#ETgKb

? Historia, którą tu opisze miała miejsce w wakacje. Miałam wówczas 9/10 lat. Czas ten spędzałam na wsi u mojej najlepszej przyjaciółki, którą często nazywałam siostrą, choć nie byłyśmy w żaden sposób spokrewnione. Było gorące, upalne lato, dlatego przybrany ojczym mojej przyjaciółki rozłożył za domem w ogrodzie ogromny basen żebyśmy się mogły schłodzić po zabawie na świeżym powietrzu.
Mama i ojczym Hani (bo tak się nazywała moja przyjaciółka) zawsze pracowali do późna, dlatego często byłyśmy puszczone samopas.
Po kilku dniach woda zmętniała i zzieleniała, a po wierzchu zaczęły pływać drobne insekty, co niezbyt zachęcało do pływania, ale było naprawdę gorąco i mimo że woda zaczęła wydzielać niezbyt przyjemną woń postanowiłyśmy popływać. Rodziców Hani nie było jak co dzień w domu i to natchnęło nas na świetny (według tamtejszych kryteriów dobrej zabawy) pomysł. Otóż chodziło w nim o to, że skoro pod wodą i tak nie było niczego widać, to po co miałyśmy się kąpać w strojach kąpielowych (zwłaszcza w jednoczęściowych, które miały cholernie drapiące szwy). I tak po jakimś czasie świadome tego, że nikogo nie ma w domu, a basen, mimo że znajdował się niedaleko płotu do polnej dróżki (10m ok.) uznałyśmy, że nie będzie widoczny, bo jak mówiłam to była wiocha/dziura/zadupie, gdzie nikt nie chodził chyba, że do kościoła, ale to i tak główną drogą, więc postanowiłyśmy się pluskać nago.
Po jakimś czasie zabawa tak nas wciągnęła, że bez żenady wchodziłyśmy na drabinkę i skakałyśmy do wody robiąc salta i inne akrobacje, aż w końcu zmęczone schowałyśmy się niemal całe pod wodę tak, że tylko głowy nam sterczały ponad wodą i gdy trochę odsapnęłyśmy szybko wyskoczyłyśmy z wody zapominając o tym drobnym szczególe, a mianowicie, że byłyśmy nagie. Ja wyszłam na koc koło basenu i zaczęłam czesać lalkę, a Hania przygotowywała się do, jak to ona określiła? Największego skoku do basenu po słońcem. Nie zwracałyśmy nie siebie uwagi, bo pewnie gdybyśmy to zrobiły to może któraś z nas by się kapnęła, że wciąż jesteśmy nagie. I w tej pełnej beztroski ciszy usłyszałyśmy jakieś religijne pieśni. I wtedy zobaczyłyśmy (o dziwo!) w tym zadupiu przechodzącą tą polną drogą pielgrzymkę!!! Nie myśląc wiele zaczęłyśmy im machać całkiem nie zdając sobie sprawy z tego jak wyglądamy. Trochę się dziwiłam dlaczego zakonnice tak kręcą głową a inni ludzie uśmiechają się podejrzanie, ale dopiero jak trójka nastolatków przylgnęła do płota jak bluszcz chichocząc jak Gargamel, który wymyślił nowy, chory plan jak wyłapać wszystkie Smerfy to spojrzałyśmy na siebie zaskoczone i nas oświeciło. Najgorsze, że popatrzyłyśmy na siebie i nas sparaliżowało! Dopiero po chwili Hanka tonem odkrywcy powiedziała do mnie:
- Patka, jesteś goła.
Wtedy ona wskoczyła do basenu a ja musiałam się jeszcze wspiąć na drabinkę. Nie wychodziłyśmy z wody przez następne 2 godziny płacząc (btw byłyśmy dziećmi). Dopiero gdy upewniłyśmy się, że pielgrzymujący oddalili się od naszego ogrodu wyskoczyłyśmy z wody i pognałyśmy do domu ubierając kostiumy kąpielowe.
ALE to jeszcze NIE KONIEC!!! Zgadnijcie, kto wieczorem zapukał do naszych drzwi w poszukiwaniu bieżącej wody i miejsca do odświeżenia... Dalej...szkoda gadać, ale jest plus, bo te miłe zakonnice rozdały nam święte obrazki i pożegnały słowami: "nie grzeszcie więcej"
Awruki Odpowiedz

Ostatnio się tak śmiałem jak wiązałem sandała

Jessepinkman Odpowiedz

Kto wymyśla te bzdury?

Zobacz więcej komentarzy (3)

#b7miV

+ Mój młodszy brat zaczął chodzić do przedszkola i przynosił stamtąd różne odzywki. Pewnego razu poszliśmy wspólnie do sklepu. Stoimy w kolejce do kasy, a ja przypomniałam sobie, że zapomniałam włożyć do wózka słoik majonezu. Poprosiłam grzecznie Maciusia, żeby szybko zapatatajał po majonez, a ten wypalił na cały głos "No chyba cię cycki swędzą...". Spojrzeniom i śmiechom otaczających nas ludzi nie było końca, a z Maciusiem za jego słownictwo rozliczył się już tatuś.
bazienka Odpowiedz

to jakis nowy trend, dawac znak szczegolny na poczatku wyznania?

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (1)

#OH9DV

Wiem że jest już rok 2021 ale ja też uwielbiam pieluszki najbardziej te dla dzieci nie dla dorosłych. Mam młodszego brata który jeszcze ma 2 paczki pampersow ale ich nie używa. Gdy byłam w wieku 10 lat to codziennie wieczorem wykradałam mu po 1 pieluszce i je zakladalam na noc. Gdy wstawałam rano była mokra co uwielbiałam. Ściągałam je i chowałam pod materac. Tak robiła m przez dwa tygodnie nikt o tym nie wiedział niektóre pampersy udało mi się wyrzucić jednak 10 nadal tam zostało. Pewnego dnia gdy wróciła m do domu że szkoły mama zwołała mnie do pokoju. Modliła m się aby nie odkryła mojej tajemnicy ale niestety stało się to. Gdy wyszłam do pokoju mama zapytała się co one tu robią czemu ja zakladam pampersy. Powiedzialam że niewiem skąd się tu wzięły ale mama nie uwierzyła. Zadzwoniła do taty który był w pracy i wszystko mu powiedziała. Tata był bardzo zdziwiony akurat miał przerwę i razem z mamą wymyślili że dadzą mi karę. Była ona następująca mama pojechała że mną do sklepu kazała mi wyjść z samochodu i iść sama kupić pampersy 2 paczki w moim rozmiarze. Powiedziała m że nie pojde bo się wstydze ale mama powiedziała że muszę iść. Poszlam bardzo zawstydzona. Weszłam do sklepu i poszlam do pułki z pampersami ale nie wiedziała m jaki rozmiar mam wziąć. Wróciłam do samochodu i zapytała się mamy. Ona kazała mi iść do pani i zapytać się jaki rozmiar będzie na mnie dobry byłam jeszcze bardziej zawstydzona. Ale poszła m do pani i zapytqlam się o rozmiar oraz o najlepszą firmę pani powiedziała że w rozmiarze na mnie będą tylko pampersy dada. Więc wzięłam 2 paczki i poszlam do kasy. Kolejka była długa gdy byłam już przy kasie wylozylam na lade paczki z pampersami 2 osoby przede mną zobaczyłam moja najlepszą przyjaciółkę z jej mama ona mnie zauważyła i zaczęła się ze mnie śmiać bo zauważyła ze pampersy są w moim rozmiarze i na pewno są dla mnie. Gdy zapłaciła za swoje ze czy wys miała mnie i poszła ja wróciłam do samochodu smutna. Mama kazała mi położyć si na tylne siedzenia i rozebrać się. Przy otwartych drzwiach założyła mi pampersa. To był dla mnie zły dzień bo w tej samej chwili obok naszego samochodu przechodził mój crush z kolegami. Rozplqkqlqm się pod ciągnęła m majtki i spodnie i wsiadł amerykański do samochodu teraz mam 14 lat i nadal muszę nosić pampersy. Każdy w mojej szkole chyba o tym wie i się ze mnie śmieje.,😞
GeddyLee Odpowiedz

jedno zdanie i się poddałem, tak fatalnie napisane wyznanie nie powinno wyjść z niezweryfikowanych

Odpowiedzi (1)
Serafi Odpowiedz

Bardzo ci współczuję. Chciaĺabyś o tym porozmawiać?

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#WITlF

? Historia ta miała miejsce ponad rok temu. Moje biurko jest dosyć małe , więc stacja dysków stoi nie pod biurkiem tylko zaraz obok. Przez moje roztrzepanie na brzegu biurka zostawiłam prawie pełną szklankę wody po czym wyszłam do pracy. Gdy wróciłam zabrałam się za przygotowywanie czegoś do zjedzenia i usłyszałam huk. Poszłam więc do pokoju z którego owy dźwięk usłyszałam i widzę zadowolonego z siebie kota i szklankę na stacji dysków. Podbiegam , bardzo zaaferowana bo w komputerze miałam bardzo ważne dokumenty do pracy. Powycierałam co się dało i dzwonię koleżanki , której brat jest informatykiem. Kolega ten w latach nastoletnich bardzo się we mnie podkochiwał , ale nie był zbytnio urodziwy , a ponieważ wtedy nie bardzo zwracałam uwagi na jego fantastyczną osobowość , nie odwzajemniałam jego uczucia.
Chłopak na szczęście zgodził się przyjść i spróbować uratować chociaż dokumenty. Przyszedł dzień w którym miałam się z nim spotkać. Siedzę sobie w kuchni i czekam na niego i nagle słyszę pukanie. Otwieram więc drzwi i widzę wysokiego , bardzo przystojnego szatyna. Gdy go zobaczyłam to aż szczęka mi opadła. Chłopak zaczął pytać czy może wejść. Więc odpowiadam mu dosyć niegrzecznym tonem , że obcych do domu nie wpuszczam. On mówi że przecież jestem z nim umówiona. Więc ja jeszcze bardziej niegrzecznym tonem usiłuje wytłumaczyć , że chyba się pomylił , a jeśli robi to celowo to i tak go nie wpuszczę i że z nikim się nie umawiałam . On brnie w zaparte i dalej swoje i zaczyna być bardziej nachalny i próbuje przedostać się do mieszkania. Zaczęłam się bulwersować i wręcz krzyczeć żeby wpie*dalał mi z mieszkania. Z mieszkań obok powychodzili zaciekawieni sąsiedzi. Jeden sąsiąd zaczał odciągać natręta i tak w końcu udało nam się go odpędzić. Gdy tylko zamknęłam drzwi od mieszkania usłyszałam telefon. Patrzę na wyświetlacz "Patryk" ( brat koleżanki ), odbieram i słyszę coś w stylu : Czy ty sobie do cholery ze mnie żarty robisz! , odpowiedziałam mu że nie wiem o co mu chodzi i gdzie jest. On odpowiada że przed moimi drzwiami. Podchodzę do drzwi i widzę że stoi w nim ten sam nachalny człowiek , którego przed chwilą cudem wypędziłam. Byłam tak oszołomiona że jedyne co mogłam wydusić to : Patryk ?!
Patryk wszedł do mieszkania , odzyskał wszystkie potrzebne pliki. Gdy już chciał wracać zaczęłam go bardzo przepraszać. On za te ''cierpienia'' które prze ze mnie przeżył , musze dać się zaprosić na kawę .
I tak już od roku jesteśmy parą.
Pichos Odpowiedz

Tyle czasu stał pod drzwiami i nie powiedział że przyszedł do komputera tylko na chama się pchał do mieszkania? Żadnego wytłumaczenia kim jest widząc ze go nie poznajesz? No jakieś to dziwne

Odpowiedzi (1)
kociak301 Odpowiedz

,,Chwila dla Ciebie".... właśnie minęła 😄

Zobacz więcej komentarzy (9)

#tY5Ec

Od początku 2020 roku postanowiłam chodzić regularnie na siłownie - już od dłuższego czasu nie byłam zadowolona ze swojej kondycji i ze swojego ciała - nie chodzi mi o to, że miałam jakieś wielkie kompleksy na temat mojego brzuszka czy pupy - stwierdziłam po prostu, że potrafię lepiej. Do tego jeszcze doszło bieganie.


Odkryłam, że długodystansowe biegi są moją pasją! No i jakoś się postarałam żeby jak najlepiej skorzystać z tamtego roku i jakoś mi to wyszło :) Nawet lepiej niż jakoś haha nosiłam spodnie z rozmiarem 38 i teraz 34 mi już trochę luźniej leży; mam lepszą kondycję; odżywiam się zdrowiej – bardzo się z tego cieszę! Niestety nie ważyłam się na początku ale chyba tak z 45 kg wcześniej ważyłam, teraz ważę 40 kg.


Wiele osób mi mówi, że to jest za mało (159 cm, 23 lata) i niestety wiele awantur na ten temat miałam z rodziną... Sadzą że ja wpadnę w anoreksję, że wcześniej ładniej wyglądałam, że powinnam przytyć troszeczkę bo dziewczyna nie będzie miała się do czego przytulić – tylko kości (jestem lesbijką) i takie tam. Nie interesuje ich, że czuję się dobrze... Fakt, z moim wzrostem i wiekiem waga powinna być trochę wyższa... Nie wiem jak się za to zabrać. Chciałabym też może zacząć brać odzywkę białkową, ale pewnie znowu będę musiała walczyć z buntem rodziny.


Odżywka powinna też pomoc przy zwiększaniu mięśni, tak? Np. Jeżeli chodzi o pupę.. Niestety mało wiedzy mam na ten temat :( Nieraz ich słowa mnie ranią bo to człowiek się stara dla siebie samego a i tak nie jest dobrze...
Jessepinkman Odpowiedz

To nie poradnia psychologiczna.

Odpowiedzi (3)
atomowatruskawka Odpowiedz

Dziwne, że nie widzą gorszego problemu.

Odpowiedzi (14)
Zobacz więcej komentarzy (18)

#vxsWa

Kiedyś, w szkole średniej na religii, prowadzonej przez katechetę, który aspirował do bycia takim "młodzieżowym", takim co to ma niby kontakt z nami, "fifarafa gangsta paradise", więc porusza trudny temat - pożycie seksualne...

Zaczyna bez ogródek, bo przecież szkoła średnia, więc i tak wszystko wiemy (z teorii), no to nie będzie nam tu o pszczółkach. No i mówi: "Stosunek seksualny to włożenie penisa do macicy".

Cała klasa najpierw spojrzenia po sobie, a potem zaczęliśmy mu brawo bić i gratulować wyposażenia.
Kornowl Odpowiedz

Coś w stylu, jak zdziwienie niektórych mężczyzn, że jak to możliwe, że kobiety używają tamponów i mogą z nimi sikać...

Odpowiedzi (7)
Awtroil Odpowiedz

Niektórymi sprawami katecheci lepiej niech się nie zajmują.

Zobacz więcej komentarzy (2)

#4hm5Z

Gdy miałam 15 lat zakochałam się w dwa lata strasznym chłopaku ode mnie. Byliśmy szczęśliwi Nasz związek trwał przez 3 lata związek był taki szczeniacki i niedojrzały, ale wtedy wierzyłam, że miłość wystarczy i nic więcej Nam nie potrzeba... Ale pomyliłam się moje zakochanie minęło z dniem gdy zorientowałam się, że On chce rządzić moim życiem czyli wybrał mi szkole do której mam chodzić, z kim się mam zadawać dzwonić do Niego na każdej przerwie w szkole.


Na początku tego nie widziałam, ale z czasem zauważyłam, że jeździ do mnie tylko wtedy gdy nie ma rodziców w domu bo liczy na seks, który z resztą był taki wymuszany bo nie ukrywam tego seks mnie bardzo bolał i dlatego nie chciałam tego robić parę razy doświadczyłam tzw złego dotyku czy zmuszenia do tej czynności.

Po tym wszystkim zerwałam z Nim w gniewie nie odzywałam się i odcięłam się całkowicie.. Po czterech latach się odezwał chciał się spotkać, ale ja odmówiłam bałam się, że przeciągnie mnie na swoją stronę... 3 dni później popełnił samobójstwo.
W maju miną 2 lata odkąd go nie ma, a ja ciągle czuję wyrzuty sumienia, że nie zgodziłam się na spotkanie.. Może teraz by jeszcze żył.
ad13 Odpowiedz

Wyrzuty sumienia? Po tym, jak Cię traktował? Nie wierzę... Jeżeli w ogóle ma to ze sobą związek, to najpewniej miał być to początek szantażu emocjonalnego i uniknęłaś masy nieprzyjemności. Tak, czy inaczej, ewidentnie miał nierówno pod sufitem i tylko dlatego tak się stało, bo żaden normalny człowiek by tak nie zareagował na odmowę spotkania po czterech latach.

Odpowiedzi (3)
Szczurwinternacie Odpowiedz

Ze sobą miał problem, nie z Tobą.

Zobacz więcej komentarzy (12)

#e8D39

Jestem osobą pogodną i raczej miłą. Od zawsze są przy mnie koleżanki. Z niektórymi dziewczynami znam się od czasów liceum, nawet gimnazjum. Mamy różne momenty, raz jest lepiej raz gorzej. Ogólnie lubię moje dziewczyny, oczywiście, jako przyjaciółki.


Historia działa się już jakiś czas temu. Jak co tydzień (no czasem dwa, przed wirusem) spotkałam się z moją koleżanką Klaudią w galerii. Po zakupach padałyśmy z nóg, i zdecydowałyśmy się na mały clubing.


Planowałyśmy tylko wypić shota, może dwa ale ostatecznie zasiedziałyśmy się i wyszłyśmy z knajpki dopiero około 21. Pamiętam, że było już ciemno, a autobus miał przyjechać jakieś pół godzinki później (niestety w ostatnim momencie siostra Klaudii odmówiła nam podwiezienia). Kiedy stałyśmy na przystanku podszedł do nas jakiś podejrzany typ i poprosił o ogień. Klaudia miała akurat zapalniczkę, więc podała mu, po czym facet stanął niedaleko. Już wtedy zaczęła strasznie się o nim rozgadywać, że to pewnie ćpun (?) i może być nie bezpieczny.


Po kilku minutach facet skończył fajkę i podszedł jeszcze raz. I wtedy w Klaudii coś pękło - facet chciał się chyba tylko zapytać o godzinę, ale ona nawet nie słuchała. Spróbowała go walnąć w brzuch, ale gość chwycił ją za rękę. Wtedy zaczęła się wyrywać, kopać i wrzeszczeć, żebym zadzwoniła po policję. Facet tym czasem usiłował ją unieruchomić. Sytuacja nieprzyjemna, ale tak mnie zamurowało, że nie mogłam się ruszyć. Ostatecznie Klaudia uspokoiła się i ograniczyła się do samych wyzwisk. Na szczęście do przyjazdu busa już nic nie robiła. Było mi strasznie głupio ale przeprosiłam faceta i odjechałyśmy. 


Piszę o tym, bo ostatnio do sądu Klaudia wniosła skargę na swojego partnera, że ją bije. Wydaje mi się, że to raczej spokojny chłop i nie wiem, czy nie powinnam powiedzieć coś o tej sprawie. Z drugiej strony Klaudia też nie jest agresywna. Nie wiem czy to dobry pomysł, nie mam też za bardzo dowodów na tamtą sytuację. Jedynie mogę znaleźć tamtego chłopaka, bo od tamtego czasu widziałam go kilka razy na mieście. 


Warto mieszać się w ta sprawę? Co jeśli wtedy z niej wyszła agresja, którą przelał na nią partner? A może ona jest agresywną stroną?
ad13 Odpowiedz

Same niewiadome. Nie warto.

JMoriartyy Odpowiedz

Po co jest ten pierwszy akapit? Chcesz się pochwalić, że masz koleżanki, czy co?

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (8)

#W9NYl

Gdy miałem jakoś 13-14 lat, miałem taki moment, że oglądałem i czytałem wszystko co znalazłem o duchach itp. Zawsze z kolegami opowiadaliśmy sobie straszne historie, straszyliśmy się i ogólnie lubiliśmy się bać.

Doszedłem do takiego momentu, że bałem się nawet iść w nocy, po ciemku do ubikacji, bez oglądania się za siebie. To jeszcze nie było takie złe, w porównaniu do tego, że pewnego dnia, byłem cały dzień sam w domu i jeszcze okazało się, że noc też spędzę sam (znaczy się z moim psem). Mówię sobie, żadnych horrorów oglądać nie będę to dam radę.

Nadszedł późny wieczór, zjadłem coś i położyłem się na kanapie w salonie, skacząc po kanałach. Horrory omijałem szerokim łukiem, więc nie było najgorzej. Znalazłem jakiś film, to zacząłem oglądać. Pełen luz, leżę sobie na kanapie, obok leży mój pies, drapie go jedną ręką i jest spoko.

Światła były pogaszone i jakoś zaczęło mnie to drażnić, zacząłem oglądać się za siebie, przypomniałem sobie, że jestem sam w domu. Nagle z kuchni wydobył się przerażający dźwięk, przez który myślałem, że padnę na zawał. Ktoś beknął. Tak, byłem sam w domu, a w kuchni ktoś beknął jak świnia przy korycie. Od razu przypomniała mi się każda historia o duchach, jaką kiedykolwiek usłyszałem. Zamarłem w bezruchu, wpatrywałem się w futrynę drzwi, oświetlaną lekko przez telewizor, serce waliło mi jak sto pięćdziesiąt. Wyobrażałem sobie najgorsze. Spojrzałem pod kanapę, a mojego psa tam nie było. Szybko zapaliłem wszystkie światła i mój pies stał w kuchni, gapiąc się na mnie jakby chciał powiedzieć: "ty bekasz dużo gorzej, prosiaku".

Najwidoczniej myślałem, że go drapie, a w rzeczywistości drapałem dywan... Mam taką nadzieję.

Dziś (10 lat później) uwielbiam horrory, ale już się nie boję. W duchy wierzę nadal.
noimblackimsyrius Odpowiedz

Nie tylko psy potrafią lizać!
...ee, być drapane

Odpowiedzi (6)
Waniliowabeza Odpowiedz

Psie bekanie potrafi być glosne, ale bez przesady. No nie wiem, moze okolicznosci i nastrój sprawily, ze tak to zabrzmiało.
Osobiscie mialam taka faze na banie sie, po obejrzeniu "Wesolego diabła". Jako kilkulatek mialam takie schizy, ze masakra. Wieczorem jak szlam do toalety, wszedzie swiatla zapalałam, bo balam sie, ze zaraz Piszczalka zza kibla wyskoczy. Za meble zagladalam, w szafe... Totalna schiza :)

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (1)

#Z4rR8

Mój chłopak jest "młodym informatykiem". Potrafi zająć się wszelką elektroniką. Tak więc, gdy moja starsza siostra (19 lat) miała problem z telefonem zgłosiła się do niego o pomoc. Siedzieliśmy na łóżku, siostra rozebrała już chyba 5 telefonów. Jej problem polegał na tym, że jak wsadziła kartę sim do starego telefonu to jej nie czytało. Chłopak ewidentnie chciał się wykazać przed "szwagierką". 

Bierze telefon, który "nie czyta karty sim", ogląda, sprawdza ustawienia itd. Po 5 minutach decyduje się wyjąć kartę sim i włożyć ją z powrotem. Okazało się, że moja siostra wcisnęła kartę micro sim w miejsce zwykłej karty. Nie wiem jak to wsadziła, że jej pasowało... Tak jeden problem rozwiązał się sam. 

Z nieco poprawionym humorem mój chłopak zabrał się dalej do pracy żeby się wykazać. Spełniał wszystkie zadania siostry typu " w tym telefonie chcę mieć numery z tego, ale kartę chce mieć w tym" itd. Przy manewrowaniu z pięcioma telefonami można było się pogubić. 

W końcu mieli w ręce ten telefon który chcieli już "złożony". Mój chłopak dumny z siebie że zrobił wszystko szwagierce jak chciała. Została tylko kwestia włączenia telefonu. To przerosło nie tylko moją dziewiętnastoletnią siostrę, ale także mojego chłopaka, który "świetnie się na tym zna". 10 minut próbują, przekazują sobie telefon głowiąc się jak go włączyć i czemu na nic nie reaguje. Ja siedziałam z boku i się nie wtrącałam, takie dostałam zadanie. 

Po pewnym czasie nie mogłam już patrzeć na ich zmagania i rozwiązałam ich zagadkę. Oczywiście dwaj zdolni i inteligentni ludzi, którzy mi nie pozwolili w niczym pomagać nie włożyli to tego telefonu baterii.
Czuliście kiedyś taką satysfakcję jak ja w tej chwili?
kociak301 Odpowiedz

Żenada

TylkoRaz Odpowiedz

Opowiedz to może, nie wiem, babci przy obiedzie zamiast tutaj wyrzucać śmieci?

Zobacz więcej komentarzy (6)
Dodaj anonimowe wyznanie