#0noSK

Mam mały problem ze sobą.

W 5 klasie podstawówki (miałam jakieś 12 lat) zaczęłam podbierać rodzicom pieniądze. Na początku było to 2zł, 5zł. Z czasem były to większe kwoty. Rodzice nic nie wiedzieli, do czasu. Nie byliśmy biedni, więc uznałam, że takie kwoty nie zrobią im różnicy. Brałam te pieniądze dla siebie i przyjaciółki, która nigdy nie dostawała do szkoły od rodziców. Chciałam jej pomóc. Gdy zostałam przyłapana, nic sobie nie robiłam z tego powodu.

Teraz skończyłam szkołę średnią. Nadal mam ten problem. Z tą dziewczyną nie mam już kontaktu. Nie potrafię przestać tego robić. Okradam własnych rodziców na wysokie kwoty, potrafię zabrać nawet 1000zł. Nie wiem co zrobić, nigdy im sie nie przyznałam, dlaczego tak postępuję. Nie zrozumieją tego. Iście na terapie jest wykluczone, tata nie uznaje istnienia chorób psychicznych.
Jestem okropną córką :).

#OpeMB

Sytuacja z przed kilku dni. Jestem teraz na wyjeździe i stałam sobie przy oknie i gadałam z moją przyjaciółką. Kiedy spojazalam w okno to widziałam kogoś. Pewnie sobie pomyśli cię no walnięta. Poszłam z tym do lekarza i badania wykazały że nie nie mam żadnych problemów. Nie wiem co mam o tym myśleć bo takie sytuacje zdarzają mi się coraz częściej i boje się że kiedyś zobaczę coś a ktoś z otoczenia pomyśli o mnie dziwne rzeczy. Widzę różne postacie w sklepie, domu a czasem nawet na spacerze. Może ja jestem inna ale poprostu obawiam się że trafie do wariatkowa.

#lNkZ7

Pytanie do sprzedawców sprzętu RTV AGD. Jak wam nie wstyd? Naciągacie starsze i mniej orientujące się osoby na sprzęt którego nie potrzebują, na raty 0% które są tak naprawdę nie 0%, bo doliczacie ubezpieczenie o ktorym nawet nie mówicie przy podpisywaniu umowy. Naciąganie na niepotrzebne akcesoria do sprzętu w cenie 2 x większej niż na internecie i wmawiacie ludziom, że bez tego nie będzie gwarancji, że nie będzie działać prawidłowo. Mojego tate jeden z was naciągnął na telewizor którego nie potrzebuje, na ubezpieczenie o którym mu nie powiedzieliście, na dodatkową gwarancję, na usługę wniesienia do mieszkania i przygotowania do pracy i na jakieś listwy, kable i inne których nie potrzebował. Finalnie chciał wydać na telewizor do 2000 zł, a zapłaci ponad ponad 4200.

#FFSUL

Nie czuje się kochana przez swojego chłopaka. Cały czas wydaje mi się, że podoba mu się inna dziewczyna, która podobała mu się wcześniej. Wszystko zaczęło się przed tym jak zaczęliśmy ze sobą chodzić.
Jest moją znajomą. Ograniczyła z nim kontakt po tym jak zapytałam się jej czy są ze sobą bliżej niż się ogólnie wydaje. Odpowiedziała, że nie, a potem, po paru dniach kiedy miło spędziłam czas z moim przyszłym chłopakiem, zapytała mnie o to samo. Odpowiedziałam twierdząco.
Po jakimś czasie rozpoczęliśmy związek. Mieliśmy parę głębszych rozmów i wyznał mi, że przez pewnien czas faktycznie mu się podobała. Nie byłam zła, bo nie ma o co. Od tamtego czasu wciąż podejrzewam, że mimo nie mają już takiego kontaktu on dalej ją lubi a ona lubi jego.
Tylko 2 razy odkąd zaczęliśmy być razem wyznał mi, że mnie kocha. Od tamtego czasu jedynie odpowiada na moje ,,ja ciebie też".
Nie martwiła bym się o to wszystko gdyby nie to, że jest ode mnie ładniejsza, bardziej komunikatuwna i dobrze razem spędzali czas.
Za bardzo się boję z nim o tym porozmawiać by nie robił sobie wyrzutów, że mi o tym powiedział.
Boję się, że mam rację.

#UOylv

Może i to będzie trochę depresyjne wyznanie, ale muszę komuś to wyznać bez strachu, że nasłucham się o tym, że jestem nienormalny, głupi i irytujący.

Jeszcze się uczę, co tu ukrywać. Przez ostatnie dwa lata sporo się działo. Rozwód rodziców, ciągłe przeprowadzki, wizyty policji, znęcanie się w szkole... Długa historia. Przez to, ile mam w głowie, nie mogę się skupić na niczym w szkole, przez co ledwo zdałem, a teraz będę powtarzać rok. Ciągle czuję, że zawodzę każdego wokół i że zasługuję na te wszystkie słowa mówiące, że do niczego się nie nadaję i powinno mnie na tym świecie w ogóle nie być. Próbowałem powiedzieć rodzicom o moich problemach, ale za każdym razem kończyło się tym samym: 'Nie dramatyzuj' 'Jesteś po prostu głupi i leniwy' 'To tylko i wyłącznie twoja wina' 'Inni mają gorsze życie niż ty, powinieneś być wdzięczny za to, ile w ogóle masz' i tak dalej i tak dalej.

Czy jestem złym człowiekiem myśląc, że nie mam po prostu na nic siły? A może faktycznie wyolbrzymiam? Ja już nic nie rozumiem...

Oprócz 'Anonimowe', gdzie nikt nie zna twojej tożsamości i możesz powiedzieć, co tak naprawdę czujesz bez głupich obaw, nie mam innego miejsca czy osoby, której mogę to powiedzieć.

#YrSLo

W 2000 r., gdy większość z Was była u starego w mosznie, miałem naście lat i dowiedziałem się, że moja dziewczyna kręci z kimś na boku. Zamiast po prostu ją pogonić postanowiłem zlać typeczka. Jako, że byłem szczurem niepewnym swoich umiejętności w bójkach, kolega zaproponował doping w postaci amfetaminy. Przystałem na tę propozycję i faktycznie pomogło bo zlałem go jak Najmana, przy czym biłem tak zaciekle, że połamałem sobie kość śródręcza, aż przebiła skórę i wyszła wierzchem prawej dłoni.
W domu powiedziałem, że próbowali mnie okraść i się nie dałem. Trafiłem do szpitala i zarządzono natychmiastową operację. Gdy przyszedł anestezjolog zrobić wywiad przed operacją przemilczałem fakt bycia pod wpływem i wszystko byłoby spoko, ale na stole nie mogli mnie uśpić. Dostałem dwie porcje gazu i nic. Lekarze patrzyli po sobie i zdecydowali dać mi zastrzyk (jakiś mocniejszy sposób na uśpienie). Zastanawiałem się na stole czy nie powiedzieć o amfie, czy się obudzę, ale milczałem.
Po tym padłem. Po kilku godzinach wybudzili mnie z narkozy, ale od pierwszych sekund coś było nie tak. Miałem ciężkie zwidy, zawroty głowy i takie tam. Lekarz kazał mi przejść samemu ze stołu operacyjnego na łóżko transportowe, tak też zrobiłem. Niestety nogi się pode mną ugięły i padłem jak długi. Upadając połamałem sobie świeżo złożoną rękę i straciłem przytomność. Następnego dnia powtórzono operację, ale po wybudzeniu dwa dni dochodziłem do siebie. Bredziłem jak Walaszek, prosiłem pielęgniarki żeby podłączyły mi pół litra pod kroplówkę, starego pytałem jak walił konia z ręką w gipsie. Siara w opór.
Uwagę od mojego stanu odwrócił fakt, że lekarz, który mnie operował za pierwszym razem, okazał się być pijany i nie dość, że mi się upiekło to moi starzy dostali grube odszkodowanie.
Ogólnie nie polecam, Nie bierzcie narkotyków bo Was zmiotą w planszy.

#5iRyh

W związku zawsze jest pięknie. Ale tylko na początku. Potem coraz częściej bywa neutralnie, coraz więcej problemów, kłótni i żali o byle co.

Co mam na myśli? Chciałem uświadomić wszystkich niepoprawnych romantyków że nie istnieje coś takiego jak prawdziwa i bezinteresowna miłość. Jeśli nie będziesz zaradny(z zaradnością akurat nie mam problemu) atrakcyjny albo będziesz zamulał to nie masz co liczyć na to że kiedykolwiek poznasz jakąś fajną dziewczynę. Nie mówiąc już o wielkiej miłości którą propagują hollywoodzkie filmy albo brazylijskie telenowele.

To nie jest tak że jak będziesz błagał z kwiatami dziewczynę żeby do Ciebie wróciła ona powie "tak" i przytuli się do Ciebie.

NIE! TO TAK NIE DZIAŁA!

To są naprawdę bardzo rzadkie przypadki! Nawet w związku po paru latach wszystko potrafi runąć jak domek z kart nawet jeśli na początku ona Ci mówi że nie wyobraża sobie życia bez Ciebie. To już nie te czasy że ludzie wiązali się na całe życie.

Niestety byłem osobą która bardzo przywiązywała się uczuciowo do drugiej osoby. Teraz uważam to za coś złego i niebezpiecznego. W moim przypadku nieszczęśliwa miłość doprowadziła do zachwiania równowagi w wielu dziedzinach życia. Byłem blisko ukończenia studiów, jeszcze został mi tylko jeden zaległy przedmiot i obrona. Ale po tym co mi się z dziewczyną poprzewracało do góry nogami to nie wiem czy teraz będę w stanie. Niestety wpadłem w niebezpieczną pułapkę. Dlatego niech to wyznanie będzie przestrogą dla wszystkich ludzi którzy się za bardzo zakochują. Nigdy ale to PRZENIGDY nie przywiązujcie się do drugiej osoby! Nigdy nie pozwólcie na to aby nieważne czy to chłopak czy dziewczyna były największym sensem Waszego życia! Bo później czeka Was bolesny upadek! Tak samo jeśli nie potrafisz wpasować się w stado drugiej połówki i nosić maski tak jak ja, daleko nie zajedziesz na jednym wózku z drugą osobą bo w końcu ona stwierdzi że jesteś do niczego i w przyszłości nie dasz jej niczego.

Czuję się bardzo samotnie a samotność to gorsze ścierwo niż niejedna choroba! To także doprowadza do tego że zastanawiam się nad sensem życia bo nie mam komu się wyżalić, nie mam kontaktu ze znajomymi. Wszyscy mają mnie w d**ie, mają w d**ie moje problemy i nie umiem sobie z tym wszystkim radzić. Na wszystko brakuje sił. Moje życie się powaliło. Dlatego ostrzegam Was przed niebezpiecznym unoszeniem się w obłokach. Bo później można przywalić w gruby beton!

#GEfoq

W tym wyznaniu opiszę wam najgorszą i najwredniejszą nauczycielkę matematyki.Nadajmy jej pseudonim ruina

Zacznę od tego że na początku roku mieliśmy naprawdę miłą i fajną panią niestety od lutego w szkole już się nie pojawiła(nikt nie wie co się z nią działo) a z ruiną już się znaliśmy bo zawsze przychodziła na zastępstwa,wiec myśleliśmy że to kolejne zastępstwo na tydzień może więcej. Jak my się myliliśmy! Teraz opiszę jej kilka bardziej powalonych akcji

1. Chciała wstawić jedynkę osobom które pisały poprawę jednej kartkówki u wcześniejszej nauczycielki. Dopiero jak ruina zobaczyła poprawy wstawiła nam te oceny

2. Robi kartkówki praktycznie z każdego tematu (oczywiście nie zapowiadanie) i muszą je pisać osoby których tam nie było

3. Raz jeden chłopak się spóźnił bo szukał telefonu. Jak potem zgłosił się do zadania jako jedyny z klasy ona powiedziała mu że nie ma prawa głosu i nie może odpowiadać na zadania bo się spóźnił na lekcję

4. Raz zadała nam do domu 2 strony zadań( ciężkich bo nie tłumaczy tematów ale to streszczę dalej) i większość klasy nie tyle co nie umiała co nie zdążyła tego zrobić

5. Jak wspomniałam wcześniej nie tłumaczy tematów po prostu lekcja poznajemy temat druga robimy zadania trzecia następny temat ale bywa tak że nie ma tej drugiej

6. Realizuje podstawę programową za wszelką cenę i nie obchodzi jej czy klasa rozumie temat

To są tylko niektóre z jej akcji a przez jej taki sposób nauczania całej klasie pogorszyły się oceny. Piszę to wyznanie żeby wylać swoją złość na nią.

#RtM0U

Zaczęło się od korepetycji. Kolega z pracy zapytał kiedyś czy nie zechciałbym poduczyć jego córki matematyki. Jestem technologiem i zawsze byłem dobry z nauk ścisłych. Pomyślałem więc – czemu nie. Fajnie będzie gościć miłą dziewczynę u siebie. Miłą znaczy niekoniecznie ładną. Córka kolegi ma niestety pewien defekt twarzy. Nie wygląda atrakcyjnie. Korepetycje odbywały się u mnie w domu. Mimo pokoleniowej różnicy wieku szybko znaleźliśmy wspólny język. Dziewczyna okazała się zupełnie sensowna. Inna niż jej wulgarne wpatrzone w telefon rówieśniczki w podartych dżinsach. Można z nią było normalnie porozmawiać i ubierała się normalnie. Trzeba tylko było uważać na komplementy bo nie cierpiała ich. Kiedy raz nieopatrznie spróbowałem pochlebnie wyrazić się właśnie o jej ubiorze, to natychmiast zgasiła mą gadkę. Nie czuła skrępowania przede mną, przed dorosłym mężczyzną. Gadała jak równy z równym. I szczerze wyznam – podobało mi się to. Nie było między nami sztucznej kurtuazji, banalnych umizgów i całej tej kokieterii charakterystycznej dla spotkań męsko-damskich. Była za to bezpośredniość i swoboda. Kiedy raz wyznała, że jest trochę głodna i poprosiła o kanapkę, to sama ukroiła sobie pajdę chleba, w drugą rękę wzięła odkrojony kawał kiełbasy i tak jadła. Gryza z jednej ręki, i gryza z drugiej. Mówcie co chcecie, ale szalenie mi się to spodobało. Jako facet nie czułem przy niej presji, że muszę grać maczo i udawać kogoś lepszego niż jestem. Mogłem być po prostu sobą. Dawno z nikim mi się tak dobrze nie gadało.
Zaczęliśmy też wchodzić na prywatne tematy. Przyznała, że nigdy nie miała chłopaka. Że chciałaby mieć, ale zdaje sobie sprawę, że z jej twarzą to marzenie może nie zostać nigdy zrealizowane. Posmutniałą na sekundę i zaraz potem podniosła głowę, by z żartobliwym uśmieszkiem dodać, że najwyżej złapie sobie faceta na dziecko. A potem dodała coś jeszcze. Patrząc mi z bliska w oczy dopowiedziała, że jest dziewicą. W tym momencie odniosłem wrażenie, że to wcale nie jest żart. Że ona mówi to do mnie. Kiedy następnego temat seksu znowu wypłynął, z jej inicjatywy oczywiście, tylko utwierdziłem się w tym przekonaniu.

Przyznam, że kusi mnie ta propozycja. Poza defektem twarzy resztę ciała ma normalną. Posunąć kogoś takiego byłoby chyba przyjemnie. Samo rozdziewiczenie też byłoby super. Ale jakoś nie widzę małżeństwa między nami. Co by powiedział jej ojciec na takiego zięcia. Rozumiem, że dziewczyna mówi o ciąży, bo w jej mniemaniu, to zwiększyłoby prawdopodobieństwo, że facet przy niej zostanie. Że pokocha noworodka. Ja bym pewnie pokochał i szczerze mówiąc mam ochotę iść z dziewczyną do łóżka. Ale jeśli nie zamierzam wiązać się z nią na stałe, a nie zamierzam, to czy przelotny seks nie będzie tak naprawdę kradzieżą jej dziewictwa i młodości?
Dodaj anonimowe wyznanie