#rKWPQ

Jako że ostatnio zjechałam do Polski, to wybrałam się do kilku lekarzy, oczywiście były to różne dolegliwości, a nie jedna.

Wiecie co mnie zaskoczyło? że każdy lekarz tak chętnie daje sterydy... Nawet nie próbuje spróbować mniej szkodliwych leków, naturalnych, tylko od razu z grubej rury. Gdzie zmierza ten świat... Stwierdziłam, że z takimi przyziemnymi problemami to nawet nie ma co chodzić.

Sama kiedyś miałam alergię wokół oczu, która nawracała i ciągle tylko sterydy, aż się wkurzyłam i poszłam do znachora - dał krem i mam spokój.

Nic, tylko nakręcanie tych koncernów farmaceutycznych, żeby pieniążki się zgadzały. Wiem, że Ameryki nie odkryłam, ale ten świat jest po prostu chory.
Retiro Odpowiedz

To może niech każdy poda swoją ulubioną potrawę?
Zaczynam: spagetti z sosem pomidorowym, oliwkami i dużą ilością świeżej bazylii :D

Odpowiedzi (39)
SweetGirl121 Odpowiedz

Powiem ci, że też spotkałam lekarza który dał mi sterydy, które jak się okazało później brałam nie potrzebnie. A dostałam ich bardzo dużo. No i wtedy w sumie byłam dużo młodsza, myślałam że okej, lekarz się zna. Ale jednak się nie znał, bo wylądowałam w szpitalu. Ja tam lekarzem nie jestem, ale też nie rozumiem tego, czemu tak często od razu daje się masę sterydów.

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (4)

#rLb2b

Wczoraj robiłem porządek z przeglądarką na naszym domowym komputerze. Chciałem skopiować zakładki do pliku, aby móc go potem zaimportować w nowym programie. Przy okazji zorientowałem się, że moja żona zapomniała dzień wcześniej wykasować historię przeglądanych stron w Internecie.

No, to musiała być ona, bo nie przypominam sobie, abym chciał się dowiedzieć od wujka Google „Jak prowadzić romans, aby mąż nie zorientował się, że masz kochanka”...
Laskowa Odpowiedz

Po co taki długi wstęp? Ludzie, do rzeczy! Gdybym chciała wam opisać jak się potknęłam w drodze do sklepu, nie przedstawiałabym listy zakupów i przepisów na obiad

Odpowiedzi (4)
lilarose Odpowiedz

A może zrobiła to z ciekawości?
Nie oceniaj ludzi po historii ich wyszukiwarki.
To że sprawdzam cenę nerki nie oznacza że chce ją sprzedać

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#zRNsW

Kiedyś sądziłam, że kobiety tkwiące w toksycznych związkach są głupie i naiwne. Przecież to takie proste, uwolnić się z takiej relacji. Dopóki sama się w niej nie znalazłam i nie tkwiłam w niej dobrych kilka lat.

Zaczęło się od zwykłego, mocniejszego złapania w kłótni. Nawet nie zauważyłam kiedy miałam rozciętą wargę, limo pod okiem i ręce całe czarne od siniaków. Byłam też zmuszana do czynności seksualnych i gwałcona. Uciekałam w wir pracy. Byłam tak zmanipulowana, że uważałam, iż bez tego człowieka jestem nikim. Udało mi się bez pomocy psychologa jakoś z tego wyjść.

Teraz jestem na siebie zła za to, że nie zakończyłam tego wcześniej. Równocześnie jestem z siebie dumna, że przetrwałam to wszystko i się opamiętałam. Mimo wszystko wcześniejsze przeżycia do mnie wracają, mam do teraz problemy w sprawach łóżkowych. Powinnam iść do psychologa, jednak mam przed tym opór. Nie chcę obcej osobie opowiadać o moich przeżyciach i problemach. Nie chcę ich wywlekać na światło dzienne.

Mam cudownego mężczyznę, którego kocham. Jednak nawet on nie wie wszystkiego, co mi się przytrafiło, zna jedynie część. Mam wrażenie, że nie chce o tym słuchać, więc nie wracam do tego tematu. Chociaż czasem chciałabym wyrzucić to wszystko z siebie.
Dziewczyny, jeśli tkwicie w czymś takim - uciekajcie. On się nie zmieni. Ratujcie się, jesteście silne i chociaż na początku będzie ciężko, to z czasem zrozumiecie, że to była najlepsza decyzja w życiu!
Dobrodziej Odpowiedz

Masz cudownego faceta, który nie chce słuchać o Twojej największej traumie? Fajnie, jakbyście porozmawiali o tym. Wyrzuciłabyś to z siebie. Takie całkowite oczyszczenie mogłoby zamknać ten rozdział w Twoim życiu, inaczej będzie się dalej przewijać. Fajnie, jakby obecny partner Cię wspierał. Wnioskuję, że cudownie patrzycie sobie w oczy, skoro na tak ważne tematy nie potraficie porozmawiać. Przykre :( spróbuj zagadać. Warto.

Odpowiedzi (4)
Papiejinho Odpowiedz

A wina jest w tym, że NIKT nie tłumaczy ludziom, że jeśli jakaś osoba wyrządza komuś krzywdy psychiczne, czyni przykrości ad personam chociażby Bóg wie jak się nie podawała za przyjaciela czy chłopaka/dziewczynę to trzeba się od takiej osoby trzymać z daleka. Zawodzą psychologowie, księża, kultura. Już pierwsze robienie przykrości komuś, pierwszy złośliwy i upokarzający żart jest lampką ostrzegawczą.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (6)

#cvPel

Odkąd pamiętam jestem osobą leworęczną.
Jako dziecko pisałem, rysowałem i jadłem właśnie używając lewej ręki.
Niestety nie podobało się to mojej głęboko wierzącej rodzinie. Według nich osoba leworęczna jest nieczysta, pochodząca od złego ducha, nawet szatana.
Nie wiem skąd takie uprzedzenia w dzisiejszych czasach (nie działo się to dawno temu), ale słyszałem, że kiedyś, o dziwo, wielu ludzi żyjących w Polsce miało podobne uprzedzenia dotyczące takich osób jak ja.

W internecie przeczytałem, że po nadejściu chrześcijaństwa do Polski, wypierającego wierzenia pogańskie, kładziono między innymi nacisk na powiązanie leworęczności z szatanem, który zresztą też wyobrażany był jako leworęczny. Wierzenie to pojawiło się głównie dlatego, że ludzie pochodzący od boga w poganizmie były osobami leworęcznymi. Nigdy nie myślałem jednak, że takie uprzedzenia mogą tyle czasu przetrwać i nadal być bardo silnie zakorzenione w życiu codziennym Polaków.

Wracając do wyznania - jak tylko przyłapywano mnie na używaniu lewej ręki, byłem za to surowo karany. Było to między innymi bicie po palcach, klęczenie w rogu pokoju, czy nawet straszenie, że diabeł po mnie przyjdzie, zabierze mnie i nie dostanę się do nieba. By oduczyć mnie leworęczności, zawiązywano mi lewą rękę za plecami podczas odrabiania lekcji i wykonywania prac niewymagających użycia obu dłoni.

Mimo wielu takich procedur i kar niewiele się zmieniło, jeśli chodzi o moją dominującą rękę. Nie zostałem magicznie osobą praworęczną. Fakt, jestem w stanie robić wszystkie czynności również prawą ręką, ale nie jest ona i nigdy nie będzie tak sprawna jak moja lewa ręka. Praktycznie do wszystkiego używam swojej lewej dłoni, pomimo krzywd, jakie mnie spotkały. Na chwilę obecną nie mieszkam już ze swoją rodziną, jednak muszę się przyznać, że są takie chwile, że gdy sięgam po kubek herbaty, mimowolnie powstrzymuję swoją lewą dłoń i używam swojej prawej. Pomimo tego, że nikt nie patrzy i nikt mi na to nie zwróci uwagi.
Retiro Odpowiedz

Takie wyznania łamią mi serce. Bardzo mnie boli gdy przez ciemnotę i zabobon krzywdzi się ludzi, bo obecnie powinno się już tego uniknąć :(

Odpowiedzi (4)
GeddyLee Odpowiedz

Dyskryminacja osób leworęcznych nie ma NIC wspólnego z chrześcijaństwem.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (16)

#SaHsa

Rok temu postanowiłam zakupić sobie lejek do sikania dla kobiet, bo wybierałam się w długą podróż pociągiem - ok. 12 godzin. Chciałam sobie ułatwić życie i nie musieć w pociągowej ubikacji robić siku na wisząco, ryzykując, że jak pociągiem szarpnie, to wyląduję tyłkiem na wątpliwej czystości sedesie.
W domu oczywiście przetestowałam lejek kilkadziesiąt razy, żeby nabrać wprawy i się nie obsikać. Szło mi bardzo dobrze, więc stwierdziłam, że w pociągu nie będzie problemu.

Jechałam z trzema przesiadkami najpierw pociągiem regionalnym. W regio zachciało mi się sikać, poszłam z moim lejkiem do toalety, która nie była pierwszej czystości. Mało powiedziane, była obsikana z każdej strony, a w kącie leżał obs***ny papier. Ale mi się tak bardzo już chciało, że na szukanie innej nie było już czasu. No to zdjęłam gacie, przyłożyłam lejek, upewniłam się, że jest w odpowiednim miejscu i siuuuu. Jak można się już domyślić, mocz przeszedł bokiem i się obsikałam.

Przede mną było jeszcze jakieś 11 godzin podróży, a wagon, w którym siedziałam, był pełen ludzi. Miałam co prawda spodnie i majtki na zmianę, ale zostały w walizce, która została przy moim siedzeniu. No więc dłuższy czas spędziłam w korytarzu między przedziałami, czekając aż plama wyschnie i zastanawiając się, czy ktoś mi w tym czasie nie zawinie walizki. Poszłam po walizkę dopiero jak pociąg zbliżał się do stacji docelowej, a plama była już prawie niewidoczna, potem na dworcu w płatnej ubikacji się przebrałam.
Od tamtego momentu nigdy więcej nie skorzystałam z lejka.

A miało być tak pięknie.
Wolfdzban Odpowiedz

Prawo Murphy'ego

Odpowiedzi (1)
Adoptowana Odpowiedz

O Boze, na ilosc moich podrozy wyobrazilam to sobie.... bardzo wspolczuje. Nie mialas innego wyjscia :D rozumiem, ze bylas w samej koszulce, bo inaczej bluza na tylek i do wagonu po ciuchy na przebranie :D jestes dzielna babka! I to zmartwienie przy kazdej stacji: nie ma tej laski tyle h to wezme cos :D

Zobacz więcej komentarzy (3)

#8MIgG

Na studiach poznałam dziewczynę, która stała się moją najlepszą przyjaciółką, bratnią duszą. Obydwie byłyśmy zahukanymi pannami. Razem zaczęłyśmy szalony czas randek i szukania prawdziwej miłości, zwierzałyśmy się sobie, wspierałyśmy, wytworzyła się między nami wyjątkowa więź.
Na 3 roku studiów, po zerwaniu ze swoim toksycznym chłopakiem, Ela zaczęła naprawdę szaleć, umawiała się z trzema facetami naraz. Postanowiłam jej nie oceniać, tylko być jej powierniczką, wierzyłam, że na tym polega przyjaźń. Zaczęła wtedy spotkać się ze starszym gościem, który zabierał ją do luksusowych restauracji. Gdy po pierwszej nocy z nim znalazła w kieszeni 800 zł, przy kolejnym spotkaniu spytała, za kogo ją uważa. Odpowiedział, że chciał jej zrobić przyjemność, że to tylko "na waciki". Byłyśmy biednymi studentkami i poradziłam jej, żeby je przyjęła, walić moralność, życie jest krótkie, a ta kasa jej się przyda.
Wkrótce pojawiło się więcej wypchanych kieszeni i prezentów. Facet w końcu jej się znudził, ale znalazła sobie następnego hojnego pana. Ela miała jednak talent nie tylko do znajdywania bogatych, ale i toksycznych facetów. Jeden znęcał się nad nią psychicznie, krytykował wszystko co nosi, kazał się odchudzać i upokarzał ją publicznie. Błagałam ją, żeby go rzuciła, ale gdy to robiła, pojawiał się pod jej domem z bukietem róż i znów wracała.
Pewnego dnia oznajmiła mi, że w aplikacji znalazła nowego pana, facet był autentycznym milionerem. Mieli spotkać się kilka razy w miesiącu, kiedy jemu będzie pasować, ona w zamian dostanie kasę. Rzuciła pracę, wmówiła bliskim, że pracuje w lumpeksie i łaziła po sklepach. Okłamywała wszystkich, nawet mnie. Wkrótce panów było dwóch i jakoś udawało jej się to godzić.
Minęło 1,5 roku, skończyłyśmy studia. Ona chciała się ustatkować, oni nie. Znalazła nowego, młodego, przystojnego i bardzo bogatego kolesia, który był totalnym chamem, prostakiem i traktował ją potwornie. Byłam przerażona, gdy się zaręczyli. Ona sama powiedziała, że gdyby zerwała zaręczyny, byłby skandal na pół województwa.
Na jej imprezie urodzinowej pojawili się najbliżsi, w tym nasz bliski przyjaciel gej. Gdy przyjechał jej narzeczony, nie podał mu nawet ręki i był wściekły, że taki ktoś się tam pojawił. Impreza była żenująca, Elka się schlała i nie była w stanie bawić gości. Opuściłam imprezę, gdy narzeczony w chamski sposób wydarł się na nią przy wszystkich, bo majstrowała przy muzyce, ale gdy dowiedziałam się potem, że obraził naszego przyjaciela, a ona na to pozwoliła, nie broniąc go wcale, coś we mnie pękło. Zrozumiałam, że to nie jest już ta sama osoba, z którą się zaprzyjaźniłam. Zerwałam kontakt, napisałam jej podły list. Bolało nas obydwie. Zaprosiła mnie potem na swój ślub. Życzyłam jej szczęścia, ale kontakt zerwałyśmy całkowicie.
Eureenergie Odpowiedz

Co to w ogóle za przyjaźń, widać, że tej lasce zależało tylko na kasie i miała gdzieś Ciebie i bliskich. Gold digger i tyle.

Hvafaen Odpowiedz

Gdzie jest reszta? Był tutaj długi komentarz autorki.

Zobacz więcej komentarzy (4)

#hojiI

O tym, jak przeżyłam najgorsze dni w swoim życiu. Całe szczęście, że były to dwa ostatnie dni wczasów, bo gdybym przeczytała tego maila wcześniej, to cały wakacyjny wyjazd miałabym do bani.

Przed wyjazdem na Mazury dostałam informację na Facebooku, że moje konto zostało zgłoszone i zostanie usunięte. Oczywiście była to ściema jakiegoś hakera, a ja przez głupotę kliknęłam w link. Od tej pory Facebook zaczął mi szwankować. Na wyjeździe z kolei dostałam maila od hakera, że od dawna jestem przez niego obserwowana. Ma mój dostęp do Facebooka, włącza kamerkę kiedy chce i jeśli nie zapłacę mu kasy, to wszystkim znajomym wyśle filmik jak robiłam sobie dobrze oglądając porno. Opisał, po której stronie leżałam i po której był telefon. No wszystko się zgadzało. Bez zastanowienia skasowałam tego maila i starałam sobie wyobrazić, że to sen, jednak co chwilę sprawdzałam, czy dostałam od niego kolejną wiadomość. Myślałam, że oszaleję. Po powrocie chciałam iść na policję, ale nie wyobrażałam sobie opowiedzieć tak żenującej sytuacji.

W życiu nie przeżyłam tak ogromnego stresu. Oczywiście nikomu o tym nie powiedziałam, a znajomi tylko dopytywali co się ze mną dzieje. W głowie horror, chciałam umrzeć, zniknąć. W jednej chwili dowiedziałam się co czują ludzie chorzy na depresję.

Całe szczęście ten koszmar trwał tylko i aż 3 dni. Po powrocie powiedziałam mężowi tylko o tym klikniętym linku, wyczyścił cały telefon, pozmieniałam hasła i weszłam z komputera na swojego maila. Tam ta wiadomość jeszcze widniała. Przeczytałam ją jeszcze raz na spokojnie. Okazało się, że to mail skierowany do faceta i jednak nic się tam nie zgadza. Poczytałam o tym w necie i okazało się, że takie wiadomości są losowo wysyłane po ludziach. No cud! Cały koszmar minął.
Teraz się śmieję z własnej głupoty, ale to mogło wydarzyć się naprawdę. Ja mam nauczkę. Nigdy więcej zabaw z telefonem w ręku.
Retiro Odpowiedz

Moja przyjaciółka też kiedyś dostała na służbowego maila wiadomość opisującą jak to masturbowała się oglądając teen porn. Komiczne było to jak hakerzy trafili kulą w płot, bo to akurat była osoba, która od zawsze kochała się tylko w starszych facetach, jej partner z którym jest już z 12 lat jest od niej 20 lat starszy, a rówieśnicy (nie wspominając o młodszych od niej) zawsze byli dla niej totalnie aseksualni :)

Odpowiedzi (1)
JoseLuisDiez Odpowiedz

Też kiedyś dostałem takiego maila. Ciekawi mnie jak taki "haker" chciał nagrać filmik za pomocą kompa bez kamerki.

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (8)

#OnHdA

Mam pewien wstydliwy problem. A mianowicie chodzę w pieluchach, bo popuszczam drugim otworem, nie daję już sobie rady z tym. Wszyscy myślą, że jestem normalną dziewczyną, ale tak nie jest. Ostatnio jest coraz gorzej i wyżywam się na wszystkich...
uwai Odpowiedz

Ale rozumiem, że byłaś u lekarza i wiesz jaka jest tego przyczyna i jak rozwiązać ten problem?

Odpowiedzi (2)
QueOlka Odpowiedz

No to masz przesrane.

#oR9SE

Jestem spokojnym, 26-letnim facetem. Na pozór wszystko gra, żyję sobie dość przeciętnie, jak każdy mam lepsze i gorsze momenty, grupkę przyjaciół, pracę, utrzymuję dobre kontakty z rodziną, u której zresztą póki co mieszkam itd. Jaka jest skaza w tym na pozór spokojnym życiorysie? Otóż jest nią moja największa tajemnica, o której nikt nie wie, absolutnie nikt, żaden znajomy ani żaden członek rodziny, a którą chciałem z siebie wyrzucić tutaj - mam dość sporą stulejkę.

Edukacja seksualna jest u nas w kraju jaka jest od lat, a rodzice też ją dodatkowo olali. Zanim więc odkryłem, że mam problem (który odkryłem dzięki oglądaniu pornografii), minęło sporo lat. I od tej pory cisza. Nie zrobiłem z tym nic. Są ku temu dwa powody. Pierwszym jest strach. Okropnie boję się bólu (co skrzętnie ukrywam, bo co to za facet, który się boi, że poboli?) i powikłań po zabiegu. Jak już byłem zdecydowany pójść, to poczytałem na forach o ludziach po tym zabiegu i naczytałem się o tym, jak to niektórych bolało, jak lekarz usiłował na siłę ściągnąć napletek, albo jak później cierpieli przez powikłania. Po prostu się boję i na myśl o tym, że miałbym z tym iść do lekarza jestem bliski wymiotów. Lekarzowi nie opowiem o obawach, bo boję się wyśmiania, no bo ponownie - co to za facet bojący się bólu? Nikomu o tym nie mówię z podobnych powodów. Odwagi nabieram dopiero po alkoholu, no ale który lekarz będzie przeprowadzał zabieg na pijanym? Do tego okropnie się wstydzę. Tego, że mam problem, tego, że olałem go tyle lat i tego, że ktoś miałby mi majstrować przy sprzęcie. Wstydzę się rodziny, przed którą nie ukryłbym zabiegu, a która by się dopytywała o co chodzi, że idę do lekarza. Dlatego utrzymuję to w głębokiej tajemnicy.

Lecz jestem tym już zmęczony. Czuję się wybrakowany (zwłaszcza że mój sprzęt nie jest jakoś pokaźny, co dodatkowo podkopuje moje ego) i jest to jeden z powodów, dla których nigdy nie miałem dziewczyny (innym jest moja nieśmiałość, która dodatkowo przeszkadza). Nie jestem aseksualny i mam swoje potrzeby, które zaspokajam wiadomo jak. Za każdym razem kiedy jednak patrzę na swój sprzęt jestem i smutny, i wściekły. Smutny, że jestem wybrakowanym facetem, zły, że jestem żałosnym tchórzem bojącym się cokolwiek z tym zrobić. Później zapominam i na parę dni jest spokój. I tak przez te kilka lat się to toczyło. Obiecałem sobie zrobić z tym porządek w tym roku, no ale przyszła korona i mój wewnętrzny opór dostał kolejny powód, by nic z tym nie zrobić. Na serio jestem tym zmęczony. Nie chcę współczucia, bo wiem, że ta strona do tego nie służy. Po prostu musiałem to z siebie wyrzucić, a z powodów opisanych wyżej nie powiem o tym nikomu bliskiemu ani znajomemu. Chciałbym przestać być takim tchórzem.
Majabzykbzyk Odpowiedz

Haszzzzzz bum! Dostałeś właśnie ode mnie wielkiego kopa w cztery litery. A teraz z rozpędu w podskoczkach do lekarza. I nie mazgaj się! Umyj frędzel i jazda na wizytę!
Taki duży chłop a się siurka boi pokazać.

Marajadeskywalker Odpowiedz

Posłuchaj, naprawdę idź do lekarza. Załatw to raz a dobrze, a poczujesz się dużo lepiej. Nie marnuj kolejnych lat, życie jest krótkie i właśnie ucieka ci między palcami, skoro twoja choroba odbiera ci pewność siebie. No już, w górę głowa, rodzinie nic nie mów, nie masz obowiązku się z niczego tłumaczyć! Jak lekarz cię wyśmieje za twoje racjonalne obawy to to nie lekarz, tylko menda jakaś. Każdego pacjenta trzeba traktować z życzliwością i empatią. Najlepiej sprawdź w Internecie opinie o lekarzach i zapisz się do tego kogo wybierzesz. Wierzę w ciebie, trzymam kciuki! Kilka chwil nieprzyjemności i kamień z serca :-)

Odpowiedzi (1)
Zobacz więcej komentarzy (18)

#DrEmJ

Rok temu wyprowadziłam się z mojego rodzinnego domu, by zamieszkać z chłopakiem w większym mieście. Ostatnio będąc w odwiedzinach u rodziców zajrzałam do moich książek, które tam zostawiłam. Przeglądając kolejne tytuły, natrafiłam na mój stary pamiętnik. Uśmiechnęłam się z sentymentem i postanowiłam go przeczytać. Wszystko zaczęło do mnie wracać. Opisywałam tam moje pierwsze zauroczenie w koledze z podstawówki, pierwszy raz, kiedy miałam złamane serce, i typowe narzekania na rodziców, że czegoś mi zabraniają. Były tam również wpisy, kiedy poszłam do liceum.

Pamiętam, jak na rozpoczęcie roku szkolnego szłam cała zestresowana i podekscytowana. Chciałam znaleźć przyjaciół, ludzi, z którymi mogłabym się bawić i korzystać z młodości. Jednakże nie wszystko układało się tak jak myślałam, że będzie. Trafiłam do klasy z ludźmi, którzy na wstępie mnie skreślili. Ciągle ktoś oceniał mój wygląd. Że za gruba, za niska, z brzydkim nosem. To tylko niektóre opinie, jakie o sobie słyszałam. Moja pewność siebie spadła do zera. Opuściłam się w nauce, przez co rodzice byli mną rozczarowani i nie dawali mi o tym zapomnieć nawet na moment. Ciągle były między nami kłótnie. Doszło do tego, że zaczęłam się okaleczać. Pisałam w pamiętniku jak bardzo nie chce mi się już żyć, jak bardzo chciałabym zasnąć i nie musieć się budzić, by znów to wszystko przeżywać. Pisałam z nienawiścią o swoim wyglądzie, że nie mogę patrzeć na siebie w lustrze. Zrozumiałam wtedy, że przez cały okres liceum miałam depresję. Przez jakiś czas było dobrze, zaprzyjaźniłam się z innymi ludźmi, którzy lubili mnie za to kim jestem. I to chyba dzięki nim jakoś przetrwałam. Ale były też takie dni, kiedy zadawałam sobie ból, kiedy zamykałam się w swoim pokoju i leżałam na łóżku, zalewając się łzami.

Moja rodzina i przyjaciele o niczym nie wiedzieli. Trzymałam to w sobie przez ten cały czas, przelewając wszystko do pamiętnika. I zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nigdy się z tego nie wyleczyłam. Fakt, odkąd skończyłam szkołę i poszłam na studia i do pracy nie myślałam o sobie w tak zły sposób jak kiedyś. Ale zrozumiałam, że to co wtedy czułam wciąż momentami do mnie wraca. I nie umiem nic z tym zrobić. Mój chłopak o niczym nie wie. Nie powiedziałam mu nigdy o tym, co przeżywałam w liceum. Prędzej opowiadałam o tych dobrych rzeczach. Dalej nie umiem mu się do tego przyznać. Boję się, że pomyśli o mnie źle. Zdałam sobie też sprawę z tego, że chyba powinnam zapisać się do psychologa. Tak jak pisałam, wciąż to wszystko we mnie siedzi i kiedy dzieje się coś złego, co mnie przytłacza, znowu mam ochotę wziąć żyletkę i przejechać po skórze.

Momentami żałuję, że niczego wtedy nie zrobiłam. Że nie powiedziałam rodzicom, by mi pomogli. Może wtedy to wszystko potoczyłoby się inaczej.
badar3 Odpowiedz

boszzzzz kolejna histeryczka z melancholiją.... - a kogo obchodzi co ty w liceum czułaś? prawdopodobnie studentka pierwszego albo drugiego roku bo się ciągle jara liceum i pisze o żyletkach .
Przestań się tak użalać nad sobą bo się żygać chce, każdy przechodził okres dojrzewania, większość też miała doły i złe dnia ale ileż można się z tym obnosić.
To moda teraz na bycie dupowatym jeszt czy co?? może czegoś nie łapię bo to jakiś wysyp łajz płci obojga jest i to jeszcze w czasie wakacji...

Odpowiedzi (4)
Niezywa Odpowiedz

Teraz to każdy ma depresję. W tych czasach ciężko nie mieć.

Odpowiedzi (4)
Zobacz więcej komentarzy (4)
Dodaj anonimowe wyznanie