#bPtRQ

Ostatnio dostałem zaproszenie na 35 rocznicę mojej matury – jeszcze wszyscy z klasy żyjemy, chociaż niewiele brakowało. Ale nie pójdę na tę imprezę. Zbyt wiele wiem o moich byłych już znajomych z klasy. Niestety praca w wywiadowni gospodarczej ma swoje minusy. Pracuję w tej branży już kilkadziesiąt lat. A wygląd nieporadnego, zaginionego faceta bardzo mi w niej pomaga.

Kiedyś musiałem zebrać info o pewnej firmie. Zatrudniłem się jako pracownik fizyczny i wśród pracowników zbierałem opinie. Pracowaliśmy obok świetnej restauracji. Akurat tam wyznaczyli sobie spotkanie moi koledzy z klasy. Trzymali się w klasie paczką. I wtedy usłyszałem ich opinię o mojej osobie... Usłyszałem prawdę, którą ukrywali przede mną przez wszystkie lata szkoły i po szkole. Ja kopałem rów, oni stali i rozmawiali. Szczerze rozmawiali...

No cóż, kiedy windykacja poszukiwała jak ściągnąć z ich spółki kasę, to miała bardzo ułatwione zadanie. Dla windykacji to była najlepiej wydana złotówka.

#HM0aq

Będąc w liceum codziennie dojeżdżałam pociągiem około 25 minut. Jak można się spodziewać - dojazdy nie zawsze pasowały, często trzeba było czekać kilkadziesiąt minut lub pociągi się spóźniały. Na szczęście razem ze mną dojeżdżały trzy koleżanki z tej samej miejscowości, więc zawsze dobrze się bawiłyśmy czekając. 

Któregoś razu, pewnego ciepłego popołudnia, siedząc już w pociągu i czekając na (oczywiście opóźniony) odjazd, przyszło nam do głowy zrobić z nudów papierowe samolociki. Wyrwałyśmy kilka kartek z zeszytu i zaczęłyśmy składać. Przedział był pusty, więc swobodnie testowałyśmy zdolności lotnicze naszych wytworów... 

W końcu stworzyłam naprawdę doskonały model. Poleciał wzorowo. Na tyle wzorowo, że wyleciał przed otwarte okno i wylądował... na głowie człowieka siedzącego na sąsiednim peronie.
 
Mężczyzna miał może z 30 lat, wyglądał raczej na zaniedbanego. Popatrzył na nas zdenerwowany, wziął do ręki samolocik i uśmiechnął się. Szybko wstał i opuścił peron. Byłam niesamowicie zdziwiona, że zdenerwowanie tak szybko mu minęło, przez moment zastanawiałam się dokąd poszedł, ale już po chwili poznałam odpowiedź na swoje pytanie.
 
Drzwi pociągu otworzyły się i stanął w nich ów mężczyzna z moim samolocikiem i kwiatkiem kupionym na dworcu, posyłając mi znów swój uśmiech. Okazało się, że na kartce, z której zrobiłam mój wzorowy samolocik, narysowane były rozmaite serduszka, które tworzyłam podczas pewnej nudnej lekcji. Pan najwyraźniej pomyślał, że to jakaś forma podrywu i czym prędzej przybiegł odwzajemnić zaloty.

#PZP1M

Mam strasznie kiepską pamięć do dat. Moja dziewczyna wręcz przeciwnie, a nawet prowadzi swój dzienniczek, gdzie spisuje wszystko, np. urodziny cioci, kuzyna itp.
Wstajemy dziś, robimy śniadanie, szykuję się do pracy, a ona mi mówi, że jej szwagier dzwonił z życzeniami.
Ja wtedy taki zonk – o cholera, zapomniałem, że ma dziś urodziny! No to mówię jej: „Chodź się przytulić” i myślę, że powiem jej wszystkiego najlepszego i że 26 lat to nie tak dużo he, he. No i tak zrobiłem.
Zerwała się oburzona: „Ile???”.
Okazało się, że 26 będzie miała za rok...
Jestem okropnym chłopakiem.

#Ks5u9

Nie miałam w życiu kolorowo. Rozwód rodziców, przemoc w domu, bieda, wykorzystanie seksualne i poważne problemy zdrowotne. Pakiet all-inclusive i to jeszcze zanim skończyłam 14 lat. Było bardzo ciężko się z tego wygrzebać, dopiero ostatnie parę lat jest lepsze.

Niedawno, w wieku 38 lat dowiedziałam się, że mam Aspergera. Moje perspektywy nigdy nie były specjalnie świetlane ale okazuje się, że może być jeszcze gorzej. Nie jestem ani młoda ani atrakcyjna, Asperger nie ułatwia relacji z ludźmi. Jakie mam szanse na ułożenie sobie z kimś życia? Od 20 lat wydzieram życiu z gardła zdrowie, stabilność psychiki i samowystarczalność finansową. Nie mam już dwóch narządów (nowotwór) i bliższych kontaktów z rodziną, mam za to depresję i akurat na tyle pieniędzy żeby móc wynająć coś sobie w pojedynkę i nie zdechnąć z głodu.

Jestem zmęczona.

To pewnie nie jest porywające wyznanie, ale z oczywistych powodów nie mogę tego opowiedzieć ludziom w moim otoczeniu. Musiałam to z siebie wyrzucić anonimowo :)

(tak, wiem: specjalista, terapia, nie poddawać się. Stosuję już z 10 lat).

#QLloC

Korzystając z wolnego domu postanowiłam swobodnie się wykąpać po południu. Kąpiel przebiegła bez żadnych utrudnień. Po wyjściu spod prysznica stwierdziłam, że najwyższa pora przykrócić paznokcie. Poszukiwania nożyczek w łazience zakończyły się fiaskiem. Tak więc zawinięta w ręcznik udałam się do sypialni rodziców, która znajduję się tuż obok łazienki.

W sypialni rodziców znajduję się ogromna szafa wnękowa wykończona lustrami od góry do dołu. W lustrach odbija się mój pokój, który znajduje się naprzeciwko sypialni rodziców. Gdy otwierałam szafę zsunął mi się ręcznik, jednak pewna tego, że nikogo nie ma w domu, nie przejęłam się tym zbytnio. Gdy nachyliłam się po ręcznik usłyszałam histeryczny śmiech. Spojrzałam w lustro, w moim pokoju stał brat mojej mamy, który dokładnie mógł zlustrować mój nagi tyłek, ale również bez problemu w odbiciu lustra dojrzeć biust i jak się domyślacie całą resztę. Z tego szoku nawet nie podniosłam ręcznika, próbując niezdarnie zakryć pewne części ciała, uciekłam do łazienki.

Przesiedziałam w łazience jakąś godzinę, próbując pozbierać się psychicznie. Przez miesiąc unikałam wujka, który mieszka obok nas. Jednak kontaktu wzrokowego unikam do tej pory. Chwała jemu za to, że nigdy nie poruszył tego tematu.

#ymdYV

Mam stwardnienie rozsiane. Przeżyłam ostatnio konkretny rzut. Zdecydowanie nie polecam.
O mojej chorobie, z mojego otoczenia wie dwie osoby (jeden z braci i przyjaciółka, choć nie wiedzą o szczegółach). Reszcie nie mówię bo rodzina ma inne problemy (ciężka choroba innego członka rodziny), znajomych nie informuje (nie czuję potrzeby).
Wiem że niektórzy podejrzewają ciążę bo za często latam po lekarzach, jednak co kilka tygodni rozwiewam wątpliwości kieliszkiem wina.
Całkowicie nie przeszkadza mi to sypać czarnym humorem: "z moją kondycją jest tak źle że muszę się zapisać na aerobik dla osób po ciężkiej chorobie", "przyjdzie taki dzień że padnę w drodze do pracy na chodniku i nie wstanę, a wy i będziecie mnie szukać bo tylko ja wiem jak obsługiwać Excela", "wszyscy umieramy tylko powoli", "po 30 to wszystko się sypie, i ludzie i mój samochód" itp. Zaufajcie mi, że w odpowiednim kontekście są nawet śmieszne :P
Ale tylko ja wiem jak bardzo czarny jest to humor ;) i jak poprawia mi to nastrój.

#XM09A

Wydarzyło się to kilka miesięcy temu, kiedy to poszłam do szkolnej biblioteki. Miałam z kolegą wspólny projekt w formie prezentacji i właśnie miałam przejrzeć jego pracę.

Podłączyłam pendrive'a do szkolnego komputera i moim oczom ukazało się kilka plików bez konkretnych nazw. Zaczęłam więc szukać prezentacji. Nie zauważyłam, że włączam plik wideo i moim oczom ukazał się pewien film, którego na pewno nie powinno się oglądać w bibliotece. Spanikowałam. Wszystkie spojrzenia skierowały się na mnie, bo z komputera z którego korzystałam dobiegały dźwięki filmu xxx. Kiedy już udało mi się wyłączyć te dźwięki małpy obdzieranej ze skóry wybiegłam z biblioteki cała czerwona. Okazało się, że kolega pomylił pendrive'a.

#1r2OL

Rok temu w wakacje rodzice mojego narzeczonego zafundowali nam wspólny wyjazd nad morze. Są bardzo sympatyczni, mieliśmy osobne pokoje, pogoda się udała więc było super.

Pod sam koniec pobytu jednego dnia gdy wracaliśmy z plaży pobiegłam pierwsza, bo miałam pilną sprawę do ubikacji. Umówiliśmy się, że spotkamy się w jadalni. Z moim narzeczonym lubimy sobie robić różne żarty, więc gdy już się załatwiłam nie poszłam do jadalni, a schowałam się za zasłoną prysznicową. Wiedziałam, że jak narzeczony wróci do pokoju, to pójdzie wziąć prysznic, a ja wtedy wyskoczę i go przestraszę. Odegram się za jego ostatni numer, który on mi wyciął. Szczególnie po piwie wypitym na plaży wydawało się to fantastycznym pomysłem.

Nie trwało długo jak usłyszałam głosy na korytarzu i dźwięk otwieranych drzwi do pokoju, a zaraz potem do łazienki. Z trudem się powstrzymywałam, żeby nie zacząć głupio chichotać, gdy słyszałam jak ściąga ubrania. Niestety po chwili stuknęła deska sedesowa i uśmiech znikł mi z twarzy, gdy usłyszałam kilka pierdnięć i chlupnięć. Tego nie przewidziałam. Teraz wyskoczyć z ukrycia to by była całkowita żenada, więc pozostało mi czekać aż skończy, w tej znacznie pogorszonej atmosferze.

W końcu z ulgą usłyszałam, jak spuszcza wodę. Moment później odsunął zasłonę od prysznica i CHOLERA JASNA to był jego tata. Cała czerwona uciekłam stamtąd w popłochu. W ich łazience coś naprawiali i dlatego pożyczył klucz, aby skorzystać z naszej.

To były najbardziej niezręczne rozmowy w moim życiu, gdy musiałam opowiedzieć chłopakowi, że widziałam jego ojca nago i podsłuchiwałam jak robi kupę, a następnie musiałam przepraszać jego ojca i się tłumaczyć ze swojej głupoty.

#qCW1t

Kilkanaście lat temu, w szkole średniej bawiłem się z kumplami w kabaret. Występowaliśmy na różnych akademiach i innych kameralnych występach. Jeden z nas miał ogromne parcie na występy, szkło itp. Jednym słowem mieliśmy w ekipie urodzonego gwiazdora. Tymczasem w telewizji, do jednego z programów ogłoszono konkurs na nadsyłanie śmiesznych filmików i skeczy. Nagrodą były całkiem niemałe pieniądze. Nagraliśmy wspólnie jakieś skecze, piosenki i wysłaliśmy. Program w telewizji był emitowany w każdy weekend.

Akurat dzień przed emisją programu poszedłem do znajomego na urodziny i wpadliśmy na pomysł, by ktoś z zaproszonych zadzwonił do „gwiazdora” i powiadomił go o wygranej. To były jeszcze czasy telefonów wyłącznie stacjonarnych, a o prezentacji numeru przychodzącego można było poczytać w fachowej literaturze o technice XXI wieku. Ryzyko blamażu było więc znikome. Tamten po odebraniu telefonu strasznie się podjarał.

Wszystko byłoby cacy, tylko że gwiazdor zaprosił pół rodziny na uroczysty obiad, by triumfalnie zakomunikować wszystkim o tym, iż wygraliśmy główną nagrodę. Niestety w niedzielne popołudnie wszystko się wydało. Nie przyznałem się do żartu. Pewnie się domyślił.

#M0td2

Zawsze myślałem, że ludzie, którzy poznają się w necie i zakochują są tacy żałośni. Zakochać się w czyiś myślach zapisanych literkami, niedorzeczne, trzeba być czubkiem. Aha, przecież to musi być miłość do własnych wyobrażeń, czytasz teksty i w wyobraźni tworzysz postać, która ma mało wspólnego z rzeczywistością. Dlatego tak rzadko takie związki trwają dłużej niż do spotkania w realu.

Tam myślałem. Sam się zakochałem po uszy w dziewczynie z internetu.

Nie wiem jak wygląda, nie chciałem jej zdjęcia. Z tego co piszę jest ładna, ja też niczego sobie, mam powodzenie. Jednak pierwszy raz zakochałem się nie w ciele a w duszy. Tak, w duszy i jeszcze nigdy tak mocno nie czułem. Przeraża to mnie, bo i tak nie możemy być razem. Sam jestem z kobietą, która uwiodła mnie swoim seksownym wyglądem. Po latach wiem, że to nie ma tak wielkiego znaczenia jak to co jest w środku.

Oklepany tekst ale piszę do wszystkich którzy są tak głupi jak ja, nie nabierajcie się na piękną buzię i jędrny tyłek szukajcie drugiej połówki swojej duszy tak długo aż znajdziecie.
Dodaj anonimowe wyznanie