#5Xxv0

Drodzy Anonimowi, pisze do was z prośbą o pomoc. Czytam wasze wyznania od dawna i teraz potrzebuję pomocy.

Jestem dorosłą, odpowiedzialną osobą, miałam poukładane życie aż do jednego spotkania. Podczas tego spaceru, ktoś nagrał ośmieszający mnie film. Film został nagrany bez mojej zgody, a co gorsza w piwie które piłam ze znajomymi, wsypane były środki odurzające, przez co nie pamiętam nawet tego zdarzenia.

Teraz film żyje swoim życiem, ja nawet nie wiem gdzie go szukać, a wszyscy tak zwani "przyjaciele" milczą i nie chcą nawet pokazać co jest nagrane. Zauważam jak obcy mi ludzie śmieją się że mnie, znajomi się odwrócili ode mnie i nikt nic nie chce nic powiedzieć. Zmieniłam już miejsce zamieszkania, ale to mała okolica, więc moja zła sława szybko przyszła za mną. Nie wiem teraz co mam robić, czuję że zawiodłam swoją rodzinę. Coraz rzadziej wychodzę z domu, nie śpię po nocach, zawalam pracę i inne obowiązki. Nie wiem jak tak długo wytrzymam. Gdybym wiedziała, że tak to wszystko będzie wyglądać, tamtego dnia została bym w domu. Proszę niech mi ktoś pomoże...
SloncenadToscania Odpowiedz

Przeraża mniej to, jak szybko można zniszczyć czyjeś życie ot tak dla zabawy. Ludzkości dokąd zmierzasz?!

scor Odpowiedz

Zdobądź filmik jako dowód i idź na policję.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (13)

#HaM92

Zostałam zaproszona na imprezę sylwestrową. Tak, w marcu. Skąd taka impreza? Moja koleżanka obejrzała jakiś bzdurny film i stwierdziła, że udawanie, że to sylwester, jest świetnym pomysłem.
Ookami Odpowiedz

Okej, pomysł nietypowy, ale ani koleżanka nie myśli że sylwester jest w marcu, ani nic. Ot taka szalona idea. Rozumiem że wolisz mieć sztywnych znajomych których największym szaleństwem jest położenie masła pod Nutellę?

Odpowiedzi (5)
mglawyznan Odpowiedz

Czyżby obejrzała „Lejdis”?

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (5)

#lfYjH

Moja dziewczyna bardzo dba o swoje zdrowie. Ułożyła sobie specjalną dietę, pije bardzo dużo wody, ćwiczy, regularnie się bada. Momentami mam jednak wrażenie, że przesadza z tymi wizytami u lekarzy – średnio dwa razy w tygodniu ma jakieś badania.

Wczoraj stwierdziła, że ma na swoim ciele bardzo wiele pieprzyków i podejrzewa, że to rak skóry. Poczytała o tym w Internecie i cały wieczór spędziła na wyszukiwaniu najlepszych onkologów w mieście. Dzisiaj idzie na badania do dermatologa, jest cała roztrzęsiona i popłakuje w łazience. Nie dociera do niej, że to tylko pieprzyki, każdy je ma. Czy moja partnerka jest hipochondryczką?
Deaneris Odpowiedz

Tak, jest hipohondryczką.

Odpowiedzi (1)
Mrowkaz Odpowiedz

Jak dużo pieprzyków, to na bank prostata.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#cHG6T

Mój chłopak ostatnio się popisał. Wstał w zeszłą sobotę wcześniej i udał się do kuchni, by przygotować mi „śniadanie do łóżka”. Po chwili usłyszałam jak woła: „Kochanie, czy masz ochotę na jajka na twardo?”. Szybko odkrzyknęłam mu, że tak, nie chciałam grymasić, podczas gdy mój luby raz na rok zebrał się do przygotowania posiłku.
Minutę później stanął przede mną zupełnie nago, i z bananem na twarzy życzył mi „smacznego”.

Nie, prawdziwego śniadania nie dostałam, musiałam nasycić się tym błyskotliwym dowcipem.
seba199020 Odpowiedz

Były jajka, były, i do tego jeszcze parówka.

Odpowiedzi (1)
BellaIza Odpowiedz

A wszyscy śmiali się i dokazywali...

Zobacz więcej komentarzy (3)

#UoiJZ

Tyle się słyszy o roszczeniowych 'madkach', które uważają, że cały świat powinien być podporządkowany ich 'bombelką'.

To ja Wam przedstawię drugą stronę medalu.


Mam niespełna roczne dziecko, które fatalnie sypia od samych narodzin - jest zdrowy, ten typ tak po prostu ma.
Zasypia mi (od niedawna) tylko na spacerach, więc pogoda czy niepogoda - ja drepczę niestrudzenie, aby dziecię choć trochę w ciągu dnia pospało.

I tutaj mój apel - jeśli jesteś właścicielem psa, który wrzeszczy nawet na spadający liść, gdy widzisz rodzica z wózkiem, to zawołaj swojego pupila, bo dziecko może spać lub wystraszyć się szczekającego znienacka czworonoga. Dodam tylko, że spotkać takiego (psa), który biega luzem i ma założony kaganiec zdarzyło spotkać mi się spotkać raz czy dwa. Tak wiem, "on nie gryzie", "on chce się pobawić" - no kicham na tę jego zabawę, jeśli w jej wyniku moje dziecko się boi, lub budzi się z płaczem.

Druga kwestia to (zazwyczaj) starsi ludzie mający dziwny zwyczaj do nachalnego zaglądania do wózków i tubalnych komentarzy w stylu "ojej, chłopiec czy dziewczynka?", "taka młoda mamusia"(mam 28 lat), lub cokolwiek innego. Kurczę, mi jakoś nie przyszło do głowy nigdy prawie włażenie do cudzych wózków, chuchanie na malutkie dzieci i głośne komentowanie czegokolwiek. Zazwyczaj jest to dyktowane dobrymi intencjami, ale nie zmienia to faktu, że dziecko się budzi w wyniku takiego hałasu no i widzi nad sobą obcą twarz - efekt rzecz jasna, wiadomy.

Zwracam uwagę takim ludziom, ale szkoda już jest wyrządzona - synek się budzi, płacze i cały dzień z głowy.


Sytuacja z dziś - synek właśnie się przebudzał (cykl snu niemowlaka to 30-40 min i po takim okresie jest podatne na wybudzenie) i jakiś starszy "dziad" (na takiego wyglądał, wybaczcie określenie) tubalnym głosem coś tam zaczął gderać. Ja na to błagalnym szeptem "tśśś, śpi", on machnął ręką, syn rzecz jasna się obudził, a pan na to "przecież nie śpi", co skwitowałam "bo go pan obudził" - burknął coś pod nosem, czego nie słyszałam, starając opanować sytuację.

Dzieci bywają wymagające, trochę zrozumienia dla rodzica.

Ja naprawdę nie uważam, że należy mnie przepuszczać w kolejce czy inne tego typu.
Po prostu staram się postępować w myśl zasady "ŻYJ I POZWÓL ŻYĆ INNYM".
lessthan3 Odpowiedz

Dziecko się budzi, bo je tak przyzwyczaiłaś. Jak chodzisz przy dziecku na paluszkach to będzie go budzić najmniejszy szmer. Też mam roczne dziecko, które od początku mało sypia. Ale my nigdy nie uciszaliśmy otoczenia, bo dziecko śpi. Efekt jest taki, że synek podczas spaceru jak zaśnie to nie wybudzi go ani szczekający pies, ani karetka na sygnale ani nic takiego co jest głośne. A już z pewnością nie rozmowa z innym człowiekiem. Popracuj nad tym, bo będziesz miała przechlapane.

Odpowiedzi (5)
gijjam Odpowiedz

Pewnie zostanę zminusowana, ale co tam. Moj pies ze mną na spacerze jest blisko mnie, jest w kagańcu i zawsze na smyczny. Nie rzuca się na nikogo, tym bardziej na wózki, ale nie będę wracać się do domu gdy widzę wózek z dzieckiem, bo dziecko musi spać. Może mój pies też ma potrzebę się wyszczekać (i szczeka głośno) i kicham na matki z wózkami, których dzieci sobie muszą pospać akurat gdy ja wychodzę na spacer z psem.

Zobacz więcej komentarzy (29)

#Brv5o

Mam 24 lata, od dwóch lat w związku małżeńskim. A kilka ładnych lat mieszkam za granicami państwa, pracuje fizycznie, ale nie narzekam, chociaż moja pensja nie jest zbyt wysoka.

I mimo, że mam męża, to jestem i czuję się samotna. Rodziny żadnej innej nie mam...
Z mężem jest różnie i to w sumie bardziej o tym bo nie wiem co mam zrobić i kogo zapytać.

Jesteśmy szczęśliwi, stać nas na dużo, ale...



On potrafi być i cudowny, i potworem.
Jednego dnia potrafi być najlepszym facetem na ziemi, a innego dnia wyzwać mnie od k***, s** itp.

Rozmawialiśmy już o tym, twierdzi że dla niego to tylko przecinek kiedy jest zły, a dla mnie ogromny ból . On nie chce iść do lekarzy i z tym walczyć... Od dłuższego czasu zastanawiam się czy odejść.


Zaczyna mnie to wszystko przytłaczać, co z tego że mam co chcę, skoro na drugi dzień potrafi mnie zbluzgać od najgorszych, bo źle wytarłam kurz lub jest źle domyty talerz... i to nie jest tak, że tylko on utrzymuje budżet domowy i ja żyję jak pasożyt...
Kocham go, ale nie wiem czy on mnie kocha, bo przecież gdyby kochał, to by potrafił się powstrzymać i tak nie odzywać. Jednak chyba jest trochę racji w tym, że tam gdzie są pieniądze, miłości nie ma.
MamaMuminka1234 Odpowiedz

Za niedługo pojawi się dziecko i jemu też się będzie obrywać. Później przejdzie na wyższy level i zacznie Cię bić. Ale przeprosi i będzie po sprawie. Jak nie chce z tym nic robic, to odejdź. Może to go ruszy. Jak nie to szkoda życia

Ciniminnies Odpowiedz

A co Cię przy nim trzyma? Wizja kłopotów finansowych,bo nie zarabiasz sama za wiele,czy co?
Ślub to tylko papier,można to rozwiązać,najwazniejsze,że tyran nie zrobił Ci dziecka,bo jemu też by się obrywało.
Zaczyna się od wyzwisk,kończy na przemocy fizycznej.
No,chyba,że jesteś tępą laską,która wierzy w to,że „on się zmieni bo mnie kocha”.
Wiesz co to SZACUNEK? Bo on go do Ciebie na pewno nie ma,Ty dla siebie raczej też nie,skoro pozwalasz sobie na takie traktowanie.
Prawdziwy związek,tym bardziej małżeństwo powinno polegać na miłości i szacunku. U Was jest tylko miłość i chyba tylko z Twojej strony,bo nie wiem,jak można odzywać sie w ten sposób do kogoś,kogo się rzekomo kocha.
Gdyby mój facet nazwał mnie taką czy owaką juz dawno zostałby przysłowiowo kopnięty w dupę.

Odpowiedzi (2)
Zobacz więcej komentarzy (21)

#W0k4n

Zawsze zastanawiałam się, czytając historie na tej stronie, jak ludzie mogą nie być w stanie zareagować w trudnych sytuacjach (typu zbok w tramwaju), tylko stoją jak te cielęta i bezdźwięcznie znoszą krzywdę. Miałam właśnie okazję przekonać się sama, co znaczy zaniemówić z szoku.

Na wstępie zaznaczę, że Młody wygląda jak dziecko z reklamy: mimo że ma dopiero 6 miesięcy, to na głowie burzę blond loków, a błękitne oczęta skryte są za rzęsami tak długimi, że wszyscy go ciągle biorą za dziewczynkę (nawet bluzy w samochody nie pomagają).

Jako, że minęło pół roku od porodu, udałam się do ginekologa na kontrolę, a Młody ze mną, bo nie mam go z kim zostawić w domu.

Pani Ginekolog, w wieku mojej matki, na widok takiego "aniołka" zaczęła się rozpływać, a że mały skubaniec jest mistrzem PRu, to jeszcze jej posyłał uśmiechy i gruchał po swojemu. W końcu pani doktor oderwała się od ciumciania i zaprosiła mnie na fotel.
Już po badaniu Młody postanowił dać znać o sobie, bo od 5 minut nikt się nim nie zajmował, więc pani doktor rzuciła się zabawiać dziecko. Chwyciła za wózek... W rękawiczkach, którymi minutę wcześniej grzebała w moim "podwoziu"! Następnie podała Młodemu piłkę, która mu uciekła wcześniej, a którą bez przerwy miele w buzi.

A ja tkwiłam ma fotelu, goła, rozkraczona i oniemiała...

Zeskoczyłam, naciągnęłam majtki na tyłek i rzuciłam się wyrywać piłkę z rąk dziecka, nim się do niej przyssie. Na oczach lekarki wytarłam wszystko - wózek, piłkę, ręce dziecka - chusteczkami antybakteryjnymi. Żadna z nas nic nie powiedziała na ten temat. Pożegnałam się tylko i wyszłam.

Domyślam się, że pani doktor nie chciała źle, i że Młody pewnie nie raz wsadzi do paszczy brudne przedmioty, więc raczej nic takiego się nie stało. Niemniej jednak po lekarzu spodziewałabym się więcej rozwagi.
bobylon89 Odpowiedz

Jestem ciekawy do czego potrzebny był cały ten opis dziecka i wstęp :D

Odpowiedzi (9)
majer Odpowiedz

Młody już szedł tamtym szlakiem, więc nie powinno mu to zaszkodzić.

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (13)

#Mnqtg

Miałem przyjaciółkę.
Kobieta cudowna. Młoda, ambitna, towarzyska i kochali ją wszyscy. Ja również - na swój własny, przyjacielski sposób, choć z czasem mi się wydaje, że tak zwyczajnie byłem w niej zakochany.

Aneta pomagała wszystkim, nieważne czy był to bezdomny na ulicy (nigdy nie odmawiała jedzenia czy innej pomocy), biedne pieski czy wspieranie zbiórek charytatywnych. Pomagała babciom na ulicy, pracowała z osobami niepełnosprawnymi (bardziej hobbystycznie i w ramach wolontariatu, bo pracę na pełen etat miała w innej branży), miała piękny głos, więc zdarzało jej się organizować niewielkie, prywatne koncerty dla dzieci z Domów Dziecka.

Kochała zwierzęta, ludzi i kochała życie. Zawsze pełna energii i radosna, nigdy nie narzekała. Jej życie nie zaczęło się łatwo, bo pochodziła z rozbitej i nie do końca "normalnej" rodziny (lekka patologia), ale dawała radę, brnąc przez życie z uśmiechem.
Wszędzie było jej pełno, przyjaciół zdobywała w każdym miejscu, które odwiedzała, a my sami poznaliśmy się w zwykłej kolejce do spożywczaka.
Anioł-kobieta, której nikt nigdy nie widział przygnębionej.
Uśmiechała się nawet na własnym pogrzebie.

Aneta odeszła dokładnie dwa lata temu, w piękny, marcowy poranek. Przez wiele lat zmagała się z ciężką depresją, o której zupełnie nikt nie miał pojęcia. Zawsze uśmiechnięta, kochająca życie i wspominająca, że nie rozumie samobójców.
Odebrała sobie życie, zażywając lekki i popijając je alkoholem. Cicho, bez znaku, w swojej wynajmowanej kawalerce, coby nie sprawiać nikomu kłopotu.

Nie ma wielkiego morału. Chciałbym napisać, żebyście uważali, ponieważ nawet najbardziej niesamowite i optymistyczne osoby mogą skrywać w sobie nieograniczony smutek, ale to byłoby zbyt banalne.
Mam nadzieję, że teraz już nie cierpi.
scor Odpowiedz

Najgorsze jest to że u wielu takich ludzi depresji nie da nawet się zauważyć.

Anonimowane Odpowiedz

Na takie osoby należy uważać najbardziej! Ile to było wyznań np. dziewczyny, która miała ciężko, nienawidziła siebie, życia itd., aż nagle zaczęła udzielać się w schronisku i poczuła się wartościową osobą, miała sens w życiu.
Jeśli widzisz kogoś to przesadnie dba o innych pomyśl czy nie zaniedbuje przy okazji siebie? na 90% zaniedbuje siebie i, wysoce prawdopodobne, ma tak albo z koszmarnego wychowania albo właśnie z nienawiści do samego siebie.
Masa ludzi z depresją robi wszystko, żeby wynagrodzić światu swoje istnienie i nieważne ile by nie zrobili, zawsze robią za mało. Aż w końcu stwierdzają, że już nie ma innej drogi.

Zobacz więcej komentarzy (5)

#NsL9E

Mój ojciec ma prorocze sny. Każdy w rodzinie jest już przyzwyczajony. Czasem są to mało ważne rzeczy, np. w czasach szkolnych zawsze wiedział, o której godzinie odebrać mnie z miejsca zbiórki po wycieczce, bo mu się przyśniło. W śnie dowiedział się też jak będę wyglądać, kiedy się urodzę (faktycznie tak potem było).

Zawsze się z tego śmiałam, ale teraz zauważam to u siebie.

Kilka dni temu przyśniło mi się, że obudziła mnie szczoteczka elektryczna. Wczoraj wieczorem niestety moja się popsuła i co chwilę wibrowała. Tak, obudziłam się przez to, dokładnie tak jak we śnie. Zdarza się to coraz częściej. Sen, rzeczywistość. Sen, rzeczywistość. I tak w kółko.

Niby nic, ale ostatnio śniło mi się, że trafiłam do więzienia, wyglądało realistycznie.
scor Odpowiedz

Weź tak przyśnij sobie 6 trafnych liczb w euro totku i podziel się z nami.

Odpowiedzi (1)
Sara1234567 Odpowiedz

Sypiasz w łazience czy co?

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (3)

#z9DjR

Miałam dobrą koleżankę, bardzo wierzącą. Bóg zawsze był u niej na pierwszym miejscu, regularnie chodziła do kościoła na wszystkie nabożeństwa, modliła się codziennie w domu. Co by się działo w jej życiu, moim czy kogokolwiek innego - to była zasługa Boga. Bóg tak chciał, Bóg tak zaplanował. Nawet jeśli komuś działa się krzywda, to jej zdaniem Bóg w ten sposób wystawiał na próbę. W każdej rozmowie potrafiła nawiązać do Boga, czasem tego Boga wciskała w tematy, które go w ogóle nie dotyczyły, próbowała wmówić innym jego istnienie, namawiać na nawrócenie się itp. Wierzyła we wszystko, co mówił ksiądz.

Kiedy powiedziałam jej, że lubię Harry'ego Pottera, zaczęła krzyczeć, że to dzieło szatana, pełne czarnej magii, że te książki mają na celu odciągnięcie od Boga, bo ksiądz tak powiedział, czytanie go to grzech. Kiedy usłyszała, jak znajome czytają dla beki horoskopy, zasłoniła sobie uszy i wykrzykiwała, że horoskopy to grzech, ksiądz zabronił, to czarna magia i że "nie będziesz miał bogów cudzych przede mną".

Często wciskała mi siłą swoją wiarę, udostępniała religijne posty na portalach społecznościowych. Innym też usiłowała wmówić swoje poglądy. Nieraz mówiła takie głupoty usłyszane od księdza, że nawet nie będę ich tu przytaczać, dostawała szału, kiedy nawinął się w gronie znajomych "zakazany temat", dawała mnóstwo pieniędzy na tacę.

Pewnego dnia to ją Bóg wystawił na próbę, na szczęście wszystko skończyło się dobrze, ale moja koleżanka po tym stwierdziła, że Boga nie ma, bo gdyby był, to by jej nie skrzywdził. Zaczęła udostępniać pseudo-ateistyczne hasła, obrażać nie tylko Boga, ale i wszystkich księży. Złodzieje, pedofile, zboczeńcy. Pod zwykłymi postami informacyjnymi typu spotted wypisywała komentarze "spalić kościół!", jawnie obrażała wiarę i wierzących, zaczęła stosować hejt w stronę innych, szczególnie wierzących, nazywając ich debilami, robiła z siebie pośmiewisko.

Próbowałam z nią rozmawiać, wytłumaczyć, że może nie wierzyć, ale niech nie obraża tych, którzy wierzą oraz ich wiary. Naskoczyła na mnie, po czym znów zaczęła wypisywać wszędzie gdzie się da, że Boga nie ma, wierzący to idioci, wdawała się w kłótnie, w których sama wychodziła na idiotkę, bo mimo tylu lat wierzenia, w ogóle nie znała tej wiary. Reagowała agresją w stosunku do każdego, kto zwrócił jej uwagę, że źle się zachowuje. Ludzie pomału zaczęli się od niej odsuwać, ja po pewnym czasie też, bo nic do niej nie docierało.

Najgorsze jest to, że jest matką dwóch synów, którym najpierw wciskała Boga, a teraz od niego odsuwa. Jest pełna absurdalnej nienawiści, którą wypluwa na ludzi i obraża się, kiedy ktoś odpłaci jej tym samym, robiąc z siebie hipokrytkę. Czekam, aż ktoś wyciągnie surowe konsekwencje z tej jawnej mowy nienawiści, bo mnie nie słucha.
SheDevil Odpowiedz

Twoja kokeżanka ma problem z głową, nie z bogiem. Tyle w temacie.

MamaMuminka1234 Odpowiedz

Zaburzona kobieta

Zobacz więcej komentarzy (15)
Dodaj anonimowe wyznanie