#BrDBG

Mam ochotę zakończyć swoje życie. Moja matka jest alkoholiczką. Mimo wielokrotnego wysyłania na leczenie, ciągle wraca do picia. Od wielu lat jestem świadkiem różnych scen z jej udziałem, przynoszących mi wstyd i ból. Rodzina ma już dosyć matki i ciągłych prób wyciągnięcia jej z choroby, które ona zaprzepaszcza. Wielokrotnie znęcała się nade mną psychicznie i fizycznie. Nabawiłam się przez to problemów z agresją i opanowaniem nerwów.

Niedawno rozpoczęłam studia, a matka zaczęła chlać więcej niż kiedykolwiek. Co więcej, narobiła ogromnych długów, a wszystko to za namową swojej „koleżanki”. Ta kobieta uzależniła moją matkę od siebie i nastawia ją przeciwko mnie. Niedługo przez alkohol matka straci pracę, a ja nie poradzę sobie z utrzymaniem jej i mieszkania. Boję się, że wszystkie długi przejdą na mnie. Nie wiem już co robić. Mam dosyć ciągłego wstydu i życia w strachu. Coraz częściej nachodzą mnie myśli, żeby zrobić matce krzywdę i nie musieć już tego znosić. Przeraża mnie to.
niechcedorastac Odpowiedz

Darmowa porada prawna, chyba w każdym mieście jest coś takiego. Przedstaw sytuację i popytaj o możliwości.

lavande Odpowiedz

Pamiętaj, że Twoja matka to dorosła osoba, za której wybory i czyny nie odpowiadasz. Musi sama poczuć konsekwencje tego co robi, nie chroń jej przed nimi. Jedyna rada to odcięcie się i wyprowadzka, pomyśl o tym jak najszybciej i uciekaj. Zobaczysz, że odetchniesz, pomyśl o sobie i swoim bezpieczeństwie i spokoju psychicznym. Kontakt z psychologiem i zrozumienie jak działa współuzależnienie też jest bardzo ważne. Pozdrawiam i życzę siły.

Zobacz więcej komentarzy (5)

#Cujzq

Jestem kierownikiem zmiany w jednej z większych holenderskich firm. Codziennie kiedy jadę do pracy palę jointa. Robię to od tak dawna, że nikt się nie orientuje. Uchodzę za osobę, która zawsze jest uśmiechnięta.


A ja po prostu mam dosyć tej pracy i ludzi, z którymi mam ciągły kontakt.
WhiteGal Odpowiedz

A nie ma innych firm na świecie, które mogłyby Cię zatrudnić? Moze warto rozważyć zmiane pracy zamiast uciekac sie do watpliwej jakosci rozwiazan, ktore nie wplywaja na polepszenie Twojej sytuacji w dluzszej perspektywie?

hubabubabubabuba Odpowiedz

"Mój ziomo w 1 LO zjarał Amsterdam pierwszego września
Po to by nauczycielka myślała, że tak już ten ma z natury
No i do matury mówił jej, że to alergia"

Zobacz więcej komentarzy (5)

#69RdS

Jestem bardzo przywiązana do moich bliskich znajomych i przyjaciół. Lubię z nimi przebywać... nawet gdy ich nie ma. Zapach danej osoby zostaje na własnych ubraniach, przedmiotach itp. Ostatnio gdy nocowała u mnie przyjaciółka, pościel pachniała tylko nią. Nie podnieca mnie to w żaden sposób, ale nie zmienia to faktu, że czuję przyjemność i satysfakcję z wąchania np. takiej pościeli czy ubrań tych osób. Nikomu nie powiedziałam o tym, a czuję, że musi to gdzieś ze mnie wylecieć.
Marian6660 Odpowiedz

Lubię przebywać z przyjaciółmi nawet, gdy ich nie ma. Brzmi trochę niepokojąco :).

Odpowiedzi (1)
Camill Odpowiedz

minus

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (1)

#UDpOi

Jakiś czas temu, będąc w sklepie z zabawkami z moją 5-letnią córeczką, natknąłem się na sytuację, gdzie jakiś dzieciak, na oko 7-8 lat, robił histerię swojej rodzicielce. Tupał i krzyczał, że chce największy zestaw klocków. Inni ludzie przechodzący obok nich tylko rzucali krzywe spojrzenia w ich stronę. Matka próbowała uspokajać go i mówić, że niedługo dostanie wypłatę i kupi mu co tylko będzie chciał, ale nic do niego nie docierało. Ostatecznie matka namówiła go na jakieś dwa "średnie" zestawy, które i tak do tanich nie należały. Dzieciak tylko rzucił krótkim "dobra, niech już będą".

Chwilę po ich wyjściu ze sklepu moje dziecko niespodziewanie powiedziało coś, przez co o mało mi łzy nie poleciały: "Tatusiu, kiedyś za własne pieniążki, kupię ci duuuży samochód, bo bardzo ciebie kocham", po czym mnie przytuliła.

Ostatecznie nie kupiliśmy żadnej zabawki, choć uporczywie próbowałem córkę przekonać, jednakże przez resztę dnia miałem banana na twarzy.
Misskiss Odpowiedz

Fascynujące...A tak serio to co jest w tym anonimowego?

Odpowiedzi (2)
GrubySchudl Odpowiedz

Wspaniale, zapraszam wypierda**ć :)

Zobacz więcej komentarzy (4)

#tcjf1

Walentynki - urodziny mojego byłego. To skłania mnie do refleksji.

Zerwałam z nim, kiedy było między nami źle. Wmawiałam sobie, że to nie ten, bo gdy z nim jestem, to często myślę o innych... Próbowałam się utwierdzić w przekonaniu, że dobrze zrobiłam.
Po drodze dokonałam stertę głupich rzeczy, m.in. przespałam się ze swoim dobrym kolegą, który wykorzystał sytuację, gdy byłam bardzo chwiejna emocjonalnie, strasznie tego żałowałam i próbuję to wymazać z pamięci, ale się nie da.
Chciałam mieć silnego mężczyznę z zarostem, większego od siebie, wyrozumiałego i troskliwego.
Niestety nie da się mieć wszystkiego naraz.

Odkąd zerwałam ze swoim chłopakiem minęło już ponad półtora roku. Od tamtego czasu - z ręką na sercu - nie było ani jednego dnia, kiedy bym o nim nie pomyślała, tęsknię za nim, moja rodzina też. Nie potrafię o nim zapomnieć. Czuję jakby nałożył na mnie jakiś urok, albo zaklęcie, dzięki któremu nie mogę się od niego oddalić.

Jestem teraz rok w związku z dobrym facetem, ale brakuje mu tego "czegoś", co ma tamten. Często rozmawiam z ciocią i mamą mojego byłego, za nimi też tęsknię. Nie wiem co robić... Gdy spotykam mojego byłego na mieście, to serce mi mocniej bije, aż mi się ciepło robi. On jest na tyle miły, że gdy się przypadkowo spotkamy (najczęściej gdy jestem w pracy - a pracuję w firmie usługowej), to on przynosi mi moje ulubione słodycze. Wiem, że on dalej nikogo nie ma. Nie mam odwagi zerwać ze swoim obecnym partnerem, ponieważ nie chcę go ranić... Nie chcę go zawieść. Po prostu czuję, że to nie jest miłość mojego życia.

Codziennie borykam się z tym dylematem i nie mam zupełnie nikogo, z kim mogłabym podzielić się moimi myślami. Wiem, że mój były czasami czyta anonimowe. Może by się zorientował, że to ja i zadziała? On jest mądry i inteligentny, wierzę, że mi pomoże. Nigdy nie chciał dla mnie źle, po prostu mieliśmy bardzo zły okres i oboje podjęliśmy głupią decyzję.
Sama się plączę ze swoimi myślami... Głupia jestem.
To tyle.
Alpejski Odpowiedz

No, to prawda. Głupia jesteś

LiscMiety Odpowiedz

To umów się z nim i powiedz prawdę. A swojego obecnego już krzywdzisz.

Zobacz więcej komentarzy (17)

#0NyCL

Kiedyś był wywiad, chyba z panią Marią Czubaszek, ale nie jestem pewna. Na pytanie dlaczego nie ma dzieci, żeby na starość ktoś się nią zaopiekował, podał tę przysłowiową szklankę wody, odpowiedziała "Ty masz dzieci, to one swoim samochodem odwiozą cię do domu starców, a ja, że ich nie mam, to pojadę taxi".

Ja mam dziecko, ale nigdzie mnie zawieźć nie chce. Nawet do lekarza. Tak że i do domu starców musiałabym jechać taxi.
Co w tym anonimowego? To, że wstydzę się komukolwiek powiedzieć jakie mam dziecko. Idealizuję je, a ono czasami to aż potworem jest.
radiant Odpowiedz

Jeżeli dzieci wyrastają na potwory, to jest to zasługa ich rodziców.

Odpowiedzi (10)
egzemita Odpowiedz

To powiedzenie pochodzi z dawnych czasów kiedy nie było emerytur a rodziny wielopokoleniowe siedziały na kupie albo w tej samej wsi kilka domów od siebie. Teraz nie ma to racji bytu bo możesz miec i troje dzieci a wszystkie wyjadą do Londynu jsk to sie teraz często dzieje. I co wtedy?

Zobacz więcej komentarzy (17)

#ByFjn

Rzuciła mnie dziewczyna. Na dwa tygodnie przed walentynkami. Dziewczyna, dla której właśnie zmieniłem pracę z lepszej na gorszą, by móc więcej czasu spędzać razem. Wspólnie mieliśmy spędzić teraz dwa tygodnie ferii.
Nową pracę zaczynam za miesiąc. Cały luty będę się snuł po pustym mieszkaniu, gdzie wszystko mi ją przypomina. Wróciłem do rodzinnego miasta, w którym nikogo już nie znam.

Co jest najgorszego, gdy zostaniesz porzucony przez ukochaną osobę?
Nie brak słów "kocham cię". Nie brak namiętności.
Tylko cisza w telefonie. I brak małych, codziennych, z pozoru nic nie znaczących gestów, które były wszystkim.
PiankaRyzowa Odpowiedz

Kto normalny zmienia dobra prace na gorsza dla zwyklej dziewczyny?

Odpowiedzi (9)
Swiezychlebek Odpowiedz

Niby wyznanie o rozstaniu, niby na zwykły normalny temat, jedno z wielu tutaj. Ale napisane jakoś tak, że aż smutno...

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (7)

#ddTqH

Wczoraj zaprosiłam koleżankę na wspólny obiad w restauracji. Objadłyśmy się do syta, ale i tak dopchałyśmy się jeszcze deserem. Po tym obfitym posiłku, za który miałam zapłacić fortunę (no, ale cóż – czasem można podarować sobie odrobinę luksusu), poprosiłam kelnera o pół szklanki wody, bo zawsze kilkanaście minut po obiedzie muszę przyjąć moje leki.
Kiedy dostałam rachunek okazało się, że do rachunku na kwotę 170 zł doliczono mi 10 zł za wodę. Planowałam zostawić 30 zł napiwku, ale uznałam, że jednak nie tym razem...
Mycholina Odpowiedz

W polskich restauracjach raczej nie ma możliwości zamówienia darmowej kranówki, więc nie jestem w szoku, że Ci za tę wodę policzyli. Byłabym w szoku gdyby faktycznie podali pół szklanki i policzyli jak za całość.

Odpowiedzi (3)
Eureenergie Odpowiedz

Narzekasz, a może to była jakaś woda uzdrawiająca z któregoś z tych cudownych źródełek rozsianych po Polsce?

Odpowiedzi (3)
Zobacz więcej komentarzy (9)

#B8bRE

Odkąd pamiętam, zawsze byłem osobą raczej wycofaną, niezbyt pewną siebie. Zawsze łatwo było zachwiać moim poczuciem własnej wartości, wystarczyło tylko kilka nieprzyjemnych słów i wszystko waliło się jak domek z kart. To odcisnęło wielkie piętno na moim życiu. Stałem się osobą, która desperacko szuka kontaktu z innymi, aby choć przez chwilę poczuć się trochę mniej samotnym, lecz nie potrafiłem zrobić kroku, aby otworzyć się na innych ludzi. W takiej atmosferze, gdzieś na pograniczu depresji, minęło mi dzieciństwo, liceum i większość studiów. Zero związków, przyjaciół, wspomnień, które są coś warte.

W końcu coś we mnie pękło, zrozumiałem, że aby coś w swoim życiu zmienić, muszę złapać za ster i zmienić kurs o 180 stopni. I tak zrobiłem. Wyprowadziłem się do większego miasta, zmieniłem studia, zdobyłem lepszą pracę, odkryłem w sobie nowe pasje. Nie mogłem uwierzyć, że tyle może się zmienić w ciągu jednego roku. I wtedy pojawiła się ona, nazwijmy ją Basia. Z Basią z początku łączyły mnie tylko relacje zawodowe, pracowaliśmy razem. Z biegiem czasu, po kolejnych nadgodzinach przy wspólnych projektach to zaczęło się zmieniać. Basia jest wyjątkową osobą, pełną pasji, przebojową dziewczyną, która każdy dzień wita z uśmiechem na ustach. Tylko ona potrafi roztoczyć wokół siebie jakąś niesamowitą aurę, która sprawia, że każdy chce przebywać w jej towarzystwie. Ja nie byłem inny. Basia stała się dla mnie kimś więcej niż koleżanką z pracy. Stała się jedną z niewielu osób, przy których czuję się swobodnie i chyba pierwszą osobą, z którą potrafię szczerze rozmawiać o wszystkim.

Tak, zakochałem się w niej, ale kompletnie nie wiem jak jej to powiedzieć. Mimo iż tak wiele udało mi się w swoim życiu zmienić, to nadal nie potrafię uwierzyć, że ktoś taki jak ona mógłby zakochać się w kimś takim jak ja. Nadal nie potrafię dostrzec w sobie niczego wyjątkowego. Boję się że, gdy zechcę czegoś więcej, to stracę to co już mam - przyjaciela, na którym zawsze mogę polegać. Wygląda na to że, chyba zawsze będę sam.
TylkoRaz Odpowiedz

Nie mów jej teraz co czujesz jeżeli nie masz z nią jakiegoś regularnego kontaktu na stopie prywatnej. Większość dziewczyn spłoszy się słysząc takie twarde wyznanie od w sumie obcego kolegi z pracy. Zacznij spokojnie, zaproś ją gdzieś i zobacz jak zareaguje. Najpierw w jakieś fajne miejsce publiczne, na kawę, kino, cokolwiek. Jak pójdzie dobrze to powtórz ze 2 razy i zaproponuj kolację, może u Ciebie jeśli masz możliwości. Ugotuj coś, powiedz coś o sobie, słuchaj co ona ma do powiedzenia, puść muzykę, świeczki. Zrób taką otoczkę, żeby wiedziała, że to coś więcej niż kumpelskie spotkanie. Jak przyjmie to wszystko dobrze i chętnie to możesz śmiało założyć, że nie zostaniesz odrzucony. I wtedy po pewnym czasie powiedz jej co czujesz. To bezpieczna opcja z wielu względów. Jeśli spotykasz ją tylko w pracy to możliwe, że Ty dla niej jesteś tylko miłym kolegą, którego widzi od czasu do czasu, poza swoim życiem prywatnym. Dla Ciebie z kolei ona może być wyidealizowaną postacią i może nawet faktycznie jej nie znasz. Zacznij od wzajemnego poznania się i prawdziwego polubienia.

Seven777 Odpowiedz

Wziąłeś sie za siebie, ruszyłeś dupsko, zmieniłeś swoje życie. Zatem potrafisz! Powiedz jej co czujesz, nie sprobujesz to się nie dowiesz co będzie.

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie