#M037U

Mam dziecko 1,5-roczne, przeważnie śpi całą noc. Kto jest rodzicem wie, że to niesamowity skarb. Niestety potrafi czasami się obudzić nawet na 3 godziny, bo „już się wyspał”.
Dodatkowo ze względu na remont śpi w swoim łóżeczku w naszej sypialni obok naszego łóżka.

Akcja właściwa. Wchodzę po cichu do sypialni, już w piżamie, ostrożnie, aby mały się nie obudził. Wchodzę na łóżko od przodu, idę i odsuwam kołdrę, kiedy słyszę ruszające się dziecko, więc niczym ninja padam plackiem na łóżko i nasłuchuję. Przynajmniej tak mi się wydawało, że „zlewam się z łóżkiem niczym kameleon”. Coś na zasadzie: nie widać mnie, to dziecko się nie obudzi.

Stłumiony chichot ukochanego uświadomił mi, że jednak nie ukrywam się jak kameleon... Wyobraźcie sobie dorosłą kobietę, która kuli się jak kamień, albo raczej jak bardzo wystająca skała, która udaje, że jej nie ma, ale tak naprawdę widać ją jeszcze bardziej przez wystający do góry kuper...

Żaden ze mnie ninja.

#JvOQK

Mam takie chore i popieprzone hobby, że umawiam się z chłopakami z gej czatu na erotyczne zabawy. Tak wiem. Możecie krytykować. Ale ta historia będzie po części o tym.

Otóż kiedyś wpadł mi pewien chłopak, 20-latek. Był z miasta oddalonego o jakieś 40 km od mojego. Pisaliśmy, pisaliśmy, w końcu padło, że może byśmy się spotkali. Gość, że chętnie, ale że nie ma kasy na paliwo, żeby mu przelać 50 zł, że "odpracuje". Podobał mi się bardzo, więc stwierdziłem, że puszczę mu Blika. Za chwilę napisał, że ten Blik nie dotarł, żeby mu przesłać kolejnego, że na bank odda. Potem zaczęły się historyjki w stylu, że za dzień, dwa będzie miał wypłatę, odda co do grosza. Dałem się omamić, popłynąłem na 300 zł. Moja totalna głupota, wiem.

Ale uznałem, że tak nie będzie, zgłosiłem gościa na policję. Napisałem maila, dołączyłem zdjęcie chłopaka, podałem wszystkie dane, jakie znałem. No koleś był prawie na tacy (o ile to był on, ale policja ma narzędzia, by to ustalić). W międzyczasie pisałem do niego smsy, żeby oddał mi kasę. Screeny dołączyłem.

Wiecie, jaka była reakcja policjantki, która mnie przesłuchiwała? Wymusiła wręcz na mnie wycofanie oskarżenia, bo w screenach smsów znalazła zwroty: "dojadę cię" oraz "mam znajomości w policji, nie wywiniesz się". Uznała to za groźby, a najważniejszą informacją, jaka chciała uzyskać, były te moje znajomości, chociaż powiedziałem jej, że to blef.

Historia nauczyła mnie, żeby pod żadnym pozorem nie umawiać się za kasę. Ok, głupi byłem, miałem nauczkę. A koleś? Nadal jest bezkarny i wiem od innego uczestnika czatu, że jego metoda jest całkiem dochodowa.

#ySj67

Gdy byłam w podstawówce, miałam gigantyczną szparę pomiędzy jedynkami, ale nie tylko. Pomiędzy resztą zębów były również niemałe przerwy. Skoro zęby już stałe, decyzja o aparacie zapadła szybko.

Jednak dentystce coś w moim uzębieniu nie pasowało, a mianowicie brak dwójek. Prześwietlenie - nie ma nawet zalążków. A więc matka natura stwierdziła, że będzie zabawnie, gdy jedną niewinną dziewczynkę obdarzy uśmiechem niczym u wampira. Tak to mniej więcej wyglądało po naprostowaniu zębów aparatem. W końcu po jedynkach były od razu szpiczaste kły.

Ale żeby było zabawniej, teraz mam uśmiech jak z reklamy PEDIGREE. Kły spiłowane na dwójki!

#CezOk

Historia miała miejsce we wczesnych latach podstawówki. Byłam osóbką z wyobraźnią, pełną najróżniejszych pomysłów. Pewnego razu dostałam za zadanie jako pracę domową z religii kreatywne ukazanie na obrazku, jak różaniec może pomóc w walce z szatanem i złem.

Nie pamiętam dokładnie polecenia, ale o to mniej więcej chodziło. Eureka! W mojej małej główce zrodził się pomysł narysowania różańca, którego kontury tworzyłyby miecz.

Tak też zrobiłam, skrupulatnie naszkicowałam rękojeść i ostrze miecza, jednak przez "kuleczki" różańca i moje plastyczne zdolności całość wyszła dość szeroka i nieco się "zaokrągliła".

Tak oto w wieku 8 lat narysowałam kutasa w zeszycie od religii.

Dostałam 5. I pochwałę za kreatywność.

#SLpyk

Właśnie zerwałam kontakt z osobą, która była całym moim światem przez 6 lat. Była to moja najlepsza przyjaciółka. Zrobiła coś, co uważam za ostateczne złamanie moich zasad i nie mogę się przyjaźnić z kimś takim.

Teraz widzę, jak bardzo toksyczna była nasza przyjaźń. Po pierwsze, Kasia ciągle straszyła mnie, że planuje samobójstwo, miała gdzieś, że płakałam i naprawdę bałam się o jej życie. Rok temu chciała zakończyć przyjaźń ze mną z błahego powodu – bo źle się odezwałam o randomowym gościu z instagrama, który mnie uraził. Wpadłam wtedy w histerię, cały mój świat się zawalił, ona jednak mnie przeprosiła i stwierdziła, że zachowała się okropnie. Obie te sytuacje tłumaczyła... swoją depresją! Mówiła, że nie chce mówić mi takich okropnych rzeczy, ale robi to mimowolnie, jest to jeden z objawów jej depresji, bla bla bla. Kurde, wiele ludzi ma depresję, ale oni nie obrażają swoich bliskich, co to w ogóle ma do tej choroby? Nie zależało jej na tej relacji tak bardzo, jak mi. Mam nadzieję, że znajdę nową prawdziwą przyjaciółkę, która będzie mnie szanowała.

#GvT9V

Robiąc małe zakupy przed szkołą typu jakieś picie, cukierki zwykle zostaje mi około 1 zł reszty, czasem mniej. Od kiedy ruszyła orkiestra mówię kasjerce, żeby resztę wrzuciła do puszki, która leży za nią na ladzie.

Wczoraj zrobiłam to samo, ale chyba ostatni raz. Kiedy wychodziłam, odwróciłam się jeszcze na chwilę zobaczyłam, że dalej trzyma w ręce moje pieniądze.

No trudno, wrzuci później. Kiedy wyszłam (a cały czas ją obserwowałam nawet przy wyjściu przez wielkie okna) wrzuciła sobie te pieniądze do kieszeni i jak gdyby nigdy nic zajęła się dalej pracą.
Brawo, chyba okradłaś chore dzieci i obrzydziłaś mi pomaganie.

#eCWuU

Kocham faceta, który nie pociąga mnie fizycznie.

Jesteśmy razem 5 lat, na początku fascynacja, chemia, jednak po jakichś 2 latach zaczęło się to rozmywać. Relacja między nami „dojrzała” tylko na poziomie „mentalnym”.
Kocham go jak rodzinę, natomiast w ogóle mogłabym z nim nie sypiać.
Chcę dla niego dobrze, nigdy go nie zdradziłam, nie myślałam też o tym, lecz coraz częściej łapię się na zauroczeniu innymi mężczyznami.

Brakuje mi bliskości cielesnej, a jednocześnie kocham partnera i nie chcę się zmuszać.

Nie mam odwagi powiedzieć mu, że mnie nie pociąga, nie chcę go skrzywdzić.
Nie wiem co robić.

#rxEwp

Pracuję w sklepie monopolowym w pewnym nadmorskim mieście X. Malutki budyneczek, ja-  jedna kasjerka w środku, kilka lodówek z piwami i kilka regałów z droższymi trunkami. Zmiany trwają po pół doby, więc można zaobserwować wiele ciekawych sytuacji, np.:

1. Sytuacja sprzed około miesiąca. Wchodzi starszy pan, taki trochę podejrzany żulek - jakoś dziwnie się uśmiecha, patrzy w podłogę. I nagle wyskakuje do mnie z pytaniem:
"Pobłogosławi mi pani różaniec?", widząc moje zaskoczenie na twarzy szybko obrał inną taktykę i wyskoczył z następnym "A chociaż mogę panią polizać po buzi?"...

2. Sytuacja kolejna: Facet koło 40 lat zaczął mi opowiadać, że właśnie wraca z kościoła, bo planował iść do spowiedzi, a że nie było księdza, to mocno się wku*wił i ukradł krzyż z kościoła. Tak, wyjął spod kurtki ten krzyż, żeby mi go pokazać. :D

3. I ostatnia, kilka dni temu wbiegła do sklepu zdyszana kobieta i od drzwi krzyczy "SZYBKO! SZYBKO!!!". Troszkę się wystraszyłam, myślę - może jakiś wypadek? Ktoś kona na ulicy, a ja nieświadoma siedzę spokojnie między żubrówką a żołądkową gorzką?! Pani złapała oddech i mówi: "Szybko, dwa zimne piwa, zaraz umrę, Boże jakiego mam kaca!". Pani została uratowana :)

#z3qtc

Ostatnio chodząc do lekarzy specjalistów, np. ginekologa czy dentysty, często trafiam na lekarzy niepolskiego pochodzenia. Głównie są to lekarze pochodzenia arabskiego. Sama pewnie nigdy nie zdecydowałabym się na wizytę u takiego lekarza, ale nie przez to, że jestem rasistką (bo nie jestem), ale przez strach, że nie zrozumiem przez akcent co do mnie mówią. Jednak pozory mylą, bo nigdy nie trafiłam na bardziej miłych, wyrozumiałych i sumiennych lekarzy. Polecam korzystać z ich pomocy, bo człowiek to dla nich człowiek, a nie konieczność w drodze do wypłaty.
Dodaj anonimowe wyznanie