#BY3Kv

Jestem wielkim facetem. Prawie dwa metry wzrostu, 150 kg wagi. Mieszkam sobie z rodziną w domku za miastem. Mamy psa, narwanego pudla. Żona go uwielbia, natomiast ja żywię do niego nieco chłodniejsze uczucia. Piesek ma wkurzający zwyczaj kopulowania z ludzką nogą. Idziesz sobie spokojnie, a ten nie z gruchy, ni z pietruchy naskakuje ci na łydkę i napierdziela fujarką o nogawkę. Potrząsasz nogą, a ten trzyma się kurczowo, jakby od solidnego wydymania twojej kończyny zależał jego obiad.
Lato, ciepły dzień. Zdjąłem koszulkę, koszę trawę. Wyłączyłem na chwilę maszynę i poszedłem zobaczyć czy bratki, co to je sobie zasadziłem na grządce, zaczęły już kwitnąć. I wtedy - pac! Dopadła mnie ta puchata bestia i już zabiera się za odstawianie scen rodem z jakiegoś psiego porno. Z trudem sukinkota zrzuciłem z siebie, a ten znowu leci w moim kierunku. Chwyciłem go więc za obrożę, uklęknąłem i w odruchu wychowawczej nauczki sam zacząłem symulować akt kopulacji z jego nogą krzycząc na całe gardło: "I co? Fajnie ci? Dobrze ci? Lubisz to?". Trwało to może z kilkanaście sekund, ale w pewnym momencie zauważyłem, że czworonóg z dużym zainteresowaniem patrzy w stronę płotu. Spojrzałem więc i ja. A tu stoi pięć osób z jakimiś kartonami w łapach... Nowi sąsiedzi. Wprowadzają się do chaty obok, a ja klęczę zatrzymany w połowie żmudnego procesu obijania się moszną o tylną łapkę wymuskanego dupelka.
- Eee... Czołem sąsiady - wybełkotałem. Wziąłem psa na ręce i niczym speszona dziewczynka pobiegłem do domu.
Do dziś jak ognia unikam nowych mieszkańców tej nieruchomości. Pies wykastrowany. Problem znikł. Uczucie najgłębszego zażenowania pozostało...

#DOu7v

Mam 17 lat i nienawidzę swojego domu. Ludzie tutaj sprawiają, że mam odruchy wymiotne. Ciągłe komentarze na temat mojego wyglądu sprawiają, że wstydzę się wyjść z pokoju w krótkich spodenkach czy bluzce na ramiączkach. Nie należę do brzydkich, ale jestem gruba. Na co dzień mi to nie przeszkadza, ale sprawa wygląda inaczej, kiedy jestem w domu. Moi znajomi akceptują mnie taką jaką jestem, a własna rodzina nie potrafi. W dodatku mój krewny (po trzydziestce), który od czasu do czasu tu przyjeżdża, czasami klepie mnie w tyłek, prawi obrzydliwe komentarze na temat mojego ciała, czy nawet ociera się o mnie/staje mi na drodze, bym ja to zrobiła. Jego żona czasami zwraca mu uwagę, ale bierze to za żarty, kiedy ja wypłakuję się w poduszkę. Mieszkam w małej miejscowości i nie mam wielu możliwości, by gdzieś się zaszyć. Moi znajomi też często są zajęci i nie mają dla mnie czasu. Nie mam też własnego pokoju, żeby się w nim zamknąć na dobre. Ukojenie znajduję w muzyce. Moim marzeniem jest się stąd wyprowadzić i nigdy nie wracać. Nic mnie tu nie trzyma. Gdyby nie moja przyjaciółka, już dawno bym się zabiła.

#Wg8Jz

Gdy byłem jeszcze małym szczylem, uwielbiałem oglądać z mamą „Supernianię”. Po kilku takich seansach wpadłem na genialny pomysł i stwierdziłem, że chciałbym spotkać nianię osobiście i był tylko jeden sposób, by to się stało. Zacząłem naśladować te wybitne przypadki występujące w programie.
Na szczęście moja mama była zdecydowanie bardziej stanowcza od występujących w tym programie pań... Dostałem w łeb i skończyło się rumakowanie :))))

#iIcnG

Lubię wchodzić na portal ze znanymi lekarzami i czytać opinie pacjentów, głównie dotyczące psychoterapeutów.

Zdaję sobie sprawę, że bywają one przesłodzone, ale podnosi mnie na duchu fakt, że jest tylu empatycznych, pomocnych ludzi, u których można uzyskać pomoc.

Do momentu, aż spojrzę na cenę wizyty.

#YA6fj

Miałem kuratora za pobicie księdza. Już spieszę z wyjaśnieniami.

Pewnego razu kilkanaście problemów przytaczało mnie totalnie. Mając 17 lat, utrzymywałem się w przekonaniu, że wierzę w Boga, lecz nie w Kościół. Z racji problemów postanowiłem pójść się pomodlić, nic nie stracę, a może uzyskam pomoc- jak pomyślałem, tak zrobiłem.

Jak kościół codziennie był otwarty i pilnowany przez kościelnego, tak ksiądz był tylko w niedzielę. Ale pojawił się wtedy, kiedy ja przyszedłem. Podczas wychodzenia po modlitwie, w drzwiach zobaczyłem małą dziewczynkę, na oko miała 5 lat, była brudna, miała stare ubrania, często żebrała z matką na ulicy. Spytała proboszcza, czy może dać pieniążek, dla Bozi, żeby pomodliła się za nią i za mamę. Reakcja księdza po prostu wszystko we mnie zagotowała, otóż co odpowiedział:
"Tak, ale kurde nie wchodź tutaj, bo jesteś brudna i nabrudzisz" (DO 5-LETNIEGO DZIECKA). Kiedy dziewczynka podała mu grosz, jeden symboliczny grosik, ten zgrzybiały patafian go wyrzucił i dodał, że ma przynieść prawdziwe pieniądze. Wtedy powiedziałem dość, dostał ode mnie dwa ciosy.

Nie będę pisał jak sprawa się potoczyła, teraz wiodę spokojnie życie na drugim końcu Polski, bez plotek sąsiadów, utrzymując kontakt z mamą, która mnie wspierała.

#ZYCV1

Od dziecka mam taką dziwną fobię, a mianowicie nie potrafię oglądać fragmentów filmów, w których ktoś robi z siebie idiotę w miejscach publicznych lub przy obcych ludziach.Tak więc jak w telewizji leci np. "Jaś Fasola", "Miodowe Lata" bądź jakaś ukryta kamera i jest taki "wstydliwy" fragment, to natychmiast muszę wyjść do innego pokoju i przeczekać, a jeśli jestem w kinie, to zamykam oczy i myślę o czymś innym. Bo inaczej czuję ogromny dyskomfort i mam wrażenie, jakbym miał zaraz zapaść się pod ziemię ze wstydu. Najgorzej jednak jest, gdy oglądam film z dziewczyną i nie mam jak uciec, a wtedy wyglądam jak dziecko, które ogląda mega straszny horror.

#HxDGE

Nie mam specjalnie szacunku do tego, co mówi moja mama. Kompletnie nie odpowiada mi to, w jaki sposób podejmowała decyzje. Od kiedy pamiętam byłam małym dodatkowym dorosłym w domu. Miałam być odpowiedzialna za rodzeństwo, nie sprawiać problemów i niczego nie chcieć.

Kiedy miałam kilkanaście lat, mama i jej siostra radziły się mnie jak poradzić sobie z moją młodszą kuzynką, która sprawiała problemy wychowawcze. Dwie dorosłe, kompletnie bezradne kobiety. Ciocia była pod pantoflem teściowej, swoją drogą to ona miała toksyczny wpływ na moją kuzynkę.
To ja broniłam swoją siostrę, kiedy stare ciotki obgadywały ją (paskudnie) przy jej obecności przy stole. Widziałam, jak moja mała nieśmiała siostrzyczka kurczy się w sobie, a matka nie reaguje, tylko siedzi cicho. To ja reagowałam, to ja jej broniłam, to ja ją przytulałam.
Matka wszystko to potrafiła wyjaśnić szacunkiem dla starszych i religijną pokorą, której to ja oczywiście nie miałam.

Sporo przeszłam, zanim się od tego wszystkiego uwolniłam, wciąż uczę się żyć trochę bardziej dla siebie. Na pewien sposób kocham mamę, miała swoje dobre momenty, ale na dłuższą metę nie szanuję jej jako kompletnie bezradnej kobiety, która nie dała mi żadnego wartościowego wzorca, bo nawet te niby dobre były pozorami.

#iSvTF

Kiedyś, jeszcze będąc na studiach, poszedłem z kolegą do kiosku kupić papierosy. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie fakt, że pani z kiosku nie tylko podała nam je i wydała resztę, ale też wydając resztę zwróciła banknot, którym płaciliśmy. Próbowaliśmy jej powiedzieć, że pomyliła się wydając nam resztę i naprawdę chcieliśmy jej oddać nadwyżkę – jednak pani będąc przekonana, że mamy do niej pretensje (a ona zapewne się nigdy nie myli), nie dała nam dojść do słowa.

Cóż, po kilku nieudanych próbach wyjaśnienia sytuacji po prostu machnęliśmy ręką, wzięliśmy papierosy i pieniądze i poszliśmy. Pani była zapewne bardzo z siebie dumna, że nie dała sobie tak łatwo wmówić pomyłki...

#v9bzw

Mam żonę jeżdżącą na wózku, mamy po 30 kilka lat, więc jesteśmy młodzi, radzimy sobie z naszą sytuacją. Żona miała wypadek 3 lata temu, byliśmy wtedy jeszcze parą, i z tego co sama mówi i co widzę, poradziła sobie z tym. Pracuje z domu, dzielimy się obowiązkami, tak żeby każdy z nas uczestniczył w życiu tego domu, spędzamy razem czas poza domem mimo ograniczeń... ale mamy problem z seksem, a raczej jego brakiem. Chodzimy do łóżka raz na rok, dosłownie. Nie wiem o co chodzi, skupiam się na tym, żeby zawsze było jej dobrze, robię wszystko według jej próśb itd., ale ona dalej nie ma ochoty na seks częściej niż raz na kilka miesięcy, do tego jest po prostu zimna, nie pozwala mi się przytulać itd.. Ona może wyjść z inicjatywą, ja nie. Proponowałem psychologa/seksuologa – stwierdziła, że robię z niej wariatkę. Nie zdradzam jej, nie oglądam porno (dla mnie to też zdrada). Tylko cholera, problem jest taki, że tak jest od roku, może trochę więcej. Kiedyś mimo tego, że była na wózku, nie była taka zimna i obojętna.

Nie wiem co mam robić, uznałem, że jeśli do końca roku nie da się namówić na chociaż kilka wizyt u specjalisty (żebym zrozumiał dlaczego tak jest), to trzeba będzie pomyśleć o rozwodzie. Nie chcę żyć z kimś, kto jest zimny ot tak i nawet nie daje mi szansy zrozumieć dlaczego.
Dodaj anonimowe wyznanie