#rt6Tb
To wydarzenie mnie złamało. Odpuściłem treningi, odłożyłem rękawice. Wszystkim powiedziałem, że mam jakieś zwyrodnienie kręgosłupa i przestaję ćwiczyć na dobre. Nie umiałem już nikogo uderzyć, nawet w formie kontrolowanej.
Niedawno zaczepiło mnie dwóch gnojków. Jeden się rzucił z łapami za samo to, że bujałem się jego chodnikiem. Kiedy leciał cios, to mogłem na niego ze trzy razy zareagować. Ale tego nie zrobiłem. Dałem się skopać na ziemi. Bólu nie czułem, leżałem i tylko myślałem, że ile im jeszcze zejdzie na kopaniu leżącego, skoro leżę i nie oddaję, to dajcie spokój.
Innym razem polski drajwer na zwężeniu wjechał na mostek, na którym ja miałem pierwszeństwo. Stanęliśmy naprzeciwko siebie. On trąbi, ja trąbię. W końcu wyszedłem to załatwić. On też wyszedł i zadał moje ulubione pytanie – „Masz jakiś problem?”. Nawet nie podniosłem rąk, a gość rzucił mną jak szmatą o ziemię i kazał wypier*alać. No i cóż, posłusznie wsiadłem do auta i wycofałem. A on coraz bardziej najeżdżał mi na przód.
Straciłem psychikę do jakiejkolwiek konfrontacji. A każda taka akcja, kiedy dostaję, kastruje mnie psychicznie jeszcze bardziej.
#VN9SK
Takie awantury powtarzały się od lat, co kilka tygodni. Potem było kilka cichych dni, później kilka dni przepraszałem, aż wracało wszystko do normy. Do kolejnego razu. Powody ciągle te same, a czasem gorsza aura za oknem też była powodem.
Po kilku miesiącach samotności i spokoju, bo już nikt nie robi awantur, dalej za nią tęsknię... Chyba muszę się leczyć.
#XqnVr
Nie wiedzieliśmy jak dojść na plażę, więc postanowiliśmy zapytać o drogę. Na chętnego zgłosił się tata owego kolegi.
Podchodzi do jednego z przechodniów i pyta: „A jak u pana z polskim?”.
Posikałem się.
#v38Cm
- Przeczytałeś?
- No tak, właśnie przeczytałem i...
- I jak? Zgadzasz się?
- No ciężko się z tym nie zgodzić, ale...
- Nawet nie wiesz, jak się cieszę!
- No mi też bardzo miło, tylko że...
- No co, kochany mój?
- Możesz mi wyjaśnić jedną rzecz?
- Tak, słucham.
- Dlaczego dałaś mi do przeczytania rozprawkę na temat Konrada Wallenroda?
Pan od polskiego się mocno zdziwił, jak wśród rozprawek na temat Konrada Wallenroda zobaczył mój list z niemoralną propozycją...
#cZHYH
Od pierwszego dnia zachowywał się źle w stosunku do personelu, uczniów i nauczycieli. Nie mogłem go znieść, ale stwierdziłem, że z idiotą nie ma co się kłócić. Na pewnej lekcji religii zaczął wyzywać moją koleżankę od dziwek, k... itp. kazał jej wyjść, niby za nieodpowiedni strój (miała na sobie normalną koszulkę i getry). Miarka przebrała się kiedy usłyszałem jak moja ciocia, sprzątaczka opowiada mamie o wyzwiskach i wyśmiewaniach przez duchownego, kiedy klasa z księdzem na czele przechodziła obok niej powiedział: ''Uczcie się i chodźcie na lekcje, bo skończycie jak ona, z miotłą w ręce i pustą głową.'' Kiedy to usłyszałem stwierdziłem, ''czas na zemstę''.
Następnego dnia powiedziałem mamie o nocowaniu u kumpla, w szkole opowiedziałem mu mój sprytny i okrutny plan. W ciągu dnia jedliśmy dość ciężkie potrawy, kupiliśmy jajka, papier i bitą śmietanę. O trzeciej w nocy gdy latarnie zgasły, a nasze jelita domagały się opróżnienia, zabraliśmy latarkę i nasze zakupy - poszliśmy na parafię. Światła były pogaszone, a auto proboszcza stało przed domem. Mój kolega załatwił się na masce, a ja na wycieraczce, wytarliśmy tyłki i zostawiliśmy zużyty papier. Na końcu opryskaliśmy okna, drzwi, barierki, niskie parapety bitą śmietaną i obrzuciliśmy dom jajkami, zostawiłem też list za wycieraczką samochodową (jeśli się nie uspokoi, to będzie miał jeszcze gorzej). Po skończonej pracy mocno się wystraszyliśmy, w oknie zapaliło się światło, nigdy wcześniej tak nie uciekałem.
Uprzedzając pytania, nikt nas nie złapał, a ksiądz zaczął być miły. Jednak po miesiącu zmienił parafię.
#9FIdM
Jak już pisałam, przy nim zaczęłam wierzyć w istnienie klątw. To co nie zdarza się nikomu innemu, zdarzy się jemu.
#pijHO
Szukam pracy, poprzednia firma zrobiła dużą redukcje etatów. Znalazłem coś w moim zawodzie. Rozmowa kwalifikacyjna przebiegła super – praca od razu, zarobki na poziomie 4500 na rękę, miałem ogarnąć badania i zacząć pracę w poniedziałek, czyli miałem prawie tydzień. Na drugi dzień ogarnąłem badania, podpisałem wszystkie dokumenty. Powiedziano mi, że umowę dostanę w poniedziałek, bo człowiek od umów jest do poniedziałku na urlopie. I tu był mój błąd – pojechałem do pracy bez umowy. Umowę dostałem na koniec dnia. Nagle na umowie było 3000 brutto, czyli prawie 500 zł poniżej minimalnej krajowej. Serio. Za pracę na pełen etat chcieli mi wcisnąć umowę poniżej minimalnej krajowej. Jak się spytałem, jak mam przeżyć za to, gdy np. zachoruję, dostałem odpowiedź „Radzę nie chorować”...
Umowę podarłem i wyszedłem z tej firmy. Na odchodne usłyszałem, że nigdzie nie dostanę takich pieniędzy. Mieli rację, nikt nie zaoferuje chyba kwoty niżej minimalnej krajowej na oficjalnej umowie.
#TimJY
#2MPpE
Parsknąłem wtedy takim śmiechem, że owa para wstała od razu i chyba z tego powodu wysiadła na następnym przystanku.
Pozdrawiam wszystkich zdradzonych.