#t29pC
Ostatnio w kolejce w Rossmannie przepuszczono mnie w kasie, bo Rossmann wspiera mamy czy coś w tym stylu.
Jestem facetem...
#iBEAK
Po jakimś czasie poszliśmy ze znajomymi z pracy na imprezę do klubu. Bawiliśmy się świetnie. W oko wpadła mi młoda, piękna, długonoga blondynka, która tańczyła jakby istniała tylko ona. Szczęka mi opadła. Poczekałem, aż poszła do baru coś zamówić. Zagadałem do niej. Wypiliśmy drinka i poszliśmy tańczyć. Drugi drink, taniec, trzeci. Dużo alkoholu, dużo tańczenia. Zaczęliśmy się delikatnie całować i uśmiechać się do siebie. Po skończonej imprezie zaproponowałem abyśmy poszli do mnie i tam się napić, pobawić. Zgodziła się. Wypiliśmy drinka. Wylądowaliśmy w łóżku. No cóż... Napiszę tak: studentki lubią eksperymenty i są bezpruderyjne. Po wszystkim zasnęliśmy.
Rano kiedy się obudziłem i widziałem jak śpi nie mogłem uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Zjedliśmy śniadanie, wypiliśmy kawę. Ona wzięła prysznic, do którego dołączyłem. Kurde, jak w raju... Po wszystkim zebrała rzeczy, wymieniliśmy się numerami telefonów. Odezwała się sama z siebie po kilku godzinach, pisząc mi jak było jej cudownie, że chce to powtórzyć. Zaczęliśmy się spotykać regularnie. Znalazła mnie na Fb. Nie mieliśmy wspólnych znajomych ani nic. Na Fb nie miała ustawionego nazwiska, a ja nie pytałem.
Po jakimś czasie rodzinka ze stolicy odezwała się, żeby zaprosić mnie na niedzielny obiad, bo dawno się nie widzieliśmy ani nic. OK! Będę. Przyjechałem na miejsce. Witam się z kuzynem i jego żoną, ich dziećmi. Zdziwiłem się, że tylko dwoje dzieci, bo przecież mieli jeszcze starszą córkę. Jakie było moje zdziwienie, kiedy starsza córka zeszła na obiad i moim oczom ukazała się dziewczyna z klubu... Stanęła jak wryta i pyta, co tu robię. Na co kuzyn z żoną „Mówiliśmy, że wujek przyjedzie na obiad. Co ty taka zdziwiona?!”. Czułem się totalnie niezręcznie, nie wiedziałem czy się śmiać, czy płakać czy co....
Mam ogromne wyrzuty sumienia, czuję się podle. W końcu przez prawie dwa miesiące uprawiałem seks z córką kuzyna.
#XnavS
Nie robiłam tego zbyt często ani też nie jestem z tego szczególnie dumna, ale działało i nigdy nie ściągnęło na mnie podejrzeń.
#3pYbt
#HgiFu
Zapomniałam tylko o drzwiach. Dosyć twardych.
Teraz siedzę z guzem na czole i nie wiem, czy mam się z siebie śmiać, czy płakać, że ta mordercza kupka włosów gdzieś tu biega.
#FMFPZ
Jak byłem dzieciakiem, lubiłem się kąpać z moim wujkiem. Ja miałem wtedy jakieś 3-5 lat, a on coś ok. 25.
Braliśmy dużo zabawek, chlapaliśmy się wodą i ogólnie było fajnie i nie, nie było w tym niczego złego.
Któregoś dnia wujas z niewiadomego powodu ogolił sobie nogi i jak mu te włosy odrastały, to mnie tymi włosami pokłuł. No i wtedy już nie chciałem się z nim kąpać, ale jakoś tak głupio było mi się przyznać, dlaczego już nie chcę. I tak rodzice dopytywali czemu, czemu, czemu, a ja zawstydzioszkany jakoś tego nie uzasadniałem. Rodzice zaczynali podejrzewać, że może zrobił mi jakąś krzywdę i pytali go, czemu ja nie chcę się z nim kąpać – ten zgodnie z prawdą mówił, że nie wie. Ojciec chodził coraz bardziej nabuzowany i na każdym kroku przez przypadek go potrącał... NAWET NIE PODEJRZEWAŁEM, ŻE TO MOŻE BYĆ Z MOJEGO POWODU.
Gdy po raz kolejny mama zapytała, czemu nie chcę się kąpać z wujkiem i zapytała, czy wujek dotykał mnie w nieodpowiednich miejscach, w końcu jej powiedziałem, że ma kłujące nogi. Z ulgą parsknęła śmiechem i mnie przytuliła.
Wtedy nie rozumiałem co w tym śmiesznego, ale teraz z perspektywy czasu rozumiem jej reakcję.
#aYlvN
Podczas jakiejś imprezy w grudniu, mój już pijany luby wygadał się, że ma pierścionek i planuje się oświadczyć w najbliższym czasie. Byłam wniebowzięta.
Czekałam, czekałam i czekałam...
Od pamiętnej imprezy mijają 3 miesiące i nic. Próbowałam lekko podpytywać i domyślił się, o co mi chodzi. Stwierdził, że pierścionka jeszcze nie ma, bo nie zna mojego rozmiaru. Kupił miarkę i zmierzył mi obwód palca, gdy myślał, że śpię. Po kolejnym miesiącu pokłóciliśmy się o jakąś pierdołę i wypalił, że dzisiaj chciał mi się oświadczyć, w co wątpię, bo siedzieliśmy w domu, w piżamach i byliśmy chorzy. A teraz przechodzi samego siebie, bo specjalnie robi takie dziwne podchody. Udaje, że przede mną klęczy, chowa ręce za plecami, jakby coś trzymał i dziwnie się do mnie skrada, zaczyna tekstu typu "kochanie, czy uczynisz mi ten zaszczyt i... podasz mi pilota" albo "czy chciałabyś zostać... gwiazdą telewizji publicznej?". Ja wiem, że to są tylko głupie żarty i może odbieram to zbyt emocjonalnie, ale dla mnie to czyste chamstwo. Wie doskonale, że czekam na ten pierścionek od 3 lat (wszyscy znajomi już się dawno pożenili), wie, że ludzie już zaczynają mi współczuć (oj, ty biedna, chyba nigdy się pierścionka nie doczekasz) albo są bardziej zgryźliwi (nadal liczysz na pierścionek?), a on mnie tak denerwuje, że poważnie zaczynam się zastanawiać, czy chcę być z kimś, kto żartuje w tak ważnych dla mnie sprawach i jeszcze kłamie na ten temat.
Łażę jak kłębek nerwów, bo nie znam dnia ani godziny i cała sytuacja już mnie mocno męczy. Żałuję, że cokolwiek mi powiedział. Z dnia na dzień cała ta sytuacja robi się coraz bardziej chora i żenująca. Mówiłam mu, że nie podoba mi się jego zachowanie i odbiera w ten sposób całą romantyczną otoczkę, że pierścionka używa jako karty przetargowej podczas kłótni, bo wie, że zrobi mi się głupio, że mam o coś do niego pretensje, gdy on się chciał oświadczyć.
Nigdy nie sądziłam, że tak napiszę, ale mam już dosyć tych oświadczyn, tego cyrku, zabrał mi radość z potencjalnie jednej z najlepszych chwil w moim życiu. Zbrukał moje marzenie i jeszcze się głupio z tego cieszy, bo on taki dowcipny.
Zastanawiam się nad rozstaniem. Jak dla niego to takie mało ważne, by od 3 miesięcy ciągnąć z tego bekę, to żeby się nie zdziwił, jak mu powiem "nie" za te wszystkie cyrki.
#dx2rZ
Za cholerę nie wiem, czy żartował, boję się zapytać mamy.
#sNrHR
Znalazłam świetna pracę, zarabiałam sporo, na tyle, że byłam w stanie pomagać finansowo swojemu partnerowi, który na początku kariery nie zarabiał wcale, a później około 1300 zł.
Chciałam, aby mu wyszło w zawodzie i zdawałam sobie sprawę, że w niektórych branżach „wybicie się” wcale nie jest łatwe. Nie przeszkadzała mi jego mała pensja, wolałam, żeby robił to, co kocha, tym bardziej że w perspektywie 3-5 lat zarabiałby o wiele więcej ode mnie.
Niestety, płacenie ponad 80% opłat związanych z prowadzeniem gospodarstwa domowego nie pozwalało mi na wielkie oszczędności, a i gdy miałam większy zastrzyk gotówki, wydawałam to na szkolenia lub na kolejną konferencję. Oczywiście, miałam oszczędności na czarna godzinę, ale przewidywały one maksymalnie 3 miesiące bez pracy. Z renomą w zawodzie i minimum jednym telefonem w miesiącu od potencjalnego pracodawcy, wydawało mi się to bezpieczne.
Niestety, w mojej pracy zaczęło się psuć, nowy manager nie przestrzegał BHP, zaczął wszystko zmieniać na gorsze, a i mnie bardzo nie lubił, bo czuł się zagrożony (miałam większe kompetencje od niego i to mi zaproponowali jego stanowisko, ale odmówiłam, bo wolę swoją pracę niż zarządzanie). Doprowadziło to wszystko do mojego złego samopoczucia, popełniłam w pracy duży błąd, który wybaczyło mi szefostwo, ale manager tak długo nalegał i robił mi antyreklamę, że zwolniono mnie.
Fama poszła w zawodzie. Manager już mocno się o to postarał. Z plotek, które do mnie doszły, mocno wyolbrzymił całą moją pomyłkę i nie miał też skrupułów, by oczernić mnie jako człowieka. Mocno się to na mnie odbiło, miałam wrażenie, że wszystko na co pracowałam legło w gruzach. Koleżanki z branży pocieszały mnie, że po prostu musi minąć trochę czasu, by ludzie zapomnieli.
W tym czasie oszczędności kurczyły się z dnia na dzień. Zaciskaliśmy pasa, ale nie na wiele się to zdało. Ja chorowałam na depresję, brałam leki, ale i tak bardzo źle się czułam. Nie byłam w stanie chodzić nawet na rozmowy kwalifikacyjne, a powrót do zawodu czy w ogóle do pracy wydawał mi się niemożliwy. Dostałam L4 od psychiatry, ale to i tak była połowa mojej dawnej pensji.
W tym wszystkim liczyłam na partnera, bo skoro ja pomagałam mu przez ostatnie 6 lat, liczyłam, że i on mi pomoże i znajdzie lepszą pracę. Nie doczekałam się... Gdy zostało mniej niż 5 tys. na koncie, zatrudniłam się w telemarketingu (tylko tam mnie chcieli) i dzień w dzień płakałam z tego powodu. Ale to nadal nie wystarcza, nadal ciągniemy z oszczędności. Powoli mnie to wykańcza.