#KJzAT

Jako dziecko miałam bardzo ograniczaną telewizję. Rodzice mi praktycznie wcale nie pozwalali oglądać bajek i korzystać z komputera. Jak tylko jeździłam do dziadków, chciałam nadrobić wszystkie możliwe bajki, bo oni mi na to pozwalali. Dziadek próbował coś do mnie mówić, opowiadać historie z wojny. Chciał nawiązać kontakt. Strasznie mnie kochał. Nie byłam w stanie mu odpowiadać. Byłam tak zapatrzona w ekran telewizora, że nic nie słyszałam.

Dziadek umarł, gdy miałam 13 lat. Teraz mam 18 i oddałabym wszystko, żeby usłyszeć jeszcze raz choć jedną z jego historii.
kirkel Odpowiedz

Nie przejmuj się. Byłaś dzieckiem. To raczej logiczne, że wtedy bardziej interesowały cię bajki niż historie z czasów wojny. Dziadek chciał nawiązać kontakt, opowiedzieć ci coś o sobie, żebyś wspominała go pozytywnie jak odejdzie. Jesteś już dorosła, jego nie ma od kilku lat, a ty dalej za nim tęsknisz i doceniasz jego starania. Chyba mu się udało :)

wmw Odpowiedz

Tak to jest jak sie czegos dziecku bardzo i wciaz zabrania. Tzw. Zakazany owoc smakuje najlepiej. I predzej, czy pozniej dziecko znajdzie dojscie. Obsesyjnie bedzie dazyc, by osiagnac cel. Kradzieze, ignorancja wszystkiego dookoła-jak tu, pozniej zerwane ze smyczy nke ma hamulcow. Nie wie kiedy przestać i gdzie sa granice.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#bluBi

Będzie o tym, że nie tylko pies może być stróżem ;).

Dwa lata temu dostałam kocie dziecię, zwykły, bury, pręgowany dachowiec. Stefek, bo tak dałam mu na imię, jest raczej typem ignoranta, chyba że jest głodny; czasem włącza mu się tryb pieszczocha i wtedy wskakuje na kolana i "masuje" po kociemu. Uwielbiam go, ale nie jest to typ kota, który szczególnie potrzebuje ludzkiego towarzystwa.

Pewnego dnia wpadł do mnie mój chłopak, Stefek wygrzewał się na parapecie w moim pokoju. Mój luby lubi się ze mną wygłupiać, rzucił się na mnie i zaczął łaskotać. Jestem na to strasznie wrażliwa, więc zaczęłam krzyczeć i piszczeć, żeby przestał. Nagle Stefek rzucił się na chłopaka, wbił zęby i pazury w jego łydkę, wydając przy tym niskie dźwięki. Po krótkiej szamotaninie kot uciekł, a ukochany zwijał się z bólu.

Kto został zraniony przez kota ten wie, jak to boli i jak ciężko się goi... Od tamtej pory luby i kot nie przepadają za sobą, ale ja kocham ich oboje i jestem zachwycona, że mam zwierzęcego obrońcę.
majer Odpowiedz

Chyba użyłaś słowo "ignorant" w złym kontekście.

Odpowiedzi (5)
Ookami Odpowiedz

Ok, dobra, to ja mam pomysł na wyznanie, powiecie mi czy dostanę tysiąc plusów i główną? Historia prawdziwa, tak to leci:
"Będzie o łamaniu stereotypu że to koty uciekają przed psami.
Niedawno byłam z psem na spacerze. Na naszej drodze stanął jakiś dachowiec. Mój pies stanął, spojrzał na kota. Ten zasyczał, cały się zjeżył. Jakież było moje zdziwienie gdy pies, ponad trzydziestokilowy mieszaniec pisnął i schował się za mną! Od tamtej pory unikam kotów a psa kocham chociaż jest tchórzliwy".

A na poważnie, weźcie sobie darujcie takie "wyznania" bo to zwierzęca wersja "Dzisiaj mój synek powiedział że ładnie prycham. Jestem najszczęśliwszą mamą na świecie, kocham mojego bombelka".

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (1)

#vzvg5

W wieku pięciu, może sześciu lat, pojechałam z tatą do hodowli po kotka, bo jak to dziecko, uparłam się i tyle. Jednak moje podekscytowanie nie trwało długo. Pewnego dnia obiło mi się o uszy, że ktoś "został skazany za handel żywym towarem''. Zaniepokojona tym faktem spytałam taty, czy za kotka musiał zapłacić. Odpowiedział, że tak...

I tym oto sposobem do 10 roku życia byłam przekonana, że nasza rodzina jest czymś w rodzaju grupy przestępczej, która handluje żywym towarem.
Ookami Odpowiedz

Dobra, temat "jak byłem dzieckiem to myślałem, że" był już wałkowany setki razy. To ja się wypowiem w innym temacie, kupowanie dziecku zwierzęcia bo dzieciak o niego jojczy jest nieodpowiedzialne.

Odpowiedzi (7)
Zobacz więcej komentarzy (2)

#QWHpv

Niedzielny wieczór, chłopak mówi mi o filmie dokumentalnym "Tylko nie mów nikomu" - pomyślałam sobie, że w sumie może go puścić, niech sobie leci w tle. Wtedy jeszcze nie wiedziałam dokładnie o czym to jest.

Już od pierwszych minut filmu reżyser wprowadza nas w dosyć ciężki temat, kobieta już dorosła molestowana przez księdza. Już wtedy słysząc i oglądając wypowiedź pedofila zaczynam mieć mord w oczach, mój chłopak widzi to i pyta co jest, odpowiadam, że jest OK... Nie jest. Oglądam cały film wciągając go jak gąbka, dopiero po zakończeniu dokumentu zdaję sobie sprawę, że cały czas miałam zaciśniętą szczękę, tak że mnie boli, brzuch boli od napięcia, a w gardle mam kulę, której nie mogę przełknąć. Odezwały się stare wspomnienia, które już dawno wyrzuciłam z pamięci. Czy byłam ofiarą? Można tak powiedzieć. Doznałam molestowania od bardzo, bardzo bliskiej osoby. Czy ktoś wie? Cóż, wie, ale wtedy nie wierzyła chyba sama... Bo usłyszałam wtedy "to nie pozwól mu na to".

Miałam wtedy 13 lat, niedużo, niemało. Ale zdecydowanie wtedy nie wiedziałam co on mi robi, nie wiedziałam co miałam robić, mogłam przerwać, ale nie potrafiłam, jedyne co słyszałam plątanina myśli w mojej głowie. Gdzie byli rodzice? Tata za granicą, a mama mieszkała z nowym facetem. Byłam zostawiona sama sobie z nim, bo to on miał mną się opiekować. Nie trwało to długo, były to 2-3 razy, nie pamiętam dobrze. Teraz mam 23 lata i nie ma to wpływu na moje życie, zapomniałam, aż do tego teraz.


Po filmie rozryczałam się jak dziecko, nie czułam żalu, smutku nie czułam nic, po prostu łzy leciały i leciały... Nie mam co porównać swoich doświadczeń do ludzi, którzy zostają przedstawieni w filmie, oni byli gwałceni, molestowani miesiącami, latami. Więc czemu płaczę i piszę to wyznanie w nocy obok śpiącego obok mojego chłopaka, powstrzymując łzy i próbując ukryć przyspieszonych oddech i gile z nosa? Chcę mu powiedzieć, chcę, żeby mnie przytulił i powiedział "wszystko będzie dobrze", ale czemu nie mogę? Mam tę magiczną blokadę w głowie, która nie pozwala mi o tym powiedzieć.
Czy tak się właśnie czują ofiary? Pomimo iż każdą cząstką siebie chcesz powiedzieć prawdę, ty po prostu nie możesz powiedzieć nikomu co się stało, nie możesz.
Płaczę nie przez to ,co mi się stało, płaczę za tych ludzi, których zobaczyłam, za mężczyznę, który wpędził się w anoreksję, bo rodzice wysyłali go do jego oprawcy pomimo iż powiedział im, co mu robi, za mężczyznę, który jeździł na wycieczki z księdzem, a ten godził się na to (jego rodzice zresztą też), bo ksiądz zagroził, że jeśli się nie zgodzi, to weźmie się za jego młodszego brata... Boże, co ci ludzie musieli przecierpieć, jaką traumę przeżyć!

Łzy lecą same, lecą same, bo.potrafię chociaż w ułamku wyobrazić sobie ich ból... uwierzcie mi, ten ułamek jest cierpieniem nie do opisania... A co z resztą?
Słuchajmy się nawzajem, proszę... słuchajcie swoich dzieci, błagam was....
Angel12345 Odpowiedz

Sama przeszłam próbę gwałtu w wieku 13 lat. Powiedziałam o tym pani pedagog, bo się kapła że coś ze mną nie tak. Pedagog wezwała madke (bo mamą nie jest) i kazała zgłaszać na policję. A madka że nie bo co ludzie powiedzą. A jak koleś po wszystkim i tak jeszcze do nas zaglądał to madka herbatki, kawki i ciasto dla niego a do mnie z pretensjami bo nie rozmawiam z nim. Tyle że ja w wieku 13 lat wiedziałam co się może za chwilę wydarzyć i wyrwałam się mu i uciekłam.

Odpowiedzi (1)
sinusoidazemniejest Odpowiedz

Zgadzam się z przedmówcami, a poza tym - nie można było powiedzieć /wyłączyć po pierwszej scenie? Nie można spróbować pogadać po filmie? Szczerość może Cie wyzwolić i pomóc Twojemu chłopakowi zrozumieć sytuację, jakoś Cię wesprzeć...

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (9)

#7GRzx

To, że życie nie jest sprawiedliwe, wiemy od dawna, przecież to oczywiste. Ale żeby aż tak? Cofnę się odrobinę w czasie...

Uciekając od chorej atmosfery w domu spowodowanej alkoholem i prochami, zostawiam wszystko. Mam niecałą stówkę w portfelu, uciekam do chłopaka. Na drugi koniec kraju, bo ten tam mieszka. Mam zaledwie 17 lat. Jednak nikt mnie nie szuka - ot, byłam zbędna. Dla mnie lepiej.
Niewiele później podejmuję pracę, na ćwierć etatu, ciężko tu o pracę. Chłopak pracuje na pół etatu. Niedługo potem mi się oświadcza. Planujemy ślub na lipiec 2019.

Rok później umiera jego Mama po ciężkiej chorobie, a w marcu tego roku także Tata. Cudowni ludzie, serce by innym oddali, lecz nie dorobili się właściwie niczego. Większość zarabianych pieniędzy szła na życie, wynajem mieszkania i naukę syna.

Nie zostawili mu nic, a umowa najmu mieszkania kończy się. Nie zostanie przedłużona, właściciel sprzedaje mieszkanie.
A my niestety nie mamy żadnych oszczędności, by móc pokryć koszty kaucji za inne mieszkanie, a te bez kaucji niestety wychodzą zbyt drogo w skali miesiąca. Mimo wszelkich starań i prac dorywczych wciąż brakuje nam 820 zł...

Dziś mam urodziny. Nie marzę o prezentach, imprezie czy alkoholu. Martwię się co będzie w środę, gdy będziemy musieli opuścić mieszkanie, czy będziemy mieli dokąd pójść. Mimo że oszczędzamy na czym się da, jemy od miesiąca makaron/ryż z sosem z paczki, ja chodzę w podartych biustonoszach, a on bez skarpetek, to i tak nam brakuje. Boję się, co będzie, gdy zostaniemy bez mieszkania. Boję się, czy damy radę...
niebieskiatrament Odpowiedz

17 lat - jeszcze obowiązek szkolny. Nikt Nie zgłosił zaginięcia?

Odpowiedzi (2)
tewu Odpowiedz

Nie możecie się postarać o rentę? Po śmierci rodziców Twojemu chłopakowi powinna przysługiwać...

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (10)

#nM4Nj

Jeszcze kilka miesięcy temu nie wierzyłam w takie rzeczy. Sama jestem chwilami zdziwiona, że traktuję to poważnie.

Pracuje ze mną bardzo nieprzyjemna baba (nazwijmy ją Ewelina). Obgaduje, knuje, kłamie, robi wszystko co się da byle się wybielić i przy okazji komuś zaszkodzić. Pracuje w tym samym miejscu od dziesięciu lat, a ogarnia mniej niż niejeden nowy. Przed przełożonymi oczywiście zgrywa najmądrzejszą, która wszystkich musi wszystkiego uczyć.

Koleżanka z pracy poszła do kosmetyczki na manicure hybrydowy. Ewelina następnego dnia słodziutkim głosikiem wychwaliła paznokcie koleżanki. Minęły 2-3 dni i było po manicure. Odpadł. Sam z siebie.

Miesiąc temu skorzystałam z zabiegu keratynowego prostowania włosów. Włosy po takim zabiegu mogą być proste nawet do pół roku. Na początku rzeczywiście było WOW. Później widziałam się w pracy z Eweliną. Oczywiście dosłownie piała z zachwytu nad efektem. No i cóż... Zaczęło się od kołtunów. Teraz włosy znowu zaczynają być puszyste i falowane (robiłam wszystko zgodnie z zaleceniami fryzjerki, do tego przekopałam internet, żeby się upewnić, czy na pewno dbam o włosy we właściwy sposób.)

Zauważyłam, że Ewelina często mówi do siebie pod nosem, coś mamrocze... Do tego bez przerwy zawieszają jej się komputery.

Kiedyś śmiałam się z zabobonów, a sama zaczęłam nosić w pracy bransoletkę z czerwoną wstążeczką. I mam nadzieję, że to pomoże.
Xanx Odpowiedz

Rzuć w nią czosnkiem.

Odpowiedzi (2)
niebieskiatrament Odpowiedz

W sensie, że myślisz, że ona jest wiedźmą i rzuca na Was uroki?
To jak babka ma już taką wprawę to wstążeczki nie pomogą. Od razu egzorcyzmy zrób.

Zobacz więcej komentarzy (8)

#3ghOr

Kiedyś byłem na domówce u znajomego. Standardowo litry alkoholu... aż urwał mi się film. Rano obudziłem się z masakrycznym kacem i z czymś jeszcze, a mianowicie z ręką w czyimś gównie. Okazało się, że jeden z naszych kolegów był tak pijany i zjarany, że pomylił kibel z łóżkiem, na którym śpię...

NIGDY więcej spania u kumpli po pijaku, ale przynajmniej bekę mamy do dzisiaj.
Angel12345 Odpowiedz

Widziałam gorsze . Plus za przyjaźń .

Zobacz więcej komentarzy (5)

#ZH243

Mam 37 lat. Kiedy miałam 7, moja siostra, która miała wtedy 16 lat, urodziła dziecko. Po wyjściu ze szpitala przyjechała z małym do domu. Ja ciesząc się strasznie na widok małego brzdąca prosiłam, żeby dała mi go na ręce i stało się... upadł mi na kafelki. Zabiłam własnego siostrzeńca. Uznane jako nieszczęśliwy wypadek..

Każdy we wsi współczuł mojej siostrze, a ja byłam morderczynią. Nie miałam znajomych, w szkole nikt ze mną nie rozmawiał, w sklepie udawali, że mnie nie widzą, to był ciężki dla mnie czas, a ja tylko chciałam wziąć na ręce tego szkraba...

30 lat minęło, mam swoje dziecko, którego nikt poza mną i mężem nie może brać na ręce. Moja siostra też sobie ułożyła życie, ma męża i syna, ale najgorsze jest to, że kilka dni temu dowiedziałam się, że to nie był nieszczęśliwy wypadek! Moja siostra celowo podała mi małego tak, żeby wyślizgnął mi się z rąk. Przyznała mi się do tego po pijaku i śmiała się z tego, że dzięki mnie mogła dalej uganiać się za chłopcami we wsi i niczego nie żałuje.

Całe życie byłam dla wszystkich morderczynią. Matka prawie w ogóle ze mną nie rozmawiała, rodzina nie przyjeżdżała, nawet ksiądz nie przychodził do nas...
Uciekłam z tej wsi jak skończyłam 18 lat i jakoś zaczęłam żyć, poszłam do pracy, poznałam męża i nikt poza nim nie znał mojej przeszłości, a teraz okazało się, że ja wcale nic nie zrobiłam.
kirkel Odpowiedz

Dorośli rodzice w domu, siostra raczej też w wieku rozumnym, a ludzie odpowiedzialnością obarczają 7-letnie dziecko, które w tej sytuacji nigdy nie powinno się znaleźć bez kontroli. Współczuję rodziny z ujemnym iq.

ChocolateLover Odpowiedz

Boże. Mam nadzieję że to jest zmyślona historia.

Odpowiedzi (6)
Zobacz więcej komentarzy (9)

#ual4X

Kto w miarę interesuję się tematem ogrodnictwa ten wie, że jedną z najbardziej intensywnie rozrastających się roślin jest mięta... Będąc złą osobą noszę ze sobą nasiona mięty, często idąc chodnikiem czy gdzieś widząc, że ktoś ma ładny ogród, wrzucam przez ogrodzenie garść, ot tak, gdzieś w ustronnym miejscu, by rozwinęła się i właściciel miał problem z jej opanowaniem... To złe, ale jakże satysfakcjonujące ;-)
niebieskiatrament Odpowiedz

Mięta za darmo, jeszcze ładny zapach. A bez przesady, ze nie do opanowania.

Lesssthan3 Odpowiedz

Od zawsze miałam mięte w ogrodzie, nigdy nie miałam z nią problemu. A rozchodziła się po znajomych jak świeże bułeczki.

Zobacz więcej komentarzy (11)
Dodaj anonimowe wyznanie