#mBcr9

W tamtym roku organizowałem sporą imprezę w restauracji moich rodziców dla ludzi ze studiów. Miałem przy tym trochę roboty, co chwilę dzwonili ludzie w różnych sprawach związanych z imprezą.
Za którymś razem gdy zadzwonił telefon z nieznanego numeru, odebrałem, mówiąc: „Joł, joł, joł, czego chcioł?”. Po drugiej stronie cisza. Zacząłem mówić normalnie i wtedy gość się przedstawił, że dzwoni z firmy, do której złożyłem CV w sprawie rekrutacji na pewne stanowisko. Przeprosiłem go, a on się roześmiał i powiedział, że to mój telefon i mogę go odbierać jak tylko chcę.

Byłem na spotkaniu, ale tej pracy jednak nie dostałem.

#b1pAW

Chłop już koło trzydziestki, a boi się poznać dziewczynę, bo ma duży stres na randkach. Ile razy z jakąś się spotykałem, to cały się trząsłem. Jednak nie jakoś lekko, a bardzo. Na randkach nogi jak z waty, aż nie mogłem stać, tak nimi telepało, musiałem siedzieć. To samo ręce, nic nie mogłem w nich utrzymać. W głowie raptownie jeden wielki mętlik i pustka. Głos łamiący się i ledwo wydobywający się. Drżenie, częste korzystanie z toalety, ból brzucha, duszności. No i weź tu dobrze wypadnij na randce.

#dIHVk

Trzy tygodnie temu mój brat spytał mnie jaki kwiatek ma mi kupić na dzień kobiet. Powiedziałam, że najchętniej słonecznika. Gdy przyszedł dzień kobiet przyniósł mi... duży worek łuskanego słonecznika i powiedział, że w kwiaciarni nie było świeżych.

#bKDN6

Mieszkam w dosyć małym mieście, ale są tutaj takie rarytasy jak np. galeria czy kryta pływalnia. Basen odwiedzam bardzo często, ponieważ pływać lubię to i przez to czasem widzi się różne dziwne rzeczy, a dzisiaj jedna miała takowe miejsce. 

Przyszedłem na basen, zabrałem deseczkę do pływania po czym CHLUP do wody. Porobiłem kilka basenów z deską między nogami, w rękach po czym zacząłem sobie pływać interwałami - szybki kraul i wolna, spokojna żabka. Gdy dochodzę do tego momentu wkrada się lekka monotonia i człowiek zaczyna patrzeć na innych ludzi (głównie płeć piękna, ale niestety los chciał, że dzisiaj zbyt dużej ilości pięknych dziewoi nie było). Jak zawsze zauważyłem kogoś kto źle macha nogami w kraulu, kogoś kto bardzo fajnie pracuje rękoma na plecach, a to kogoś kto ogólnie zajebiście pływa i aż miło popatrzeć.

Zwykły wypad na basen, jednakże płynąc zauważyłem starszego mężczyznę (starsi ludzie na basenie to jedna z lepszych rzeczy - kiedyś trafiłem na dwóch takich grubo po 40, którzy w szatni macali się po swoich... rumakach, więc widuje się dziwne rzeczy). Płynął on sobie żabką jednakże zauważyłem, że dziwne pracuje nogami jakby coś go uwierało. Nie myliłem się - w jego slipkach była wsadzona do 1/3 deska do pływania, tuż przy jego przyrodzeniu. Z początku stwierdziłem, że coś mi się przywidziało. Niestety nie, przy drugim "spotkaniu" ta deska dalej była w jego gatkach. 

Nie wiedziałem trochę jak się zachować - czy mu zwrócić uwagę i spytać czy to jakaś nowatorska metoda treningowa. Zdecydowałem, że nic nie będę mówił i tak zostało mi ostatnie 10 minut taplania się w wodzie. 

Skończyłem pływać i zacząłem szukać swojej deski (tej której użyłem do rozgrzania nóg i rąk do kraula). Chwilkę tak szukałem, aż usłyszałem słowa "kolego trzymaj". Wypowiedział to ten sam starszy człowiek, który chwilę temu pływał z deską w slipkach. Wyciągnął deskę ze swoich gaci i podał mi ją stroną, która przez jakieś 15 minut dotykała jego przyrodzenia. W desperacji złapałem za ten "naznaczony" koniec po czym wyszedłem z wody i oddałem deskę na swoje miejsce. Jeszcze nigdy nie ubrałem się tak szybko i nigdy nie spędziłem tak długiego okresu czasu myjąc ręce w publicznej toalecie.

#WeoL9

„Chodziło tylko o seks”.

Nie potrafiłem tego zrozumieć, gdy słyszałem to zdanie w filmach, wypowiadane kiedy jakaś postać w filmie dokonała zdrady na ukochanym/ej.
Nie rozumiałem, bo gdyby zdrada została dokonana z miłości do tej trzeciej osoby, to bym jeszcze zrozumiał: zakochała się, więc zdradziła.
Nie rozumiałem szczególnie osoby wybaczającej, bo wydawało mi się, że szczególnie z tego konkretnego powodu powinna być niezadowolona.
Nie rozumiałem, dopóki sam nie doświadczyłem zdrady.

Przeraziła mnie perspektywa, że te wspaniałe chwile z ukochaną osobą dobiegły końca i już nie będziemy razem. Dlatego gdy usłyszałem, że to była jedna wielka pomyłka, że chodziło tylko o seks, ale ona nadal mnie kocha, to cieszyłem się, że chodziło wyłącznie o seks. Tak jakby fakt, że robiła to z kimś innym nagle przestał dla mnie mieć znaczenie, a liczyło się tylko to, że ona nadal mnie kocha (a przynajmniej tak twierdzi).

Wtedy już zrozumiałem, czemu te postacie mogły tak wypowiadać się na filmach.

#9RM8K

W sierpniu Ubzdurało mi się iść do jubilera po kiełek - taką zawieszkę na łańcuszek. Jak w końcu kupiłam, a wierzcie mi nachodziłam się trochę, to wracałam z córką szczęśliwa. Zaraz zadzwoniłam do mojego żuczka, że mam... yes yes yes. 

Wracamy od naszego rynku uliczkami, przejście dla pieszych, auta się zatrzymały. Idę sobie zadowolona, co chwilę spoglądając na mój zakup. Córka coś tam mówiła, a ja że wiem, ok, a wcale jej nie słuchałam... i nagle bach. Leżę jak długa na środku przejścia dla pieszych. Pozbierałam się, w autach jeden śmiech, młoda śmieje się do łez, odwracam się, a jakiś inteligent holował drugie auto i zostali pojazdami na przejściu przejściem, ale linę mieli napiętą. Ja jej oczywiście nie widziałam, córka mówiła "Mamo lina", ale mama nie słuchała. 

Pozwijałam się szybciutko, noga mnie bolała... a panów mądrych pozdrawiam i przypominam, że to niezgodne z przepisami. Lina ma leżeć na jezdni na przejściu dla pieszych.

#p8oDo

Poznaliśmy się na wyjeździe integracyjnym organizowanym przez pracodawcę.
Podobała mi się już wcześniej, zauważyłem ją kilka razy.
Na imprezie okazało się, że ja też jej się podobam. Skończyliśmy w łóżku, spędzając tam swoje najwspanialsze w życiu chwile.
Powtarzaliśmy to wiele razy. Było idealnie. Zakochałem się. Ona też.

Ona ma narzeczonego. Nie chce od niego odejść, boi się konsekwencji. Odcina się teraz ode mnie, mimo zapewnień, że "muszę tylko poczekać" tafla szkła pomiędzy nami rośnie każdego dnia.
Zakochałem się tak, że nie potrafię przestać, nie umiem odpuścić. Nie działają leki, terapeuta, rady przyjaciół. Myślę tylko o niej, a ona jest teraz z nim.

#PlUCM

Ludziom wiszą kalafiorem twoje uczucia. Jeśli nie potrafisz wpasować się w stado i nosić maski, to mają cię za nic.

Ten wpis tyczy się tych na pozór skomplikowanych, ale jakże szablonowych i nielogicznych istot, jakimi są kobiety.

W dzisiejszych czasach, żeby być kobietą i korzystać ze wszystkich przywilejów, jakie daje posiadanie dziury między nogami, wystarczy się tylko urodzić i nie wyglądać jak Frankenstein. I to wszystko. Możesz przebierać w płci przeciwnej jak stare baby w pomidorach na targu.

Mężczyźni mają w dzisiejszych czasach naprawdę przechlapane po całości. Mężczyzna się nie rodzi, on się tworzy wraz z każdym kolejnym dniem, od cech charakteru, po wygląd, pieniądze, pracę. Masz być charyzmatyczny, musisz być PÓŁBOGIEM! Inaczej nie możesz nazywać się mężczyzną.

Kobiety są w tym przypadku bardzo bacznymi obserwatorkami twojej wartości. Spróbuj zacząć umawiać się z jakąś dziewczyną 7/10 w górę. Wtedy wygląda to jak gra w sapera. Masz tak mało miejsca na pomyłkę, w zasadzie wystarczy tylko jeden nawet malutki błahy błąd i od razu jesteś praktycznie skreślony. I co gorsze, nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy.

NIGDY nie możesz pokazać swojej JAKIEJKOLWIEK słabości jako mężczyzna! Inaczej jesteś skreślony i w oczach swojej wybranki stajesz się ciotą. Nie masz prawa nazywać się facetem, jeżeli jesteś słaby. Słabość jest zarezerwowana tylko dla kobiet.

Jak to jest, że laska, która miała np. 4 partnerów przed tobą, mówi tobie i wszystkim wokół, że kocha cię nad życie i jesteś jedyną osobą, z którą mogłaby teraz być? Była z kimś, kogo nie kochała. Z kimś, kogo myślała, że kocha. Jaką masz szansę, że ona kocha ciebie? Nie masz żadnej! Jedyną rzeczą, którą kocha, jest jej przyciąganie do ciebie w danym momencie. Nie ty sam.

#z59x4

Wczoraj słyszałem w TV, że "amerykańscy naukowcy" podobno stwierdzili, że ludzie mający iloraz inteligencji powyżej 170 w zdecydowanej większości nie biorą ślubu. Mam 26 lat, skończyłem studia jako drugi najlepszy student na roku, teraz kończę doktorat, a nigdy nie miałem dziewczyny. Nigdy nie sprawdzałem swojego IQ, ale teraz się zastanawiam, czy faktycznie jestem taki inteligentny, czy jednak po prostu brzydki...

#j0C2C

Wracałem zmęczony pociągiem z podróży służbowej. Wysiadłem w Krakowie na dworcu i skierowałem się prosto na przystanek tramwajowy, chcąc jak najszybciej znaleźć się w domu.

Gdy nadjeżdżał mój tramwaj podszedł do mnie staruszek i spytał jaki to numer jedzie, bo on ma bardzo słaby wzrok i nie widzi. Odpowiedziałem mu, a on spytał, czy ten tramwaj się zatrzymuje pod Wawelem. Tak, zatrzymywał się. Staruszek martwił się, czy będzie wiedział, gdzie wysiąść. Na wieść, że też jadę tym tramwajem bardzo się ucieszył i spytał czy mu wskażę właściwy przystanek. Jasne, czemu nie, lubię pomagać ludziom.

Chwycił mnie za ramię i poszliśmy do wagonu. Dziadek był niezbyt sprawny, do tramwaju (a dokładnie drugiego wagonu) doszliśmy jako jedni z ostatnich. Właśnie mieliśmy wsiadać gdy uzmysłowiłem sobie, że nie mam biletu i muszę wsiąść do pierwszego wagonu, gdzie można go kupić. Staruszek już był na schodach, więc powiedziałem mu, że ja nie mam biletu i muszę iść do pierwszego wagonu go kupić i żeby kogoś w środku spytał o ten przystanek pod Wawelem. Ten spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem, powiedział że on ma dodatkowy bilet i mi go da, tylko żebym z nim pojechał.

Nie miałem serca mu odmówić. Biletu za darmo bym nie wziął, ale pomyślałem że mogę odkupić. Wsiadłem. Dał mi dwa bilety. Jeden skasowałem i mu oddałem, drugi miał być dla mnie - niestety okazał się być już skasowany. Staruszek zaczął przeszukiwać kieszenie powtarzając "Gdzieś na pewno mam drugi". I co wtedy? Tak, "Kontrola, proszę przygotować bilety do kontroli".

Gdy podszedł do mnie kontroler to zacząłem tłumaczyć sytuację, że staruszek, że nie widzi, że pomagam, że szukał biletu... Wskazuję ręką na staruszka, spodziewając się że poprze moje słowa, a ten odwraca się w drugą stronę i udaje, że mnie nie widzi. Kontroler popatrzył na mnie z politywaniem i podsumował "Tak, wszyscy mają jakieś wyjaśnienia". Po chwili tramwaj się zatrzymał na przystanku, staruszek w pośpiechu wyszedł, nawet się nie oglądając (nie, to nie był jego przystanek). A mi właśnie kanar wypisywał karę za przejazd bez biletu.

Morał z tej historii taki, że jak się ma miękkie serce, to się dostaje w dupę.
Dodaj anonimowe wyznanie