że twardo stał po mojej stronie).

Rodzice wiedzieli, że była zdradzała mojego męża ale wprost twierdzili że to jego wina i druga TAKA kobieta mu się nie trafi.
To były takie małe złośliwości, wiedziałam że są jednak ważni dla męża i on cierpi z tego powodu.

Można powiedzieć że uspokoili się dopiero po 3 latach kiedy wzięliśmy ślub, mieszkamy daleko i żyjemy własnym życiem. Nagle im się odmieniło, chcą kontaktu, pojechać razem na wakacje, widzę, że relacje męża z nimi się poprawiły i cieszę się z tego bo wiem jak było mu żal, on sam jednak nie lubi ich odwiedzać i nie czuje się tam dobrze.

Widzę, że starają się być mili też dla mnie, ale ja nie jestem w stanie zdobyć się na cokolwiek więcej niż rozmowa o pogodzie i grzeczne potakiwanie.

Wiem że kochają mojego męża na swój sposób, wiem że on ich na swój sposób też, ale nie zamierzam się starać w tej relacji. Przyjadę posiedzę, pogadam o pogodzie i póki co nie widzę szansy nazywać ich "mamą i tatą", nie przejdzie mi to przez gardło.

Zaczęłam wręcz czuć swego rodzaju władze w tej relacji. Bo oni mają średni wpływ na to kiedy przyjedziemy i na ile zostaniemy. Nie bronię mężowi odwiedzić ich samemu ale beze mnie nie chce tam jechać. Nie wytrzymam tam dłużej niż dwa dni, ja męża nie naciskam żeby odwiedzać częściej, on nie widzi potrzeby. Gdyby mieli ze mną dobre relacje od początku bylibyśmy tam częściej. Sama bym zadzwoniła zapytała co tam, ale tego nie robię, ignoruje ich wręcz. Mam pewnego rodzaju satysfakcję której się wstydzę, że to ja tu teraz mam do powiedzenia więcej. Dla męża zawsze będą rodzicami ale kiedy już będziemy mieć dzieci będę miała wpływ na ich relacje z dziadkami (Nie zamierzam przekazywać tego dzieciom, chcę żeby miały fajne wspomnienia).

Wiem że mogą odbierać mnie jakbym ich nie lubiła, ale... Skoro oni potrzebowali 3 lat i naszego ślubu żeby przestać odwalać to ja też zamierzam dać sobie tyle czasu ile potrzebuję. Wstydzę się trochę tego, wiem że zaczęli się starać ale nie zamierzam się zmieniać.

#VJOMJ

Facet po 4 latach wspólnego życia i planów z dnia na dzień postanowił odejść.
Spakował się i wyprowadził.
I tu się wszystko zaczyna.
Dla mnie szok, niedowierzanie, rozpacz, świat runął...
On skwitował to tak, że nie ma co patrzeć za siebie tylko trzeba patrzec przed siebie i żebym skupiła się na sobie i wzięła za siebie.
I niby miał być brak kontaktu, ale ten kontakt ciągle był.
Ja jestem typem osoby, która chce wszystko naprawić tu i teraz.
Że później już nie będzie sensu.
I tak - jego to odpychało, a ja się bałam że im dłużej czasu sobie damy to będzie gorzej wrócić.
I się zesrało.
Zaczęło być coraz gorzej, coraz przykrzejsze słowa.
Okazało się, że on zrobił z siebie ofiarę do wspólnych znajomych, że został bezdomny przezemnie, że ja mu nie daje spokoju, że go błagam itd...
I zrobiłam najgorszą możliwą rzecz i czuje do siebie wstręt i obrzydzenie.
Zalogowałam się na jego messengera...
I żałuję tego jak cholera, żałuje że tak nisko upadłam i wstydzę się tego i mam ataki paniki z tego powodu...
Ale to co tam znalazłam... Od samego początku mnie zdradzał..
Od samego początku pisał do swojej psiapsi, że ja jestem tylko do poruchania i przeczekania, żeby odłożył hajs i się ulotnił...
I żeby tego było mało, już się zaczą z koleżanką z przeszłości umawiać i flirtować.
4 lata... 4 lata kłamstw, udawanego szczęścia, aktorstwa...
Czuje obrzydzenie do niego i do siebie.
Żałuję że to zrobiłam, bo wiem że źle zrobiłam.
Żałuje, że tak nisko upadłam, ale czasu już nie cofne.
Kiedy zapytałam go wprost (wiedział, że byłam zalogowana u niego) o zdrady i o to wszystko, patrzył mi w oczy i wciąż upierał się że nic takiego nigdy nie miało miejsca.
I w tym momencie stał się dla mnie obcy.
A ja nie mogę w lustro spojrzeć, po tym co zrobiłam.. Tak źle nie czułam się chyba nigdy :(

#qRKi3

.mam 26 lat .mimo że mam zespół Aspergera jestem w miarę samodzielnym chłopakiem tylko problem jest taki że ojczym nie pozwala mi mieć dziewczyny wymaga ode mnie a nie raz się upija i wszczyna awantury . problem też jest taki że niedaleko w wiosce obok mojej też mieszka ciocia i wujek którzy przyjeżdząją. narzucaja swoje zdanie że tak ma być i koniec i nie pozwalają mi też mieć dziewczyny a ich kuzyneczka ma chłopaczka studencika z Krakowa z uniwersytetu jagiellońskiego który jest średnio inteligentny bo mi się do tego przyznał i zażartował że jak nie masz dziewczyny to znajdż dwie i chodź z dwoma. a córka od ojczyma zdradziła swojego chłopaka takiego z grodziska mazowieckiego ze swoim byłym chłopakiem też z grodziska i też z aspergerem którzy przyjechali do nas 2 miesiące temu by poinformować że chcą do siebie wrócić a jej nowy chłopak który pracuje za granicą i zarabia 8 tys. nic o tym nie wie a widział w Wielkanoc 2022 roku jak córka od ojczyma się upija .tego jej nowego chłopaka bardzo mi szkoda jego ojciec zmarł a jego matka jest chora.mam też na wsi w którem mieszkam wujka który zażartował po chamsku że jak nie mam z kim iść na wesele które jest za rok to on pójdzie ze mną pod pachę i kiedyś zażartował że jak będę miał dziewczynę to mam jej powiedzięć że wujek chodzi z trzema naraz. sklepowa ze sklepu ponieważ był u nas sklep też bo został zamknięty bo ta pierwsza robiła drugiej konkurecje to powiedziała że ją wywiozą w krytycznym stanie do tworek z reszta też mama nie raz mi gada że zaraz popełnie samobójstwo albo że ojczym nie wiem czy to na poważnie gadał że popełni przestępstwo i pójdzie siedzieć albo i mama mówiła w żartach że jak rozmawiałem z wujkiem to powiedziała że wujka wywiozą zaraz do tworek czy do sochaczewa..czy to normalna rodzinka i normalna wioska gdzie sklepowa krzyczy do klientów knajackie słowa i narzeka na wszystko i na wszystkim jakie to życie ciężkie i wogóle i że ma wszystko wiadomo gdzie.czy żyjąc z z takimi ludzmi znajdę sobie kogoś jeszcze w życiu ?.prosże o komentarzę.

#RBctw

Zobaczyłem dziś na przystanku tramwajowym kartkę z ogłoszeniem "panna lat xx pozna kawalera w wieku zbliżonym do trwałego związku" i numerem telefonu.

Gdybym był 10 lat młodszy i wolny, na pewno bym zadzwonił, choćby żeby poznać osobę, która odważyła się pomyśleć "tinder srinder".

#GRAsQ

Nie lubię swojego imienia, w konkretnie nie lubię jak brzmi. Nie jest jakieś super dziwaczne, ale zawsze czuję kluchę w gardle, gdy mam komuś się przedstawić.

No ale, powiecie, można na co dzień używać drugiego imienia, jeśli ktoś ma, albo dowolnego innego. Nigdy nIe chciałem tego robić, bo mam wrażenie, że w jakiś sposób oszukuję rozmówcę, a nie zawsze jest czas tłumaczyć "jestem X, ale tak naprawdę to Y".

Najgorsze, że rodzice i reszta rodziny uważają mnie z tego powodu za szurniętego. Jak można nie lubić swojego imienia, przecież jest takie ładne!
Awtroil Odpowiedz

Imię można zmienić.

Dodaj anonimowe wyznanie