#SzRcE
Fart życia!
#iOYk5
Od tej imprezy dużo ze sobą pisaliśmy. Pojawiał się flirt, ale do niczego więcej nie dochodziło – nie było spotkań ani niczego konkretnego. Po jakimś czasie kontakt osłabł, chociaż wciąż jakiś był. Przez pewien okres w ogóle nie pisaliśmy i wtedy zaczęła coraz częściej siedzieć mi w głowie. Zauważyłem, że mimo upływu tych kilku lat cały czas coś mnie do niej ciągnie. Nie wiem jednak, jak to wygląda z jej strony.
Korzystanie z jednej z aplikacji randkowych sprawiło, że moja samoocena spadła niemal do zera. Chciałbym do niej napisać i zaproponować jakieś wyjście, ale cały czas mam w głowie myśl, że to „nie moja liga”, że tylko się wygłupię. Do tego dochodzi fakt, że mamy wspólnych znajomych – obawiam się, że mogłaby komuś coś powiedzieć i że inni będą się ze mnie śmiać lub komentować to w nieprzyjemny sposób.
Może ktoś mógłby coś doradzić. Teraz i tak jest mi trochę lżej po wygadaniu się.
#WL0p7
Okazało się, że zamiast do mamy, zadzwoniłam do Marcina, mojego szefa. Nie wiem, jak w poniedziałek spojrzę mu się na oczy.
#rrVJp
#sE02I
Jak miałem 12 lat, zadzwonił zapytać co u mnie i powiedział, że zadzwoni jeszcze na urodziny. Nie wspomniał, na które. Na pewno nie chodziło o 13, na 18 i 20 też nie zadzwonił. Kilka lat temu zadzwonił telefon, odebrałem. Po drugiej stronie słychać było damski głos: „Cześć, jestem x i jestem nową konkubiną twojego taty, jest super, nie pije i spodziewamy się dziecka”. Nie poczułem wtedy nic, odpowiedziałem tylko: „Super, gratuluję”. Nie wierzyłem w to – i jak się potem okazało, słusznie.
Pewnego dnia spotkałem moich dziadków (od strony ojca). Babcia pchała wózek, a dziadek niósł na rękach małe dziecko. Nie udawałem, że ich nie znam. Podszedłem, pogadaliśmy. Mój ojciec związał się z kobietą o podobnych zainteresowaniach. Odebrano im prawa do mojego brata, którego wychowują dziadkowie. Smutny jest los tego dziecka, ja przynajmniej miałem matkę. Niedługo później spotkałem też ojca. Pracowałem z jego sąsiadem i spotkaliśmy się, kiedy odwoziłem go po pracy. Powiedziałem wtedy do ojca trzymającego piwo: „Trzymasz formę, stary” i pojechałem do siebie. Utrzymuję kontakt z jego rodzicami, widuję brata. Mój ojciec przeszedł niedawno z nakazu sądu odwyk, wystarczyło na dwa dni.
I dlatego ja nie piję.
#0VO8N
Byłam pośmiewiskiem wśród szkolnych dziewcząt, ponieważ chodziłam do szkoły bez skarpetek. Zdarzały się sytuacje, że jedynym moim ubiorem w zimę były letnie sukienki, oczywiście bez rajstop – bo brudne. Rodzicielka, zamiast prać ubrania, raz na miesiąc kupowała nowe. Kolejnym pomysłem, tym razem poniekąd dobrym, było pranie dość lekkich ubrań rano i suszenie ich suszarką. Spodnie prałam wieczorem i kładłam się w nich spać – rano były suche.
Z perspektywy czasu jest mi cholernie głupio na samą myśl, jak wtedy musiałam wyglądać dla innych uczniów. Zastanawia mnie też jedna kwestia – uczniom w oczy rzucałam się z daleka, a nauczyciele? Dla nich było wszystko w porządku.
Anonimowe z tego względu, że nikt nie znał sytuacji, jaka panuje w moim domu, raczej wszystko zostało odebrane jako moja „własna moda”.
#VDm8C
Od kiedy tylko pamiętam, mój dość bliski krewny zawsze zachwycał się jedną z polskich biathlonistek, opowiadając przy tym historię, jak to przed paroma laty spotkał ją na wakacjach. Kilkunastoletnia ja wkraczająca w świat internetu odkryłam, że od owej pani można dostać zdjęcie z jej własnoręcznym podpisem – wystarczyło tylko wysłać na podany adres list z zaadresowaną kopertą zwrotną. Po kilku tygodniach oczekiwania list dotarł, więc trzeba było przejść do dalszej części planu.
Razem ze wtajemniczoną w całą akcję mamą zaadresowałyśmy kopertę na adres owego krewnego, przykleiłyśmy znaczek, żeby wyglądało na legitną przesyłkę prosto od ulubionej biathlonistki i pod osłoną nocy podrzuciłyśmy mu prezent do skrzynki na listy...
Krewny początkowo się ucieszył, ale niedługo później zmienił platformę telewizji cyfrowej, gdyż, jak stwierdził, był przez nią monitorowany i to te skurczybyki z telewizji na pewno doniosły do tej biathlonistki, że on zawsze ogląda jej biegi, a on sobie tego nie życzy.
Wciąż nie wie, że to moja sprawka. :D
#YDFRy
Po jakimś czasie zorientowałam się, że już nie widzę dzieci sąsiadki... Rozmawiając z mamą, powiedziałam, że ciekawe, gdzie się podziały, na co moja mama odparła, że sąsiadka adoptowała te dzieci, a potem oddała je do domu dziecka... Nie pamiętam już szczegółów, ale z tego, co mówiła moja mama, sąsiadka dostała dofinansowanie na dzieci, odremontowana chatę i... oddała dzieci z powrotem, tłumacząc, że są zbyt chorowite.
Do dziś nie mogę tego pojąć i cholernie mi żal tych dzieciaków, gdy tylko o nich pomyślę.
#7gbjT
Czasami mam dziwne wrażenie, że decydujące na całe życie są lata 16-25, a potem tylko robimy kariery i pieniądze, mając nastoletnie wspomnienia. Nigdy nie byłem w związku, mimo że mogłem, a teraz już nie chcę, bo ludzie się wyszaleli i chcą stabilizacji. Problem prawictwa rozwiązałem, chodząc do prostytutek, bo nie mogłem czytać w internecie o spadającym wieku inicjacji i dwucyfrowej liczbie partnerów co drugiej osoby. Zrobiłem to też na złość domowi. Tak, długo miałem słaby charakter i godziłem się na wszystko, nie buntując się. Kiedy inni np. przeżywali pierwsze miłości, imprezy, ja w domu walczyłem o luźny czas przy komputerze. A teraz gdy się usamodzielniłem, to w domu pytają, kiedy sobie kogoś znajdę, jak dawno jest the end.
Czułem się latami jak przegryw, ale gdy wbiłem na fora przegrywów, to mnie wyrzucono, bo niby za dobrze wyglądam, gdy pokazałem zdjęcie. Fakt, w szkole leciało na mnie kilka lasek, ale w domu jak zwykle było, że „to nie wiek na amory”, a ja posłusznie się godziłem z losem. A teraz? Tylko poważne związki. Najlepsze lata za mną, których nie przeżyłem. Została mi samotność i godzenie się z upływającym czasem i starzeniem się. Ile bym dał, by mieć znów 17 lat i mieć życie przed sobą, czas na beztroskę, wspomnienia z robienia głupot, pierwszych relacji etc. Moi rówieśnicy swoje przeżyli i spoważnieli. Dlatego mam pracę zdalną, gdzie nie muszę przebywać z ludźmi, i mam trzech przyjaciół, z którymi się nadal rozumiem. Na co dzień udaję osobę poważną i dojrzałą, a wewnętrznie jestem nadal podlotkiem, który nie wykorzystał swojego czasu.