Jest tu wiele wyznań mężczyzn, którzy nie potrafią znaleźć partnerki.
Ja nie potrafię znaleźć partnera. Wiem, że to jest kwestia mojej lękowości, ponieważ podobam się mężczyznom i mężczyźni podobają się mnie.
Jestem po 30, miałam pasje, ale teraz zaczynam z pasjami trochę od zera, bo poprzednich nie mogę kontynuować. Mieszkam w wynajmowanym na spółkę mieszkaniu.
Nie byłam nigdy w dłuższej relacji. Boję się, że nie dam rady podreperować zdrowia (chociaż o to walczę bardzo) i zacząć żyć szczęśliwie. Nie umiem teraz wejść w związek, bo chociaż z jednej strony czuję się atrakcyjna, z drugiej strony z powodów zdrowia i sytuacji życiowej czuję się bezwartościowa.
Myślę, że jest więcej osób, które czują tak jak ja. Każdy wyraz zrozumienia i wsparcia lub możliwość przeczytania o Waszych podobnych doświadczeniach będzie dla mnie bezcenna. Tylko błagam, nie dawajcie mi rad i nie posyłajcie na terapię i badania - jestem w terapii, leczeniu, i kontynuuję diagnozowanie.
Kiedy byłem dzieckiem, pewnego razu nie chciałem iść do szkoły i zasymulowałem grypę żołądkową. Do wieczora wszyscy w domu się zarazili nieistniejącą chorobą.
Będzie krótko:
W gimnazjum robiłem projekt gimnazjalny o motocyklach żużlowych i chciałem się umówić z jednym z czołowych polskich żużlowców na wywiad. W związku z tym napisałem do niego maila z prośbą o spotkanie. Obecnie studiuję i wielkie było moje zdziwienie, kiedy tydzień temu otrzymałem odpowiedź od tego żużlowca, ze zgodą na wywiad ;)
Okazało się, że mój narzeczony ma żonę. To wyszło na jaw, kiedy przyszła do mnie do domu i mi o tym powiedziała. Ona dowiedziała się za to, że moje imię (Sasza) to może być też męskie imię, a jej mąż jest gejem.
Boli mnie kombinatorstwo.
Mam takich znajomych – dziewczyna nie pracuje, a facet dostaje około sześć tysięcy na rękę... tylko że to jest na półczarno, w papierach ma wpisane, że zarabia minimalną. I doją wszystkie urzędy, jak się da. A najlepsze, że pod koniec miesiąca potrafią od nas pożyczać kasę...
Nie pojmuję tego – mój mąż pracuje, ja jestem na rencie, ale jak nam brakowało kasy, to założyłam minifiremkę, aby dorobić chociaż te 300 zł miesięcznie. Oni strzelili sobie drugie dziecko, bo im brakowało kasy. A teraz mają już trzecie w drodze...
Przeraża mnie to, że mój rozsądek daje mi rentę wysokości 800 zł, a ich kombinatorstwo z trzy-cztery razy więcej. Ja miałam zerowy zwrot podatku, oni ponad trzy tysiące...
Kuźwa. Bądź tu uczciwy :/
Jestem facetem w wieku 30 lat, który nie potrafi się już cieszyć z życia. Mam dobrze płatną pracę, paru przyjaciół i od dwóch lat żonę. Od jakiegoś roku wszystko mnie przytłacza – problemy w pracy, brak czasu dla znajomych, a przede wszystkim brak czasu dla samego siebie, na odpoczynek. Zawsze radziłem sobie ze wszystkimi problemami, byłem uśmiechnięty i radosny, jednak teraz coś się zmieniło. Staram się coś z tym zrobić, umawiałem się na wizyty do psychologa, jednak na ostatni moment rezygnowałem stwierdzając, że poradzę sobie z tą sytuacją. Przyjaciół nie chcę obciążać swoimi problemami, mają własne.
Gdy sytuacja się nie polepszała, postanowiłem poszukać źródła problemu i doszedłem do wniosku, że problem nasilany jest przez moją żonę. Jest to choleryczka, która musi mieć wszystko zrobione „teraz, natychmiast”. Nie potrafi odpoczywać i denerwuje ją, gdy ktoś inny odpoczywa. Wszystko musi być zrobione tak jak ona chce, nie uznaje sytuacji, w której ktoś robi inaczej. A ja nie umiem jej się postawić. Ciągle pretensje i krytyka doprowadzają mnie szewskiej pasji. Cokolwiek bym nie zrobił, to jest źle. Chyba czas zmienić żonę...
Ostatnio jestem bardzo przygnębiony, staram się to ukryć przed rodziną. Nie chcę, żeby wiedzieli. Tęsknię za moją zmarłą dziewczyną. Do tej pory pamiętam Jej głos, śmiech, dotyk dłoni na mojej ręce. Przede wszystkim imponowało mi poczucie humoru Marty, pogoda ducha. Mogłaby nią obdarować niejednego człowieka. Na szczęście pozostała w moim sercu, nadal Ją bardzo kocham.
Nie lubię starszych ludzi. Wręcz unikam ich jak tylko mogę. Dlaczego? W moim otoczeniu znajdują się same monitoringi z beretem i zmęczonymi reklamówkami z Biedronki oraz zrzędliwe pryki, co laską po łbie tłuką za hałas, jaki wydaje oddychająca młodzież. Przesadzam?
1. Babka rozkazała mi ustąpić miejsce w autobusie. Niby nic, bo stare to i niedołężne, tyle tylko, że to było miejsce stojące. Dla dziecięcych wózków. Z którym akurat jechałam. Odmówiłam, na co starowinka zareagowała wyzwaniem mnie od niewychowanych. Jej krzyk obudził moje dziecko. Potem narzekała, że płacz na cały autobus.
2. Inna babina groziła mi policją, bo moja suczka walnęła stolca, którego nie posprzątałam. W rzeczywistości zwierz tylko się wysikał. W moim ogródku. Na mojej prywatnej posesji. Warknęła, że psy po podwórkach srają, a potem ktoś przejdzie i zapaskudzi sobie buty.
3. Ta sama paniusia wyprowadza swoją popierdółkę. Pinczer-morderca-nie-ma-serca próbował zagryźć mojego wilczarza, to jest, rzucał się w naszą stronę i warczał niczym motor w wersji „matko, jakie to żałosne”. Moja sunia kręciła się niepewnie, poszczekując na tą małą gnidę. Babka była wyraźnie zszokowana tym, jaki MÓJ pies jest agresywny. Na koniec miniaturowy bandyta oddał rzadką kupę pod moim płotem.
4. Jakiś dziadyga oskarżył mnie o dręczenie dzieci po tym, jak ujrzał mnie i mojego płaczącego syna. Fakt, iż właśnie wyszliśmy z gabinetu lekarskiego gdzie lekarz podawał dzieciom szczepionki jakoś mu umknął. Wacik na ramieniu mojego syna również. I słowa: „mamo, ja nie lubię zastrzyków” także.
5. Może nie tak stara, bo 52-letni sąsiadka miała w zwyczaju prosić nas o opiekę nad jej kotami, podczas gdy ona wyjeżdża (co zdarza się jej kilka razy w roku na czas około dwóch tygodni). Okay, sąsiedzka przysługa i tak dalej. Gdy jednak jej odmawiamy, bo w danym czasie nie jesteśmy w stanie, to robi raban, jacy to my samolubni i w ogóle szatany na ziemi. Gdy raz poprosiliśmy ją o opiekę nad naszymi psami, była oburzona. „Ja z takimi bestiami nie będę się szarpać! – mówiła.
6. Stary-pan-szowinista nie mógł zrozumieć, dlaczego pozwalamy naszej starszej córce chodzić na treningi piłki nożnej. Stwierdził, iż chcemy wychować ją na lesbijkę.
7. Moher zrugał mnie za kupno prezerwatyw. Postawiłam paczkę na taśmie, a ona stwierdziła, że nie powinnam chwalić się (?) tym, że nie chcę zajść w ciążę.
8. Mój mąż chodził po ogródku bez koszulki. Starsze małżeństwo z domu obok uznało to za nieme zapraszanie wszystkich chętnych kobiet. W ich oczach jest szują, która kusi i zdradza na prawo i lewo.
9. Własna babcia mówiła mi, że jestem gruba. Nigdy nie dostałam od niej czekoladki na urodziny czy pieniążka na „coś słodkiego”. Nawet gdy miałam 10 kg niedowagi, zarzucała mi otyłość.
Czasem mam wrażenie, że moja wioska to wylęgarnia starego pierdolstwa.
Trolling wyniesiony na wyższy poziom?
Ja i moja internetowa znajomość, dziewczyna, z którą pisałem po kilka godzin dziennie przez ostatnie parę miesięcy. Zastanawiacie się, jak ją strollowałem? Ano nijak, okazało się, że to nie jest żadna dziewczyna, tylko mój współlokator gej, który chciał mi w ten sposób udowodnić, że jeśli jestem w stanie poczuć coś do "niej", to mogę poczuć też coś do niego.
No nie udowodnił, ale boję się teraz zasypiać we własnym mieszkaniu.
Mój ojciec to śmieszek, tak wstępem.
Przed chwilą pomogłam mu z autem i ubrudziłam ręce smarem. Powiedział mi, że sprejem, który trzyma w ręce, szybko się domyję. Psiknęłam nim sobie na ręce, roztarłam. A on się zaczął śmiać.
To był inny smar.
Dodaj anonimowe wyznanie