#B7pA1

Kiedy byłam małym dzieckiem, to zawsze w Wigilię, gdy tata oprawiał karpie, prosiłam go, aby wycinał specjalnie dla mnie rybie oko i jak gdyby nigdy nic trochę się nim pobawiłam, pooglądałam i tak o gdzieś zostawiałam albo wywalałam do kosza :)

Inni czekali co rok na pierwszą gwiazdkę, a ja tak po prostu na rybie oko.

#mgUmg

Jak większość kobiet, zajadam złu humor. Często łączę dziwne rzeczy – po prostu jak mi gorzej, to wszystko mi jedno co jem.

Ostatnio na taki stan napatoczył się mój chłopak. Powiedziałam mu (w rozmowie telefonicznej), że tort porzeczkowy w sumie całkiem dobrze pasuje do kabanosów.

Pół godziny później wpadł do mnie przerażony z błyskiem w oku i testem ciążowym w ręce :D

#hU7r4

W maturalnej klasie przed powrotem z wycieczki skoczyliśmy na szybką szamkę do McDonalda. Po skończonym jedzeniu wszyscy posprzątali i zebrali się do wyjścia. No, prawie wszyscy. Jedna z koleżanek, Ala, zostawiła syf na stole, no bo przecież od tego jest personel. Po wytłumaczeniu przez Kaję, że zasada jest taka, że jak kelner przynosi jedzenie, to kelner sprząta, a jak sam przynosisz jedzenie, to sam sprzątasz, Ala z grymasem, jakby musiała sprzątać w oborze, łaskawie wyniosła śmieci do kosza. Po dosłownie paru sekundach przy wyjściu chusteczka higieniczna wypadła jej z ręki. I nic, zero reakcji. Tym razem do akcji wkroczyłam ja i zostałam przez Alę wyśmiana. „Widać, że ty ze wsi i nigdy w mieście nie byłaś, heloooooł, tu są od tego ludzie”, po czym opowiadała wszystkim, jaki to ze mnie wieśniak i jak to nie wiem, że w takich miejscach to nie wypada (sprzątać po sobie xd).

Może bym się przejęła, ale nigdy nie widziałam bardziej perfekcyjnego samozaorania. Patrzenie jak wszyscy słuchają jej z politowaniem i jednoczesnym zażenowaniem na twarzach – bezcenne.

#8abrE

Jak zostałem zgaszony przez czterolatkę, dokładnie słodką dziewczynkę.

Pojechałem bezpośrednio na miejsce pewnej firmy. Nie widziałem nigdzie  jej właściciela, jedynie bawiące się przed domem dzieci. Wywiązał się między mną a jednym z nich taki dialog:
- Możesz zawołać ojca?
Dziewczynka podbiegła bliżej, spojrzała na mnie i z uśmiechem odpowiedziała:
- Ty chu** masz ojca, ja to mam tatusia.

Uciekłem.

#p8Wee

Mieszkam z moim facetem od paru lat. Ogólnie znamy się jak łyse konie, bo razem chodziliśmy do podstawówki i liceum, więc nie ma między nami tematów tabu.

Ostatnio kiedy poszłam robić kupę, mój luby siedział przed telewizorem i myślałam, że nawet nie zauważył gdzie i po co poszłam. Jednak po kilku minutach siedzenia na sedesie zauważyłam, że pod drzwiami przeciska się złożona w pół kartka.

Podniosłam ją, rozkładam, a tam wielki napis: „Kończ już robić tę kupę, bo strasznie się za tobą stęskniłem”.

Kocham go najmocniej na świecie :D

#3SZcr

Historia o tym, jak kilka dni temu zostałem potraktowany jak ostatni śmieć.

Moja narzeczona zamierzała wymienić swojego zdezelowanego starego laptopa na coś nowego. Miałem kilka wstępnie upatrzonych, w cenach, które nam pasowały. Ale chciałem się jeszcze zorientować w kwestiach wizualnych. Wybrałem się więc do dużego marketu rtv-agd. Spędziłem tam może z pół godziny. Laptopa nie kupiłem, bo doskonale wiem, jakie mają przebitki cenowe i kupując w internecie, jestem w stanie sporo zaoszczędzić. Z racji że market jest w dużym mieście, a ja po aglomeracjach nie cierpię poruszać się samochodem, po wyjściu ze sklepu chciałem udać się na przystanek tramwajowy. I na chęciach się skończyło. Bramka magnetyczna zaczęła wyć, do mnie doleciał w momencie ochroniarz i od razu, bez słowa wyjaśnienia, bierze mnie za fraki i ciągnie do kanciapy. Kazał mi wyciągnąć wszystko co mam przy sobie, przy okazji drąc ryjem do mnie, że im ze sklepu ukradłem dysk przenośny. Ja oczy jak 5 złotych, myślę sobie, o co mu chodzi? Był wniebowzięty, gdy wyjąłem podobny z torby. Mój dysk. Stary, ponad 4-letni. Ja mówię, że to mój, że mogę mu to udowodnić, ale to było jak grochem o ścianę. Typ non stop drze mordą do mnie, że jak się nie przyznam, to pożałuję. W końcu wezwał policję. A ja, w międzyczasie, z racji że na niektóre typy ludzi jestem uodporniony, bezczelnie wyciągnąłem się jak długi na stołku i zdrzemnąłem 10 minut. Aż panowie przyjechali. Policjanci fachowo podeszli do sprawy i pierwsze co zrobili, to ochroniarza uciszyli. Wysłuchali jego, potem mnie. I kiedy mogłem spokojnie sprawę wyjaśnić, poprosiłem o dostęp do jakiegokolwiek komputera dosłownie na 30 sekund. Podpiąłem dysk i pokazałem co na nim jest. Film ze ślubu i wesela mojej kuzynki, który mi zgrała, bo moi rodzice chcieli sobie obejrzeć. Policjanci, no cóż, byli deko wkurzeni, jak im powiedziałem, że całe to wezwanie było daremne, gdyby tylko ochroniarz dał mi dojść do głosu.

Nie usłyszałem nawet głupiego „Przepraszam, to było nieporozumienie”. Sprawy o bezpodstawne oskarżenie nie zgłaszałem, ale do kierownika sklepu i kierownictwa firmy ochroniarskiej poszły odpowiednie skargi. Potwierdzone kopiami notatek spisanych przez policjantów.

Służbiści trafiają się wszędzie, ale nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu...

#WcB4Z

Ogólnie to jestem wkurzony. Czytam sobie artykuł o biednych studentach i powiem krótko – uważam, że studia na terenie Unii Europejskiej powinny być, tak jak jest to na terenie całego cywilizowanego świata, płatne. Mamy obecnie takie kwiatki, że praktycznie każdy student co tydzień wydaje kilka stówek na imprezy, pracuje na „pełen etat”, trzy razy zmienia kierunek, coby tylko fiskusa oszukać i jeszcze bierze stypendium socjalne. To tyczy się praktycznie każdego studenta w tym kraju. Dodatkowo wprowadzenie płatnych studiów odstraszyłoby takich ludzi i podwyższyłoby znacznie pensje wykładowców akademickich do normalnego poziomu. To patologia, że na terenie całego kraju studia kończą kompletni idioci, co mają problem z skleceniem trzech słów po polsku, o innych językach nie wspominają. Trzy terminy... Ludzie, szanujmy się trochę!
Dlaczego ja jako podatnik mam płacić za studia takich osób? Nie lepiej, aby poszły wcześniej do pracy i zaczęły pracować na swoje życie? Nawet w Szwecji, gdzie studia są darmowe, nie do pomyślenia są takie sytuacje jak w Polsce. W Niemczech też płacisz kilka tysięcy rocznie za przywilej studiowania. Wydaje mi się też, że dla studentów, którzy skończą studia w pierwszym terminie i z miarę dobrymi wynikami powinny być umorzenia lub znaczne obniżki opłat za studia. Ale takich studentów w Polsce jest zdecydowana mniejszość ;)

#dbaM0

Jestem współuzależniony od alkoholu. Nie pijemy z partnerem już kilka miesięcy. Bez picia bywa czasem gorzej, często czuję się, jakbym miał mega doła i ciągle chce mi się płakać. Nabawiłem się też nerwicy. Jeszcze większego doła łapię na imprezach, kiedy znajomi pytają: „Ze mną się nie napijesz?”. Ostatnio z najlepszym kumplem się nie napiłem, to się obraził. Wczoraj były urodziny mojej mamy, tylko ja nie piłem, od wujka usłyszałem: „Co z tobą nie tak?”. Powiedziałem przyjaciółce, że z nią się nie napiję, bo mam problem, to ona mi tylko, że jestem jakiś nienormalny i mnie nie poznaje.

Takie fochy i pytania sprawiają, że czuję się jeszcze gorzej. Nawet partner powiedział, że to były urodziny mamy i mogłem zrobić wyjątek. A ja to robię dla nas i nie mam potrzeby pić tylko dlatego, że ktoś tego ode mnie oczekuje. Dlaczego znajomi nie potrafią tego zaakceptować i nie przestają zmuszać mnie do czegoś, czego nie powinienem robić?
Dodaj anonimowe wyznanie